Zdrętwienie karku i mięśni podczas próbu kontaktu wzrokowego

Inne zaburzenia.

Zdrętwienie karku i mięśni podczas próbu kontaktu wzrokowego

przez Inka 09 paź 2010, 21:02
Szukałam w sieci miejsca, gdzie można zadać pytanie psychologowi - nie trafiłam idealnie, ale liczę że zarówno użytkownicy jak i specjalista przedstawią swój pogląd na mój problem. Zamierzam odwiedzić psychologa w poradni, bo nie radzę sobie już z sytuacją wokół i bardzo cierpię. Być może jednak powinnam najpierw zgłosić się do psychoterapeuty - chcę celnie wybrać drzwi i dlatego też piszę ten post. Proszę o radę i namiar na strony w Internecie, gdzie można zadać psychologowi pytanie, gdyby tutaj nikt nie odpowiedział.
Niedługo skończę 18 lat, jestem studentką psychologii. Ciężko jest mi się określić jako osobę nieśmiałą albo towarzyską. Zachowuję ekstremum, umiem być tzw. duszą w gronie osób, których nie znam, potrafię zostać sparaliżowana i nie umieć komuś spojrzeć w oczy - obojętnie, kto to jest i jak potencjalnie groźny mógłby być. Elementem rozstrzygającym jest autosugestia. Jestem na nią bardzo podatna, co jest plusem i minusem. Ludzie są przyjaźni, dzisiaj mam dobry flow albo kompletny blank w mózgu, pąatanie się, jąkanie.
Mój problem wygląda tak: od mniej więcej trzech lat, równomiernie rozwijał się we mnie strach przed spojrzeniem ludziom w oczy. Kiedy zrozumiałam, że coś takiego rzeczywiście się u mnie dzieje, byłam zdziwiona, bo wiele razy bliscy mi mówili, że gdy z nimi rozmawiam, mam przytłaczajacy, świdrujacy wzrok. Utrzymywałam więc niegdyś zaangażowany kontakt. Zostało to kompletnie wyparte. Pamiętam jedną z początkowych sytuacji: osoba, która na mnie spojrzała wywołała u mnie falę gorąca na szyi, jakby ktoś przyłożył mi do miejsca powyżej karku ciepłe żeliwo. To miejsce było zdrętwiałe, nagle w ciągu dwóch sekund zacisnęły mi się tam mięśnie, tak jak napręża się mięśnie łydki. Na szyi zaczeła trząść mi się głowa. Jesli wydaje się to dosyć dramatyczne - dzisiaj, po trzech latach, taka reakcja jest normą i występuje szybciej i sprawniej. Po prostu dojrzało i zaklimatyzowało się. Występuje niezobowiązujacych sytuacjach - w rozmowie z kasjerem, panią w banku, koleżanką, która nie jest dla mnie kimś ważnym, wykładowcą. Nie dotyczy najbliższej rodziny, ale zaczęło dotyczyc babci i dziadka. Obawiam się, ze to się po prostu rozprzestrzenia. Mam bardzo bliski kontakt z rodziną, bardzo partnerski i swobodny. Rodzice mnie wspierali i chwalili. Mam „tylko” dwóch bliskich przyjaciół, tak więc zawężenie grona nabliższych w przyszłosci byloby dla mnie niebezpieczne. Zauważyłam też, że ostatnio w starciu dwóch par oczu odczuwam taki strach, jakby stał przede mną conajmniej drapieżnik, i jakby zerwanie kontaktu wzrokowego miało mnie od ataku uchronic. Bardzo cierpię z powodu tej „reakcji”, ponieważ tak się jej wstydzę, że, po pierwsze: występuje przez to jeszcze intensywniej, co wywłuje niewyobrażalny stres, po drugie – unikam kontaktów z ludźmi, bo poczucie wstydu napiera na mnie bezlitośnie. Cierpię jeszcze z innego powodu. Wewnętrznie jestem bardzo pogodną osobą, „lubię” rozmawiać z ludźmi, prowadzić dyskusje w ramach klasy czy wykładów, spierać się przy piwie – lecz coraz rzadziej to robię. Nie wiem, czy robię to w ogóle, poza przyjaciółmi. Nie boję się zaprezentować odmiennego punktu widzenia, robię to chętnie – tylko mówię do stołu lub ścianu, ukradkiem nerwowo spozierkając. Zazwyczaj wtedy zasłaniam jakąś część twarzy, że niby podrabać, powiekę odkleić, coś mi do oka wpadło. Ma to zamortyzowac atak.
Podobną reakcję zaczęłam też zauważać w innych sytuacjach – stresowych, gdzie z nikim nie rozmawiam, nawet gdy czytam gazet czy wypowiedź znajomego w internecie, oglądam zdjęcie jakiejś sławnej osoby – boję się wtedy, że linijka w artykule, wypowiedź, czy oczy ze zdjecia mnie zaatakują. Sztywnieje mi kark. Odczuwam bóle miesniowe z powodu ciągłego napięcia.
To nie jest już rodzaj lekiego problemu – to paraliżuje moje życie, jest chorobliwe – staram się starać, szukać rozwiązań, mam ogromną motywację do wyeliminowania tego – proszę o naprowadzenie. Prosze o wskazanie, kto mi pomoże, do kogo zapukać najpierw. Prosze też o trop, co to jest za zjawisko.
Bardzo dziękuję za pomoc.

PS Zapomniałam jeszcze wspomnieć że cierpię na mimowolne zaciskanie się mięśni w obrębie całego ciała, jakbym nie mogła się zrelaksować, coś jak tik mięśniowy, na udzie, brzuchu, w pachwinie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
09 paź 2010, 20:17

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do