Wyrachowana dobroć

Inne zaburzenia.

Re: Wyrachowana dobroć

przez yans 19 maja 2010, 17:25
Kilka moich refleksji i spostrzeżeń (mam nadzieję że o to Ci chodzi ;)) Adasiu:
- na pewno taka analiza to dobry krok. Wielu ludzi nie jest zadowolonych ze swojego postępowania ale nie potrafi go uzasadnić - Ty przynajmniej dostrzegasz w tym jakiś proces, mechanizm i zasady jego działania. Myślę że to dopiero pierwszy krok...
- ...bo zbiega się to akurat w okresie wchodzenia w dorosłość. Zatem stoisz przed sytuacją, kiedy będziesz mógł nareszcie pokierować w pełni swoją osobą. To doskonała okazja by np. uwolnić się spod negatywnych wpływów. Myślę że taka postawa charakterystyczna jest dla wszystkich - oczywiście - Twoja sytuacja jest dużo poważniejsza niż innych - ale sam fakt że na tym etapie życia dostrzegasz te rzeczy, daje nadzieję, że się z nimi uporasz. Bo każdy staje u progu dorosłości z "bagażem rodzinnym" i dostaje okazję, by skorygować to, co skrzywiło życie w domu rodzinnym.
- myślę że ważne jest, byś to usłyszał od kogoś z zewnątrz, kogoś "obiektywnego" - masz absolutne prawo i słuszność mieć pretensje do swoich rodziców za to, że tak Cię ukształtowali. Masz prawo czuć negatywne emocje takie jak gniew, złość w stosunku do ojca i matki za te wzorce, które sprawiają że czujesz się nieprzystosowany i niezadowolony z samego siebie. Powinieneś je też okazywać - ale najlepiej dopiero, gdy staniesz się w pełni samodzielny i autonomiczny wobec rodziców. I nie chodzi o to, by robić to w celu pogarszania stosunków z rodzicami czy wzbudzania w nich poczucia winy - po prostu myślę, że czasem trzeba coś takiego wyraźnie zamanifestować, żeby móc się uwolnić od "przeszłości".
- w Twoich słowach dostrzegam dwóch Adasiów. Pozwolę sobie nawet napisać - dostrzegam Adasia i Adama. Myślę że te słowa napisał Adam, który ma dość Adasia. Adam mocno wkur**** na Adasia, na tę tożsamość narzuconą z góry przez rodziców i bliskich, która powoduje, że Adam cierpi. To dlatego najchętniej by wszystkich rozszarpał - Adam ma już tak dość Adasia, że skoro nie może sobie z nim poradzić, chciałby uciec od ludzi albo ich powybijać, żeby ten Adaś wreszcie nie wypełzał na wierzch przed nimi. Ale to nie jest rozwiązanie - bo jak weźmiesz siekierę i zarąbiesz rodzinę to jedyne co Ci pozostanie po chwili namysłu to zarąbać na koniec siebie (i tak to się zwykle kończy ;)). Mogę być oczywiście w błędzie - ale wydaje mi się że Adam to fajny gość, z wadami i zaletami - o dobrym usposobieniu, ale myślący o własnym dobrze nie tylko o dobru innych. Skory do pomocy, ale skupiony na własnych potrzebach, które stara się zaspokoić (nawet jeśli są one trochę zakręcone ;)). Sympatyczny i skory do kontaktów z innymi, ale unikający ludzi którzy chcą ingerować w jego prywatność, zdanie, narzucających swoje poglądy. Całkiem normalny. Nie chodząca doskonałość i męczennik za sprawy innych, tylko ktoś z krwi i kości. Musisz pozwolić dojść do głosu Adamowi, jego wydobyć na wierzch. Poznać go lepiej, zaakceptować go (czyli np. fakt, że on jest nadal bardzo "spoko", mimo że nie ma ochoty wszystkim ciągle pomagać, jak zasrany altruista Adaś ;)) Innymi słowy - alternatywą do wyduszenia i wybicia wszystkich ludzi może być "zarąbanie siekierą" Adasia, tak żeby Adam mógł wreszcie być sobą. Myślę, że jak na afisz przestanie się pchać Adaś, to i Adam nieco złagodnieje, nie będzie musiał stronić od ludzi, czy żyć pełen lęków i obaw (nerwice). Może - wolny od Adasia, nabierze też większej ochoty do życia, świadom własnych potrzeb postanowi je zrealizować (depresja). Może tu leży jakieś wyjście z sytuacji? Co o tym myślisz?
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Wyrachowana dobroć

przez galazka_jabloni 17 cze 2010, 17:50
Jakbym czytała w Twoim poście o połowie mnie. Różnimy się trochę jeśli chodzi o dzieciństwo, ale też tak samo jak Ty nie umiem się bronić przed innymi i zawsze mi się obrywa w życiu i za co? właśnie za dobroć. u mnie też tak było, że ja do niczego nie mam prawa, więc się nauczyłam być wspaniała dla innych żeby mnie lubili. Tylko widzisz, u mnie zawsze było tak, że im więcej się starałam, im więcej z siebie dawałam, tym bardziej mi się obrywało. teraz mam co mam, a właściwie nie wiem co mam... w każdym razie przerąbane
galazka_jabloni
Offline

Re: Wyrachowana dobroć

przez galazka_jabloni 17 cze 2010, 18:41
co tu można powiedzieć, chyba tylko ehhhhhhhhhhhhhh, ja to sama zrezygnowałam z ostatniej pracy, bo lekko mówiąc trochę mnie oszukiwali, znaczy może nie do końca sama zrezygnowałam, ale porozmawiałam o tym z szefową i już po tej rozmowie nie chciało mi się tam pracować. i jestem pewna, że to nasza wina, że na naszej drodze pojawiają się w większości oszuści i naciągacze. sami ich przyciągamy swoją łagodnością i nie potrafieniem mówienia nie
galazka_jabloni
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wyrachowana dobroć

przez Receptor1 02 lip 2010, 00:35
Witaj Adaś mam podobne problemy do Twoich. Nie wiem co z tym zrobić, moja opinia o danej rzeczy, zależy od opinii innych. Jestem bardzo wyczulony na krytykę innych i robię wszystko by nie skrzywdzić kogoś typu "ktoś się wypowiada o czymś, że jest takie wspaniałe, i wychwala to" trochę moim kosztem, że mam gorsze, to ja po prostu to przemilczę, żeby się nie kłócić. Ogólnie też jestem odbierany za zawsze dobrego dzieciaka mimo, że też mam 22 lata ;> Ostatnio mam często zły humor i potem mam wyrzuty sumienia, że nie chciało mi się gadać z bliskimi. Ogólnie nie wiem jak to nazwać, bo i tak robię swoje, ale jeśli chodzi o wymianę zdań i osądów, opinii, to wtedy mam maskę. Oceniam co dana osoba chciała by usłyszeć i mówię to. Ogólnie silnie się stresuje gdy osoby bliskie patrzą na mnie jak coś robię bo też chce wypaść jak najlepiej.

I tu pytanie jest wiele osób co chwali się co robiło, opowiada itd. a ja zwykle jestem tylko dobrym słuchaczem i ostatnio mam wyrzuty sumienia co do tego, że wychodzę na jakąś ciotę heh też daję się wykorzystywać głupio mi się upominać o coś, ja z chęcia zresztą się oferuje, JA CIE PODWIOZĘ itd. ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh

Jak gadam z ojcem to tylko przytakuje jego ideologiom, bo jest nerwowy, ma nadciśnienie i byle głupstwo go wyprowadza z równowagi. Często on ma 1000 pomysłów, teorii, ale ja rzadko wypowiadam swoje zdanie raczej milczę czy to dobrze?

Najgorsze, że ja nie mam siły na walczenie, na argumenty, teorie, wieczne ataki ludzi, jakieś dowalaniu do wora, szczuciu, obgadywaniu ja to po prostu przemilczam i nie wiem co z tym zrobić

A najgorzsze potem wyrzuty sumienia, że mogłem to powiedzieć, mogłem nie milczeć potem katuje się tymi myślami!
Może jakaś porada?
Offline
Posty
177
Dołączył(a)
17 lut 2010, 13:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 10 gości

Przeskocz do