Żyje... i co dalej?

Inne zaburzenia.

Żyje... i co dalej?

przez Chacko 24 sie 2011, 01:30
Cześć. Nawet nie wiem od czego mogę zacząć i czy w ogóle ma to jakiś sens by pisać swoje wyżalenia, a co najważniejsze czy to odpowiednie forum. Otóż cóż... Mam na imię Kuba i mimo młodego wieku mam masę kompleksów związanych przede wszyskim ze swoim wyglądem. Nie jestem w sumie jakimś najbrzydszym facetem ale nie jestem też wystarczająco ehmm... ładny by móc się czuć ze sobą dobrze. Najwięcej smutku mam przez mój nos, jak możecie się domyślić jest on duży i wręcz fatalnie integruje się z moją twarzą. Nie raz byłem obiektem śmiechów z tego powodu. Do tego mam cały czas podkrążone oczy co jest spowodowane wadą genetyczną. Mam strasznie duże kompleksy przez swój wygląd. Gdy widzę że ktoś uśmiecha się do mnie to od razu sobie myślę że pewnie się ze mnie śmieje. Przez to wszystko mam problem z wieloma rzeczami, a przede wszystkim w poznawaniu ludzi. Kiedy ludzie mnie nie widzą czuję się bezpiecznie przez co na różnych czatach czy innych tego typu rzeczach potrafię sobie zjednać ludzi. Kolejnym moim problemem jest mój strach przed uderzeniem kogoś, a mianowicie boję się konsekwencji, że zrobię komuś krzywdę. Chodziłem na wiele rodzajów sztuk walki więc nie powinienem mieć problemu z biciem. Tak mi się przynajmniej wydaję. W każdym razie jest inaczej. Już nawet nie chodzi o to że nie mam powodów by się bić, bo do tej pory to miałem ich całkiem sporo ale nie podołałem przez co się tylko jeszcze bardziej pogrążyłem w oczach społeczeństwa... Moja mama często mi powtarza, że nie posiadam uczuć wyższych. Nie potrafię tego jakoś wytłumaczyć. Dla przykładu chodzi o to, że mimo iż od miesiąca jestem poza domem, to w ogóle za nikim nie tęsknię. Nawet nie myślę o swojej rodzinie. Zauważyłem to sam dopiero niedawno gdy uświadomiłem sobie, że całkiem zapomniałem o istnieniu mojego ulubionego psa którego mam od paru lat. Ogólnie to nie przejmuje się rzeczami, tak jak powinienem. Nie lubię się przytulać ani nic z tych rzeczy gdyż jestem zdania, że dana osoba mnie odrzuci. Dotyczy to także rodziny, tylko tutaj już się nie boje odrzucenia, a jedynie nie potrafię.. po prostu...
Podsumowując uważam się za brzydkiego nieudacznika który nie jest w stanie nic osiągnąć. Nie wiem co mógłbym jeszcze opisać, chociaż mógłbym wiele. Napisałem to tak wszystko w akcie desperacji - poczułem chęć zrzucić siebie to brzemię i podzielić się z kimś swoimi problemami. Przepraszam za lekki chaos w tym co napisałem, ale pisałem całkowicie bez zastanowienia. Chciałbym po prostu zmienić coś w swoim życiu...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:59

Żyje... i co dalej?

przez Noopii 24 sie 2011, 02:04
Myślałeś o rozmowie z psychologiem?warto masz zaburzenia jakieś emocjonalne..należałoby dojść przyczyny dlaczego tak czujesz bo są tego powody.
Noopii
Offline

Żyje... i co dalej?

Avatar użytkownika
przez tahela 24 sie 2011, 04:38
Nie lubię się przytulać ani nic z tych rzeczy gdyż jestem zdania, że dana osoba mnie odrzuci. Dotyczy to także rodziny, tylko tutaj już się nie boje odrzucenia, a jedynie nie potrafię.. po prostu...
Chyba tutaj tkwi twój broblem boisz sie a uczucia masz z tego co piszesz nawet ich pragniesz lae sie boisz. Sa osob ,ktre np. lubia dotyk tylko wybranych osób , które dopuszczaja do swojej strefy prywatnosci a inych nie, nie zawsze to musza bc rodzice co nie znaczy nie kochaja czy nie lubia innych ludzi , moze masz poodbnie a strach w tobie ejst duzy, bo ak Ci mama mowi ze nie masz uczuc wyzszych i pewnie to słyszałes nie raz to musiało sie w tobie zakodowac. Nie piszesz jakie miałes relacje z rodzicami czy brali cie na rece, czy krzyczeli, bili , czy byli człodni czy ciepli to wszsutko wpływa, ale z tego co napisałes to najbardziej sie boisz odrzucenia.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Żyje... i co dalej?

przez Chacko 24 sie 2011, 12:00
O rozmowie z psychologiem myślałem i to nie raz, ale jakoś tak w sobie utrzymuje, że to nie jest aż tak potrzebne. Chociaż myślę, że podświadomie się po prostu wstydzę tego co mam do powiedzenia. A skoro o rodzinie to muszę powiedzieć że nie mam patologii w domu wręcz przeciwnie - jesteśmy całkiem dobrze sytuowani. Rodzinie nic nie mogę zarzucić gdyż wiem, że oni mnie kochają. Od dziecka byłem rozpuszczany i skupiałem na sobie uwagę wszystkich domowników. Aktualnie moje relację z rodzicami są normalne. Może nie tak normalne jak w innych rodzinach, ale mówię w tym momencie o braku jakiegokolwiek konfliktu.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
24 sie 2011, 00:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do