Post jako reakcja obronna:)

Inne zaburzenia.

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez NoiseMist 07 mar 2011, 04:56
Witam.
Na początku pragnę się przywitać ponieważ to mój pierwszy post. O sobie powiem tylko tyle, że mam 22 lata.
Piszę tego posta, ponieważ muszę skupić myśli na czymś innym po ataku paniki czy czegokolwiek, co miało miejsce przed chwilą. Napiszę tutaj główne rzeczy o mojej zmasakrowanej psychice, nie przyszedłem tutaj po diagnozę bo od tego są lekarze, aczkolwiek jakieś domniemania z Waszej strony są mile widziane. Hmmm psychopate ciągnie do swoich:)


Zaczynamy.

Dorastałem z pozoru normalnej rodzinie. Z pozoru ponieważ niczego nigdy nie brakowało, pieniędzy pod dostatkiem(głównie) jednak ojciec za bardzo był i jest zaprzyjaźniony z alkoholem czyli zdarzały się awantury, przemoc w stosunku do matki, ucieczki z domu na czas awantury, sądy i inne pierdoły. Nie ważne.
Teraz już wiem, że niektóre nawyki z dzieciństwa to jednak nie były nawyki, a pierwsze objawy tego, że dusza woła o pomoc, mianowicie spontaniczne naciąganie z całej siły mięśni na twarzy i to nie kaprys tylko silna psychiczna potrzeba, napinanie mięśni, czy "nerwy w nogach" leżąc już w łóżku, a nawet napinanie mięśni gałki ocznej co już wyglądać musiało nieciekawie.
Następnie potwornie silne skórcze, bóle w dolnej części brzucha. Z tym byłem u lekarzy, jeden mówił, że polipy, drugi, że powikłania od żekomych hemoroidów ale zmienił zdanie bo miłym włożeniu palucha w mój tyłek:) nawet lekarka medycyny naturalnej czy jakoś tak się sypnęła. Zioła nie pomagały, nic nie pomagało :) (z wiekiem te bóle ustały ale nie całkiem). Aż kiedyś jedna babcia (jakaś znajoma) stwierdziła, że bankowo nerwica. No ale w domu nie uwierzyli, gdzieee nerwica Pani, toć to dziecko jeszcze. Cóż idziemy dalej, zaczeła spadać samoocena, kontakty z ludźmi itd.


Już jako starszy nastolatek czułem się raczej normalnie prócz nagłych napinań mięśni, przykładowo idąc ulicą musiałem co jakiś czas mocno zginać rękę aż poczułem ból w bicepsie. Rosłem, poznałem nowych znajomych, zakochałem się:) prawie 3 lata w związku ale pech chciał, że musiała mnie zostawić:) no i zaczeło się. Takiej depresji to w filmach nie pokazywali, siedzenie nawet tydzień w jednej pozycji, patrzenie się w ścianę i słuchaniem jednego i tego samego utworu muzycznego. (jako ciekawostke dodam, że słucham depresyjnego black metalu ale paradoksalnie pomaga, nie ważne). Potrzeby fizjologiczne załatwiane normalnie, mycie się normalnie, jedzenia zero, góra fajek w zamian. Właściwie muszę wspomnieć, związek się skończył bo jakieś 3 miesiące przed jego końcem zaczeły się nagle dziać ze mną dziwne rzeczy czyli. Nagle byłem chory na wszystko, pierw rak krtani, dosłownie czułem góza (KTOREGO NIE MA), i inne objawy tej choroby, uspokoiło się, jestem zdrowy oj jednak nie, gdzieżbym ja był zdrowy, dwa może trzy dni - rak płuc i wiadomo co, chorób było naprawdę wiele jedna po drugiej, zakrzepice i inne poważne choroby. Brzmi zapewne jeszcze w miare znośnie? przy każdym lekkim bólu zaczynały się miliony myśli o chorobach, pocenie się dłoni, potworny strach lub panika przed śmiercią do tego stopnia, że prawie mdlałem! O tym, że zrobiłem badania krwi i wyszły ok też wspomnę, ale gdzie tam, po tygodniu znów od nowa:) apropo badań, bo ja to duży chłopak jestem i ciężki ale jak mi wbiła tą igłę w żyłę to z tego co mówiły później jakieś osiem razy straciłem przytomność:) wywieźli mnie odrazu wózkiem inwalidzkim na EKG ehh:D Idziemy dalej, słuchanie muzyki? smutna piosenka a ja nagla trace siły i zaczynam mdleć. Nosz co sie dzieje :)

Mógłbym tak pisać kilka godzin jeszcze ale komu by się chciało czytać:)
Napiszę swoje główne objawy, które miałem, które mam.
Ciągły strach przed chorobami, śmiercią
Strach, przed tym, że ktoś mnie zabije
Kładąc się spać muszę rozszczelnić okno żeby mi czasem tlenu nie brakło
Nie ważne jaki dzień i jakie plany, budzik zawsze na tą samą godzinę (8:05,9:05,10:32)
Zdażało mi się słyszeć w głowie słowa, krótkie zdania czy śpiewy oczywiście mając świadomość, że to w głowie, a nie coś niewidzialnego
Aspołeczność, wstydliwość
Natręctwa
I najgorsze

Od jakiegoś czasu mam dosyć schizofreniczne objawy. Rzadko ale są, np. siedząc dopada mnie myśl, że nie żyję, jestem tylko świadomą duszą, no ciężko opisać ale muszę się mocno uszczypnąć i zrobić kilka testów rzeczywiśtości.

Jest tego wiele ale może innym razem opiszę, postaram się przespać.

Dodam, że brałem relanium na własną rękę i czasem pomagało ale rzuciłem bo uzależniało. Alkohol też pomaga ale ostatnio grubo przesadzam, pije codzień po 5 piw. Postanowiłem sobie może nie rzucić ale zrobić długą przerwę.

Pozdrawiam psychopatów:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 mar 2011, 04:15

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez Badziak 07 mar 2011, 08:21
NoiseMist napisał(a):Teraz już wiem, że niektóre nawyki z dzieciństwa to jednak nie były nawyki, a pierwsze objawy tego, że dusza woła o pomoc, mianowicie spontaniczne naciąganie z całej siły mięśni na twarzy i to nie kaprys tylko silna psychiczna potrzeba, napinanie mięśni, czy "nerwy w nogach" leżąc już w łóżku, a nawet napinanie mięśni gałki ocznej co już wyglądać musiało nieciekawie.

Następnie potwornie silne skórcze, bóle w dolnej części brzucha.
(z wiekiem te bóle ustały ale nie całkiem)

Już jako starszy nastolatek czułem się raczej normalnie prócz nagłych napinań mięśni, przykładowo idąc ulicą musiałem co jakiś czas mocno zginać rękę aż poczułem ból w bicepsie.

Idziemy dalej, słuchanie muzyki? smutna piosenka a ja nagla trace siły i zaczynam mdleć

Takie trochę dziwne niektóre objawy. Nie mam nerwicy, ale to wygląda dość nietypowo. Mam nadzieję, że wypowie się ktoś bardziej obeznany w temacie. Dalej masz skurcze i bóle brzucha? Dobrze się odżywiasz? Przyjmowałeś potas, magnez, wapń? Miałeś badania np. w kierunku tężyczki? Te omdlenia to często Ci się zdarzały/zdarzają? Może warto by było jeszcze raz skonsultować się z lekarzem.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez NoiseMist 07 mar 2011, 10:48
Odżywiać się dobrze, nie odżywiam. Ale większość objawów czy ich następstw były/są związane z myślami czy strachem. Omdlenia tylko i wyłącznie przy silych napadach paniki/lęku czy jak to nazwać. Aha i wszystko to co opisałem to ogromny skrót rozciągnięty w czasie, Większość zaczęła się w październiku 2009 ale znikła całkiem razem z wiosną 2010. Wróciło w zeszłym roku w listopadzie. Zauważyłem, że spory związek z tym ma pogoda za oknem. Mocne słońce czy mgła czy inne zjawiska:)

-- 07 mar 2011, 09:52 --

Aha.

Oprócz skórczy/ bólu brzucha, zginanie, naciąganie różnych kończyn, mięśni jest przymusem, taką ogromną ochotą, natręctwa. Jestem pewien, że to nerwica natręctw. Czynnikami wywołującymi u mnie takie stany to często stres.


Ed.

Przykładowo, w grudniu 2009 leżąc w wannie i relaksując się coś czytałem. Skończyłem i jedziałem jeszcze w wodzie, zauważyłem nożyczki. To było podczas tej silnej depresji, wyobraziłem sobie, że mógłbym sobie coś nimi zrobić, a za kilka sekund dostałem panicznego strachu przed tym, że będę chciał się zabić (paradoks) i szybciutko dłonie, plecy w pocie, serce szaleje, drgawki, duszności. Miałem za sobą już podobne ataki i wiedziałem co robić. Wyszedłem z wanny, telefon do ręki i czytam starego smsa od znajomego z dowcipem. Skupiłem myśli na czymś pozytywnym i ustało w ciągu minuty, wróciłem do kąpieli.

Problemem nerwicy hipochondrycznej i tej drugiej (nazwa mi wyleciała), są objawy różnych chorób z tym, że w tej drugiej faktycznie występują PRAWDZIWE objawy i bóle wywołane psychiką, a nie tylko "złudzenia".


Dużo czytam, przeczytałem też książkę "Psychopatologia". I świadomość, że mogę być chory na główkę, a nie bardziej cieleśnie naprawdę mi pomaga:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 mar 2011, 04:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez zalamka87 07 mar 2011, 18:11
NoiseMist, no faktycznie wygląda to na nerwicę natręctw, a co z leczeniem? myślałeś nad tym żeby udać się na terapię tudzież do psychiatry?
acha jeśli chodzi o lektury to fajna książka jest "Wolni od obsesji" mi pare rzeczy wyjaśniła
:smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez NoiseMist 07 mar 2011, 21:42
Chcę jak najszybciej wybrać się do psychiatry
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 mar 2011, 04:15

Post jako reakcja obronna:)

przez NoOneLivesForever 07 mar 2011, 23:42
Panie doktorze proszę postawić diagnozę.
- no cóż, standardowo zaburzenia lękowo-depresyjne z elementami zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (czyt. nerwica natręctw)
Diagnoza oczywiście jako żart, ale tak to wygląda.

Alkohol też pomaga ale ostatnio grubo przesadzam, pije codzień po 5 piw.
Nie łudź się, alkohol pomaga tylko w czasie kiedy działa, pomaga bo na moment tłumi, jak przestaje tłumić to szkodzi 10 razy bardziej niż wcześniej "pomógł". Z alko daleko nie zajdziesz, z żadnymi innymi otumaniaczami też bym się nie truł.

Widzę też, że się wstydzisz mówić o problemach, wstydzisz się i to mocno. Mylę się?
NoOneLivesForever
Offline

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez NoiseMist 07 mar 2011, 23:48
No cóż, tak. Ale na codzień nie jestem jakimś strasznie nudnym człowiekiem, bawię się często ze znajomymi, a oni ze mną. Oczywiście jak czymś stłumię problemy. Głównie alkohol.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 mar 2011, 04:15

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez zalamka87 09 mar 2011, 14:21
NoiseMist, chyba nie chcesz pójść w ślady ojca, nie przeginaj z tym alkoholem, ja u siebie po wypiciu paru głębszych na drugi dzień zawsze obserwowałam pogorszenie nastroju...i raczej staram się go unikać w dużych dawkach
ze mną pani psychiatra gadała około 30 minut i dała leki, nie zbyła mnie dwoma zdaniami, podczas kolejnych wizyt też zadawała sporo pytań, chodziłam jeszcze do innej babki i też była fajna ale zależy na kogo sie trafi,
Avatar użytkownika
Offline
Posty
379
Dołączył(a)
02 lis 2009, 08:28

Post jako reakcja obronna:)

Avatar użytkownika
przez NoiseMist 04 cze 2011, 00:00
Wczoraj zabrała mnie karetka pogotowia do szpitala.

Leżałem sobie i o czymś myślałem. Nagle poczułem jedno mocniejsze uderzenie serca i lekką duszność chwilową(miewałem to czasem już) no i wpadłem w ogromną panikę, czułem lęk, chodziłem po domu i próbowałem oddychać bo czułem ucisk klatki piersiowej, coś ciężkiego jakby na niej było. Nic mnie nie bolało, serce strasznie waliło. Przyjechała karetka, poprzypinali do przenośnego EKG i za trzecim razem jak już się nie ruszałem by mogli prawidłowo zrobić:) wyszło dobrze podobno, tętno ok ciśnienie 140x85 zapytali czy chcę pojechać do szpitala, zgodziłem się, wyraziłem zgodę na wenflon. Swietny i miły sanitariusz patrzył jeszcze sobie na to ekg i mowił że jego zdaniem to blok 1 stopnia ale żebym się nie sugerował tym co mówi tylko lekarzem. Zapytałem czy mogę to wyleczyć, powiedział, że tak jeśli zacznę dbać o kondycję, rzucę kawę, papierosy i alkohol. W szpitalu podałem co i jak i wposmniałem o paru różnych moich lękach czy hipochondrii:) nie mówiłem szczegułów.
Po jakimś czasie przyszedł ktoś, dostałem zastrzyk relanium i poczułem się dobrze. Lekarz nakazał ćwiczyć, odstawić używki bo jestem za gruby. Dostałem kartę, w rozpoznaniu napisali Nerwica ICD-10 F48.

Wkońcu rodzina dowiedziała się o moich problemach, za niedługo ustalę sobie wizytę u specjalisty i przy okazji zrobię morfologię krwi.

PS. Badali mi cukier, był dobry.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
07 mar 2011, 04:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do