psychoterapia - problemy

Inne zaburzenia.

psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 00:11
gdzieś w pobocznym, ukrytym, wątku znalazłam intrygujący temat: miłość do analityka. to niemal endemiczny etap w psychoterapii. przygotujcie się nań, bo jest cholernie bolesny, szczególnie jeśli jesteście biseksualistami albo hetero czy homo widzącymi w terapeucie drugą połówkę. nikt was tak wcześniej nie słuchał, nikt o was nie walczył w tak delikatny i porywający sposób. to się dzieje, jak święto wiosny strawińskiego i jak wiosna musi zimy doświadczyć. wieczny powrót w terapii bywa częstym. współczuję wam, jak i sobie, absolutnego zauroczenia, które musi umrzeć... kiedyś
piszcie o tym. proszę... będę mniej samotna wobec niego i mojej miłości...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez Sian 28 lip 2010, 00:15
A niech to, wiem o czym mówisz..:/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: psychoterapia - problemy

przez juz 28 lip 2010, 00:25
Czy kazdy musi sie zakochac? Chyba to sprzyja terapii, ale czy to norma?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 00:33
juz napisał(a):Czy kazdy musi sie zakochac? Chyba to sprzyja terapii, ale czy to norma?


nie każdy. to zależy od schematu, którym posługuje się twoje nieświadome JA. moje lubi wykorzystywać miłość i erotyzm. inne może ulec miłości "ojcowskiej", "matczynej" lub atawistycznej wizji bliskości... ale nie musi. to jest terapia. wszystko się może zdarzyć...
miłość do terapeuty nie jest normą. jest częstym elementem. jak w życiu...

moja prośba jest wielka: powiedzcie, czy ktoś z was sobie z tym poradził i w jaki sposób... ja odłożyłam na bok całe moje życie by myśleć tylko o NIM... horror - groza, za eliotem. the end of the night... za morrisonem
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez Sian 28 lip 2010, 01:21
Osobiście bardzo mi to przeszkadzało.Wydaje mi się że terapia traci sens, bo siłą rzeczy będąc zakochanym człowiek chce jak najlepiej wypaść przed obiektem swoich westchnień, a to prowadzi do ukrywania niektórych faktów. Czasami było mi po prostu wstyd przyznać się do niektórych rzeczy, mimo że wiedziałam, że powinnam o tym opowiedzieć dla własnego dobra. Jednak za bardzo zależało mi aby wypaść dobrze w oczach tej osoby.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 01:35
didol napisał(a):Osobiście bardzo mi to przeszkadzało.Wydaje mi się że terapia traci sens, bo siłą rzeczy będąc zakochanym człowiek chce jak najlepiej wypaść przed obiektem swoich westchnień, a to prowadzi do ukrywania niektórych faktów. Czasami było mi po prostu wstyd przyznać się do niektórych rzeczy, mimo że wiedziałam, że powinnam o tym opowiedzieć dla własnego dobra. Jednak za bardzo zależało mi aby wypaść dobrze w oczach tej osoby.


nie bardzo rozumiem... zrezygnowałaś z terapii?
bo ja gram i poddaję się jednocześnie. jestem skryta i otwarta. on mnie zmusza do mówienia o miłości i pożądaniu i, jakkolwiek jest mi wstyd, to wstyd mi wstydem a mówię... szczerze. on pyta: o czym pani myśli, kiedy chowa pani oczy pod powiekami? ja mówię: chcę pana pocałować... ja wyję a on analizuje... tego nie jestem jeszcze w stanie znieść...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez Sian 28 lip 2010, 01:46
Nie, nie zrezygnowałam, ale to było kilka lat temu i z perspektywy czasu uważam, że to było głupie. Gratuluję odwagi Sylwutek, bo ja bym się chyba nigdy nie przyznała do tego uczucia. A jak w takim razie reaguje Twój psychoterapeuta?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 01:56
didol napisał(a):Nie, nie zrezygnowałam, ale to było kilka lat temu i z perspektywy czasu uważam, że to było głupie. Gratuluję odwagi Sylwutek, bo ja bym się chyba nigdy nie przyznała do tego uczucia. A jak w takim razie reaguje Twój psychoterapeuta?


on jest mnichem i moim popędom nie daje szans. rozważa je, rozpytuje, rozmyśla, docieka, łączy ze snami i przeszłością...
koniecznie mi zaraz opowiedz, co zrobiłaś ze swoją miłością? przeszło ci? zakochałaś się w innym/w innej? jak sobie poradziłaś? bo mi z otwartością jest potwornie źle z poczuciem bezsensu ku realizacji... jestem krok od szaleństwa

[Dodane po edycji:]

sylwutek napisał(a):
didol napisał(a):Nie, nie zrezygnowałam, ale to było kilka lat temu i z perspektywy czasu uważam, że to było głupie. Gratuluję odwagi Sylwutek, bo ja bym się chyba nigdy nie przyznała do tego uczucia. A jak w takim razie reaguje Twój psychoterapeuta?


on jest mnichem i moim popędom nie daje szans. rozważa je, rozpytuje, rozmyśla, docieka, łączy ze snami i przeszłością...
koniecznie mi zaraz opowiedz, co zrobiłaś ze swoją miłością? przeszło ci? zakochałaś się w innym/w innej? jak sobie poradziłaś? bo mi z otwartością jest potwornie źle z poczuciem bezsensu ku realizacji... jestem krok od szaleństwa

oczywiście "mnich" to tylko alegoria opisująca jego oddalenie od moich "ziemskich" namiętności. ON jest facetem, analitykiem, filozofem... moim ukochanym...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

przez To takie czary... 28 lip 2010, 02:51
Ja nie zakochałem sie w ostatniej terapeutce,a może trafiłem na niewłaściwą :smile:

Z tego co piszesz wynika że dużo energii poświęcasz na to uczucie ,jakbyś zapomniała o faktycznym problemie z jakim przychodzisz na terapie, co sprawia że terapia chyba nie idzie...

Z tego co mi sie wydaje stawiasz psychologa w trudnym położeniu,ciekawe jak ten profesjonalista sobie z tym poradzi.
Słyszałem że może pojawić się więź podczas terapii ale aż taka ! :smile:
To takie czary...
Offline

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 03:02
to trochę nie tak... albo bardzo "na miejscu". jednym z moich najistotniejszych problemów jest podporządkowanie sobie świata za pomocą erotyzmu. ja to wiem i on to wie... w niczym nie umniejsza to mego cierpienia/kochania...
pisałam, że to nie reguła. w terapię wnosimy to, co nas nieświadomie kreuje...
wybacz, jeśli byłam nieścisła...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

Avatar użytkownika
przez Sian 28 lip 2010, 03:17
Wcale sobie nie poradziłam...Długo nie mogłam zapomnieć. Nawet jak zakończyłam terapię, myślałam, myślałam i myślałam. Teraz minęlo już sporo czasu, ale myślę, że wystarczyłoby jedno spotkanie i wszystko powróciłoby na nowo. Jestem pod wrażeniem profesjonalizmu Twojego psychoterapeuty, bo pewnie mimo wszystko to trochę utrudnia sprawę;] A zresztą może się mylę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
02 wrz 2006, 15:54
Lokalizacja
Wrocław

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 03:23
czy ja dobrze rozumiem, didol, opuściłaś terapeutę, za którym wciąż tęsknisz? nie masz innego ukochanego? przykro mi potwornie, bo, z neurotycznego czyli egoistycznego punktu widzenia, nie ma na to leku... tak bardzo mi smutno...
ale nie mogę tu zakończyć, choć smutek mam absolutny... mój ukochany wie o mnie wszystko i wiem, że pomoże mi wyjść nawet z zakochania... szukam tylko potwierdzenia, że komuś się udało, bo moja miłość to czyste szaleństwo odbierające mi świat...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Re: psychoterapia - problemy

przez juz 28 lip 2010, 09:27
Ludzie na wszystko co czują do innej osoby mówia miłośc. Dla mnie systuacja jest prosta jak 2+2. Jeśli ktos sie zakochuje(mniej lub bardziej)to jednak czuje sie nie pewnie z własnym uczuciem jak dibol itd... Jak ktos chce manipulowac i walic jak w beben, to wręcz przeciwnie. Choc nie konieczne,ciezko ocenic.
Są przeróżne osoby na terapii, z przeróżnymi zaburzeniami, na przerózne sposoby niezdające sobie sprawy z wlasnego problemu, na przerózne sposoby broniące sie przed pewnymi informacjami. Czy jesli ktos na forum anorektykow zalozy watek o nowych sposobach głodzednia sie, to pomaga innym? Oni tego chcą ale czy pomaga? Czy jesli ktos chce sie napic i jest alkocholikiem,to dobrze jesli sie z nim napijemy? Robimy cos czego ktos chce, czyli tak prostokombinując jest ok. Tutaj sytuacja jest podobna. Ktos jest w jakims punkcie terapii i sprzedaje kawalek siebie w jakims celu. Moge przynajmniej kilka scenariuszy wymyslic, w ktorych możesz miec jakis ukryty emocjonalny interes z tej dyskusjii posrednio (bezposrednio z milosci). Czemu chcesz czytac o historiach innych,sama nic nie pisząc?
Jest teraz taka sytuacja, że ktos pisze o milosci do kogos innego. Jednak pisze w pewnym kontekscie(terapii). Chce byc dobrze zrozumiany. Ja mam swoje historyjki w ktorych sie plącze, ktos ma swoje.Nikt przez monitor tego nie oceni, a mam wrazenie ze czesto wątki są jakos dziwnie... podszyte i nieprzejrzyste emocjonalnie. Chce napisać żebys chodzila na taterapie i już. Pisze sie o powszechcej milosci pacjeta do terapety, ale jest tez jeszcze bardziej powszechcna walka jedenego z drugim o władzę. Powszechna jest tez obrona przed terapeutą itd...
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Re: psychoterapia - problemy

przez sylwutek 28 lip 2010, 12:58
chyba powinnam ci podziękować, już, sprowadziłeś mnie do parteru. jestem w terapii od ponad roku a czasem wciąż zapominam, że każda ludzka aktywność ma jakiś cel, w przypadku neurotyka cel najczęściej ukryty... chyba nie wystarczy tu powiedzieć, że czuję się potwornie samotna i poczuciu tej samotności chciałam ulżyć pisząc...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
27 lip 2010, 22:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do