Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Inne zaburzenia.

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez essprit 15 wrz 2011, 10:59
Mill, zafascynowanie osobą tej samej płci w twoim wieku jest NORMĄ ROZWOJOWĄ !
A dodając do tego twój opis - że nie masz wielu przyjaciół, że sama siebie nie akceptujesz to KTOŚ kto Ciebie traktuje z sympatią, z akceptacją to NORMALNE jest, że taka osoba staje się CENNA dla Ciebie i że o niej myślisz.

A co się zaś tyczy orientacji sexualnej - to jesteś dopiero na początku swej drogi ;)
Lubienie fajnych kobiet wcale nie oznacza, że jesteś lesbijką.
Ja sama DO TERAZ jestem zafascynowana paroma KOBIETAMI, ze względu na to jakie są - za ich intelekt, osobowość, dobroć, poczucie humoru ... a nie jestem homoseksualistką ;)
Powoli ... jeszcze się nauczysz rozróżniać co jest czym !

Bardziej powinnaś niepokoić się tym, że się OKALECZASZ ! ... że taki pomysł wpadł Ci do głowy i żeby go realizować w rzeczywistości. Nad tym się zastanów ...
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 15 wrz 2011, 19:31
Wiem, że to złudne, ale czuję, że to mi pomaga- z resztą kilka draśnięć (ledwo widocznych) trudno nazwać szeroko pojętym okaleczaniem
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Avatar użytkownika
przez tahela 15 wrz 2011, 19:43
mill,
Nie rób sobie krzywdy be dziesz miała nastepne blizny i tylko nowy powód do kompleksów, postaraj sie to przełamac i przestac.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 15 wrz 2011, 20:29
Nie umiem sobie inaczej pomóc. w ogóle nie umiem sobie pomóc.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Avatar użytkownika
przez tahela 15 wrz 2011, 20:34
Idź do psychatry , do sychologa, przerób to w sobie wszystko.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 15 wrz 2011, 20:43
Nie pójdę z prostego powodu- wstydzę się.
Nie zdajecie sobie nawet sprawy, jak długo toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę, żeby napisać o tym tutaj.
"To jest normalne... minie" - zanim minie, psychika mi całkiem siądzie.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Avatar użytkownika
przez tahela 15 wrz 2011, 21:08
To może z biegiem czasu wstyd sie zmniejszy a na razie mysl o tym az do czasu gdy bedziesz gotowa na te wizytę.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 16 wrz 2011, 18:54
Ale ja po prostu taka jestem- czego nie potrafię powiedzieć, to piszę. Gdybym mogła. Powiedzieć komu kolwiek w realu, nie pisałabym tutaj.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Avatar użytkownika
przez Sylwia. 30 wrz 2011, 20:42
mill, kilka draśnięć? Tak się zaczyna... Posłuchaj, ja też zaczynałam od kilku draśnięć- jakieś tam serduszko na nodze wyryte cyrklem, kilka kresek. Myślałam 'jest spoko, pod kontrolą'. W miarę wzrostu mojej nienawiści do siebie rosła też chęć cięcia się, widok krwi i ten ból bardzo mnie uspokajał i sprawiał przyjemność. Próbowałam skończyć z cyrklem 2 razy i obydwa kończyły się powrotem do tego. Był czas jak czułam się nawet nieźle, ale nie trwało to długo i powstało kilka nowych rysek. Później było już tylko gorzej... Cyrkiel zamienił się w nożyk, a lekkie draśnięcia w krwawiące rany... Widok krwi sprawiał (i do tej pory tak jest) że czułam się lepiej, spokojniej, ten ból był odprężający- głupio to brzmi, nie? Ale taka jest prawda... Teraz od półtora tygodnia się nie okaleczam, po raz kolejny chcę z tym skończyć... Jest bardzo trudno bo to mi zawsze pomaga i rozładowuje mnie, bez tego czuję się ciągle poddenerwowana, nawet trudno mi czasem zapanować nad sobą, swoimi słowami... Ale może to minie kiedyś...
A co do wizyty u specjalisty- spróbuj... Ja też spróbuję, zapisałam się na następny tydzień. Otworzysz się jak będziesz gotowa, nikt nie będzie naciskał. Uwierz mi, duszenie w sobie problemów wykańcza człowieka... Nie jesteś sama, są ludzie którzy chcą Ci pomóc- jeśli czujesz że nie dajesz już sobie rady sama, zaufaj jednemu z takich ludzi... Zaufaj specjaliście, a przede wszystkim zaufaj samej sobie- dasz radę :)
"- Przecież ona się ciągle uśmiecha.
- To spójrz na nią kiedy jest sama..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 08:19

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 08 paź 2011, 22:46
Sylwio, ja właśnie teraz doszłam do tego etapu- ból staje się przyjemny i uspokaja. Najpierw kreseczki, potem krzyżyki, dalej litery A, w końcu cały napis BAD DAY, wydziarany żyletką... Ja nawet nie mam siły z tym walczyć, chociaż wiem, że do nizego mnie to nie zaprowadzi. Z jednej strony chcę żyć- nie chcę ze sobą skończyć, a z drugiej czuję, że nie mam nic do stracenia. Ten chłopak ciągle pisze, nawet ze mną flirtuje, a mnie nawet to nie cieszy. Wszystko przestało być ważne. Dlaczego wszystko, tlyko prócz tej nauczycielki?! :cry:

Nie pójdę, bo:
- nie ufam takiemu człowiekowi
- nie jestem w stanie mówić viz-a-vi o swoich problemach.

Nawet nie macie pojęcia, ile mnie kosztowało napisanie o tym tu, w sieci- a co dopiero powiedzieć w realu... Miałam raz jeden taką "fazę", że omal nie wypaplałam przyjaciółce- gadałam bez sensu, a ona zapytała, czy ma to związek z tą nauczycielką. Zaprzeczyłam. Nie umiałam inaczej.

Ja po prostu... szukam kogoś, kto ma taki sam problem- kogoś kto faktycznie mnie będzie rozumiał, a nie tylko mówił, że mi przejdzie- żebym wytrzymała. Bo mam takie poczucie, że ten zryty problem z nauczycielką mam tylko ja, chociaż czytałam w sieci podobne historie i tak nie jest mi lżej. Czuję się inna i to jest cały problem.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Avatar użytkownika
przez Sylwia. 10 paź 2011, 15:06
mill napisał(a):Sylwio, ja właśnie teraz doszłam do tego etapu- ból staje się przyjemny i uspokaja. Najpierw kreseczki, potem krzyżyki, dalej litery A, w końcu cały napis BAD DAY, wydziarany żyletką... Ja nawet nie mam siły z tym walczyć, chociaż wiem, że do nizego mnie to nie zaprowadzi. Z jednej strony chcę żyć- nie chcę ze sobą skończyć, a z drugiej czuję, że nie mam nic do stracenia.
Masz jakiś cel do którego dążysz? W słowach "z jednej strony chcę żyć- nie chcę ze sobą skończyć" można wyczuć taką nawet podświadomą cichą nadzieję że może jednak kiedyś będzie lepiej i warto poczekać ;)
Rozumiem że ciężko jest skończyć z cięciem zwłaszcza jak zaczęło to sprawiać przyjemność. Czy masz przyjaciół którzy wiedzą o tym że się okaleczasz? Może świadomość że masz na kogo liczyć by Ci ulżyła, wsparcie przyjaciół naprawdę potrafi dużo zdziałać...
mill napisał(a): Nie pójdę, bo:
- nie ufam takiemu człowiekowi
- nie jestem w stanie mówić viz-a-vi o swoich problemach.
Ale w sieci napisałaś :P To o czym rozmawiasz z psychologiem/psychiatra zostaje między Wami, w necie każdy może sobie przeczytać co piszesz...
Ja też jak opowiadam o swoich problemach to mam łzy w oczach, ale wierzę w to że specjalista potrafi pomóc- on właśnie od tego jest... Specjaliści mają podejście do ludzi, są ludzie którzy po prostu wiedzą jak rozmawiać żeby osoba czuła się bezpiecznie i spróbowała zaufać. Powiem Ci że nawet ja ostatnio dotarłam do nieufnej, zamkniętej osoby, zyskałam jej zaufanie bo wiem jak rozmawiać... Specjalista tym bardziej wie, na pewno też zrozumie jak w trakcie mówienia łza spłynie Ci po policzku... Jak kiedyś poczujesz że masz siłę opowiedzieć o tym co się dzieje i chcesz sobie pomóc to zgłoś się do specjalisty, spróbuj...
mill napisał(a):Czuję się inna i to jest cały problem.
Nie jesteś inna a wyjątkowa :) Każdy jest wyjątkowy, bo nie ma ludzi takich samych. Wszyscy się od siebie różnimy, inaczej świat byłby nudny, ludzie byliby nudni ;) Cechy wspólne z innymi ludźmi też na pewno masz, a to że masz też cechy które różnią się od cech ludzi z Twojego otoczenia nie jest niczym nienormalnym. Ja też czasem czuję się inna, chociażby z tego względu że nie lubię dyskotek, wesel i tego typu imprez a większość ludzi z którymi mam kontakt uwielbia takie rzeczy; jednak tak samo jak oni jestem człowiekiem, lubię słuchać muzykę, śpiewać, gadać. Nie ma sobowtórów, nawet 'bratnie dusze' się od siebie zwykle trochę różnią ;)
"- Przecież ona się ciągle uśmiecha.
- To spójrz na nią kiedy jest sama..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 08:19

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 11 paź 2011, 20:35
Sylwia. napisał(a):Masz jakiś cel do którego dążysz? W słowach "z jednej strony chcę żyć- nie chcę ze sobą skończyć" można wyczuć taką nawet podświadomą cichą nadzieję że może jednak kiedyś będzie lepiej i warto poczekać ;)
Rozumiem że ciężko jest skończyć z cięciem zwłaszcza jak zaczęło to sprawiać przyjemność. Czy masz przyjaciół którzy wiedzą o tym że się okaleczasz? Może świadomość że masz na kogo liczyć by Ci ulżyła, wsparcie przyjaciół naprawdę potrafi dużo zdziałać...


Mam cele- pójść do mojego wymarzonego liceum, zostać dziennikarką. Ale przede wszystkim chciałabym być szanowaną, lubianą, rozpoznawalną osobą, z którą każdy chciałby nawiązać znajomość. Wiem- głupie :blabla: Sęk w tym, że przez nauczycielkę wszystko inne przestało być ważne.
Mam przyjaciółki- wiedzą o tym. Jednej gdy powiedziałam, że to mi pomaga, powiedziała że jeśli tak- to mogę sobie to robic. Druga unika tego tematu.
Chłopaki z klasy, dzieciary w skórze gimnazjalistów, mają mnie za emo- dziewczynkę.
Jeszcze innym- moje ryski fascynują.
Każdy drwi z mojej krzywdy, bo sądzą, że ktoś taki jak ja- kto codziennie rozbawia ludzi do łez w niepowtarzalny sposób, po prostu się dobrze bawi i robi to dla popisu. Już zdążyli mnie ocenić.

Sylwia. napisał(a): Ale w sieci napisałaś :P To o czym rozmawiasz z psychologiem/psychiatra zostaje między Wami, w necie każdy może sobie przeczytać co piszesz...
Ja też jak opowiadam o swoich problemach to mam łzy w oczach, ale wierzę w to że specjalista potrafi pomóc- on właśnie od tego jest... Specjaliści mają podejście do ludzi, są ludzie którzy po prostu wiedzą jak rozmawiać żeby osoba czuła się bezpiecznie i spróbowała zaufać. Powiem Ci że nawet ja ostatnio dotarłam do nieufnej, zamkniętej osoby, zyskałam jej zaufanie bo wiem jak rozmawiać... Specjalista tym bardziej wie, na pewno też zrozumie jak w trakcie mówienia łza spłynie Ci po policzku... Jak kiedyś poczujesz że masz siłę opowiedzieć o tym co się dzieje i chcesz sobie pomóc to zgłoś się do specjalisty, spróbuj......


Sieć to inny świat. Wszyscy czytają, ale nik mnie nie zna i nie ocenia. A w realnym życiu jest mi trudno.

Sylwia. napisał(a):Nie jesteś inna a wyjątkowa :) Każdy jest wyjątkowy, bo nie ma ludzi takich samych. Wszyscy się od siebie różnimy, inaczej świat byłby nudny, ludzie byliby nudni ;) Cechy wspólne z innymi ludźmi też na pewno masz, a to że masz też cechy które różnią się od cech ludzi z Twojego otoczenia nie jest niczym nienormalnym. Ja też czasem czuję się inna, chociażby z tego względu że nie lubię dyskotek, wesel i tego typu imprez a większość ludzi z którymi mam kontakt uwielbia takie rzeczy; jednak tak samo jak oni jestem człowiekiem, lubię słuchać muzykę, śpiewać, gadać. Nie ma sobowtórów, nawet 'bratnie dusze' się od siebie zwykle trochę różnią ;)


Też taka jestem- nie umiem i nie lubię tańczyć. Dyskotek i wesel unikam jak ognia :great: Ale inna jestem. I to nie w sensie pozytywnym. Nie znam nikogo, kto miałby taki sam problem- bo to wszystko chodzi o nauczycielkę ;(
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

Avatar użytkownika
przez Sylwia. 12 paź 2011, 17:02
mill napisał(a):Ale przede wszystkim chciałabym być szanowaną, lubianą, rozpoznawalną osobą, z którą każdy chciałby nawiązać znajomość. Wiem- głupie :blabla:
Nie, to nie głupie. Nikt nie chciałby być popychadłem którego każdy unika jak ognia...
mill napisał(a):Mam przyjaciółki- wiedzą o tym. Jednej gdy powiedziałam, że to mi pomaga, powiedziała że jeśli tak- to mogę sobie to robic. Druga unika tego tematu.
Chyba nie zdają sobie sprawy z tego że to jest poważna rzecz... Powiedz mi, próbowałaś kiedyś z tym skończyć?
mill napisał(a):Każdy drwi z mojej krzywdy, bo sądzą, że ktoś taki jak ja- kto codziennie rozbawia ludzi do łez w niepowtarzalny sposób, po prostu się dobrze bawi i robi to dla popisu. Już zdążyli mnie ocenić.
Jeejku normalnie jakbym o sobie czytała, bez kitu o_o Niektórym trudno zrozumieć że można śmiać się na zewnątrz a płakać w środku...
mill napisał(a): Też taka jestem- nie umiem i nie lubię tańczyć. Dyskotek i wesel unikam jak ognia :great: Ale inna jestem. I to nie w sensie pozytywnym. Nie znam nikogo, kto miałby taki sam problem- bo to wszystko chodzi o nauczycielkę ;(
A widzisz, jest coś wspólnego między Tobą a innym człowiekiem (mną w tym wypadku) więc taka inna nie jesteś :P
Ja niestety też nie znam osobiście kogos kto miałby taki sam problem jak Ty... Ale jesteś pewna że uczucie jakim darzysz nauczycielkę to miłość? Może jest ona po prostu kimś ważnym dla Ciebie, autorytetem, osobą wartą naśladowania itp? Zastanów się nad tym głębiej
"- Przecież ona się ciągle uśmiecha.
- To spójrz na nią kiedy jest sama..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 08:19

Mam dosyć! Nie wytrzymam! Chcę być normalna!

przez mill 12 paź 2011, 20:05
Nie próbowałam. Może raz czy dwa powiedziałam sobie, że wypadałoby z tym przestać, ale chwilę potem już miałam żyletkę w ręce. Po prostu to mi pomaga.

W takim sensie, owszem- jakieś cechy ludzkie posiadam :yeah:
Nazewnictwo uczuć to dziwna sprawa- bo nie wiem, co to właściwie jest.
Zastanawiam się NON STOP. I to jest problem. Przyłapałam się na tym, że ja po prostu lubię z nią gadać- bo jest wyrozumiała i w ogóle. I ok, nawet fakt, że nauczyciel pełni rolę "przyjaciela" nie jest aż taki straszny, ale fakt, że myślisz i tęsknisz za nauczycielem to już nie bardzo
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
30 sie 2011, 21:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do