Bezsenność, zaburzenia snu

Inne zaburzenia.

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez jasaw 04 wrz 2014, 14:01
estera1, ja biorę Hydroxyzinę przez ok.3 miesiące, później przerwa, miesiąc, dwa. Zaczęłam ją zażywać jakies 2 lata.
Od kilku dni, nie wiem dlaczego, zasypiam bez tabletki...
Ja biorę też różne zioła, piję herbatki ziołowe, które wspomagają pracę wątroby i być może to ma znaczenie...?
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez estera1 04 wrz 2014, 14:29
kochana a co pijesz za ziółka?ja czystek i ostropest.W medcynie chińskiej mówią ,że wszystkie choroby w tym bezsenność biorą się z wątroby.Która należy oczyścic za pomocą ziółek i zmianą diety(ostatnio jest moda na oczyszczanie)
Hydroksyzyna może wyregulowala ci sen ,jest dosc słaba i to i tak super ,że na niej tylko spałaś a w jakiej dawce?

-- 05 wrz 2014, 09:06 --

janekjak tam twoje spanie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1170
Dołączył(a)
20 sty 2011, 20:26

Bezsenność, zaburzenia snu

przez Sen1 06 wrz 2014, 10:40
Witam, jestem nowy w serwisie i polecono mi ten dział. Mam ogromny, dręczący problem ja u wszystkich Państwa. Nie mogę spać! Ale nie jest to zwykła bezsenność, ani zwykła nerwica, ni depresja, już sam nie wiem co to jest! Ale od początku.

Kiedy się to zaczęło:
Problem ze spaniem i z nerwicą albo jeszcze z czymś dziwacznym, zaczął się gdy ciężko zachorowała moja żona, 4 miesiące temu - rak z cukrzycą. Był to dla mnie szok! W szczególności, że starałem się prowadzić i zaszczepiać rodzinie (choć z mizernym skutkiem) zdrowy tryb życia. Było to dla mnie jak bomba atomowa - szpital, operacja, gadający na okrętkę lekarze. Całe szczęście wymagane operacje skończyły się pomyślnie, cukier jest unormowany, żona zastosowała się do wskazówek (prowadzi zdrowy tryb życia) i w sumie teraz ma się bardzo dobrze, wyniki ma coraz lepsze :) , ale teraz ze mną jest źle! Poza tym parę miesięcy wcześniej (przed chorobą żony) miałem zawirowania w pracy i też miałem stresujące dni.
Od tej "bomby" zacząłem wariować, że wszystko co robiłem i stosowałem, tylko szkodziłem. Zacząłem mieć manię, że i też jest coś ze mną nie tak. Zacząłem w pewnym czasie wertować książki, vademeca medyczne i wykryłem sobie chyba ze 100 chorób. W tym cukrzycę typu 1. Porobiłem badania krwi, moczu, usg oraz cukru i w sumie patrząc na to dzisiaj, wszystko miałem w idealnej normie. Wtedy mniej więcej zaczęła się bezsenność.

Co teraz mam:
O ile uporałem się z lękami na temat "moich" chorób, to pozostało mi jedno - sen, a raczej jego brak. Mam tak łykam ziołowe tabelki na uspokojenie (parę razy brałem sztuczne na sen i antydepresanty, ale było jeszcze gorzej ze spaniem, a przy ziołowych przynajmniej nie zrywa mnie z łóżka) i kładę się spać ok. 23:30 i normalnie zasypiam. Coś mi się śni. Tak śpię do 2:00 i się wybudzam, czuję wtedy lęk, że znów się wybudziłem, dlaczego nie mogę spać itd., i idę wtedy łyknąć sobie napój ziołowy też na uspokojenie i to pozwala mi zasnąć do 4:00, a potem znów się budzę, z lękiem, ale już nie zasypiam, bo gdy zaczynam starać się zasnąć czuję narastający ścisk czoła, lekki szum w uszach i nagle "pink" - już nie będziesz spał. Od 4:00 tylko drzemię na czujce aż do dzwonka o 7:30. Rano mam wewnątrz lęki, że nigdy chyba już nie zasnę. Potem po 2-3 godz. się uspakajam i jestem tą samą osobą, co sprzed choroby żony. Po objedzie mam ochotę podrzemać i gdy tylko zamykam oczy czuję narastający ścisk czoła, lekki szum w uszach i znów nagle "pink" - już nie będziesz spał. Wtedy znów mam lęki, że co mi jest! Łykam ziołowy napój i się znów uspakajam. Wieczorem znowu jestem normalny i co ciekawe dobrze zasypiam przed telewizorem przy jakimś filmie, dość głęboko drzemię bez ścisków czoła. Chwilę podrzemię i szykuję się spać z nadzieją, że tym razem będę normlanie spać - a spać mi się chce na maksa. Ale niestety wszystko od początku. I tak w kółko od 3 miesięcy!!!

Co robiłem:
Oprócz badań byłem u jednego psychiatry i stwierdził nerwicę, dał mi leki na sen i antydepresanty, ale po nich miałem tylko gorzej i dodatkowo bałem się brać ich długo, bo naczytałem się na ulotce o samych przeciwskazaniach i po początkowych dawkach rzuciłem to. Poszedłem do psychoterapeuty i ta powiedziała, że dobrze, że nie biorę tych świństw, bo inni jej pacjenci biorą przez parę lat a to działa jak umarłemu kadzidło, a jeśli ziołowe leki mi najbardziej pomagają i działają tym lepiej. Miałem na początku pogaduszki, ale to nie dla mnie, bo bardziej wściekam się nad tymi pogaduszkami i to mi nie pomaga - że mam optymistycznie patrzeć blabla. I miałem robioną hipnozę i co ciekawe, jak kazała mi się rozluźniać, szukać wewnętrznego spokoju itd. - to zaczęło mi znowu ściskać w czole, aż do granic wytrzymałości. Nie wszedłem w pełną hipnozę. Po tym seansie stwierdziła, że pierwszy raz się z czymś takim spotkała i dała mi diagnozę, że to co mam to jest strach przed straceniem nad sobą kontroli. Czyli jak próbuję zasnąć, uspokoić się, organizm automatycznie reaguje tak aby cały czas był na czujce. Coś w stylu wartownika. Pani terapeuta ma poszukać dla mnie formę leczenia, ale jest z tym klops, bo nie wiadomo czy coś znajdzie!

W sumie:
Fizycznie, laboratoryjnie jestem zdrów jak ryba. W dzień większość czasu czuje się normalnie, jak zawsze. Nie czuję, żadnego doła w stylu - depresja, nerwicę też za bardzo nie, choć mam, lęki że nigdy już nie zasnę i że wykończę się od tego. Pracuję na sobą cały czas i nic mi to nie daje, choć czuję taką jedną wewnętrzną blokadę i wiem jak tą blokadę pokonam będę znów zdrów.

Proszę o pomoc, bo jest to dla mnie i rodziny bardzo uciążliwe. Ja prawie nie śpię! Prześpię 1 pełny cykl i koniec i się wybudzam. To mnie męczy! Może jest jakaś tabletka, może kopniak, nie wiem! Coś mi się w głowie przestawiło i nie chce się przestawić na drugą stronę. Pomóżcie!!!

Jeszcze zapominałem dodać: piję 3 razy dziennie mieszankę ziół, mające mnie uspokoić i pomóc mi w zaśnięciu. W sumie już trochę pomagają bo miałem gorsze noce ale w sumie !!!trochę!!! Na razie stosuje je od prawie 2 tygodni, ale efekty niby można po nich uzyskać dopiero po 6 a nawet po 12 tygodniach. Ale jak i one nie pomogą?! Nie chcę o tym myśleć.
I jeszcze jedno po każdym wybudzeniu mam podwyższone ciśnienie (choć w moim wypadku jest to inna skala, bo zawsze miałem i w normalnych momentach mam niskie ale w granicach normalności ciśnienie tak ok. 90-120 / 60-80), do 140-150 / 100-105. Po uspokojeniu znów w normie albo lekkie hipo.
Najlepiej chciałbym, żeby coś zadziałało, żebym mógł normalnie pracować, bo te nieprzespane, lękliwe nowe powodują, że nie mogę się nad niczym mocno skupić. Choć i tak z porównaniu co było miesiąc temu jest trochę lepiej, ale jak pisałem tylko !!!trochę!!! Chcę mieć swoją dawną werwę! Widzieć sens, a nie męczyć się z braku snu!
--------------------
Co udało mi się osiągnąć od 2 dni (odkąd zarejestrowałem się w serwisie):

Paradoksalnie jak przestałem brać te antydepresanty i nasenne leki, trochę dłużej śpię.
Ale teraz coś innego znalazłem i ta metoda zadziałała raz i prawie drugi.
Czytając o bezsennościach natrafiłem na temat fal mózgowych: altha, betha, thera, deltha.
http://hipokrates2012.wordpress.com/201 ... twoj-mozg/
http://www.naturasukcesu.pl/eeg-biofeed ... le-mozgowe
http://www.konwaliowa-poradnia.pl/doros ... ale-mozgu/
http://psychologpoznan.com/eeg-biofeedb ... e-mozgowe/

i znalazłem również, że są i-dosery, które mogą stymulować, niektóre zachowania i m.in. znalazłem dźwięk fali deltha. Przeczytałem, że mogę mieć problemy ze snem bo mam za wysoką falę betha (wyniku wielkiego napięcia, stresów i wywołane przez to nerwice) i przy althie nie mogę wejść w delthę (nie mogę zasnąć). W sumie od niechcenia wieczorem posłuchałem dźwięk deltha na słuchawkach. Położyłem się i zacząłem sobie leżeć, słuchałem buczenia i w pewnym momencie, czoło chciało mnie ściskać (już sądziłem, że nic z tego nie będzie), gdy nagle ból jakby trochę się pojawiał i znikał, aż w ogóle minął i nie wiem kiedy zasnąłem!!! Spałem tak 2 godziny, obudziłem się, ale nie na tyle z wybudzenia, tylko byłem za potrzebą i znów wróciłem do łóżka i spałem mniej więcej 6 godzin! Udało mi się pospać 8 godzin!!! Pierwszy raz od 3 miesięcy!!! Czułem wewnętrzną satysfakcję, ale nie na tyle aby być w pełni zadowolony. Ale w sumie czułem, że w miarę normalnie spałem, ba najlepiej od 3 miesięcy! Jakby co miałem sny. Niestety, albo stety tego dnia żona miała badania krwi, tarczycy itd. i trochę się zdenerwowałem, jakie będzie miała wyniki, ale okazało się, że znów jest coraz lepiej. Niestety trochę przeżywałem, że ma tam gdzieś słabszy wynik i itd. Jednak nie czułem jakiejkolwiek nerwicy, raczej byłem lekko zaniepokojony. Ale i tak ostateczności czułem się, że jestem już bliski sukcesu, jak nigdy dotąd.

Wczoraj wieczorem po 22:00 może niestety przysnąłem przed telewizorem, a po rozbudzeniu ok 23:00, gdy nie czułem takiej potrzeby mocnego spania, włączyłem sobie dosera z delthą. Znów zasnąłem (zapewne gdzieś między 23:30 i 0:00) i spałem do 3:15, rozbudziłem się i starałem się ponownie zasnąć, niestety nieudało się. Zacząłem się nakręcać i zdenerwowałem się faktem, że się nie udało! Łyknąłem ziółka i znów się położyłem i spałem 1,5 godz i znów się rozbudziłem i już nie spałem. Byłem rano przybity, że mi się nie udało zasnąć, starałem się cieszyć się myślą, że spałem poprzedniej nocy, ale jednak myślałem, że mi się nieudało. Załamałem się mimo, że w sumie spałem równie więcej niż od 3 miesięcy bo ok. 6 godzin, ale sam nie wiem.
Może stresy związane z badaniami, trochę mnie rozkręciły? Psychoterapeutka mówiła mi, że nocne wybudzenia i związane z nią lęki, są odzwierciedleniem całego dnia. Teraz jestem podenerwowany, może spróbuję jeszcze raz wieczorem?
Zapisałem się jeszcze na jedne badania: EEG (też polecane jak ktoś ma problemy zasypianiem) i stwierdzę, czy faktycznie te dźwięki podziałały, czy był to wynik placebo.

Trochę te fale mózgowe odzwierciedlały by to o czym pisałem wcześniej, bo jak kładę się i zamykam oczy to mogę się "wyluzować" uprzednio zażywając ziółka, leżę tak i jestem spokojny, ale jak dochodziło do momentu zaśnięcia to nagle zaczęło ściskać mnie w czole i pink - pobudka. A przy tych dźwiękach ten moment przeszedłem 2 razy z różnicą, że za pierwszym razem chciało mi się bardziej spać (nie spałem przed telewizorem). A zachwiane fale mózgowe też mogą wywoływać nerwicę i depresję.

Co sądzicie o tym doświadczeniu?
Ziółka + leki ziołowe w czasie "eksperymentu" brałem.
Proszę o pomoc
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 18:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Bezsenność, zaburzenia snu

przez Szlafrok 09 wrz 2014, 17:01
A próbowałeś terapii poznawczo-behawioralnej? Słyszałam, że to najskuteczniejsza metoda w przypadku walki z zaburzeniami snu.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 wrz 2014, 16:40

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez janek159 09 wrz 2014, 19:50
Estera, wracam z wątku o kwatepinie, czy coś takiego. Poruszę temat bezsenności z psychologicznego punktu widzenia na podstawie moich doświadczeń i wsłuchiwania się w stan ducha. Ja zasypiam bez leków. Nie jest to jeszcze sen jak kiedyś. Najmocnieszy mam sen na początku np. 2 godz. Po 12 jest kilka przebudzeń. Ogólnie widzę, że każda przespana noc daje ci większy spokój i lepszą bazę do następnej nocy. To jest takie odwrócenie tendencji w kierunku uspokojenia się i coraz to lepszego spania. Czyli jest to odwrotny mechanizm w stosunku do tego, który wpędza nas w bezsenność. Bo jak wpadamy w bezsenność to każda kolejna noc coraz to mocniej wzmacnia niepokój i oczekiwanie na spanie, a to z kolei całkowicie uniemożliwia już zaśnięcie. Wtedy wpędzasz się jeszcze bardziej w spiralę niepokoju, bo myślisz i myślisz, o tym że lek może przestać działać, o tym że 3 godz. snu to za mało, o skutkach dla zdrowia itd.

Ta sytuacja trochę mi przypomina tą z nerwica lękową. Zaczyna się lęk i człowiek (niedoświadczony w nerwicy) zamiast to ignorować, to zaczyna nakręcać się niepotrzebnie.

Pytanie, jak odwrócić tendencję. Ja wykształciłem w sobie myślenie, które powodowało coraz bardziej lekceważący stosunek do problemu spania. Bo wcale nie trzeba spać 8 godz., bo nawet jak nie prześpię jednej czy dwóch nocy, to trzeciej wezmę tabletkę i jakoś zasnę. Myślę, że dobry psychoterapeuta od spania miałby dużo w temacie do powiedzenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
10 lip 2014, 20:07

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez estera1 09 wrz 2014, 20:34
dobrze piszesz Janek.Jak zaczołeś spać bez leków i udało ci sie zasnąć chocby na jedną noc to wtedy napierasz siły ,nadzieje ,że wychodzisz powoli na prostą.Za dużo myśle przed snem czy zasne czy nie a nawet jak udaje mi sie wyłączyć myślenie to i tak nie potrafie zasnąć.Nakręcam sie też dodatkowo ,że biore leki i cos mi sie stanie (np.cos z sercem teraz lub kiedys)Ja jednak zostaje przy wersji ,że za dużo mieszam z lekami a organizm jest juz uzależniony.Nie chce sobie wmawiac choroby typu nerwica lękowa.Poza bezsennością nie czuje sie abym mi cokolwiek dolegało.
Jedna bezsenna noc czy dwie to naprawde nic złego.Ale ja ich miałam stanowczo za dużo. :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1170
Dołączył(a)
20 sty 2011, 20:26

Bezsenność, zaburzenia snu

przez Szlafrok 10 wrz 2014, 11:15
Janek, to o czym piszesz przypomina mi intencję paradoksalną. Aby zmniejszyć lęk zaleca się człowiekowi, by czuwał wieczorem tak długo, jak da radę. Intencja paradoksalna związana jest z metodą blokowania myśli i pokazaniem irracjonalności znanych przekonań dot. snu. Większość bezsennych uruchamia w łóżku różne sposoby (np. „liczenia baranów”), które niby mają ułatwić zaśnięcie. Analiza jednak pokazuje, że każde działanie, które ma pomóc zasnąć, prowadzi do bezsenności. Coś na zasadzie "im bardziej się staram, tym jest gorzej". A więc - paradoksalnie - odwraca się strategię. Jak widać, bywa to skuteczne ;)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 wrz 2014, 16:40

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez janek159 11 wrz 2014, 14:01
Estera, broń Boże, nie chodziło mi żebyś zastanawiała się czy masz nerwice lekową. Podałem to tylko jako coś co przez swoją analogię mi się skojarzyło. Nie, nie , nie Ty tego nie masz. Po za tym wogóle, nic ci nie jest.

Szlafrok, można pewnie się doszukiwać podobieństw do intencji paradoksalnej. Ale ja na siłę nie chciałem stosować żadnych metod. Po prostu po zapijanej alkoholem imprezie w sobotę tak dobrze się wyspałem, że w niedziele poczułem, że bezsenność to nie problem i zacząłem spać bez leków. Powiedziałem, że będę leżał nawet jak nie zasnę i tak dwie noce. Trzeciej już sen się zaczął pojawiać i teraz jest coraz lepiej.

Ale przyznam, że problem bezsenności jest niezwykły jako zjawisko i ogromnie meczący dla człowieka. Łączę się w swej empatii ze wszystkim, którzy tego doświadczają. Trzymajcie się i zmierzajcie do uspokojenia choć nie wiem jak to osiągnąć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
10 lip 2014, 20:07

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez estera1 11 wrz 2014, 14:40
W Polsce jest za mało lekarzy którzy specjalizują sie w bezsenności. Wiekszośc ma tylko wiedze książkową.Testują na nas różne leki a później leczenie trwa kilka miesięcy lub lat.
Janektez mam ogromną ochote sie napić i zrestartowac ale jak ?przecież biore leki.... :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1170
Dołączył(a)
20 sty 2011, 20:26

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez janek159 11 wrz 2014, 15:01
Przy trittico 75 mg, piłem w soboty (co niektóre), najpierw delikatnie, a w tą ostatnią zrobiłem imprezę żegnającą wakacje, z kąpielą w nocy i przy głośnej, tanecznej muzyce. Piłem wtedy drinki, tyle ile chciałem do osiągnięcia dobrego stanu. Mam zerową wiedzę o oddziaływaniu na te receptory, te antagoniści itd., (niektórzy tu mają wiedzę imponującą o lekach) ale w ulotce pisało że alkohol wzmacnia działanie hamujące. No to jak wzmacnia to niech wzmacnia.

Wiesz, w ten wieczór tritico nie brałem oczywiście, ale po tym piciu spałem od 1 do 7. Alkohol, wspaniała rzecz.

Proszę oczywiście o dystans i odpowiedzialność ja do niczego nie zachęcam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
10 lip 2014, 20:07

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez estera1 11 wrz 2014, 16:50
Ja sie boje bo przeciez lek wciaz jest w organizmie mimo iz danego dnia nie wezmiesz.Swego czasu jak wypilam a bezsennosc byla zaawansowana to wyobraz sobie co moglam czuc jak leżałam w łóżku nawalona a sen nie przyszedł.Jednym słowem masakra :why:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1170
Dołączył(a)
20 sty 2011, 20:26

Bezsenność, zaburzenia snu

przez Tristitia 11 wrz 2014, 17:15
Przecież alkohol spłyca sen, jak dla mnie to nic dziwnego Estera że nie mogłaś spać. Ja nawet przed bezsennością jak się nawaliłam
to co prawda szybko zasypiałam ale budziłam się po dwóch, trzech godzinach i po spaniu. To jest jak najbardziej wytłumaczalne,
bo alkohol spłyca drugą fazę snu. A co do picia przy lekach - mi nawet lekarz powiedział, że można sobie pozwolić na piwo czy dwa i nic
się nie stanie. Zdarzało mi się wypić więcej i nigdy nic się nie działo.
Offline
Posty
125
Dołączył(a)
27 gru 2013, 21:11

Bezsenność, zaburzenia snu

przez ninaT 17 wrz 2014, 17:57
słyszałam że chmiel koi nerwy i ułatwia zasypianie - niekoniecznie ten w piwie ;)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 wrz 2014, 17:46

Bezsenność, zaburzenia snu

Avatar użytkownika
przez estera1 17 wrz 2014, 18:14
przy dużej bezsenności to i chmiel nie pomoże
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1170
Dołączył(a)
20 sty 2011, 20:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do