Nadmierny perfekcjonizm

Inne zaburzenia.

Perfekcjonizm.

przez Magnolia 30 mar 2006, 19:06
Niektórzy twierdza,że nerwica lękowa pochodzi od tego że jestesmy zbytnimi perfekcjonistami i jesteśmy nadwrażliwi.Czy znacie jakieś sposoby,ale czytaliście artykuły gdzie można się dowiedzieć JAK PRZESTAĆ BYĆ perfekcjonista.Bardzo prosze o poważne odpowiedzi
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
08 lis 2005, 10:27

Avatar użytkownika
przez Olka 30 mar 2006, 19:27
Ja na terapii pisałam sobie na kartce takie zdania, ktore potem czytalam codziennie w domu np.- "robie to dobrze, ale sa tacy, ktorzy robia to lepiej", "nie musze wszystkiego sama robić, niektore sprawy warto pozostawić specjalistom"..........do was moga one nie przemawiac, kazdy musi sam je ułozyc dla siebie. Chodziło tu o to by zaakceptowac własne ograniczenia i pozwolić sobie na bycie przeciętnym......a nie ciagle dązyc do tego by byc najlepszym!
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez cicha woda 30 mar 2006, 21:43
Mam ten sam problem.
Kiedy coś oleję to mam później wyrzuty sumienia więc wszystko musi być zrobione najlepiej i do końca.
Skąd to się bierze?
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Dana 31 mar 2006, 16:51
Może ze środowiska rodzinnego... Zbyt duże wymagania, zbyt duża krytyka? Przynajmniej u mnie w ten sposób doszło do tej obsesji perfekcjonizmu. Po kilku latach nauczyłam się trochę sobie odpouszczać, nie winić się, nagradzać się, trochę się lubić bardziej. Kiedy mnie w domu krytykują ja i tak wiem, że robię wszystko ok, a jeśli nie - to mam do tego prawo. Jestem człowiekiem, a nie bogiem, słabość to naturalna ludzka cecha - tak sobie tłumaczę. Nie muszę być najlepsza, fajnie, że w ogóle żyje;)
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez Olka 31 mar 2006, 19:11
Dana racja- to sie bierze ze środowiska rodzinnego, ja miałam akurat bardzo wymagajacych, konsekwentnych rodziców, którzy stawiali przede mna takie wymagania jakim jako małe dziecko nie mogłam sprostac. Zreszta zawsze wymagali tego ode mnie zebym była lepsza niz wszyscy!
Melissko- oczywiscie ze pomogło nawet bardzo, jak tylko zdarza mi sie taka sytuacja natychmiast wymyslam sobie takie pozytywne zdanie i powtarzam je sobie wiele razy w myslach, przyznaje sobie prawo do bycia przeciętną:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Patrycja 31 mar 2006, 19:16
Myślę,że u nas chodzi nie tyle o perfekcjonizm lecz o brak priorytetów to zapędza nas w kozi róg.
nie graj, nie udawaj, nie popisuj się,nie wstydż się siebie!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
130
Dołączył(a)
04 sty 2006, 18:30

Avatar użytkownika
przez iwo4 31 mar 2006, 21:11
Perfekcjonizm bardzo czesto dotyczy osob, ktore byly krytykowane w dziecinstwie... znam to niestety z autopsji:(... boimy sie ciaglej krytyki, ze ktos bedzie z nas niezadowolony, tak jak nasi rodzice w dziecinstwie i dlatego wszystko chcemy jak najlepiej zrobic... a to jest potwornie wykanczajace;/
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez telimenka 31 mar 2006, 21:26
Oj znam to... stawiam sobie bardzo wysokie wymagania, ale nie dążę do realizacji swoich celów, bo zakładam, że i tak się nie uda --> kompletny bezsens...

Ostatnio dotarło do mnie, że chyba będę tylko zwykłym czlowiekiem, nie kimś takim jak chcieli moi rodzice. Nie kimś kogo widziałam w swoich marzeniach... Ale jak się z tym pogodzić w obliczu rozkwitających karier moich znajomych? Dlaczego oni nie są zwykłymi, szarymi ludźmi?... Dlaczego JA??? :cry:

P.S.Wiem, ze to brzmi dziecinnie... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez bibi 31 mar 2006, 21:51
Równiez miałam wymagajacych rodziców--jednak kiedy zaczełam mieszkać sama to dałam sobie na luz-niestety chcąc wyglądać na dobrą gospodynię i nie mając wsparcia w partnerze zacharowywałam się w naszym gniazdku .
Chciałam mu pokazać, że jestem gospodarną, dobrze wychowana kobietą, poza tym moim gosciom chciałam pokazac , że u mnie jest czysto , schludnie, marzyło mi się, że będę miała ładne gniazdko, w którym będę miło spędzać czas.
Jednak partner nie był tak wychowywany. On żył od zawsze na luzie i jemu bałagan nie przeszkadzał. Co gorsza nie rozumiał tego -dlaczego jak tak biegam i sprzątam-a szczególnie na święta!!! Po co?
Nie dawałam sobie rady-nigdy nie było czysto ( wrrr...) i dlatego zaczełam brać amfę - ona dawała mi siłę, żeby posprzątać, i żeby nie przejmować się gadaniem partnera.
Teraz po 6 latach , dałam sobie również na luz
Nic mi nie ucieknie- prawda?
Zrobię to wszystko ale później :)
Ale nadal jest we mnie uczucie, że siostry mają schludniej, że do nich to aż przyjemność chodzić, i łapię się na tym, że znowu zaczynam...
Rozumiem Cię doskonale..i wierz mi, to jest jak natręctwo-ciężko się bedzie tego pozbyć.
Jedyne wyjście to daj na luz
Albo złam prawą rękę :D :D :D (żartuję)
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 31 mar 2006, 22:04
Zgadzam się z Iwo4. Ja też byłam od małego krytykowana. Cały czas było coś źle. Pamiętam jak się załamałam, kiedy w 2 klasie L.O. nie zdałam z nagrodą. Obiecałam sobie, że w klasie maturalnej to na rzęsach stanę, żeby zdać z paskiem. No i udało się. Zdałam!...... A miesiąc później dostałam pierwszego silnego ataku nerwicy..... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

przez Angela 02 kwi 2006, 23:48
Perfekcjonizm jest gorszy od solidności i nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością.Najlepiej zacząć od relaksacji wg Jacobsona.
>>>>>>>>>>
[url]psychodrama.republika.pl[/url]
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
02 kwi 2006, 20:25

Avatar użytkownika
przez towdy 05 kwi 2006, 21:24
u mnie to jest silne natręctwo... jestem od tego mocno uzależniony... muszę wszystko robić tak by być pewnym, że jest to zrobione idealnie (choć wiadomo, że nie mam takiej mocy). kończę dopiero wtedy kiedy jestem w pełni usatysfakcjonowany. wtedy dostaję pozytywnego kopa i poprawia mi się nastrój. w przeciwnym wypadku mam doła giganta. to jest jak uzależnienie od narkotyków i z czasem coraz bardziej mi się to pogłebia :cry:
Marzenie jedno mam- osiągnąć błogi stan...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
10 mar 2006, 16:30
Lokalizacja
Ilkenau

przez R24 01 lut 2007, 00:39
Joł ludziska

Bez kitu ja mialem podobnie.Czasami jeszcze mnie dopadaja takie mysli.Zawsze chcialem byc idelany w tym co robie.Bylem cholernie wrazliwy i dalej jeszcze troche jestem.Jak ktos cos powiedzial o moim wygladzie albo o czyms co robie i na czym mi zalezy to...Mi sie wydaje ze da sie jakos to zmienic.Mozna sprobowac w ten sposob sobie powtarzajac.Nie musze byc idealny itp...ze nikt nie jest do konca...Ale to nie zawsze skutkuje.Najwazniejsza rzecza jest chyba skupianie sie na czyms innym niz na sobie.Z wlasnego doswiadczenia wiem ze to najlepsze wyjscie.Nie patrzec w lustro naprzyklad.No coz ciagle jszcze tym walcze ale jest duzo lepiej niz bylo wczensniej.Trzeba pracowac nad soba bez kitu.Znalezc motywacje.Wiem ze duzo ludzi tutaj cierpi na roznego rodzaju natrectwa i latwo jest powiedziec cos takiego "życie jest piękne" itp.Ale mamy wybor jak chcemy te zycie przezyc.Pamietam jak wyszedlem ze szpitala psychiatrycznego z bardzo zaawansowana derpesja spowodowana NN.Wtedy kazdy dzien dla mnie byl walka.Kazdego dnia wstawalem tylk po to zeby doczekac nocy i pojsc spac.Bo wtedy nie nawiedzaly mnie te jeb.... natretne mysli.Wiedzialem ze musze zyc ze muze zyc, ze musze walczyc.Oczywiscie mialem mysli samobojcze ale stlamsilem je szybko bo nie naleze do osob ktore sie poddaja.Trzeba walczyc do konca.Walka to najlepsza rzecz jaka czlowiek moze miec w sercu, ale szkoda ze tak pozno to zrozumialem.Wszystko jest wlasciwie walka.Kazdy dzien mozna przyrownac do walki.Nawet kiedy wstajesz rano z wyra to mozna powiedziec ze walczysz...Ale sie rozpisalem LOL to chyba najdluzszy post w moim zyciu.Nawet na Angielskich forach nie pisze tak duzo.Powodzenia ludziska i nie poddawajcie sie i pamietajcie nie ma zlych dni po prostu niektore sa nie tak dobre jak poprzednie.

Pozdro
R24
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
25 gru 2006, 14:50

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 01 lut 2007, 01:27
No cóż. Mi nie mogą się przytrafiać tzw."gorsze czasy" Pamiętam, że jak byłam mała uczennicą klasy 5 podstawówki przyniosłam do szkoły pierwszą banię z matematyki. Do tej pory pamiętam jak moja mama na to zareagowała- krzykiem. Poczułam się tak jakbym zrobiła cos bardzo strasznego. Taki życiowy prosty przykład,ale wiele ukazuje. Było jeszcze wiele takich sytuacji kiedy za jakąś głupotę mi się obrywało.. non stop.. to było takie napięcie.. spełnianie wymagań rodziców. No i teraz porażki mnie po prostu dobijają, każdą muszę odchorować, najczęściej..
Jakbym miała dostosować jakąś"metodę" do siebie samej, która by mnie tego perfekcjonizmu pozbawiła to chyba po prostu współpraca z innymi ludźmi,uświadomienie sobie, że ludzie mają prawo do błędów, do gorszych dni, do niezdanych egzaminów, że nie zawsze wszystko się udaje, proszenie o pomoc, nie tylko"sama,sama"..ale to takie proste tylko tu, w słowach.
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do