psychoterapia - problemy

Inne zaburzenia.

Re: psychoterapia - problemy

przez Roberrrto 28 lip 2010, 14:25
Przeżyłem coś takiego i nie chciałbym juz nigdy więcej.......
Roberrrto
Offline

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 03 sie 2010, 19:22
naiwnie przez jakiś czas sądziłam, że to tylko ja mam taki problem.. chociaż u mnie to nie miłość, to raczej stan jakiegoś zakochania, zauroczenia połączonego z fascynacją..
On tak mnie słucha, jak nikt dotąd.. jest taki delikatny i empatyczny..
Pomyśleć, że zdecydowałam się na mężczyznę, bo pomyślałam, że mi, jako osobie biseksualnej (z ukierunkowaniem na kobiety,jak wówczas sądziłam) będzie łatwiej rozmawiało się z mężczyzną właśnie.. w ogóle nie przewidziałam takiego scenariusza. walczyłam z tym, tłumaczyłam sobie, że dla niego jestem nikim - bardziej lub mniej ciekawym przypadkiem - ale nikim, że może mnie nawet nie lubić, ale taka racjonalizacja niewiele daje. powinnam przerwać terapię (choć nie z tego powodu) ale wiem że będę tęskniła. że będzie mi się wydawało, że widzę go w przejeżdżającym obok autobusie albo samochodzie - tak jak teraz.. nie potrafię więc się zdobyć na jej skończenie, chociaż powinnam bo zaczęłam drugą.. chciałabym mu powiedzieć, ale nie mam tyle odwagi.. to jednak beznadziejne, że tak się dzieje.. ciekawe czy w drugą stronę to też może działać (abstrahując od kodeksu etycznego obowiązującego psychologów), chociaż lepiej żeby nie wiedzieć - po co łudzić się jakąkolwiek nadzieją :cry:
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Re: psychoterapia - problemy

przez Aniołek19 03 sie 2010, 19:32
witam !! czytałam wasze wypowiedzi i przyznam ze kompletnie mi to nie pzreszlo pzrez mysl o czym mowicie. Chozde na terapie 2 lub 3 razy w tygodniu i rowneiz ejstem osoba bisexualna , ale w mojej terapeutce w ciagu tych 7 miesiecy sie nie zakochalam i nic nie wskazuje na to ze sie zakocham, choc sie bardzo do niej przywiazalam.Dlatego ejstem troche w szoku , ale jak widac nie kazdego to dotyczy.pozdrawiam!!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
26 mar 2010, 21:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 03 sie 2010, 19:56
pobłażająca_sobie napisał(a):naiwnie przez jakiś czas sądziłam, że to tylko ja mam taki problem.. chociaż u mnie to nie miłość, to raczej stan jakiegoś zakochania, zauroczenia połączonego z fascynacją..
On tak mnie słucha, jak nikt dotąd.. jest taki delikatny i empatyczny..
Pomyśleć, że zdecydowałam się na mężczyznę, bo pomyślałam, że mi, jako osobie biseksualnej (z ukierunkowaniem na kobiety,jak wówczas sądziłam) będzie łatwiej rozmawiało się z mężczyzną właśnie.. w ogóle nie przewidziałam takiego scenariusza. walczyłam z tym, tłumaczyłam sobie, że dla niego jestem nikim - bardziej lub mniej ciekawym przypadkiem - ale nikim, że może mnie nawet nie lubić, ale taka racjonalizacja niewiele daje. powinnam przerwać terapię (choć nie z tego powodu) ale wiem że będę tęskniła. że będzie mi się wydawało, że widzę go w przejeżdżającym obok autobusie albo samochodzie - tak jak teraz.. nie potrafię więc się zdobyć na jej skończenie, chociaż powinnam bo zaczęłam drugą.. chciałabym mu powiedzieć, ale nie mam tyle odwagi.. to jednak beznadziejne, że tak się dzieje.. ciekawe czy w drugą stronę to też może działać (abstrahując od kodeksu etycznego obowiązującego psychologów), chociaż lepiej żeby nie wiedzieć - po co łudzić się jakąkolwiek nadzieją :cry:


jest cała masa ludzi, którzy przeżywają to, co my, tylko wstydzą się do tego przyznać czasem nawet przed sobą. ja też jestem bi z odwrotnym ukierunkowaniem, ale do kobiety na terapię iść nie mogłam, bo jakoś żadna mnie nie przekonała (zatem nie wiem, jak to by u mnie zadziałało). widzisz, ty wiesz, co czujesz i piszesz nam otwarcie, więc czemu nie porozmawiasz o tym z analitykiem? szczerość i ból to cholerna baza, bez zaufania i otwartości lepiej sobie darować. wiele tu zależy od terapeuty - jeśli nie potrafi do ciebie dotrzeć, to sam powinien zrezygnować.
poza karalnymi odstępstwami nigdy nie słyszałam o wypadku wzajemności uczuć - kiedy pojawia się coś takiego w psychodynamicznej, to analityk pasuje i oddaje cię komuś innemu. a i to się prawie nie zdarza (to nie holywood:)))
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 03 sie 2010, 22:21
sylwutek napisał(a): kiedy pojawia się coś takiego w psychodynamicznej, to analityk pasuje i oddaje cię komuś innemu. a i to się prawie nie zdarza (to nie holywood:)))

właśnie tego się obawiałam, że takie rzeczy to tylko.. w bajkach.
chyba jednak nie porozmawiam z nim o tym, jako że i tak powinnam przerwać tę terapię, ponieważ.. zaczęłam drugą.... ograniczyłam spotkania, swojej psycholożce (teraz wybrałam jednak kobietę) obiecałam, że przerwę, ale właśnie mam z tym duży problem, nie potrafię.. bo to by oznaczało, że nie będę go widywała [ :-| ].. więc jak i tak mam do niego nie chodzić, to nie będę mówiła o swoich uczuciach, pomyśli jeszcze, że to dlatego uciekam z terapii..
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 03 sie 2010, 22:50
zrobisz, jak zechcesz - wg znanej maksymy psychoanalitycznej - wszystko, co robimy jest naszą osobistą decyzją. świadomą lub nie. skoro już zdecydowałaś się na zmiany (nie mówisz dlaczego), to po prostu odejdź, albo powiedz mu, co się dzieje i jak to widzisz. zakochanie najlepiej jest przepracować z obiektem, ale można też z innym terapeutą. tak czy siak, bez otwartości nie ma pracy. sama rozmowa pomoże, wesprze, podtrzyma na duchu, ale nie doprowadzi do głębokich zmian, do zdrowia...
to, co myśli o tobie analityk nie ma żadnego znaczenia. tak jak to, co myśli o tobie kardiolog lub internista...
mogę sobie pisać "doświadczone" zdania a sama przed wyjściem na sesję zakładam najładniejsze stringi pod obcisłe spodnie, maluję się uważnie, wkładam seksowne buty - potem o tym rozmawiamy...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 04 sie 2010, 16:08
sylwutek napisał(a):to, co myśli o tobie analityk nie ma żadnego znaczenia. tak jak to, co myśli o tobie kardiolog lub internista...
mogę sobie pisać "doświadczone" zdania a sama przed wyjściem na sesję zakładam najładniejsze stringi pod obcisłe spodnie, maluję się uważnie, wkładam seksowne buty - potem o tym rozmawiamy...

wiem, że to nie ma znaczenia, ale.. tak jak w Twoim przypadku, wiedza mija się z praktyką. zresztą akurat o tym mówiłam na sesji, jako że miałam spore problemy z komunikacją, właśnie dlatego, że bałam się "co też on sobie o mnie pomyśli", że weźmie mnie za kretynkę, albo jakąś skończoną idiotkę..
jak zrobię jeszcze nie wiem.. póki co odwołałam jutrzejsze spotkanie, potrzebuję czasu na zastanowienie.
terapeutę zmieniam ponieważ po roku nie widzę zmian, nie do końca odpowiada mi taka formuła. zresztą sama zabagniłam sprawę mało mówiąc (tj.właściwie wcale) o swoich myślach samobójczych, co w końcu skończyło się tym,że wylądowałam na toksykologii. nie mam oczywiście z tego tytułu pretensji do terapeuty, ale po prostu nie potrafię być szczera na tyle na ile powinnam być, żeby terapia miała w ogóle sens.
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 04 sie 2010, 18:08
ja dopiero po roku zaczęłam się pozbywać potrzeby zachowania wizerunku i mam ten problem nadal. ale rzadko przechodzi w krótszym czasie - bardzo to ściśle związane z osobniczym przypadkiem... dla mnie kwestia "oceny" to jeden z najważniejszych problemów wpływający na moje życie od ponad trzydziestu lat - nie da się go wykosić w kilka miesięcy...
a jakiego rodzaju terapię wybrałaś teraz i wcześniej?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez pobłażająca_sobie 06 sie 2010, 11:07
w przypadku pierwszej terapii trudno mówić o wyborze - poszłam do pierwszego psychologa, który mógł mnie przyjąć. była to terapia behawioralna, teraz zdecydowałam się na leczenie płatne i poszłam na terapię behawioralno-poznawczą. teoretycznie nie wiem czy bardzo się różnią, ale w praktyce te różnice są dla mnie istotne, jak chociażby aktywniejsza postawa psychologa..
jak długo chodzisz na terapię do tego psychologa..? i kiedy zauważyłaś zmianę w swoim stosunku do niego..?
I have lost myself again
Lost myself and I am nowhere to be found,
I think that I might break
I've lost myself again and I feel unsafe
Posty
43
Dołączył(a)
28 kwi 2010, 01:18

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 06 sie 2010, 14:56
w terapii jestem od półtora roku, ale przez ładnych kilka miesięcy byłam oporną pacjentką - opuszczałam prawie co drugą sesję, chociaż regułą stała się płatność nawet za nieobecności.
fascynacja towarzyszyła mi chyba od początku, tyle że nie damsko-męska. było to raczej zauroczenie władzą i intelektem. zakochałam się na maksa jakieś cztery-pięć miesięcy temu (zakładając, że taki popaprany neurotyk, jak ja jest w stanie cokolwiek "prawdziwego" powiedzieć o swoich uczuciach)...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do