Plusy?

Inne zaburzenia.

Plusy?

przez juz 28 sie 2010, 03:33
Czy jesteście w stanie wskazać jakies plusy, niewątpliwie negatywnej sytuacji jaka są wszelakie problemy emocjonalne, psychiczne...? Chodzi mi raczej o własne zdanie, nie o powszechno debilny bełkot typu "dowiedziałem sie prawdy o sobie".
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Plusy?

przez brokenwing 28 sie 2010, 08:06
juz, Z przykrością stwierdzam ,że plusów jest bardzo mało.
Dla mnie osobiście ,plusem depresji i izolacji jest ,brak kontaktów towarzyskich w realu ergo minimalizacja możliwości skrzywdzenia mnie.
Niestety na ten plus ,przypada strasznie dużo minusów ,o których nie będę pisał ,bo to nie sedno tematu.
brokenwing
Offline

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 29 sie 2010, 23:12
ciekawe pytanie. ostatnio psycholożka do której chodzę na terapię zaproponowała żebym spróbowała poszukiwać plusów w sytuacji, która dla mnie, takowych w ogóle zdawała się nie posiadać..
podobnie z Twoim pytaniem.. dla mnie plusem /jedynym jaki przychodzi mi teraz do głowy/ takiej sytuacji, jest to, że jest on swojego rodzaju testem dla przyjaciół - wiem kto będzie ze mną na dobre i na złe. to właśnie przyjaciele zawieźli mnie do szpitala gdy zaszła taka konieczność.. natomiast inny ważny wcześniej dla mnie człowiek, radził mi abym wzięła się w garść i pomyślała, że inni mają gorzej :shock: po prostu wiem na kogo mogę liczyć, a to jest bezcenne.
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 sie 2010, 00:04
juz, Ja nie widzę żadnych plusów w sytuacji, kiedy ma się problemy emocjonalne. Dlatego jestem za terapią, która....w powszechnej opinii.............ma od nowa ukształtować naszą osobowośc tak,żeby nie mieć poczucia choroby.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez szklanyczlowiek 30 sie 2010, 00:33
Szukanie na sile plusow w takich sytuacjach mija sie z celem. Trzeba sie wyleczyc a nie szukac czegos dobrego w bardzo zlym stanie. Bawia mnie takie metody psychologw no ale jakos te 50-60 minut trzeba wyplenic zeby kasiore zarobic...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
15 wrz 2009, 00:46

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 30 sie 2010, 00:38
szklanyczlowiek, na mojej terapii babeczka nie zadaj mi takich pytań. Ona wiem,ze moj stan jest dla mnie nie do przyjecia więc szukanie plusów mija sie z celem. Dla mnie to tak jakby miec raka i szukać w tym pozytywów. Sorry za drastyczne porównanie, ale jakiekolwiek zaburzenia są dla mnie udreką. Mnie interesuje to, jakie mam mechanizmy, które wywołują konflikty. A juz najbardziej zainteresowana jestem samą pracą nad sobą, która w rezultacie ma podniesc jakosć i komfort mojego życia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 30 sie 2010, 15:37
Ja się spotkałam z takim pytaniem na terapii i powiem Wam ,że w pierwszej chwili wywołało u mnie oburzenie , podobnie jak u Moniki. Ale po głębszym zastanowieniu muszę przyznać ,że nie jest to wcale takie proste. Myślę ,że wszyscy czerpiemy jakieś profity z choroby: chociażby mamy usprawiedliwienie na to ,że nie podejmujemy różnych wyzwań, odwlekamy decyzje, mamy usprawiedliwienie na nierobienie niczego ze swoim życiem. Ile razy się tu czyta: pójdę na studia jak się wyleczę, poszukam pracy jak się lepiej poczuję itd. Oczywiście nie potępiam za to nikogo , bo sama robię dokładnie tak samo, ale zdaję sobie z tego sprawę, że często chowam się za swoją chorobą.
Monika Co do szukania pozytywów w raku , to opowiadała mi pani psycholog o pewnej kobiecie , która miała kilkoro dzieci, gospodarstwo , co za tym idzie harówkę od rana do nocy. Jak zachorowała na raka rodzina zaczęła ją wyręczać i oszczędzać i ponoć podsumowała to w ten sposób: że dzięki rakowi to wreszcie może się dowoli wyspać i odpocząć .
Tak ,że jak się dobrze przyjrzeć to we wszystkim można znaleźć jakieś plusy.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Re: Plusy?

przez Roberrrto 30 sie 2010, 15:50
Coś w tym jest...
Roberrrto
Offline

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez chojrakowa 30 sie 2010, 16:02
brokenwing napisał(a):juz, Z przykrością stwierdzam ,że plusów jest bardzo mało.
Dla mnie osobiście ,plusem depresji i izolacji jest ,brak kontaktów towarzyskich w realu ergo minimalizacja możliwości skrzywdzenia mnie.
Niestety na ten plus ,przypada strasznie dużo minusów ,o których nie będę pisał ,bo to nie sedno tematu.


Podpisuję się.
Ludzie koty chodzą własnymi ścieżkami

NIE KAŻDA NOC PRZYNOSI ULGĘ POWIEKOM

Everything is boring and everyone is a fucking liar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7328
Dołączył(a)
19 lip 2010, 18:36
Lokalizacja
kraina deszczowców

Re: Plusy?

przez juz 02 wrz 2010, 21:58
No jeśli tak jest, to pisz. Chodziło mi raczej o takie urzędowe stwierdzenie. Czyli jednak nie jesteście w stanie wyłuszczyć ani jednej pozytywnej rzeczy? Nic w was nie zmienia sie na lepsze? Nie ma"stałem sie religijny" lub" stałem sie ateistą" itd...Nie ma" lepiej rozumiem ludzi" czy cokolwiek? Rozumiem że ciężko mówić o pozytywach jeśli sie wszystko zawęży do objawów. Są jednak one tylko częścia całości i może potraficie coś pozytywnego napisać? Coś co idzie jakby równolegle z objawami. Nie macie poczucia że to proces? Lub że to jakis ciężki dynamiczny stan, że to krok w tył rzeby módz zrobić 3 do przodu? Lub że coś straciliście ale dostaliście 10 razy więcej, ale czegoś innego rodzaju?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 02 wrz 2010, 23:49
juz napisał(a): Nie macie poczucia że to proces? Lub że to jakis ciężki dynamiczny stan, że to krok w tył rzeby módz zrobić 3 do przodu? Lub że coś straciliście ale dostaliście 10 razy więcej, ale czegoś innego rodzaju?

nie, nie, zdecydowanie nie. tracę i trudno mówić żeby dostawała "coś" w zamian.. przynajmniej tego tak nie odbieram. może nie da się tak "równolegle" wyłapać tych plusów, może na to trzeba czasu i perspektywy.. i trzeba być zdrowym. tak myślę, że jeżeli dotrwam do stanu, kiedy będzie dobrze, będę potrafiła spojrzeć na to, co teraz przechodzę i stwierdzić, że miało to jakieś plusy.. teraz jestem zbyt pochłonięta minusami, żeby takowe dostrzec.
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Re: Plusy?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 wrz 2010, 00:05
juz, Może to,że zaczęłam brać odpowiedzialność za własne życie. Wcześniej byłam wyręczana. Nie musiałam się o nic martwić. Wszystko pod przysłowiowy pysk, na talerzyku miałam podane. Może przesadzam bo do niektórych rzeczy i sytuacaji doszlam sama np. studia, praca. Chociaż......gdyby nie naciski matki,że muszę się kształcić.....
Skomplikowane jest dla mnie wyciąganie pozytywów w sytuacji, kiedy mam w sobie mnóstwo konfliktów natury emocjonalnej.
Plusem mogłoby byc dla mnie też to, gdybym potrafiła określać swoje potrzeby. Na dzień dzisiajszy ja nawet nie wiem co rozumieć poprzez pojęcie poczucia bezpiczeństwa. Czym ono dla mnie jest?
Albo poczucie szczęścia.....
Za to wiem co to jest poczucie winy. Mogę je źle interpretować, ale właśnie poprzez poczucie winy zaczęłam popadać w chorobę.To moje zdanie. Może ono się zmieni, jeśli w koncu siebie zrozumiem. Narazie jestem rozdrobniona na kawałki i nie umiem się sama poskładać. Ale wierzę,że w koncu to się stanie.
Chciałabym też napisać o tym,że choroba uczyniła ze mnie świadoma osobę.Narazie z tej samoświadomości mam mętlik, który napawa mnie strachem bo nic dla mnie nie jest jasne. Gdy dla mnie coś jest szare, nie jest bielą , albo czernią..........wprowadza mnie to w stan irytacji i lęku.To niepewność. Nie lubię jej.
Jestem tak poćwiartowana,że z każdą emocją, ktora się we mnie pojawia mam niemały problem.
Ale w tym co napisałeś napewno coś jest.
Na siłę nie chcę szukać pozytywów, może jest jeszcze za wcześnie na wyciąganie pozytywnych aspektów choroby. Ja jej nienawidzę.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do