Agresja, furia, złość...

Inne zaburzenia.

Agresja, furia, złość...

przez lijs 06 lis 2010, 16:44
Od trzech lat tkwię w nieudanym zwiazku - łączy nas tylko dwójka dzieci + tak zwane przyziemne sprawy, które w najbliższym czasie uniemożliwiają pełne rozstanie.
Od początku pierwszej ciąży, czyli już ponad 3 lata, siedzę w domu, nie pracuje.
Od paru miesięcy czuję, że przestaję się kontrolować. Kiedyś byłam osobą, której prawie nic nie było w stanie wyprowadzć z równowagi, a to co dzieje sie ze mną dzisiaj trochę mnei przeraża.
Wystarczy małą "pierdola", żebym wpadła w furię, połączona z koszmarną agresją - to zwykle trwa parę sekund, ale czuję, że któregos dnia mogę zrobić komuś krzywdę. Agresja głównie skierowana jest w stronę mojego "partnera", czasem słowna, czasem dochodzi do rękoczynów. Wstydzę się, cholernie się wstydzę ale już parę razy skierowałam ją w kierunku swoich dzieci:(((
Często też, zdarza sie że budzę sie rano już pełna złości, wtedy wystarczy naprawdę niewiele.
Zaraz po tym totalnie się uspokajam, trzesie mną tylko i nie mam siły się ruszyć. Jest mi wstyd.
Najchetneij całe dni spędzałabym sama, w totalnej ciszy - drażnią mnie i bardziej niż powinień męczy chaos jaki robią dookołą siebie moje córki.
Kilka razy dziennie boli mnie kark, cała szyja, dłonie, potwornie szybko się męczę. Nie mam przy tym wszystkim jakiegoś wyjątkowo złego samopoczucia, założyłam sobie jakąś blokadę, stoję troch za szybą, poza córkami całkiem niewiele mnie obchodzi.
Zastanawiam się jak nad tym zapanować, boję się iść do lekarza, boję się usłyszeć, że to nie są objawy choroby, którą można leczyć, że to takie po prostu niedostatki charakteru, które wyszły w trudnej dla mnie sytuacji i że będę musiała się z tym jakoś uporać sama. A na to, w tym całym burdelu jaki panuje dookoła mnie, po prostu nie mam siły.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lis 2010, 16:18

Re: Agresja, furia, złość...

przez aleksandraaniela 06 lis 2010, 17:02
zostałaś zamknięta w klatce , gdybyś ją opuściła poczułabyś się lepiej?
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Agresja, furia, złość...

przez lijs 06 lis 2010, 17:06
Gdyby jakimś cudem udało mi się ją otworzyć, wątpię, żebym zaraz nie wskoczyla w jakąś następną - czymkolwiek by ona nie była.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 lis 2010, 16:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Agresja, furia, złość...

przez aleksandraaniela 06 lis 2010, 17:14
myślę, że powinnaś się przejść do psychologa, ponieważ potrzebujesz wsparcia i miejsca w którym mogłabyś odpocząć i jaśniej pomyśleć o swoich problemach... pscyhiatra... hmm... mogłabyś skorzystać, zwłaszcza na fakt, że jesteś czasami agresywna... lekarz nie daje tylko leków na choroby ale także po to żeby łatwiej się nam funkcjonowało w celu podtrzymania żeby można było przejść terapię... spróbuj, to nic nie kosztuje, jest sporo poradni zdrowia psychicznego w każdym mieście... poszukaj i zapisz się, a musisz mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu... pozdrawiam
Nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani..
http://terapeutycznie.blogspot.com/
Posty
95
Dołączył(a)
14 paź 2010, 04:20
Lokalizacja
Warszawa

Re: Agresja, furia, złość...

przez TAO 14 lis 2010, 19:10
Witam,
Musisz sobie zdawać sprawę, że zachowania Twoje są karalne... niestety ale tak, prawo ma konkretne paragrafy na takie zachowania. One niestety same nie przechodzą. Cóż, kulturowe uwarunkowania rzadko powodują, że kobiety mają zakładana tzw. niebieska kartę. Proponuje dowiedz się co to jest, i jakie konsekwencje wynikają z powodu jej założenia. To po pierwsze.
Po drugie, twoje zachowanie może doprowadzić ostatecznie do agresji partnera... która będzie uzasadnioną na Twoje nieasertywne zachowania. Wtedy już może być zbyt późno... oczywiście on jako ofiara nie będzie miał szans żeby mu policja uwierzyła, że to była odpowiedź...
Piszę to, bo sam byłem ofiarą takich zachowań kobiety z którą żyłem. Na szczęście w momencie kiedy się zorientowałem, że już nie umiem spokojnie reagować na jej agresję, czy też nie reagować w ogóle, po jednej z awantur poszedłem na policję i zgłosiłem przemoc. Jest to o tyle istotne, że jak piszesz oprócz partnera biorą w tym udział dzieci!!!!! One cierpią najbardziej!!! Cierpią z powodu widoku nieszczęśliwej matki!!! Miłość dzieci do rodziców jest czysta i bezwarunkowa, prędzej będą same siebie obwiniać za zaistniałą sytuację.
To tyle żeby Ci uświadomić czego naprawdę musisz się bać!!!!!!!!
To co się z Tobą dzieje jest absolutnie uleczalne!!! Gniew i agresja są skutkiem wypartych i nieprzeżytych emocji związanych z krzywdami jakich doznałaś najprawdopodobniej w dzieciństwie.
Potrzebny jest jednak przewodnik w osobie terapeuty, ktoś kto pomoże Ci dotrzeć do tych emocji i wydarzeń, które je spowodowały. Ale najbardziej odpowiedzialna osobą za wyleczenie jesteś Ty sama, to Ty musisz chcieć sobie pomóc. Skoro piszesz o Tym na forum, szukasz pomocy to jesteś na dobrej drodze. Życzę powodzenia!!!! Trzymam kciuki.
Jeśli masz siłę to poszukaj i przeczytaj książkę Alice Miller "Zniewolone dzieciństwo"
jest super, zawsze było, tylko trzeba było to zobaczyć ... :)))
TAO
Offline
Posty
1308
Dołączył(a)
14 lis 2010, 17:56
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do