Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Inne zaburzenia.

Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 24 maja 2010, 04:43
Nie wiem co robić.

Mam być na Dolnej. Nie moge napisać kiedy bo może ta k...a haudowa się dowie i cos na mnie naśle. Jest źle. Bardzo źle. Z jej układami w Żyrardowie w każdej chwili policja może mnie ścigać. Na lotnisku boję się kontroli paszportowej, jak płacę kartą i za długo nie ma autoryzacjai to uż spodziewam się, że zaraz mnie skują na ziemi. CIągłe te myśli, że ta suka z żyrardowa może wszystko. Je..na grażyna i jej syn kubus. Dwie medy ktore od lat niszcza moje zycie i ja juz przestalem tego wytrzymywac. Mam nadzieje, ze ktos ich kiedys zj...bie za to co robia ludziom. Bo jak on mi sie kiedys zwierzyl to wychowal sie na salach sadowych i zawsze kogos przesladowali. Pomozcie mi bo ja juz nie moge tak zyc. Teraz to jest jakas droga w dol. i wcale nie dluga jak w piosence. jest coraz gorzej wszedzie sie boje. A ze jestem teraz nikim to boje sie, ze odejdzie ode mnie Ania i moj synek. Ze ZNOWU zostane zupelnie sam. Znowu sam. Porzucony. Nawet jezeli Kacper nie jest moj to tak bardzo chce byc jego tata. By isc z nim kiedys na spacer. Bawic sie. Choć teraz to niemożliwe... bo jestemnikim - boje sie wszystkiego i musze miec noz z kazdej strony swego ciala obawiajac sie ataku a taki ktos nie moze byc ojcem. Musialbym miec jakas bezpieczna kryjowke gdzie moglbym byc soba i byc razem. Co robic? Ja już nie mogę. Klony znikają tak szybko, ze nie wiem juz skad wziac kolejne. na trzezwo zycie jest nie do wytrzyanbia. Ostatnio czulem, ze dzieje sie zle. Wzialem, polzylem sie zdrzemnac sue chwile i potem zrobc cos konstruktywnego jak ochlone. I ojciec budzil mnie slowami, ze cos tam policja. Bo samochod mialem zle zaparkowany. Jak juz pisalem ta ku..wa grazya haude, jej syn jakub i policja to jest to co nie daje mi zyc i co mnie przeraza. Czego nie wtrzymuje. Bylem przerazony jak sie obudzilem. Zlapalem kluczyki, jezdzilem jak wariat, jezdzilem na czolowke z samochodwami, mijalem je na lusterka, ktos chcial mnie zaatakowac to jechalemnaniego. Rozpedzalem si e i hamowalem. Bylem przerazny. Ale i rozlladowalem energie. Ale wiem, ze nie moge dluzej yak zyc. Wiem teraz, ze budzenie mnie z uzyciem slowa policja ktorej w kazdej chwili panicznie sie boje to jak budzenie cudem ocalalego z wojny dziadka i majacego zaburzenia na punkcie tych co chcieli go zabic slowem wermaht i ssmani. Wybuchlem. Oni juz wiedza, ze tak nie. Ale co z tego skoro jestem nikim. Nie moge zrbic nic konstruntywnego. Jak juz wstepuje we mnie energia to destrukcyjna. No moze przesadzam. czasami cos sie dzieje. Ale mam prawie zadna wydajnosc w stosunku zdrowego czlowieka. Czuje sie jak dziadek, kulawy, niezdolny do niczego. Co czasami moze pobawic sie i utulic swojego wnuka, a tak naprawde mojego (chyba) syna. Ktorego kocham i z ktorym mam chyba dobry kontekt. Ale co z tulenia, wspolnego gaworzenia, kapieli, ukladania do snu i czuwania nad Kacperkiem skoro nie umiem zapewnic mu zadnego utrzymania. Co ze mnie za ojciec. Nie mam zadnych srodkow do zycia. Zarejestrowalem dzialalnosc tam gdzie mieszkam - ale zarabiam tyle co nic. Czasami cos normalnie zrobie i normanie zarobie - ale wiekszosc czasu zrzera mnie przerazenie. A to co zarbie to za zwykle dodatkowe uslugi a nie za to czym mialem sie zajmowac. Nie za projekt na ktory wspolnik czeka i jest mi szalenie zle, ze przezzemnie wstrzymuje prace i nic nie moge zrobic. Moze najlepsze co moge zrobic dla syna to ubezpieczyc sie mocno i zabic. Mialby za co zyc. Bo i tak nie bedziemy razem. Ostatnio wczoraj mi zona powiedziala, ze odejdzie ode mnie i zabierze synka. Wiec i tak nie bedziemy razem. A teraz mowi, ze chce pomoc. Nie umiem spac. Znowu swit mnie spotyka. Znwu kolejny dzien na prochach mnie czeka i kolejny dzien w czasie ktorego nie zrobie tego co zaplanowalem bo nie zdolalelm odpoczac, bo jest ten paralizujacy strach, bo na niczym juz nie moge sie skupic. Co robic? Terapia na Sobieskiego byla dla mnie zbawieniem. Uczylem sie wiele, choc wiem, że wielu spraw nie poruszalismy. Nie mowilismy o mojej nienawisci do kochanka zony. Ale mowilismy jak zyc. Zazynalem funkcjonowac. Wszystko zaczelo nabierac sesnu i realnosci. Az w kocu zeszlego roku znowu pojawilo sie widmo kochanke scigajacego mnie sadownie, ze mu nazlorzeczylem. I znowu pryzpominanie sobie wszystkiego. Potem kombinacje tej k...wy jego matki by wprowadzic w blad policje i uzyc swych znajomych. Znowu czarana dziura. Znowu fatalnie. Tyle rzeczy juz udawalo sie. I od tamtego czasu nic. Upadek. PROSZE POMOCY! C robic?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

przez ewaryst7 24 maja 2010, 10:33
Witaj.Musisz koniecznie sie leczyć.Koniecznie.Wyciszyc lęk , poukładac sobie wszystko .Mogę wyobrazić sobie jak sie czujesz.Ratuj siebie.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

przez Alter Ego 25 maja 2010, 13:21
Witaj Namiestniku,
dalej jak widzę ciągle oceniasz sytuacje i nie możesz się ze sobą pogodzić. Nie akceptujesz siebie w tej roli. Zostaw więc żonę i zajmij się sobą. Nie męcz siebie i jej. To jedyny sposób jaki widzę - choć wiem, że dla Ciebie nie do zaakceptowania.

Pozdrawiam i życzę powodzenia (bo będzie Ci potrzebne..)
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
11 maja 2010, 10:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

przez miki74 25 maja 2010, 13:28
Wracaj na Sobieskiego, jeśli było tam Ci dobrze. Zadbaj o siebie najpierw. Bo jak sam nie będziesz znowu w dobrej formie, zrównoważony, spokojny, to niewiele Ci będzie wychodziło w życiu. Dom się buduje od fundamentów, człowiek prowadzi poskładane, normalne życie dopiero po tym, jak sam jest w dobrej formie.

Powodzenia!
miki74
Offline

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Avatar użytkownika
przez Goldielocks 25 maja 2010, 13:38
Namiestniku - no nieciekawie wygląda ta cała sytuacja. Ale nie poddawaj się!

Jak dla mnie, to ty jesteś ojcem - bo to ty się troszczysz o synka. :D

BTW - czy Ty podałeś tutaj nazwisko tej kobiety i jej syna? Lepiej jakbyś poprosił administrację o korektę, bo mogą z tego wyniknąć nieprzyjemności.

Pozdrawiam. :smile:
" [...] Historia Dziewczynki o Złotych Kędziorach nie ma szczęśliwego zakończenia. Próby odkrycia, co jest dla niej odpowiednie, kończą się tak, jakby przebudziła się ona ze złego snu - po czym dziewczynka ucieka... [...] "

Bruno Bettelheim, Cudowne i pożyteczne...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
680
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 13:27
Lokalizacja
Nadpobudliwe Narzecze

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Avatar użytkownika
przez the grove unlimited 25 maja 2010, 13:54
wg mnie powinieneś być poddany leczeniu w zamkniętej placówce. Z tego, co piszesz, jesteś niebezpieczny dla innych, a tu leczenie ambulatoryjne nie powinno mieć zastosowania.
Proszę na moje posty odpowiedać merytorycznie, na osobiste złośiwe, itp uwagi nie odpowiadam i nie reaguję.
Jak ktoś chce, to zapraszam na maila, ale nie na pw. Nie odpowiadam na pw w ogóle!!!
medicine@op.pl
Posty
28
Dołączył(a)
10 kwi 2010, 01:23
Lokalizacja
UK Warrington Birchwood

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Avatar użytkownika
przez MOCca 25 maja 2010, 14:23
Czy jesteś w pełni świadomy jak to piszesz? A może to jakieś stany paranoidalne?
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Avatar użytkownika
przez the grove unlimited 25 maja 2010, 14:38
MOCca napisał(a):Czy jesteś w pełni świadomy jak to piszesz? A może to jakieś stany paranoidalne?



jakkolwiek na to nie spojrzeć i nazwać, jest niebezpieczny dla otoczenia, o czym sam pisze. To nie jest chwilowa huśtawka nastrojów, depresja, ani choroba somatyczna. To jest poważna choroba i stan w którym chory powinien być leczony w zamkniętej placówce.
Proszę na moje posty odpowiedać merytorycznie, na osobiste złośiwe, itp uwagi nie odpowiadam i nie reaguję.
Jak ktoś chce, to zapraszam na maila, ale nie na pw. Nie odpowiadam na pw w ogóle!!!
medicine@op.pl
Posty
28
Dołączył(a)
10 kwi 2010, 01:23
Lokalizacja
UK Warrington Birchwood

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

Avatar użytkownika
przez namiestnik 25 maja 2010, 15:11
Alter Ego napisał(a):Witaj Namiestniku,
dalej jak widzę ciągle oceniasz sytuacje i nie możesz się ze sobą pogodzić. Nie akceptujesz siebie w tej roli. Zostaw więc żonę i zajmij się sobą. Nie męcz siebie i jej. To jedyny sposób jaki widzę - choć wiem, że dla Ciebie nie do zaakceptowania.

Pozdrawiam i życzę powodzenia (bo będzie Ci potrzebne..)



Ale co to da? Przecież ja chce uciec od przeszłości. A przeszłość mnie goni. Żona i Kacperek to jedyne co teraz trzyma mnie przy życiu. Gdy ich zostawie to zrobie krzywdę niewinnemu Kacperkowi. Krzywdę sobie i żonie. I jedynie chyba dam satysfakcję temu co mnie gnębi. Nie - nie chcę się poddawać. Chcę żyć!

[Dodane po edycji:]

miki74 napisał(a):Wracaj na Sobieskiego, jeśli było tam Ci dobrze. Zadbaj o siebie najpierw. Bo jak sam nie będziesz znowu w dobrej formie, zrównoważony, spokojny, to niewiele Ci będzie wychodziło w życiu. Dom się buduje od fundamentów, człowiek prowadzi poskładane, normalne życie dopiero po tym, jak sam jest w dobrej formie.

Powodzenia!


Tak.... to chyba będzie dobre rozwiązanie. Zastanawiam się też czy nie lepiej na Dolną. Na psychoterapię.

[Dodane po edycji:]

MOCca napisał(a):Czy jesteś w pełni świadomy jak to piszesz? A może to jakieś stany paranoidalne?


Mocca - pytanie jest trafne. Jestem już tak długo prześladowany, że stan wyrwania mnie z tego powoduje, że oddalam się od siebie. Od siebie prawdziwego. Tak jak piszę tracę siebie. Tak z dystansu patrząc to był atak wywołany strachem. Rozmawialiśmy o tym kiedyś z moją doktor.

[Dodane po edycji:]

the grove unlimited napisał(a):To nie jest chwilowa huśtawka nastrojów, depresja, ani choroba somatyczna. To jest poważna choroba i stan w którym chory powinien być leczony w zamkniętej placówce.



Hmmmm - jakoś narazie nikomu nie zaszkodziłem. A mam wrażenie, że Ty albo chcesz sprowokować jakąś niekończącą się dyskusję, albo wykazać, że umiesz leczyć na odległość. Nie znasz mojej historii, przeszłości ani tego co wie bardzo wiele osób z forum o mnie. Mylisz się w swoim stwierdzeniu i wiedz, że dając "diagnozy" na odległość możesz szkodzić też innym osobom. W ten sposób to raczej można powiedzieć, że takie diagnozy są niebezpieczne dla forumowiczów.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

przez Shadowmere 25 maja 2010, 15:33
the grove unlimited, żaden (dobry)lekarz nie oceni stanu psychicznego czlowieka na podstawie jego listu,bez bezpośredniego kontaktu z nim.Twoje domorosłe diagnozy przerazlily mnie i rozbawily jednocześnie.Kolejny forumowy "specjalista" od siedmiu boleści.Jeśli w avatarze jest Twoje prawdziwe zdjęcie,tymbardziej niepokojące jest to co piszesz-nie wyglądasz na sfrustrowanego 16latka tylko na dojrzalego mężczyznę :shock:

[Dodane po edycji:]

namiestnik, jesli sytuacja jest tak kiepska jak piszesz-podlecz sie,a potem zabierz rodzinę i wyrywaj z miasta..
Shadowmere
Offline

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

przez RafQ 25 maja 2010, 17:11
Namiestnik czytałem Twoje posty i muszę przyznać że sytuacja jest nie do pozazdroszczenia.W pierwszej kolejności próbowałbym się troche podleczyć dopiero poźniej martwił jak rozwiązać sprawę.

Ja osobiście takiej zdrady bym nie mógł wybaczyć.Ale to Twoja decyzja i nie mnie to oceniać.Wyjazd byłby chyba dobrym rozwiązaniem.
RafQ
Offline

Re: Narozrabiałem. Tracę siebie. Pomocy.

przez RafQ 25 maja 2010, 17:24
Czyli tzw. beta-tester leków :mrgreen: .Przyznaj się na czym byłeś tym razem wystawiając taką diagnoze namiestnikowi :twisted:.
RafQ
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do