AZHAIMER.Moja historia.

Inne zaburzenia.

AZHAIMER.Moja historia.

przez wandeczka 15 sie 2011, 22:08
Witajcie.
Oto moja historia...
Moja Mama choruje.Zdiagnozowano ją rok temu. Choroba bardzo postepuje. Mama ma jeszcze nawracający niedowład, cukrzycę i problemy z sercem.
Niedawno jeszcze chodzila, teraz trzeba pomóc jej wstać i chodzić z nią przy chodziku. Mama co parę miesięcy jest w szpitalu przez nagle pogorszenia stanu zdrowia.
Ubiegłoroczny, październikowy udar znacznie wplynął na stan psychiczny.Mam opiekunkę dzięki temu mogę chodzić do pracy. Mąż także bardzo pomaga.
Wyprowadziłam się z domu i od roku mieszkam z Mamą. Moje obecne życie, to ciągłe wyrzeczenia, pospiech i wieczny stres, ale też patrzenie na ludzkie szczęscie przez pryzmat zazdrości..
Najpierw była walka o zdrowie, najlepszy lekarz. Ma wszystko czego potrzebuje.Gdy miała więcej sił zabieralismy ją na wózku na spacery. Teraz wyciagamy ją na balkon, by trochę zażyła świeżego powietrza.
Noce są koszmarne, bo mama buntuje się na barierkę przy łóżku i wciąż woła.Do pracy wstaję o 4 rano. Popołudniu mama mi nie da pospać.
Jestem wykończona wyzwiskami, chowaniem przed nią jedzenia ( bo wciąż by jadła) i już wypalona.
Mąz zacząl chorowac i ja także. Mam nadcisnienie, mięsniaka kwalifikującego się do operacji i ostatnio wykrytą nadczyność tarczycy.

Podziwiam osoby, które zrezygnowaly z pracy i są 24/h.
Ja się poddałam i zaczynam Mamie załatwiać Dom Opieki i ubezlasnowolnienie.

To dobra choroba dla niej.Absolutnie nie zdaje sobie sprawy ze swego stanu.

Tak jak czulam przedtem żal, rozpacz jak na nią patrzyłam, teraz chcę tylko spokoju.
Ostatnio edytowano 15 sie 2011, 22:19 przez *Wiola*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono do innego działu
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sie 2011, 22:02

AZHAIMER.Moja historia.

przez Agasaya 15 sie 2011, 22:10
wandeczka, bardzo mi przykro z powodu Twojej obecnej sytuacji, dom opieki jest teraz chyba najlepszym wyjściem. nie wiem co jeszcze napisać :bezradny:
Agasaya
Offline

AZHAIMER.Moja historia.

przez Im_Back 15 sie 2011, 22:14
Zrobiłaś dobrze ,mama ma opiekę .
A Ty możesz skoncentrować się na domu .
Czasami nie można inaczej .
Ja siedziałem przy ojcu dwa lata i
zapłaciłem za to własnym zdrowiem
Im_Back
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

AZHAIMER.Moja historia.

przez wandeczka 15 sie 2011, 22:19
By się tam dostać musi upłynąć z pół roku.Jest kolejka.
No i muszę mieć ubezwłasnowolnienie.Bo gdy mama powie, że nie chce tam być, to będę musiała ją zabrać.
W sądzie też trochę podtrwa.

Dziekuję za reakcję.
Piszcie proszę.

Im_Back,
mi zdrowie też już "siada"
Boje się, ze wpadnę w depresję.
Piszesz, że dwa lata przy ojcu.
Jak to się skończyło?
Napisz, jeśli chcesz.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sie 2011, 22:02

AZHAIMER.Moja historia.

przez Im_Back 15 sie 2011, 22:22
Ojciec umarł .
Ja dołożyłem sobie na kark tyle ,że nie uniosłem .
Teraz się leczę z zaburzenia mieszanego.
Im_Back
Offline

AZHAIMER.Moja historia.

przez wandeczka 15 sie 2011, 22:25
ale widzę, że dajesz radę.chcesz dać radę.
ojciec tez chorował na to co moja mama?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sie 2011, 22:02

AZHAIMER.Moja historia.

przez momo2 15 sie 2011, 22:26
wandeczka, jesteś wielka! Ja w takiej sytuacji nie wiedziałabym co robić, pewnie zamknęłabym się i nie zrobiła nic! Ty próbowałaś, jednak pamiętaj ty też masz życie, tak samo cenne, co więcej masz również męża! Myślę, że bardzo dobrze zrobiłaś twoja mama będzie pod fachową opieką a wy odetchniecie i zadbaće o nadszarpnięte zdrowie:) Pozdrawiam ciepło:)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
15 sie 2011, 19:05

AZHAIMER.Moja historia.

przez wandeczka 15 sie 2011, 22:39
momo,
teraz jedyne co czuje, to wstyd, ze nie udzwignełam tego.
tak, mam w sobie sporo rozsądku, ktory każe mi dbać o siebie i męża. dzieci nie mamy,ale odrębna historia.
nie będzie we mnie wyrzutów sumienia, że nie dbałam o Mamę, bo dbam, jak umiem najlepiej.
ale nie chcę jej choroby znienawidzić.
codziennie modlę się, by już umarła we snie, by się już nie meczyła, by nie dozyła ostatniego stadium choroby.
by nie dozyla domu opieki i wiem, że brzmi to paradoksalnie, ale tak jest.....
na wakacjach nie bylam od lat, bo albo brak pieniędzy, albo mama wiecznie czegoś od nas zadająca.
chcę zyć, usmiechac się, nie śpieszyć się wiecznie i nie drzeć o to co zastanę w domu po przyjściu z pracy.
tak..jestem wielka, bo umiem wszystko zorganizować, ale zdaje sobie sprawę, że taka nie będe, bo już mam dość i pragnę przespac chociaż jedną noc w spokoju.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sie 2011, 22:02

AZHAIMER.Moja historia.

Avatar użytkownika
przez Badziak 15 sie 2011, 22:57
wandeczka, mój dziadek choruje na coś podobnego. Może nawet na to samo. Zanika mu móżdżek, przez co ma duże problemy z równowagą. Całymi dniami leży w łóżku, a przy wstawaniu i w drodze do łazienki (o kulach) potrzebuje asekuracji, podtrzymywania. Zdarzył mu się upadek spowodowany nagłym brakiem napięcia mięśniowego. Po prostu stracił władzę w mięśniach jakby był z gumy i upadł. Do tego ma kilka tętniaków, które są jak tykające bomby - w każdej chwili mogą pęknąć. Najgorszy jest jego stosunek do babci, która się nim opiekuje. Całą złość za to, że jest w ciężkim stanie przelewa na nią. Potrafi być naprawdę przykry. Poza tym posypał się psychicznie. Często płacze, nie uśmiecha się, zasypia w trakcie rozmowy. Czasami nawet nie kontaktuje. Starość jest straszna.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

AZHAIMER.Moja historia.

przez wandeczka 15 sie 2011, 23:06
brakuje mi docenienia, bo mama widzi we mnie już tylko wroga.
nie odocenia, nie dziekuje, oskarża, mnie, męża, opiekunkę, że ją objadamy (sama wiecznie je, to objaw tej choroby)
ale to nie ona, to choroba, ale jak rani!
tylko mam zal do siebie, że jednak nie podołam, że zalatwiam jej dom opieki,tam będzie miała na prawdę sprawdzoną, dobrą opiekę.
ja tutaj mogę dać jej tylko milośc, ktorej ubywa we mnie z każdym wyzwiskiem. ale wiem, że to dla jej dobra. bo nawet rehabilitacja, ktorą też załatwiłm nie przynosi poprawy.tak, jak Twoj dziadek nie chodzi samodzielnie.i skoro ubywa mu móżdżku, to obawiam się, że to takze alzhaimer laskawie nazywany otepieniem starczym.


chciałabym by kiedyś dowiedziała się, co i jak dla niej poświęciłam
jestem jeszcze mloda (mam 38lat) i chcę zyć.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sie 2011, 22:02

AZHAIMER.Moja historia.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 15 sie 2011, 23:10
wandeczka, Z tego co wiem, to istnieją grupy wsparcia, dla rodzin osób chorych , może powinnaś poszukać?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

AZHAIMER.Moja historia.

Avatar użytkownika
przez Margolka 16 sie 2011, 07:56
wandeczka napisał(a):brakuje mi docenienia, bo mama widzi we mnie już tylko wroga.
nie odocenia, nie dziekuje, oskarża, mnie, męża, opiekunkę, że ją objadamy (sama wiecznie je, to objaw tej choroby)
ale to nie ona, to choroba, ale jak rani!
tylko mam zal do siebie, że jednak nie podołam, że zalatwiam jej dom opieki,tam będzie miała na prawdę sprawdzoną, dobrą opiekę.
ja tutaj mogę dać jej tylko milośc, ktorej ubywa we mnie z każdym wyzwiskiem. ale wiem, że to dla jej dobra. bo nawet rehabilitacja, ktorą też załatwiłm nie przynosi poprawy.tak, jak Twoj dziadek nie chodzi samodzielnie.i skoro ubywa mu móżdżku, to obawiam się, że to takze alzhaimer laskawie nazywany otepieniem starczym.


chciałabym by kiedyś dowiedziała się, co i jak dla niej poświęciłam
jestem jeszcze mloda (mam 38lat) i chcę zyć.


wandeczka jak Mama nie chorowała to z pewnością Cię nie raniła i taką ją zapamiętaj. To straszna choroba i to niczyja wina, ze tak się zachowuje. Podziwiam Cię, bo właściwie jesteśmy rówieśnicami i nie wiem czy bym udźwignęła taki ciężar. Piszesz, ze przeprowadziłaś się do Mamy i ze rodzina Cię wspiera, to jest najważniejsze. Dałaś jej tyle ile mogłaś ale dobrze, że pamiętasz, ze istnieje jeszcze inne życie, to Twoje i męża. Ono nie może na tym cierpieć już dość poświeciłaś. Dom opieki to dobre rozwiązanie, pozwoli Twojej rodzinie żyć normalnie, nie miej wyrzutów sumienia, przecież będziesz Matkę odwiedzać. Musisz myśleć o sobie i mężu, to co dzieje się z Mamą jest nieodwracalne, ale Wy macie życie przed sobą. Myślę, że modlenie się o spokojną śmierć dla Matki tez nie jest niczym złym, pamiętam słowa mojej koleżanki, która powiedziała mi, że śmierć jej ojca po wylewie przyjęła z ulgą, bo nie wyobrażała sobie jakby żyła widząc jego cierpienie i bezradność. Poradzisz sobie, podobno Bóg daje człowiekowi taki krzyż jaki zdoła udźwignąć, nie wiem czy to prawda, bo ja mojego tez mam czasami dość ale... będzie lepiej, bo chcąc nie chcąc życie potoczy się dalej ...
och życie czemu tak pędzisz?
nie dajesz sercu oddechu
czy kiedyś za tobą nadążę?
czy umrę nawet w pośpiechu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1068
Dołączył(a)
29 mar 2011, 16:25
Lokalizacja
Kraków

AZHAIMER.Moja historia.

przez Sabaidee 16 sie 2011, 08:03
To dobra choroba dla niej.Absolutnie nie zdaje sobie sprawy ze swego stanu.

Nie ma dobrych chorób. Nikt nie wie co ona czuje tam w środku, a nawet jeśli sobie nie zdaje sprawy to jeszcze gorzej dla niej. Musisz być silna i wytrwać.
Sabaidee
Offline

AZHAIMER.Moja historia.

przez wandeczka 16 sie 2011, 21:58
BARDZO WAM dziękuję za te słowa.
Dziś jestem silniejsza.
Wrócę tu :)
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
15 sie 2011, 22:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do