poczucie męskości

Inne zaburzenia.

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 15 sty 2012, 17:44
Co do mamy, to jest nadopiekuńcza. Właściwie wszystko miałem podane na tacy, jedynym moim obowiązkiem była nauka. Mama robiła za mnie i braci wszystko.
też tak miałem i mam po części nadal a jestem po 30-ce już. Jestem dzieckiem uwięzionym w ciele dorosłego nie lubię, nie chcę i nie potrafię decydować za siebie. Podjęcie jakichkolwiek decyzji sprawia mi mnóstwo trudu wole żeby kto inny decydował za mnie choć wkurza mnie to poniekąd. Mój brat jest w podobnej sytuacji jak ja ale on se z tego sprawy nie zdaje albo nie chce tylko siostra potrafiła się usamodzielnić może dlatego że najstarsza i najbardziej odpowiedzialna z nas była.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

poczucie męskości

przez rav71 15 sty 2012, 23:20
Mnie również wyręczano..Nie poszedłem do przedszkola, ponieważ rodzice uznali, że jestem zbyt lękliwym dzieckiem, dlatego opiekę nade mną sprawował dziadek. Z racji tego, że dla swojego syna, czyli mojego ojca, nie był najlepszym rodzicem, gdy ja pojawiłem się na świecie, swoje ojcowskie uczucia przelał na mnie. Był dla mnie bardzo dobry, ale też często nadopiekuńczy i właśnie wiele rzeczy robił za mnie, nawet pomagał wiązać sznurówki.
Ojciec miał dość bierny stosunek do mojego wychowania, ponieważ również często pracował na wyjazdach i bywał gościem w domu..do tego pewnie zauwazył, że jestem bardziej zżyty z dziadkiem i trochę wycofał się ze swoich rodzicielskich obowiązków.
Ja natomiast zawsze dorastałem w poczuciu jakiegoś niedosytu, ale nie umialem tego nazwać słowami. Nawet nie wiem, czy dziś potrafię, ale mając już nieco więcej wiedzy o życiu, ludzkiej psychice, potrzebach, itd, dochodzę do wniosku, iż brakowało mi po prostu takiego prawdziwego dzieciństwa.
Szaleństw z kolegami, zabaw, wspomnień z kolonii..ja tego nie doświadczyłem w swoim życiu. Czasem jak oglądam jakiś film, przedstawiający młodzież, przygody jakie przeżywają, przyjaźnie, pierwsze miłości..wszystko to, co raczej stanowi norme dla dorastającego człowieka, budzi się we mnie silna tęsknota..za czymś, co już nie wróci, co straciłem bezpowrotnie.
Wtedy jednak nie myślałem entuzjastycznie na myśl o wyjeździe z rówieśnikami na obóz. Byłem taką dupą wołową, uczepioną spódnicy mamy i bojącą się wszystkiego. Teraz, mając 27 lat, chciałbym mieć czasem możliwość przeżycia przynajmniej namiastki tego, czego nie było mi dane doświadczyć w dzieciństwie i okresie nastoletnim.
Mam jakieś dziwne wrażenie, że jeśli pewnych spraw z tamtego okresu nie przepracuje, to lata mogą mi lecieć, a ja dalej będę dzieciakiem z niespełnionymi marzeniami.
Może kluczem do ruszenia naprzód, jest właśnie przynajmniej częściowe spełnienie pragnień z tamtego okresu, nawet tych, z których sobie wtedy nie zdawałem sprawy, bo były zdominowane przez lęk. Myślę, że jesli mi się to uda teraz, w życiu dorosłym, bedę mógł jakoś łatwiej pogodzić się ze swoją przeszłościa i z samym sobą.
W przeciwnym razie moja dalsza egzystencja jawi mi się jako kontynuacja obecnej wegetacji i pogłębiające się uczucie beznadziei, zgorzknienia i żalu do wszystkich.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
03 lis 2010, 16:43

poczucie męskości

przez NoFutureEver 16 sty 2012, 00:50
Czesc wszystkim. To moj 1 post na tym forum. Przegladam je juz jakis czas. Ale dopiero po przeczytaniu tego tematu zdecydowalem sie napisac.
Strasznie wspolczuje osobom opisujacym problemy w tym temacie, zwlaszcze wpis "rav71" jest mi bliski. Ze mna jest podobnie. Do tego wydaje mi sie ze cierpie na depresje, nerwice, perfekcjonizm i wiele innych... przypadlosci? Tak psychicznych jak i somatycznych wzajemnie powiazanych. Patrzac na moich znajomych/bliskich mam wrazenie, ze wiekszosc ma problemy/choroby psychiczne (mniejsze badz wieksze). Potrafie rozroznic kobiety bardzo zdrowie psychiczne od tych z "odchylami".
Jestem osoba wierzaca.

Reasumujac i piszac o sobie (nie chce innym odbierac nadziei) nie widze lekarstwa na "az tyle" "chorob", a przypadlosc "brak poczucia meskosci" wydaje mi sie nieuleczalna. Za duzo mnie ominelo, za duzo bylo nieprawidlowosci swiadomych badz nie. Czesto zalecacie terapie czy psychologa, ja tego nie widze. Za duzo, po prostu za duzo... ile trzeba by bylo lat sie leczyc i ton lekow wziac? Nie mowiac o braku pewnosci powodzenia i jawnosci mojego leczenia czy to wsrod rodziny czy znajomych/w pracy.
Nie wiem co czeka mnie w przyszlosci, ale musze przetrwac. Chcialbym rowniez smakowac zycie, ale wydaje mi sie ze to juz nigdy nie nastapi.
Fajnie by bylo jakby ktos napisal, moze ktos mial podobnie i jednak zycie sie nagle odwrocilo o 360 stopni na lepsze?
Pozdrawiam wszystkich z problemami, bardzo Wam wspolczuje. Ale trzeba zyc!
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 sty 2012, 00:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez Vilgefortz 16 sty 2012, 01:19
carlosbueno, Jeszcze raz przeczytałem wszystko co pisałeś w tym wątku i aż mi oczy na wierzch wyszły ze zdumienia. Nigdy w życiu nie pomyślałbym, że tak się wewnątrz czujesz. Nie chcę, żebyś odebrał mnie źle, czujesz się jak czujesz i tak na razie jest. Zmierzam do tego, że poznając Ciebie w życiu nie pomyślałbym o Tobie w kategoriach w jakich ty myślisz o sobie. Sprawiasz wrażenie rozgarniętego, pewnego siebie faceta.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
01 sty 2012, 19:47

poczucie męskości

przez Tacyt 16 sty 2012, 01:31
Mysle, rav71, że miałeś racje pisząc, iż dzielenie się swoimi doswiadczeniami raczej nie uwolni nas od problemu, ale mimo wszystko dobrze sie wygadać i poczuć, że nie jest się samemu z problemem ;)
Powiem Wam, że wiele z tego o czym piszecie dotknęło również mnie w dzieciństwie. Nadopiekuńczy (choć wspaniali) mama, babcia i dziadek; rónież bardzo dobry choć nieco mrukliwy ojciec (do którego jak już pisałem byłem z reguły w opozycji), załatwianie za mnie wielu spraw. W domu miałem jednak zawsze bardzo dobrą atmosferę i dobrze się tam czułem - nigdy nie było przemocy - co najwyżej kłutnie, czasem częstsze ale w granicach normy. Już w przedszkolu za to trzymałem sie raczej na uboczu. Bardziej niż z dziećmi lubiłem rozmawiać z dorosłymi, uchodziłem nawet za gadułę i dalej tak jest jednak tylko w towarzystwie, gdzie czuje się zupełnie pewnie. W kontaktach z innymi dziećmi byłem wycofany i nie miałem wielu kolegów. Miałem za to brata i świetnego kumpla poza przedszkolem i szkołą (do dziś jest moim najlepszym kumplem). W podstawówce było lepiej, nawiązałem kilka przyjaźni, spotykałem się z kolegami po szkole poza tym miałem tego ww. kumpla. czasami jednak dokuczano mi bo byłem gruby i raczej niesprawny na wf-ie, ale wtedy jeszcze nie przejmowałem sie tym zbytnio i nawet umiałem odpyskować.
Najgorszy okres był w gimnazjum i podejrzewam, że to właśnie wtedy moja psychika została najpoważniej uszkodzona. W mojej nowej klasie pojawiły się trzy osoby które stosowały wobec mnie przemoc psychiczną. Jako, że byłem osobą dumną i taką, która wówczas jeszcze nie przejmowała się opinią ogółu, zdradziłem się kilka razy z moimi "nietypowymi" zainteresowaniami. Bardzo lubiłem telenowele :P co nie jest chyba typowo "męskie" a jako że miałem opinie innych literalnie w d*** to i się z tym nie kryłem. Z czasem stałem się pośmiewiskiem tych trzech osób, które ciągle mi coś dogadywały (reszta klasy - muszę to przyznać była w większości w porządku i nie byłem wyalnienowany, miałem z kim gadać i siedzieć - przynajmniej w szkole, bo poza szkołą raczej się z nie spotykalismy (poza kilkoma imprezami) - fakt, że i ja nie nalegałem). Najgorsze było, że ta banda debili (mowa o tych trzech) zaczęła nazywać mnie pedałem, co było dla mnie bardzo upokarzające (nie jestem broż Boże homofobem, ale gejem też nie jestem, dlatego było to dla mnie szczególnie bolesne). Cierpiałem sam, nikomu o tym nie mówiłem, z kolegamiz klasy, którzy to widzieli, nie rozmawiałem na ten temat. Wstydziłem sie tego jak cholera. Chyba wtedy poczułem się poraz pierwszy gorszy od innych, to też obniżyło najbardziej moje poczucie męskości. Myslę, że ten czas gimnazjum miał najbardziej zgubienny wpływ na moją psychikę. Co więcej skład klasy w liceum był bardzo podobny (byli w nim też ci trzej moi prześladowcy), ale już się mnie tak nie czepiali. Mimo to czułem się jak ktoś splamiony, jak ktoś, kogo nikt nie zechce polubić. Może nawet było inaczej bo ludzie w klasie byli ok, ale i tak nikt nigdy nie zaprosił mnie na żadną imprezę; ja też się jednak nie wpraszałem i nie zabiegałem specjalnie o wielkie przyjaźnie (miałem świetnych kumpli poza domem, choć tylko dwóch). Wiele z osób w liceum widziało jak byłem traktowany w gimnazjum przez co wstyd za te upokorzenia trwał we mnie przez cały czas. Często zastanawiałem się co oni o mnie myslą. Nawet nie starałem się o względy żadnej dziewczyny, bo bałem się że żadna nie bedzie chciała być z taką ofiarą jak ja (choć bardzo lubiłem kontakt z dziewczynami, a koleżanki miałem ok). Sądzę, że w gimnazjum właśnie straciłem wiele z poczucia własnej wartości, ten czas zawarzył także na moim postrzeganiu samego siebie. Spowodował wstyd za swą bierność i niemoc, wstyd przed każdym kogo mogę poznać, wstyd przed kobietą, którą mógłbym pokochać.
Jeszcze nigdy nikomu o tym nie mówiłem, nawet osobom, które widziały moje cierpienia. Na studiach miałęm znajomych, ale raczej nie spotykaliśmy się prywatnie (no... bardzo rzadko) - studiowałem zaocznie, nie imprezowałem, mam poczucie, że zmarnowałem wiele czasu. Mogłem mieszakć tam gdzie studiowałem i pracować, albo studiować dziennie, wtedy miałbym inne życie, może bardziej bym się zsocjalizował. Teraz mam już 24 lata, tytół mgr, prawie zerowe doświadczenie zawodowe, słabe perspektywy (no chyba, że wypali z doktoratem, ale nie wiem jak uda mi się robić doktorat w innym miescie i opiekować się chorą mamą, podczas gdy ojciec(na zmianę ze mną) pracuje od 6:00 do 20:00, a raczej ciężko będzie mu zatrudnić kogoś do pomocy ze względu na ciężką sytuację materialną), brak dziewczyny, brak pieniędzy...
Ale, dość tego użalania się nad sobą, czasami są chwile gdy czuje się szczęśliwy. Mam wspaniałych rodziców, sam jestem zdrowy, mam zainteresowania...
Chyba czas kończyc tego posta bo zaczynam odbiegać od tematu... Cieszę się jednak bardzo, że udało mi się wkońcu (poraz pierwszy) podzielić z kims moimi ciężkimi doświadczeniami z gimnazjum...
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
08 sty 2012, 18:33

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez Vilgefortz 16 sty 2012, 01:36
NoFutureEver, A mi wydaje się, że warto zając się sobą i zawalczyć o siebie- zawalczyć z samym sobą. To się łatwo pisze ale w działaniu jest bardzo trudne bo burzy wiele wyobrażeń o sobie. A jak się doda do tego emocje - to zostaje mały bezbronny chłopiec - czasem rozwydrzony, czasem zapłakany. Słabe poczucie męskości to jeden z moich problemów - dla mnie znaczący i zniekształcający rzeczywistość. Nie akceptuję własnej agresji tak bardzo, że boję się jej - to źródło wewnętrznego lęku bo on ciągle jest. Czasem jest zniechęcony też, ale to dlatego, że się cały czas wewnętrznie katuję i oskarżam - nikt tak doskonale nie potrafi mnie dobić jak ja siebie ale to temat na kolejny wątek, żeby nie offtopować.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
01 sty 2012, 19:47

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez Kiya 16 sty 2012, 02:30
Nie zdążyłam dziś doczytać wątku do końca, trochę już za późna godzina, ale póki co pozwolę sobie na mały offtop.

Przeraziło mnie trochę to, że większość nicków, które przewijają się w rozmowie, doskonale kojarzę. Ale chyba nie ma się czemu dziwić, jeśli moją pierwszą miłością był Piotruś Pan ;)
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 16 sty 2012, 10:45
Vilgefortz napisał(a):carlosbueno, Jeszcze raz przeczytałem wszystko co pisałeś w tym wątku i aż mi oczy na wierzch wyszły ze zdumienia. Nigdy w życiu nie pomyślałbym, że tak się wewnątrz czujesz. Nie chcę, żebyś odebrał mnie źle, czujesz się jak czujesz i tak na razie jest. Zmierzam do tego, że poznając Ciebie w życiu nie pomyślałbym o Tobie w kategoriach w jakich ty myślisz o sobie. Sprawiasz wrażenie rozgarniętego, pewnego siebie faceta.

To przez to że mam męski wygląd, powierzchowność przy bliższym poznaniu moja rzekoma męskość pryska i staje się zagubiony prawie 2- metrowym chłopcem który nie wie czego chce od życia o czym parę kobiet się już przekonało :D
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

poczucie męskości

przez vintage 16 sty 2012, 16:23
rav71 napisał(a):Nawet nie wiem, czy dziś potrafię, ale mając już nieco więcej wiedzy o życiu, ludzkiej psychice, potrzebach, itd, dochodzę do wniosku, iż brakowało mi po prostu takiego prawdziwego dzieciństwa.
Szaleństw z kolegami, zabaw, wspomnień z kolonii..ja tego nie doświadczyłem w swoim życiu. Czasem jak oglądam jakiś film, przedstawiający młodzież, przygody jakie przeżywają, przyjaźnie, pierwsze miłości..wszystko to, co raczej stanowi norme dla dorastającego człowieka, budzi się we mnie silna tęsknota..za czymś, co już nie wróci, co straciłem bezpowrotnie.
Wtedy jednak nie myślałem entuzjastycznie na myśl o wyjeździe z rówieśnikami na obóz. Byłem taką dupą wołową, uczepioną spódnicy mamy i bojącą się wszystkiego. Teraz, mając 27 lat, chciałbym mieć czasem możliwość przeżycia przynajmniej namiastki tego, czego nie było mi dane doświadczyć w dzieciństwie i okresie nastoletnim.
Mam jakieś dziwne wrażenie, że jeśli pewnych spraw z tamtego okresu nie przepracuje, to lata mogą mi lecieć, a ja dalej będę dzieciakiem z niespełnionymi marzeniami.

Rekord Świata, człowieku, jakbyś wyjął mi to z głowy. Podobne myśli towarzyszą mi podczas rozmowy ze znajomymi o dzieciństwie, ja zazwyczaj nawet nie mam o czym opowiadać, nie mam nawet żadnych blizn.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

poczucie męskości

przez etien 16 sty 2012, 17:38
carlosbueno napisałeś, że czujesz się jak mały chłopiec uwięziony w ciele dorosłego. To mnie zastanowiło, bo to pokazuje, że wolisz w gruncie rzeczy być chłopcem? A dorosłośc traktujesz jak karę, której chcesz uniknąć. Co faktycznie jest gorsze: być chłopcem uwięzionym w ciele dorosłego, czy niemozność bycia dorosłym?

Nie twierdzę, że rozumiem wszystkie Wasze rozterki bo tak nie jest. Wiele opisywanych tu rzeczy jest dla mnie odległa pomimo, że sama też doświadczyłam wielu trudności przeżywanych w szkole, wśród równieśników itp. Myślę, że wiele razy w życiu się zmieniałam, ta każda zmiana to krok do przodu ku lepszemu. Kiedy wspominam czasy szkoły to muszę przyznać, że dzisiaj jestem zupełnie inną osobą... Wszystkie te bolączki już przeżyłam w sobie, przerobiłam. Czuje siię wolna od tamtych momentów. Pomimo, że pamiętam to co było, to jednak ma to dzisiaj mniejsze znaczenie.

Dzisiaj wiem, że borykam się z osobowością zależną, a co za tym idzie podobnie do innych wypowiadajacych się tu osób mam problemy z decydowaniem, z dokonywaniem wyborów, z tym aby nadać kierunek swojemu życiu bez czekania na to co poradzą mi inni. Jednak ja wiem czego chcę, czego pragnę jednak nie potrafię po to sięgnąć. Wydaje mi się, że wszyscy inni potrafią lepiej, wiedzą jak coś zrobić, tylko nie ja.

Zawsze moi bliscy nadawali mi kierunek, wiedzieli co będzie dla mnie dobre itp, teraz ja powinnam sama to wiedzieć, jednak ogrom wyborów mnie przytłacza, czuje się bezradna w tym wielkim świecie. Boje się, że popełnię błąd. Nie ufam sobie, że potrafię dobrze zadecydować i to mnie zatrzymuje.

Jednak to czego obecnie najbardziej pragnę to móc być dorosła, samodzielna i mieć wpływ na swoje życie. Chcę tą swoją niemożność zmienić, pokonać swoje słabości.

Wydaje mi się, że to co Was boli z przeszłości wymaga "przeżycia", "przerzucia", bo tylko wówczas jest mozliwe aby to zostawić za sobą. Dlatego myślę, że warto uczestniczyć w terapii nawet jesłi to miałoby potrwać z 5 lat. Lepiej te 5 lat "poświęcić" niż zmarnować sobie 10 kolejnych, czy całe zycie!

Pytanie jest czy chcecie dorosnąć (pokonać problemy)? Czy chcecie jedynie poczuć się inaczej, lepiej?
Myślę, że bez uporania się z zaburzobą osobowoscią nie da sie poczuć lepiej. Najpierw trzeba zmienić sposob myślenia.
Jednak wiem jakie to trudne...
Jednak wiem jakie to trudne...
Niesamowita, nieodgadniona i jakże samotna,
Niewzruszona, a jednak płacze…
Potrzebuje, choć się nie przyznaje,
Ona tęskni i chce…
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
13 lip 2008, 15:20

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 16 sty 2012, 18:58
Etien sam nie wiem co chce, niby chce dorosnąć ale niewiele robię w tym kierunku. Lęk i lenistwo są z reguły silniejsze od chęci stania się dorosłym i decydowania za siebie. Wiele osób jako dziecko chciało dorosnąć usamodzielnić się ja tak nigdy nie miałem, przez moje decyzje życiowe chciałem możliwie długo nim być.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17065
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

poczucie męskości

przez rav71 17 sty 2012, 00:30
Vintage mam w sumie na to wszystko pewien pomysł. Wiadomo, że nierealne jest cofnięcie się w czasie i przeżycie ponownie podstawówki, tych wszystkich utraconych lat, ale w moim mieście jest coś takiego jak ścianka wspinaczkowa. Chciałbym spróbować w tym swoich sił. Jest to zawsze jakiś sposób na przezwyciężenie swoich lęków no i całkiem ciekawa przygoda, a także okazja do poznania nowych ludzi.
Na samą myśl o tym mam cykora, ale róznica między teraźniejszością , a okresem dziecinstwa jest taka, iż obecnie wiem, że nie należy uciekać od swoich lęków, lecz stawiać im czoła. Wtedy dezerterowałem z pola walki, a teraz nie mam zamiaru dawać tak łatwo za wygraną.
Jeśli nie rozprawię się z demonami przeszłości, one mnie będą gnębić do konca zycia. Moze mi stuknąc 40-stka, mogę miec fortunę, piękną żonę, willę z basenem, a i tak czuć się jak ostatnia oferma.
Wypierałem długo tę prawdę, ale nie da się ukryć..potrzebuję przyjaciela..kogoś, kto będzie wiedział o mnie wszystko, a mimo tego nie odwróci się ode mnie, nie uzna za życiową kalekę. Przez lata tłumiłem w sobie te pragnienia, lecz to było jak większość mojego postępowania, podyktowane wstydem, lękiem. Wolałem uciec w świat wirtualny lub bohaterów seriali telewizyjnych, by poczuć choć przez chwilę zycie w sobie, które w rzeczywistości było tak jałowe, że nie dostarczało mi pozytywnych wrażeń.
Obawiam się, że tylko na gadaniu moge poprzestać (mam problemy z motywacją). a chcę swój plan doprowadzić do końca, stopniowo, powoli wprowadzając zmiany. Trzymajcie za mnie kciuki :)

Pozdrawiam
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
03 lis 2010, 16:43

poczucie męskości

Avatar użytkownika
przez Vilgefortz 17 sty 2012, 20:52
rav71, Trzymam kciuki bardzo mocno - Też postanowiłem, sobie, że otworzę się, ze swoimi wszystkimi ranami i przeżyję żałobę po tym co straciłem jakby to miło boleć i trwać. Też potrzebuje przyjaciela, który mnie nie odrzuci - choć wiem, że drugiego ojca już nie będę miał ale z tym przyjdzie mi się godzić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
01 sty 2012, 19:47

poczucie męskości

przez betty_boo 17 sty 2012, 21:48
rav, ja też trzymam kciuki. z własnego doświadczenia wiem że strach jest totalnie paraliżującą emocją i umożliwiał mi rozwój i podejmowanie decyzji dobrych dla mnie.

nie wolno się bać zawalczyć o siebie.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do