Problem z nawiązywaniem kontaktów.

Inne zaburzenia.

Problem z nawiązywaniem kontaktów.

przez Azon22 14 kwi 2012, 20:25
Witam,
właściwie przed momentem się zarejestrowałem stwierdzając, ze w końcu powinienem spróbować rozwiązać swój problem. Od dłuższego czasu myślałem nad napisaniem takiego tematu, jednak nie było to nigdy zbyt proste, ale w końcu postanowiłem się przełamać. Cały mój problem powstał w momencie, kiedy zacząłem chodzić do zerówki - bałem się zostać samemu z resztą dzieci, chciałem być przy kimś kogo znałem już wcześniej co poskutkowało tym, że wtedy chodziłem do szkoły z siostrą mimo to jakaś sobie radziłem, w końcu małe dziecko nie jest dokuczliwe, a wręcz byli zafascynowani tym, że nic nie mówię - wtedy to nawet przynosiło różne korzyści i mogłem czuć się lubiany - każdy zawsze chciał się ze mną bawić nawet nie zamieniając ze mną wcześniej ani słowa. W momencie, kiedy poszedłem do 1szej klasy szkoły podstawowej wiele się nie zmieniło - dalej z nikim nie rozmawiałem, kiedy Pani prosiła bym przeczytał coś - wstydziłem się i nie chciałem się odezwać -lubiłem czytać, recytować. Co dziwne, jeżeli przychodziło mi zagrać jakąś role w szkolnym przedstawieniu nie miałem z tym żadnego problemu, właściwie, kiedy ludzie powiedzieli, ze mam talent stwierdziłem, ze spróbuje swoich sił jako aktor niestety łatwo nie jest. W drugiej klasie podstawówki, kiedy miałem iść do komunii ksiądz musiał robić mi testy z modlitw u mnie w domu - bo wstydziłem się gdzie indziej mu cokolwiek powiedzieć, zaś w trzeciej klasie nastąpił można by rzec cud - zacząłem rozmawiać z rówieśnikami, nawet byłem z siebie dumny, kiedy moja wychowawczyni kazała mnie rozsadzić bo za dużo gadałem, spotykałem się ze swoimi kolegami przez parę miesięcy, zrobiłem swoje urodziny zapraszając parę ulubionych osób z klasy. Tak to trwało przez jakiś czas, a później znów ludzie przestali do mnie przychodzić, zapraszać mnie gdziekolwiek - jedynie czasami gdzieś poszedłem, nie miałem pojęcia co takiego zrobiłem. W czwartej klasie największym ciosem było to, ze nawet jak już nie miałem do kogo zagadać to nie mogłem siedzieć w swojej klasie gdyż co lekcje zmienialiśmy ją. W końcu poznałem znajomego - bawiliśmy się czasem na przerwie, wyciągnął mi pomocną dłoń którą starałem się chwycić, jednak nie mogłem dłuzej zostać w tej szkole gdyż musieliśmy się przeprowadzić z rodzina do innego miasta tam już kompletna cisza u mnie nastała - z nikim nie nawiązywałem kontaktu w szkole, jedynie na początku tak zwane rozmowy na karteczki na lekcji i raz zabłysłem wyrywając kartkę z reki nauczyciela. ;d Na podwórku było zupełnie inaczej - miałem grupkę pięciu znajomych i codziennie się z nimi bawiłem, osobiście bardzo chciałbym wrócić chociaż do tego - wtedy miałem przynajmniej tych pięciu, teraz jestem zupełnie samotny. Z czasem wróciłem się do startego miasta, jak i klasy - z początku zapowiadało się dobrze, moim najlepszym kumplem był ten sam co wyciągnął do mnie pomocną dłoń w 4tej klasie, jednak coś się zepsuło. Osoba która miałem za przyjaciela przywróciła moją przeszłość, jakby omotał klasę, że nadal z nikim nie rozmawiam mimo, że gadałem jak najęty - nie wiedziałem dlaczego, co znów zrobiłem źle - stałem się pośmiewiskiem klasy, byłem zaczepiany. Do 1szej klasy gimnazjum nic się nie zmieniło poza tym, że zmieniłem szkołę i miasto w którym mieszkałem - kolejna konieczność przeprowadzki, w nwoej szkole też byłem zaczepiany bo nie potrafiłem otworzyć się przed rówieśnikami... Jednak w sumie ciesze się, ze nie zaprzyjaźniłem się jakąś bardziej z tym środowiskiem. Myślałem, że w szkole rpwytnej będzie lepiej, ale większość uczęszczając tam osób to byli bogaci, nadęci bufoni. Nie byłem jedyną zaczepianą tam osobą - jedyną z powodu "niemówienia", inny zaś dlatego, że był chory - niedotlenienie mózgu podczas porodu (przynajmniej tak mi się wydaje), drugi - nie mam pojęcia. W drugie gimnazjum było już dobrze, poznałem osoby o podobnych zainteresowaniach (manga etc.). W trzeciej wróciły czasy szóstej klasy i pierwszej gimnazjum. W wakacje, jedynie przyjechali znajomi siostry (siostra młodsza o dwa lata), ale znajomych miała w większości w moim wieku. Spędziliśmy razem dwa tygodnie - siostra pomogła mi nawiązać kontakty, Ci ludzie w sumie też - zauważyłem też jaki jestem, ze tak powiem niedoinformowany - na początku wśród nich czułem się po prostu jak osoba z innej epoki. Spędziłem z nimi jeszcze tylko sylwestra, teraz jestem w liceum i nadal to samo z tym, że ludzie mnie po prostu olewają i tyle. Chciałbym w końcu to zmienić, czuje się strasznie samotny - spędzam czas tylko na komputerze rozmawiając z ludźmi poprzez komunikatory co mnie powoli zaczyna przerażać. Grając w grę komputerową dotarło do mnie, że tak być nie może, kiedy wszyscy gdzie wychodzą - siostra, brat etc. A jak ten baran siedzę na komputerze i po prostu się nudzę, nie mam co ze sobą zrobić odczuwam ogromny ból, niejednokrotnie miałem myśli samobójcze - nie mam pojęcia co mogę zrobić. Stałem się strasznie leniwy, bez jakichkolwiek chęci do życia, coraz bardziej ospały- nigdy dotąd aż tak źle nie było, w dodatku starając się siedzieć na komputerze zamiast spotykać ze znajomymi uzależniłem się od niego i po prostu, jeżeli mam coś zrobić bo ktoś mi każe to powielkich trudach zorobię, nie potrafie zmotywować się do nauki co skutkuje coraz gorszymi stopniami tak więc obawiam się też o swoją przyszłość. Myślałem nad pójściem do psychologa, ale szczerze powiedziawszy wstydziłbym się nawet o tym wszystkim mówić Ojcu/Matce by mnie tam wysłali i jakiegoś opłacili. Na forum właściwie mówię tylko o tym dlatego, że mogę pozostać anonimowy i może otrzymać jakąś pomoc.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 19:36

Problem z nawiązywaniem kontaktów.

przez los_historicos 14 kwi 2012, 22:06
To o czym piszesz ociera się o osobowość unikającą. Ja jednak radziłbym pójść do psychologa w szkole, jeśli takowego masz.
Srubasabadananienieryszczybysryburstzhhh - złota myśl Juliana Tuwima
Offline
Posty
160
Dołączył(a)
25 mar 2012, 21:39

Problem z nawiązywaniem kontaktów.

przez Azon22 14 kwi 2012, 23:57
Bardzo dziękuje za odpowiedź, zapoznając się z tym terminem na Wikipedii zauważyłem, że praktycznie wszystko do mnie pasuje, prawie każda cecha. Z gniewem też mam problemy, ale nie podejrzewałem, że może to mieć cokolwiek wspólnego z tym. Jakbym poszedł do psychologa to na czym mniej więcej takie spotkania polegają, jak to wygląda w praktyce?

Da się może jakąś edytować tutaj post, bo przycisku doszukać się nie mogę, a 1szy post pisałem na jednym tchu przez co narobiłem od groma byków co może utrudnić czytanie.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
14 kwi 2012, 19:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem z nawiązywaniem kontaktów.

przez vifi 21 kwi 2012, 19:40
Nie byłem u psychologa szkolnego, ale na terapii psycholog pyta się z czym masz problem, jak byś miał jakieś problemy, to zawsze możesz wydrukować to co napisałeś w swoim pierwszym poście. Prawdopodobnie na pierwszym spotkaniu zapytałaby Cię z kim mieszkasz i jakie masz z nimi relacje. Trochę to podobne do wizyty u lekarza i niepodobne, bo tworzy się jakaś relacja między pacjentem a psychologiem (z pozostałymi lekarzami bywa różnie). Na forum jest post o nazwie "jak wyglada wizyta u psychologa ...', możesz tam poczytać więcej (o ile już tego nie zrobiłeś).
Rozmowa z psychologiem szkolnym może być dobra na początek.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 11 gości

Przeskocz do