Wmawiane problemy?

Inne zaburzenia.

Wmawiane problemy?

przez Nightmare 20 kwi 2012, 18:59
Nie wiedziałem, do jakiej kategorii zaklasyfikować mój przypadek, dlatego wrzucił w "Pozostałe zaburzenia". Właściwie jest to zbiór moich zaburzeń, pielęgnowanych przez kilka ostatnich lat.

Mój problem na pewno wyda się śmieszny, bo i jest drobny, ale bardzo przez niego cierpię. Niektórzy powiedzą, że w dupie mi się poprzewracało z tego dobrobytu. Może i tak. Na początek zaznaczę, że przebyłem kurację izotretynoiną, która może wywoływać zmiany w psychice, a nawet doprowadzić do samobójstwa, choć za "normalnego" nigdy się nie uważałem. xD Około półtora roku temu zachorowałem strasznie na trądzik, z którego się już na szczęście wyleczyłem izotretynoiną, jednak niestety mam pozostałości w postaci blizn i pojedynczych zmian. Przez ten czas wykształciłem w sobie masę dziwactw, urojeń. Każda, najmniejsza krostka na twarzy, wywołuje u mnie paniczny strach przed tym, że ten koszmar powróci. Izotretynoina może również wywoływać u kobiet hirsutyzm. Analogicznie, u mężczyzn też wzmacnia owłosienie (btw, dlaczego to nie jest chorobą?). Teraz mam silny, okropny zarost na twarzy. Ale najgorsze jest to, że pojawiły się u mnie włosy na klatce piersiowej. Mam dopiero 17 lat. Niby normalne, ale... Nie chcę tak wyglądać. Nie wszyscy muszą, więc dlaczego mnie to spotkało? Wiem, co sobie o mnie myślicie, ale usuwam je. Nie zamierzam wyglądać jak małpa. Nastolatek z dywanem na klacie, proszę... Tylko, że to jest tak trudne, czego zresztą nie będą opisywał, bo nie jest dla mnie ważne. Co gorsza, zauważyłem, że zaczynają się pojawiać na plecach. A przynajmniej na razie na karku. To byłaby już porażka. Myślę, że mam zaburzenia hormonalne, o czym powiedziałem już dla dwóch dermatologów i obaj odpowiedzieli, że to bardzo mało prawdopodobne, a w całej swojej karierze zleciły tylko kilka razy takie badania. Prywatnie nie zrobię, zbyt dużo to kosztuje. Rodzinny mi nie da takiego skierowania. Nie mój. Poza tym, wszyscy maja już dość mojego marudzenia. Unikam patrzenia w "złe" lustra, czyli w źle oświetlonych pomieszczeniach (np. jarzeniówki) , bo wtedy widać wszystkie moje niedoskonałości.

Zmierzam do tego, iż chyba ta jedna rzecz znacznie skomplikowała moje obecne życie. Skomplikowała, że nie używać słowa zniszczyła, bo chętnie bym to zrobił, ale wiem, że ludzie mają znacznie gorsze problemy. Mój problem jest śmieszny, dziwny, jest karą za to, ze nie doceniałem tego, co kiedyś miałem? Jeszcze dwa lata temu narzekałem, jak to mi jest ciężko. Miałem problemy w szkole (z zachowaniem, uczę się dobrze). Niejednokrotnie groził mi kurator. W obliczu takiego zagrożenia nawet tygodniami chodziłem przygnębiony z jednego kata do drugiego i myślałem, jak to jest źle. Głupi byłem. W takim dobrobycie żyłem. Choć często mi grożono konsekwencjami prawnymi, nigdy nic mi się nie stało. Twarz miałem jak pupa niemowlaka, teraz po wojnie światowej. Czuję, że przechodzę od jednego zła do drugiego. Od jednej niedoskonałości w drugą. Dlaczego nie mogę mieć cieszyć się perfekcją? Co będzie kolejne? Zachoruję na raka? Wpadnę pod samochód?

Często myślę nad tym, że ciąży na mnie klątwa. Kilka lat temu parałem się okultyzmem. Razem z dziewczyną rzuciliśmy klątwę na pewną osobę. Klątwa, nieumiejętnie rzucona, może wrócić do nadawcy. Cierpię to, co sam kiedyś chciałem komuś zrobić. Do bardziej wyszukanych anormalności w mim życiu należy opętanie. Od pewnego czasu zacząłem też nad tym się zastanawiać. Jestem osobą wierzącą, ale kiedyś, w momencie zwątpienia wypowiedziałem życzenie, że mógłbym zawrzeć porozumienie z diabłem w zamian za usuniecie wszystkich moich wad, co oczywiście później odwołałem. Zbyt dobrze wiem, czym jest opętanie, a by się w to "bawić". Jednakże coraz częściej miewam koszmary senne. Budzę się o trzeciej w nocy (godzina diabła, lol) zbudzony kolejnym koszmarem, zaciskam na siłę powieki i tylko sobie powtarzam "zaśnij, zaśnij, zaśnij". Do tego wydaje mi się, ze po domu ktoś chodzi, choć mam pewność, że wszyscy śpią, ktoś nade mną stoi, gdy zamykam oczy pochyla się nade mną, macha mi ręką przed oczami, ciąga za włosy. Boję się spać zwrócony twarzą do ściany. Zawsze kładę się tak, aby gdy otworzę oczy mieć wgląd na cały pokój i nikt nie mógł mnie zajść od tyłu.
Sam też mogłem stać się obiektem czyiś złych intencji, nawet klątw, o ile ktoś jeszcze w to wierzy. Mogłem i nadal mogę wzbudzać zazdrość i zawiść.

Przez cały czas pocieszam się, że będzie lepiej, że blizny się niedługo zagoją (nie są poważne, nie warto nawet iść na laser, bo same znikną za rok, dwa), że ktoś mi w końcu zaproponuje wyleczenie tych zaburzeń hormonalnych, albo przynajmniej sam pójdę na laser. Żeby mieć pieniądze na zabiegi mogę nawet głodować. Teraz wszystkim się wydawać będzie, że jestem rozpieszczony, nie wiem co to znaczy mieć prawdziwe problemy. Wiem, że inni cierpię o wiele straszniejsze męki ode mnie, ale ja też chcę żyć spokojnie, nie martwić się już o nic, a przynajmniej o własne zdrowie, także psychiczne. Może to wszystko sobie tylko wmawiam? Przecież poza tym jestem szczęśliwy, mam znajomych, dobrze się uczę, moje życie jest ciekawe. Jestem perfekcjonistą i na siłę próbuję się wyidealizować. Czy mogłem sobie wmówić chorobę psychiczną? Już kilka lat temu zacząłem podejrzewać schizofrenię, ale ignorowałem to. Jak można nazwać to zaburzenie/zaburzenia?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 18:02

Wmawiane problemy?

Avatar użytkownika
przez tahela 20 kwi 2012, 19:50
Takie rzeczy jak wywoływanie duchów czy okultyzm sa jednak normalnoscia w liceuum , ludzie sie w to bawią, sama za czasow liceum znałam kuku pozal sie bosze szatanistów hihi, zaczytujacych sie w biblii diabła a jeden koleś sbie pomalował sciany w pokoju na czarno. Heh moze ja po prostu trafiałm w moich koontaktach wtedy na dziwnych ,ale z tego pewnie wyrosniesz co do przejmowania sie trądzikiem norma, sama mam problemy z cera i az do tej pory i dobija mnie to jak nic nigdy i nie tylko mnie tylko wiele, wiele osob. Myślałeś o endokrynologu lekarz powinien dac Ci skierowanie , poczekasz w kolejce ,ale endo moze Ci porobic juz badania hormonalne , poros rodzinnego o skierowanie do endokrynologa.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10990
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Wmawiane problemy?

przez MadGregor 20 kwi 2012, 19:54
Witaj! Na wstępie napiszę, że Cię rozumiem. Moje "problemy" zaczęły się również przed 17. Wziąłem celowo to słowo w cudzysłowie, bo te pierdoły które wypisujesz, mogą być zalążkiem dla prawdziwych problemów, które mogą Cię czekać jak dalej będziesz się tak zamartwiał. Po kolei. Jedni dojrzewają szybciej od innych. Być może do czasu miałeś ładną cerę, typowo wczesno-chłopięcą podczas gdy twoi rówieśnicy już nie żałowali sobie tormentiolu. Ale co się odwlecze... , a twój wiek to już niemal ostatni gwizdek by hormony dały jeszcze o sobie znać. Zmiany skórne, owłosienie łonowe (normalne!), powiększająca się przegroda nosowa, to etapy dojrzewającego ciała. Uważaj! Nie wierzę, że jesteś tak głupi aby wierzyć w klątwy etc. Czasami jeśli życie daje w kość, coś nam ciężko logicznie wytłumaczyć, bo seria niefortunnych zdarzeń nagle zwala się na nas jak grom, wówczas popadamy w swego rodzaju paranoję. Szukamy własnej winy, doszukujemy się kary i ingerencji nadprzyrodzonych sił, ponieważ to co nam się przytrafiło jest statystycznie i logistycznie niemożliwe. A jednak sami wyolbrzymiamy własne problemy i tworzymy w okół tego mistyczną otoczkę. Widzę, że już popadłeś w tą machinę i chociaż może jeszcze tego nie dostrzegasz, najlepsze co mogę Ci zaoferować to rozmowa z psychologiem, a często różne anomalie skórne mają swoje źródło np. w stresie. On Cię jeszcze naprostuje, zmieni Twoje myślenie póki nie popadniesz w jakieś własne "rytuały" (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne) -do lęków które już masz- aby zapobiec rzekomym potencjalnym wrogim działaniom.
"Nie jesteśmy żywi, więc nie możemy umrzeć.Ale nie jesteśmy też martwi.Za długo pożerało mnie pragnienie, którego nie można zaspokoić.Za długo głodowałem, czekając na śmierć i nie umierając.Niczego nie czuję.Wiatru na mej twarzy, ani rozpryskującej się bryzy, ani ciepła kobiecego ciała."
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
22 wrz 2010, 17:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Wmawiane problemy?

Avatar użytkownika
przez kite 22 kwi 2012, 15:47
Nightmare, ja też czasem w nocy, mam wrażenie że ktoś jest w domu. chodzę i sprawdzam czy drzwi sa pozamykane. dla mnie pomaga(może to śmieszne) ale obecność w pokoju kota. kot podobno widzi duchy i inne dziwactwa i na nie reaguje. gdy boję się a widzę że kotka śpi obok mnie spokojnie, i ja się wyciszam. może to głupkowate ale pomaga.
to nie koniecznie jakaś 'istota' cię nawiedza. czasem mamy lęki, jakiś niepokój którego źródła nie potrafimy określić. wtedy łatwo sobie wmówić że boję się tego i tego. piję do tego iż wątpię w twoje opętanie. za dużo o tym myślisz i przez to zaczynasz się nakręcać tematem. a to się może zrobić niebezpieczne..
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Wmawiane problemy?

Avatar użytkownika
przez zielona miętowa 22 kwi 2012, 17:50
Nightmare napisał(a):
Często myślę nad tym, że ciąży na mnie klątwa. Kilka lat temu parałem się okultyzmem. Razem z dziewczyną rzuciliśmy klątwę na pewną osobę. Klątwa, nieumiejętnie rzucona, może wrócić do nadawcy. Cierpię to, co sam kiedyś chciałem komuś zrobić. Do bardziej wyszukanych anormalności w mim życiu należy opętanie. Od pewnego czasu zacząłem też nad tym się zastanawiać. Jestem osobą wierzącą, ale kiedyś, w momencie zwątpienia wypowiedziałem życzenie, że mógłbym zawrzeć porozumienie z diabłem w zamian za usuniecie wszystkich moich wad, co oczywiście później odwołałem. Zbyt dobrze wiem, czym jest opętanie, a by się w to "bawić". Jednakże coraz częściej miewam koszmary senne. Budzę się o trzeciej w nocy (godzina diabła, lol) zbudzony kolejnym koszmarem, zaciskam na siłę powieki i tylko sobie powtarzam "zaśnij, zaśnij, zaśnij". Do tego wydaje mi się, ze po domu ktoś chodzi, choć mam pewność, że wszyscy śpią, ktoś nade mną stoi, gdy zamykam oczy pochyla się nade mną, macha mi ręką przed oczami, ciąga za włosy. Boję się spać zwrócony twarzą do ściany. Zawsze kładę się tak, aby gdy otworzę oczy mieć wgląd na cały pokój i nikt nie mógł mnie zajść od tyłu.
Sam też mogłem stać się obiektem czyiś złych intencji, nawet klątw, o ile ktoś jeszcze w to wierzy. Mogłem i nadal mogę wzbudzać zazdrość i zawiść.

Spokojnie, to tylko lęki. W świetle nauki nie ma czegoś takie jak opętnie, są oczywiście różne schizofrenie które z powodzeniem udają opętanie, ale ciebie dotyczą poprostu lęki. Zabawa w wywoływanie duchów może poszkodzić - ale nie w sensie opętania, tylko w sensie wkręcenia sobie tego, że zostało się opętanym, a psychika na pewno dostarczy ci "dowodów", że tak właśnie jest. Te wszystkie "pochylania się nad tobą, ciągnięcie za włosy, chodzenie po mieszkaniu" itp, to wszystko subiektywne wrażenia, wyobrażenia na prawdę nikogo w tym pokoju nie ma, chociaż tak właśnie Ci się wydaje. i broń Cię bóg oglądać "Paranormal activity" bo już na pewno nie zaśniesz :)


Teraz wszystkim się wydawać będzie, że jestem rozpieszczony, nie wiem co to znaczy mieć prawdziwe problemy. Wiem, że inni cierpię o wiele straszniejsze męki ode mnie, ale ja też chcę żyć spokojnie, nie martwić się już o nic, a przynajmniej o własne zdrowie, także psychiczne. Może to wszystko sobie tylko wmawiam? Przecież poza tym jestem szczęśliwy, mam znajomych, dobrze się uczę, moje życie jest ciekawe. Jestem perfekcjonistą i na siłę próbuję się wyidealizować. Czy mogłem sobie wmówić chorobę psychiczną? Już kilka lat temu zacząłem podejrzewać schizofrenię, ale ignorowałem to. Jak można nazwać to zaburzenie/zaburzenia?

Ja tak nie uważam. sama męczę się z cerą naczynkową. jako 11 latka musiałam zacząć używać kosmetyki maskujące bo bahory w szkole zaczęły drzeć ze mnie łacha. do dzisiaj bez makijazu nie wychodze z domu. mam przeje.bane i wiem jaki to problem. poza tym dla każdego jego własny problem jet poważny i nie można powiedzieć, że jestes rozpieszczony bo mas z problem z bliznami, a przecież mógłbyś nie mieć ręki, więc ciesz się gówniarzu z tego co masz. Jeśli cierpisz, to nie umniejszaj tego.
Every time of midnight
Every time we muddle again
Call and hold flash memory



Posty
717
Dołączył(a)
06 mar 2012, 00:21
Lokalizacja
Krk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do