Kompleks niższości...

Inne zaburzenia.

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez anula12099 08 lut 2011, 05:44
Coś co towarzyszy mi osobiście od kiedy pamiętam i rujnuje mi życie.. Wszędzie są ludzie ładniejsi, mądrzejsi, lepiej ubrani uczesani, z lepszymi ciuchami, domem, rodzniną samochodem, wszystko umieją zrobić lepiej i nadają się do tego do czego nie ja i tak mogę bez końca... Nie potrafię nawet przyjąć komplementu, np. Ładną masz bluzkę - eee tam zwykła. Ładnie wyglądasz - czy ja wiem.. Sama siebie nakręcam, jak fajnie byłoby sie czasami zamknąć i powiedzieć zwyczajne DZIEKUJE, TO BARDZO MILE... czy też macie z tym problem??
nie chce mi sie...a zyje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
22 sty 2011, 18:44

Kompleks niższości...

przez Natusia 08 lut 2011, 08:27
anula12099 jakbym widziała siebie.... też nie potrafię przyjąć komplementu uznają się za brzydką i nieciekawą osobę i jak mi ktoś mówi coś miłego to w to nie wierze.... może teraz jest troszke z tym lepiej zaczynam się przełamywać ale jeszcze mam z tym problem.... trzeba po prostu polubić siebie takim jakim sie jest wiem że to nie proste ale spróbuj... życie jest za krótkie żeby marudzić ;) głowa do góry na pewno jesteś fajną i wartościową dziewczyną tylko musisz w to uwierzyć ;) pzdrawiam
...śmierć jest spokojna łatwa życie jest trudniejsze...
Offline
Posty
1382
Dołączył(a)
13 maja 2010, 11:32

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez anula12099 08 lut 2011, 23:40
Staram się staram ale marnie mi wychodzi :/ ale może jutro będzie dobry dzień by zrobić pierwszy mały kroczek, wystroje się i jak usłyszę że ładnie wyglądam to się uśmiechnę i powiem dziękuję :) ciekawe czy mi się uda :):)

-- 15 lut 2011, 21:05 --

wcale się nie udaję... :(
;(
:why:

głowa w dół i zwyczajne ,eee tam' ;/
nie chce mi sie...a zyje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
22 sty 2011, 18:44

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Kompleks niższości...

przez salos 23 lut 2011, 00:14
Hej Anula ! Przeglądałem to forum i trafiłem na ten topik. Odezwij się i daj znać czy nadal tu jesteś, bo nie lubię pisać w próżnie. Napisz ile masz lat. Postaram się Ci pomóc albo przynajmniej rozjaśnić sytuacje.

Jeszcze 2 lata temu miałem zaniżone poczucie własnej wartości i bardzo mi to przeszkadzało w życiu. Poprawiłem to znacząco, więc wiedz że jest to możliwe :)

Napisałaś ostatnio: wcale się nie udaję... :(

Pamiętaj, że zmiany w sobie nie dzieją się od tak - jednorazowo, bo tak chcesz. To jest proces nad którym trzeba popracować. Jako że jesteś na tym forum, wnioskuje że chcesz nad tym popracować.
Dobry terapeuta pomoże Ci w ciągu 2/3 sesji. Samodzielnie będziesz potrzebowała na to trochę więcej czasu, ale też Ci się uda, tylko musisz podjąć działanie.
Moja poprzedniczka Natusia napisała "trzeba po prostu polubić siebie takim jakim sie jest". Mam w 100% odmienne zdanie !! Czemu masz zaakceptować coś co Ci przeszkadza ??? Wręcz odwrotnie rób wszystko co możesz być to zmienić.
Jeśli jesteś otyła i ważysz 100 kg, a pragniesz mieć szczupłe, jędrne sexi nogi. To idziesz na siłownie albo aerobik by osiągnąć to co założyłaś. Z umysłem jest podobnie, tylko zamiast ćwiczeń aerobowych(które odchudzają), wykonujesz ćwiczenia umysłowe(które zwiększają pewność siebie i poczucie wartości).

Czekam na wieści od Ciebie. Jak sądzisz z czego wynika Twój problem ??

Pozdrawiam, Marcin
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 lut 2011, 21:41

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez shelby 23 lut 2011, 11:50
męczy mnie ta sama przypadłość, tylko ma ona uzasadnione podłoże. jeszcze za czasów podstawówki, kiedy byłam po prostu większa niż reszta, obrażano mnie i bito z tego powodu. nie miałam stałych i szczerych znajomych, zawsze czułam się gorsza. nie czułam satysfakcji z dobrych ocen za naukę, bo to równało się ze skupieniem na mnie jakiejś uwagi np. nauczycieli - że zdolna, że może uczestniczyć w apelu itd. opuściłam się w nauce, siadłam na samym końcu klasy, sama, w ostatniej ławce i starałam się stopić z tą szarą, niewyróżniającą się częścią grupy. ubliżanie mi nie ustało, a ja czułam się czułam się coraz gorzej. potem jak dojrzałam, schudłam i tak nie byłam zadowolona, stawiałam sobie wysoko poprzeczkę odnośnie wyglądu, nie ruszało mnie to, że zwracają na mnie uwagę mężczyźni, że dużo osób mówi mi, że jestem ładna itp.. pod tym względem utknęłam na poziomie tej brzydkiej, a potem już mało zdolnej, bo przez opuszczenie się w nauce pretensje mieli i rodzice i nauczyciele rzucali kąśliwe uwagi, i tak zostało do teraz. powtarzam sobie często, że jest inaczej, że są przede mną perspektywy, że ludzie przede mną na ulicy nie uciekają, więc nie mogę być taka straszna, ale to moje poczucie niższości, w którym dorastałam, na tyle zakorzeniło się w moim umyśle, że jest niemal integralną częścią mnie.. pracuje nad sobą, ale łapę się często na tym, że sama siebie strofuje, jak za dobrze na swój temat sama myślę.. ciągle mi się wydaje, że mi nie wolno, że nie mam ku temu żadnych podstaw, nawet jak zdarzy się coś, co teoretycznie świadczyć by mogło o tym, że nie jestem głupia, brzydka itd.. w praktyce zawsze znajdę kontrargument na komplementy czy choćby pozytywniejszą myśl, na swój temat..
"ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem: jedna mówi chce stąd wyjść, druga mówi ja zostaje .."

Anafranil 150 mg.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
215
Dołączył(a)
15 gru 2010, 15:29
Lokalizacja
Sosnowiec

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez BlackOrchidea 23 lut 2011, 14:10
No cóż, takie poczucie niższości towarzyszy mi chyba od urodzenia. Moja matka zawsze powtarzała, że jestem tłumokiem, że nic nie osiągnę itp, biła mnie, ojciec miał to w dupie, a od brata słyszałam tylko wyzwiska, więc kim mogę być...NIKIM! Nikomu na mnie nie zależy, czyli coś ze mną musi być nie tak. To moja wina, że jestem takim gównem. Patrzę na ludzi na ulicy, widzę takie piękne obrazki i myślę sobie, że im się udało, że są kimś i coś osiągnęli, a ja nie i zagracam tylko miejsce na świecie.
"Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem."
— Paulo Coelho

Seronil 40mg Hydroksyzyna 25mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
05 lut 2011, 09:30

Kompleks niższości...

przez Anna Maria 24 lut 2011, 00:06
Bardzo smutna Twoja historia :(
pytasz czy ktoś tak ma?ja się ośmielę napisać że mam tyle że ja nuczyłam się odpowiadać "dziękuję" nawet gdy jakiś chłopak mnie podrywa to odpowiadam "dziękuję wiem" ale to tylko dlatego że tak fajniej brzmi a w środku nie przyjmuję komplementów a Tobie chyba chodzi o przyjmowanie o poczucie że zasługujesz a żeby to osiągnąć polecam terapię
Anna Maria
Offline

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez radhika 24 lut 2011, 14:17
Widzę że znalazłam odpowiedni wątek do swoich problemów.Ja od urodzenia mam kompleks niższości który w pewnym momencie mojego życia zaczął wymykać się spod kontroli.Czasami mam wrażenie że popadam w tak niski stan że gorzej być nie może,ale najgorszy jest fakt że straciłam nad tym kontrolę i zaczęłam odsuwać się od ludzi którym w jakimś stopniu na mnie zależało.Bo skoro ktoś to zauważył- i doradził terapię to chyba oznacza to zainteresowanie.Generalnie często czuję się wyrzutkiem społecznym,kimś kto nie ma prawa żyć na tym świecie,bywać w towarzystwie bo to dla innych a nie dla mnie.Bardzo trudno jest mi zdecydować się na terapię ale wiem że jeśli tego nie zrobię mogę przegrać wiele rzeczy w swoim życiu.Tylko że ja cholernie boję się rozmawiać o swoich problemach z kimś obcym. :bezradny:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 lut 2011, 20:31
Lokalizacja
Poznań

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez anula12099 24 lut 2011, 14:23
salos napisał(a):Hej Anula ! Przeglądałem to forum i trafiłem na ten topik. Odezwij się i daj znać czy nadal tu jesteś, bo nie lubię pisać w próżnie. Napisz ile masz lat. Postaram się Ci pomóc albo przynajmniej rozjaśnić sytuacje.

Jeszcze 2 lata temu miałem zaniżone poczucie własnej wartości i bardzo mi to przeszkadzało w życiu. Poprawiłem to znacząco, więc wiedz że jest to możliwe :)

Napisałaś ostatnio: wcale się nie udaję... :(

Pamiętaj, że zmiany w sobie nie dzieją się od tak - jednorazowo, bo tak chcesz. To jest proces nad którym trzeba popracować. Jako że jesteś na tym forum, wnioskuje że chcesz nad tym popracować.
Dobry terapeuta pomoże Ci w ciągu 2/3 sesji. Samodzielnie będziesz potrzebowała na to trochę więcej czasu, ale też Ci się uda, tylko musisz podjąć działanie.
Moja poprzedniczka Natusia napisała "trzeba po prostu polubić siebie takim jakim sie jest". Mam w 100% odmienne zdanie !! Czemu masz zaakceptować coś co Ci przeszkadza ??? Wręcz odwrotnie rób wszystko co możesz być to zmienić.
Jeśli jesteś otyła i ważysz 100 kg, a pragniesz mieć szczupłe, jędrne sexi nogi. To idziesz na siłownie albo aerobik by osiągnąć to co założyłaś. Z umysłem jest podobnie, tylko zamiast ćwiczeń aerobowych(które odchudzają), wykonujesz ćwiczenia umysłowe(które zwiększają pewność siebie i poczucie wartości).

Czekam na wieści od Ciebie. Jak sądzisz z czego wynika Twój problem ??

Pozdrawiam, Marcin





jestem jestem... ;/
i z niecierpliwością czekam na Twoje rady...

-- 24 lut 2011, 13:30 --

BlackOrchidea napisał(a):No cóż, takie poczucie niższości towarzyszy mi chyba od urodzenia. Moja matka zawsze powtarzała, że jestem tłumokiem, że nic nie osiągnę itp, biła mnie, ojciec miał to w dupie, a od brata słyszałam tylko wyzwiska, więc kim mogę być...NIKIM! Nikomu na mnie nie zależy, czyli coś ze mną musi być nie tak. To moja wina, że jestem takim gównem. Patrzę na ludzi na ulicy, widzę takie piękne obrazki i myślę sobie, że im się udało, że są kimś i coś osiągnęli, a ja nie i zagracam tylko miejsce na świecie.



moja sytuacja w domu jest nadal identyczna..
mnie jak w domu poniżają to nawet się nie umiem postawić, jakoś nigdy się nie mam odwagi odezwać...
od małego wszelkie frustracje rodzice wyładowywali na dzieciach, tylko mój brat jakoś sobie z tym poradził a ja.. pfff...
wszystkich wkoło ,,przekonuje'' że do niczego się nie nadaje nawet jak twierdzą inaczej..
po prostu jestem na maxa zablokowana.. sadze, że wiecie o co mi chodzi ;/

-- 24 lut 2011, 13:34 --

radhika napisał(a):Widzę że znalazłam odpowiedni wątek do swoich problemów.Ja od urodzenia mam kompleks niższości który w pewnym momencie mojego życia zaczął wymykać się spod kontroli.Czasami mam wrażenie że popadam w tak niski stan że gorzej być nie może,ale najgorszy jest fakt że straciłam nad tym kontrolę i zaczęłam odsuwać się od ludzi którym w jakimś stopniu na mnie zależało.Bo skoro ktoś to zauważył- i doradził terapię to chyba oznacza to zainteresowanie.Generalnie często czuję się wyrzutkiem społecznym,kimś kto nie ma prawa żyć na tym świecie,bywać w towarzystwie bo to dla innych a nie dla mnie.Bardzo trudno jest mi zdecydować się na terapię ale wiem że jeśli tego nie zrobię mogę przegrać wiele rzeczy w swoim życiu.Tylko że ja cholernie boję się rozmawiać o swoich problemach z kimś obcym. :bezradny:



też mi się to kochana wymyka spod kontroli :(
jestem jeszcze młoda w miarę.. mam 20 lat
ale wiem, że nie osiągnę żadnego sukcesu w życiu zawodowym, nie sadzę żebym skończyła studia( w tej chwili mnie na nie nie stać) - ja za szybko się poddaję..
wolę zrezygnować, odsunąć się na bok i stać w kącie :(
:why:
nie chce mi sie...a zyje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
22 sty 2011, 18:44

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez BlackOrchidea 24 lut 2011, 17:47
moja sytuacja w domu jest nadal identyczna..
mnie jak w domu poniżają to nawet się nie umiem postawić, jakoś nigdy się nie mam odwagi odezwać...
od małego wszelkie frustracje rodzice wyładowywali na dzieciach, tylko mój brat jakoś sobie z tym poradził a ja.. pfff...
wszystkich wkoło ,,przekonuje'' że do niczego się nie nadaje nawet jak twierdzą inaczej..
po prostu jestem na maxa zablokowana.. sadze, że wiecie o co mi chodzi ;/

Doskonale Cię rozumiem.
Mój brat też sobie z tym jakoś poradził, jeśli w ogóle można to tak nazwać... po prostu nie utrzymuje kontaktu z rodzicami.
Ja kiedyś stawiałam się rodzicom, ale teraz już nie mam siły. Wiem, że mają rację mówiąc mi te wszystkie przykre rzeczy.
"Czekanie sprawia ból. Zapomnienie sprawia ból. Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji jest najdotkliwszym cierpieniem."
— Paulo Coelho

Seronil 40mg Hydroksyzyna 25mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
05 lut 2011, 09:30

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez anula12099 25 lut 2011, 12:09
Ja kiedyś stawiałam się rodzicom, ale teraz już nie mam siły. Wiem, że mają rację mówiąc mi te wszystkie przykre rzeczy.[/quote]

mamy ten sam problem koleżanko ;/ też wpoiłam sobie, że jestem nieudacznikiem... i wcale nie łatwo z tego przekonania wyjść :(
nie chce mi sie...a zyje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
22 sty 2011, 18:44

Kompleks niższości...

przez LitrMaślanki 25 lut 2011, 12:15
A dlaczego stawiać się rodzica ,zamiast spróbować znaleźć z nimi wspólny język?
Jestem zwolennikiem teorii ; jeżeli wysłuchasz to zostaniesz wysłuchany.

Taki dialog jest możliwy ,pod warunkiem ,ze młoda osoba rozmawiająca z rodzicem/rodzicami ...będzie pamiętała .
Że oni mają większe doświadczenie życiowe i pragną szczęścia(i dobra) własnego dziecka ...bunt ani zamkniecie się
w sobie nie jest wyjściem .
LitrMaślanki
Offline

Kompleks niższości...

Avatar użytkownika
przez anula12099 25 lut 2011, 18:04
LitrMaślanki napisał(a):A dlaczego stawiać się rodzica ,zamiast spróbować znaleźć z nimi wspólny język?
Jestem zwolennikiem teorii ; jeżeli wysłuchasz to zostaniesz wysłuchany.

Taki dialog jest możliwy ,pod warunkiem ,ze młoda osoba rozmawiająca z rodzicem/rodzicami ...będzie pamiętała .
Że oni mają większe doświadczenie życiowe i pragną szczęścia(i dobra) własnego dziecka ...bunt ani zamkniecie się
w sobie nie jest wyjściem .



łatwo powiedzieć.. tylko trudniej zrobić... :cry:
domyślam się, że masz przyjemne doświadczenia z dzieciństwa i nie do końca rozumiesz nasz problem..
kiedy ktoś najbliższy ci ubliża bądź cię poniża to nie jest żaden dialog.. i żaden dialog w takiej sytuacji nie jest możliwy.. przecież nie siądę wtedy i nie powiem: ,mhm..tak, tak.. rozumiem.. porozmawiajmy o tym..''
niestety mnie osobiście takie słowa bardzo bolą i górę biorą emocje.. i uwierz, dialogi na nic się nie zdadzą jeśli jesteś obiektem frustracji dorosłych którzy jak uważasz są tacy doświadczeni i powinni wiedzieć że do niczego to nie prowadzi...
a jeśli własny ojciec i matka wpajają ci, że jesteś nieudacznikiem, baranem, tumanem i do niczego się nie nadajesz to ciężko uwierzyć, że to dla twojego dobra.... :?
takie jest bynajmniej MOJE ZDANIE
nie chce mi sie...a zyje
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
22 sty 2011, 18:44

Kompleks niższości...

przez beautyflower 05 mar 2011, 22:28
To bardzo bardzo bardzo trudny i ciężki do rozwiązania problem. Słowa wypowiedziane przez rodzica do dziecka są przyjmowane przez nie w stu procentach, bezkrytycznie, wchłaniane przez każdą komórkę ciała.. Dziecko karmione nieustanną krytyką, przyjmuje ją za swoją rzeczywistość. Niezmiernie trudno jest odmienić potem te zakodowane w sobie wzorce. Przemoc słowna potrafi skrzywdzić dużo mocniej niż przemoc fizyczna!
Znam kilka osób które niestety nie dały sobie z tym rady. Jedna z nich - szczególnie przeze mnie ukochana - odeszła na zawsze, pokonana przez straszny nałóg. Pomimo wieloletniej, niezwykle trudnej pracy nad sobą, nie potrafiła uwierzyć w siebie, pokochać się, nie potrafiła powiedzieć jednego dobrego słowa na swój temat! Być może, gdyby nie była uzależniona, dałaby radę - nie wiem. Wiem jedno - praca nad "odwróceniem" tych negatywnych auto-przekonań z dzieciństwa nie jest łatwa. Przeciwnie - jest bardzo, bardzo trudna, mozolna. Czasem to praca na całe życie. Ale warto - dlaczego? Bo oszukano Cię wmawiając Ci rzeczy, które są totalną bzdurą. Te autokrytyczne myśli w twojej głowie tak naprawdę nie są nawet Twoje - to głosy Twojej matki/ojca. Przeanalizuj, jak wiele spośród WSZYSTKICH Twoich przekonań nie jest tak naprawdę Twoich! Kiedy zaczniesz myśleć samodzielnie? Gdyby ktoś Ci wmówił kiedyś że masz różowego słonia na głowie, chciałabyś w to nadal wierzyć? A jednak tak robisz. Tak, to są te głupoty, które ktoś włożył do Twojej głowy. Gdy to zrozumiesz, dojrzejesz!
Jesteś ISTOTĄ LUDZKĄ i to daje Ci takie samo prawo do oddychania, miłości, szczęścia, jak każdy inny człowiek. Masz prawo - ponieważ jesteś człowiekiem, tego nikt Ci nie zabierze.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 mar 2011, 23:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Google Ads [Bot] i 19 gości

Przeskocz do