Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

przez Saliach 11 sty 2008, 21:57
Może warto spróbowac tu zostać i stawić czoło codzienności? Wiem, że życie potrafi być okrutne, ale może to ma jakiś cel?
Sama myślałam kilka razy o tym, żeby odejść, żebym już nie musiała wstawać rano z łóżka.. żebym już nie musiała żyć.... Nie wiem czy nie miałam odwagi żeby to zrobić, czy też właśnie miałam dwagę żeby zostać....

Zostańcie.. śmierć jest nieodwracalna.. spróbujcie znaleźć na tym świecie kogoś dla kogo warto zostać i kogo Wasza śmierć by unieszczęśliwiła..
Podziwiam lasu głębie ciemną, lecz nim zapadnę w otchłań senną, obietnic wiele do spełnienia, a długa droga wciąż przede mną....
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
05 sty 2008, 14:13

przez Pstryk 11 sty 2008, 22:59
Wiecie, co mnie irytuje w takich tematach? Obalanie czyichś chęci zabicia się statystykami, szufladkowanie....

nitro, rozumie, że w tym mroku nie jesteś w stanie dostrzec cierpienia Twoich bliskich... Myślę, że nie jeden czuje lęk patrząc, co się z Tobą dzieje. Pozwól sobie pomóc. Do lekarza :!:
Pstryk
Offline

przez mCIH 11 sty 2008, 23:08
Mam podobne myśli co autor tego tematu. Też mi się wszystko zwaliło i wielkokrotnie myślałem o zabiciu się, ale co to da? Może większe nieszczęscie czeka na mnie po drugiej stronie... Codziennie jest cholernie trudno, czasem zbieram się o 10 i coś zacznę robić, a czasem chodzę w piżamie cały dzień. Ale mam przekonanie, że jeśli mam życ na tej zasranej planecie to warto się przełamywać, nawet w najmniejszych sprawach. Też byłem sportowiec i wszystko się rozsypało - dwa miesiące leżałem i sufitowałem. Często traciłem na wadze bo nic nie jadłem. Ale przyszedł taki czas, że postanowiłem się przełamać. Wsiadłem na rower (to moja pasja) i z trudem przejechałem 10 km. Następnie było trochę lepiej, aż w końcu przejechałem ponad 90 km przy -5 za oknem. Teraz rower pozwala mi żyć, nadaje mi sens mojego życia. Sens, w który niestety mało wierzę. Ale się staram...

EDIT

PO napisaniu listu pożegnalnego i przyznianiu się do tego zwiększono mi dawkę leków. Chodzę także na psychoterapię - indywidualną i grupową. Ogólnie to ostro jadę z koksem, ale mam nadzieję, że to da jakis efekt....
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
12 gru 2007, 12:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 11 sty 2008, 23:57
mCIH, daj jej (psychoterapii) czas, a jej efekty przerosną Twoje oczekiwania ;) Eh, ja cieplutko robi się na serduszku, gdy czyta się takie historie, jak Twoja. Że dumnym możesz z siebie być to chyba nie trzeba Ci mówić :D
Tak 3mać :!:

Z perspektywy byłej (prawie) maniakalnej, niedoszłej samobójczyni wygląda to tak: to, co nie pozwala Nam skutecznie zakończyć żywot to schowana w najgłębszy i najciemniejszy kąt Naszej duszy, unikana jak ognia świadomość, że nie zrobiło się wszystkiego, co można było ;)
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 12 sty 2008, 22:29
A słyszałeś o autohipnozie? Niesamowita sprawa!! Tylko wymaga trochę ćwiczenia.

Kładziesz sie na łóżku na wznak, rozluźniasz wszystkie mięśnie, nawet te od szczęki, tak, że czasami może Ci opaść. I mówisz sobie w myślach: Jestem rozluźniony, czuję się doskonale, nic nie jest w stanie wytrącic mnie z równowagi, staję się ciężki, tracę kontrole na ciałem.

Wyobraź sobie na przykład że świat jest w takiej sferze a Ty poza nią wychodzisz. Możesz widzieć wszystko z boku. Nie dotyczy Cię nic co ze światem związane. Wyobraź sobie jakieś miejsce, w którym czujesz sie dobrze. Jakieś swoje sanktuarium, do którego wchodzisz tylko Ty.

Wszystko to polega w ogóle na tym, że umysł jest wtedy odprężony i podatny na sugestie. I.. to niesamowite, ale wtedy widzisz wszystko wyraźniej. Wszystko to co sobie wyobrażasz widzisz tak jakbyś tam był.
No może troche przesadzam, ale to wyobrażenie jest wtedy naprawdę wyostrzone.

Ważne jest, żebyś nie myślał o problemach w tym czasie... Myślisz tylko o swojej wyprawie poza ciało. Wszystko wymaga wyćwiczenia.. Pewnie za pierwszym czy drugim razem nie osiagniesz takich efektów.. Ale spróbuj.. To naprawde niesamowite :)
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

TRAGEDIA!! prosze o pomoc!! :(

przez Mafju88 15 lut 2008, 10:13
Prosze Was strasznie o pomoc!! strasznie boje sie ze sobie cos zrobie :( boje sie ze mam psychoze... niby wszystko rozumiem niby odbieram swiat normalnie ale czuje sie jakbym nie mial innego wyjscia :( tak jakby toi byla koniecznosc a wiem ze wcale tak nie jest!! psychiatry dzisiaj mojego nie ma :( te mysli ze moge cos komus zrobic badz tez sobie strasznie sie nasilily !!:( od kiedy martwie sie ze jestem homoseksualny to czuje sie jak homoseksualista... przestaly mi sie podobac troche dziewczyny jak widze przystojnego faceta to cos mi sie dzieje :/ ale nie czuje pociagu seksualnego!! to ze komus cos zrobie tez jest wynikiem nerwicy a ja nie chce a czuje sie jakbym musial!! gdy wstaje rano wstaje strasznie zdenerwowany :( czy to jest psychoza i co sie dzieje:(

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:23 am ]
najgorsze jest to ze stracilem nadzieje ze bedzie lepiej :( i nie widze juz plusow zadnych :(
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 15 lut 2008, 12:07
po pierwsze nie panikuj spadki nastroju lęki to codzienność w nerwicy idź na spacer, albo weź sobie relaksującą kąpiel zajmij się czymś postaraj odwrócić uwagę trzymam kciuki <tule>
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez pyzia1 15 lut 2008, 12:28
Zdaje się, że niedawno zacząłeś brać leki antydepresyjne prawda? Z tego co czytałam to istnieje w ich działaniu taki paradoks, który polega na tym, że właśnie na początku brania wzrasta u niektórych chorych ryzyko samobójstwa. Nie będę tego dokładnie tłumaczyć bo coś pokręcę (możesz poczytać o tym w necie) ale ma to coś wspólnego z tym, że leki takie najpierw "odblokowują" a dopiero po kilku tygodniach brania zaczynają poprawiać nastrój. Dlatego powiedz sobie, że to tylko coś przejściowego i niedługo poczujesz się lepiej. Wytrzymaj, jeśli nie dla siebie to dla rodziny, na pewno czeka Cię jeszcze wiele dobrych chwil.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

przez Mafju88 15 lut 2008, 18:25
TAk niedawno zaczalem brac leki antydepresyjne dokladnie 12 dni biore i czuje sie coraz gorzej :( z rana jak wstaje to taka złość mnie łapie ze nie moge i caly dzien taki niby zly na wszystko nie wiem co robic... brak nadzieji na wyleczenie itd.... :/ mam nadzieje ze to tylko fluoksetyna a nie prawdziwe moje mysli.
I'll be where the eagles flying higher and higher
Offline
Posty
647
Dołączył(a)
20 gru 2007, 11:51

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 15 lut 2008, 18:51
Niedawno też miałam myśli samobójcze,ale jak pomyślałam sobie jakby to było gdyby dzieci moje zostały tylko z moim małżonem czyli ich ojcem to wtedy od razu mi się odechciało.Trzymaja mnie tylko przy życiu moje robaczki gdyby nie one dawno by już tu mnie nie było :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

przez sebcio 27 kwi 2008, 08:41
Sorry ze odgrzebuje stary temat ale chcialem zapytac???\
Czy informacja ze mial ktos probe albo ma mysli samobojcze trafia do pracodawcy???\
Czy zgodnie z tajremnica lekarska wszsystko zostaje miedzy pacjentem a lekarzem, a takze to czy ktos sie leczy tez trafia do pracodawcy???
sebcio
Offline

przez daniel_chicago 28 kwi 2008, 04:47
siema, depresja, kolatanie serca, nerwica lekowa... tez mam juz tego dosc... męka a nie życie... czasem jest troszke lepiej ale i tak wiem że za chwile będzie dół. Mam 23 lata a życie już wydaje się być przegrane... ale iskierka nadziei zawsze jest że przynajmniej depresja kiedyś przejdzie dlatego trzeba czekać, może się opłaci....
trzeba przetrwać zimę żeby móc poczuć wiosnę...
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
26 gru 2007, 18:16
Lokalizacja
Chicago

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 28 kwi 2008, 13:54
Sebcio z tego co wiem,przeżyłam na własnej skórze taka informacja nie trafia do pracodawcy.To czy pracodawca wie o tym czy się leczysz czy nie zależy od tego czy mu o tym powiesz.W momencie gdybyś musiał być hospitalizowany,np terapia na oddziale zamkniętym,bezpośrednie zagrożenie dla kogoś itp wtedy taka informacja musi trafić do przełożonego.
Pozdrawiam
Tekla bardzo się cieszę-byle tak dalej:)
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

przez ESTER 28 kwi 2008, 15:19
Jakie to było wydarzenie Tekla?
Przepraszam z góry za wścibskość , ale ja ostatnio doświadczyłam czegoś podobnego :? To było dla mnie jak kubeł zimnej wody......
ESTER
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do