Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: myśli samobójcze

przez Love_Kills 20 cze 2008, 23:14
whisper napisał(a):Taka wycieczka w zaświaty? :lol:
Ale moment Love_Kills, skąd ta pewność, że "tam" jest aż tak źle?


Jakby Ci tu powiedzieć...

Mam pewne "doświadczenie" w tej materii :D
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 cze 2008, 02:18

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez little 20 cze 2008, 23:34
tak czytam Wasze posty i przypominam sobie jak to było u mnie...
kiedy straciłam dziecko ,chciałam to zrobic...
tona tabletek nasennych i uspokajajacych butelka whisky i wlasne łóżko...
skonczyło sie w szpitalui... niestety... bądź stety :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 cze 2008, 00:39

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez jaaa 20 cze 2008, 23:40
Love Kills nie wiem do czego zmierzasz ale nieudana proba samobojcza albo wypadek ze smiercia kliniczna zapewne jest koszmarem bo sie wtedy czuje itd itd

ale jak jest udana to zapewne NIE MA JUZ nic potem


nie wierze w to ze po smierci cos jest wiec dlaczego mialoby byc cierpienie ?

ja nie chce sie zabijac ,ale coraz czesciej mysleo tym ze mam dosyc tego stanu w ktorym jestem stad te mysli...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: myśli samobójcze

przez Love_Kills 20 cze 2008, 23:50
jaaa napisał(a):...nie wierze w to ze po smierci cos jest wiec dlaczego mialoby byc cierpienie ?


Ale ja wcale nie zakładam, że mi uwierzysz. To by było zbyt proste.
Zachowaj, niemniej jakieś wątpliwości.
Tak na wszelki wypadek :evil:
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 cze 2008, 02:18

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez jaaa 20 cze 2008, 23:54
watpliosci sa zawsze i wszedzie na swiecie sa w zyciu wiec ;)

zreszta ty tez pewnosci nie masz i nie mozesz miec ze po smierci jest inaczej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

Re: myśli samobójcze

przez Love_Kills 20 cze 2008, 23:56
little napisał(a):tak czytam Wasze posty i przypominam sobie jak to było u mnie...
kiedy straciłam dziecko ,chciałam to zrobic...
tona tabletek nasennych i uspokajajacych butelka whisky i wlasne łóżko...
skonczyło sie w szpitalui... niestety... bądź stety :roll:


A teraz wyobraź sobie, że to twoje dziecko straciło Ciebie.
Tak "obrazowo", aż to poczujesz...
( wiem, że to nie taki proste )
Już ?
To powiedz,
czy chciałabyś aby ono popełniło ( z tego powodu ) samobójstwo ?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 cze 2008, 02:18

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez little 21 cze 2008, 00:10
moja ciąża to było dla mnie spełnien ie marzeń,ponieważ mam problemy z płodnościa,kiedy dowiedziałam się że zostane mamą i po 2 miesiącach mi to odebrano czułam sie strasznie...
nie chciałam juz zyc bo czułam ze nie mam dla kogo,w dniu wyjscia ze szpitala porzucił mnie narzeczony...ehhh
a teraz po 1,5 roku wszystko wraca ta sama chęć skonczenia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 cze 2008, 00:39

Re: myśli samobójcze

przez Love_Kills 21 cze 2008, 00:26
Ale odpowiedz na moje pytanie
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 cze 2008, 02:18

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez little 21 cze 2008, 02:02
Nie chciałabym aby ono popełniło samobójstwo z powodu mojej straty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 cze 2008, 00:39

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez whisper 21 cze 2008, 09:55
Ach te wątpliwości, gdyby nie one... :roll:
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

Moja dziewczyna próbowała ze sobą skończyć...przeze mnie

przez Kriss82 21 cze 2008, 14:33
Nie jestem chory na depresję, moja partnerka jest. I to od długiego czasu. Spotykamy się od lutego, ale wciąż wiele spraw z jej przeszłości jest dla mnie tajemnicą. Nie jest dla mnie łatwy ten związek, było wiele spięć.

Ale wiem, że ją kocham i chcę brnąć w to dalej. A naprawdę wiele złych rzeczy już musieliśmy przebrnąć. Bywały kłótnie, bywały rozstania - ale wciąż chciałem o nas walczyć. Dalej chcę - choć na prawdę mi ciężko. Wiele mnie kosztuje ten związek, wiele wyrzeczeń - dlatego zaczyna się we mnie odzywać egoizm i są dni, że sam jestem uparty i nie do zniesienia. Zresztą nie tylko sam związek rodzi kłopoty - praca nam obojgu też nieźle dowala.

Ale wróćmy do sprawy.
Dziś znów się pokłóciliśmy. Zresztą była to konsekwencja także wczorajszego wieczoru, gdy ja byłem niezbyt dobry po alkoholu - pierwszy raz mi się to zdarzyło od długiego, długiego czasu...
Dwa razy się dziś pakowałem, dwa razy wychodziłem
Za drugim razem ona zamknęła się w łazience, nałykała tabletek. Jeden to był Doxepin, drugi...nie wiem. Nie mogę znaleźć listków, ona nie bardzo mi powiedziała co to było - coś z kortezon lub podobnie w nazwie. Zmusiłem ją, żeby zwymiotowała - większość było rozpuszczonych. Olej, woda z solą...jednak tabletki na pewno zaczęły działać, bo nie do konca kontaktuje. Chciałem dzwonić na pogotowie, ale mnie przekonała - nie chciała iść do szpitala. Ja też chcę jej to oszczędzić...Teraz prawie śpi, słyszę jej oddech, co jakiś czas badam puls....

Czy powinienem jednak zadzwonić na pogotowie? Czy lepiej żeby została to nasza "tajemnica". Ona ma 4-letnią córkę. Nie wiem jak mam jej to tłumaczyć, jej rodzina zna problem, bo dawno temu też próbowała.

Co robić?
Boję się o nią, ale wydaje mi się, że wyjdzie z tego sama.
Pogotowie może wiele zepsuć, a na razie jej stan jest na prawdę OK
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 cze 2008, 14:24

Re: Moja dziewczyna próbowała ze sobą skończyć...przeze mnie

przez PSYCHOPATA 21 cze 2008, 14:52
Kriss82 napisał(a):Nie jestem chory na depresję, moja partnerka jest. I to od długiego czasu. Spotykamy się od lutego, ale wciąż wiele spraw z jej przeszłości jest dla mnie tajemnicą. Nie jest dla mnie łatwy ten związek, było wiele spięć.

Ale wiem, że ją kocham i chcę brnąć w to dalej. A naprawdę wiele złych rzeczy już musieliśmy przebrnąć. Bywały kłótnie, bywały rozstania - ale wciąż chciałem o nas walczyć. Dalej chcę - choć na prawdę mi ciężko. Wiele mnie kosztuje ten związek, wiele wyrzeczeń - dlatego zaczyna się we mnie odzywać egoizm i są dni, że sam jestem uparty i nie do zniesienia. Zresztą nie tylko sam związek rodzi kłopoty - praca nam obojgu też nieźle dowala.

Ale wróćmy do sprawy.
Dziś znów się pokłóciliśmy. Zresztą była to konsekwencja także wczorajszego wieczoru, gdy ja byłem niezbyt dobry po alkoholu - pierwszy raz mi się to zdarzyło od długiego, długiego czasu...
Dwa razy się dziś pakowałem, dwa razy wychodziłem
Za drugim razem ona zamknęła się w łazience, nałykała tabletek. Jeden to był Doxepin, drugi...nie wiem. Nie mogę znaleźć listków, ona nie bardzo mi powiedziała co to było - coś z kortezon lub podobnie w nazwie. Zmusiłem ją, żeby zwymiotowała - większość było rozpuszczonych. Olej, woda z solą...jednak tabletki na pewno zaczęły działać, bo nie do konca kontaktuje. Chciałem dzwonić na pogotowie, ale mnie przekonała - nie chciała iść do szpitala. Ja też chcę jej to oszczędzić...Teraz prawie śpi, słyszę jej oddech, co jakiś czas badam puls....

Czy powinienem jednak zadzwonić na pogotowie? Czy lepiej żeby została to nasza "tajemnica". Ona ma 4-letnią córkę. Nie wiem jak mam jej to tłumaczyć, jej rodzina zna problem, bo dawno temu też próbowała.

Co robić?
Boję się o nią, ale wydaje mi się, że wyjdzie z tego sama.
Pogotowie może wiele zepsuć, a na razie jej stan jest na prawdę OK


Trudna sprawa i chyba sam dobrze wiesz, że nie ma tu prostych rozwiązań. Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie
z jakiego ( tak naprawę ) powodu jesteś z tą osobą.
Czy kieruję tobą litość ? Przywiązanie ? Poczucie winy - co będzie jak ją zostawisz .... itp

Masz prawo do szczęścia, do normalnego związku.
Jesteś z kobietą która ma jak rozumiem nie twoje dziecko, ma zaburzenia psychiczne. Jeśli chcesz z tego wybrnąć
to musisz spojrzeć prawdzie w oczy.

Napisz coś więcej o tym związku, jego początkach, ile ona ma lat, co o niej wiesz itp.
a potem co samo o sobie. Te info są niezbędne aby szerzej na to spojrzeć.

Oczywiście napisz - jeśli masz na to ochotę :smile:
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
21 cze 2008, 02:00

Re: Moja dziewczyna próbowała ze sobą skończyć...przeze mnie

przez PSYCHOPATA 21 cze 2008, 15:10
P.S.

Brutalnym pytaniem może być też - co z tobą jest "nie tak" skoro zdecydowałeś się na taki związek ?
Czy miałeś problem ze znalezieniem dziewczyny bez takich "obciążeń" ?
Wydawało ci się, że nikt inny ( normalny ) cię nie zechce ?
Czy byłeś aż tak samotny... ?

Odpowiedź znajdziesz jeśli zrozumiesz prawdziwe motywy jakimi kierowałeś się rozpoczynając i kontynuując ten związek
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
21 cze 2008, 02:00

Re: Moja dziewczyna próbowała ze sobą skończyć...przeze mnie

przez Kriss82 21 cze 2008, 15:12
Ona ma 30 lat, ja 26...dziecko rzeczywiscie nie jest moje, ale...zacząłem je traktować jak własne. Czasem ono mnie odrzuca i to mnie naprawdę boli...

Co mną kieruje? Kocham ją...jestem tego pewien(choć bywały okresy, że miałem zachwiania tej pewności). Bywały dni, że nie mogłem nic pomóc na jej nastrój. Wtedy zajmowałem się jej córką i starałem się jak najwięcej zrobić w domu. Generalnie robię w tym domu dużo, we własnym rodzinnym prawie nie bywam. Jest to też dla mnie trudne, bo jak się całe życie mieszka ze staruszkami, to tego brakuje.
Chcę z nią być, choć czasem mam dość wszystkiego - tylko to zawsze mija. Ale chciałbym też poczuć, że ona też tak mocno walczy o nas, a nie tylko ja. Chcę czuć, że ona w to wszystko wierzy, że we mnie wierzy...bo takie właśnie chwile przynoszą zwątpienie
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
21 cze 2008, 14:24

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do