Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez evil never dies 11 sie 2014, 11:58
Zaburzenia psychiczne są straszne. Straszne. Ja naprawdę nie chcę już żyć w taki sposób. Jedyne co mnie na razie hamuje przed samobójstwem to strach co będzie z moimi dziećmi po mojej śmierci. Chciałbym im oszczędzić cierpienia. Dopóki dam radę będę żył. Jak długo nie wiem. Boję się, że jednak przyjdzie taki dzień, że zobojętnieję na wszystko. Tak naprawdę to bardzo chciałbym żyć, ale w takim stanie nie da rady. I nie gadajcie bzdur, że jak ktoś chce się zabić to o tym nie pisze. Brednie. Samobójstwo to jest jakieś wyjście z sytuacji. Nie idealne, ale jest.
"Z powodu awarii toalety, prosimy klientów aby załatwiali się na własną rękę"

"Lepiej jest nie odezwać się i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości". - Mark Twain
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
263
Dołączył(a)
27 mar 2014, 14:37

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez White Rabbit 11 sie 2014, 19:02
I nie gadajcie bzdur, że jak ktoś chce się zabić to o tym nie pisze. Brednie.
Oczywiście, że tak, bo zakładają, że nie można swobodnie migrować od grupy grożących/alarmujących do konsekwentnych. Przynależność nie jest dana dożywotnio. Krzyczalam. Nikt nie słyszal. Spróbowalam popełnić samobójstwo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
524
Dołączył(a)
31 lip 2013, 20:00

Myśli samobójcze

przez Inga_beta 11 sie 2014, 20:28
evil never dies,
Mnie lęk przed tym co się stanie z moją córką też uratował przed samobójstwem.
Offline
Posty
2381
Dołączył(a)
11 sty 2014, 15:40

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez 520m.n.p.m. 11 sie 2014, 20:58
Mnie kiedyś ktoś powiedział, że samobójstwo nie jest rozwiązaniem, ponieważ nie przynosi ulgi cierpiącemu. Człowiek, który umarł nic nie czuje, przestaje istnieć. To ja już wolę cierpieć niż nic nie czuć, przeraża mnie to, że można nic, kompletnie nic nie czuć.
W dobre dni warto wierzyć. Daruj mi, pozwól przeżyć Choćby w snach, pozwól przeżyć dobre dni. Nie ma lepszych dni od dobrych razem z Tobą.
Czerwone Gitary - Mam dobry dzień
Avatar użytkownika
Offline
Posty
293
Dołączył(a)
01 sie 2014, 20:42
Lokalizacja
Góry

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez evil never dies 11 sie 2014, 22:12
520m.n.p.m. napisał(a):Mnie kiedyś ktoś powiedział, że samobójstwo nie jest rozwiązaniem, ponieważ nie przynosi ulgi cierpiącemu. Człowiek, który umarł nic nie czuje, przestaje istnieć. To ja już wolę cierpieć niż nic nie czuć, przeraża mnie to, że można nic, kompletnie nic nie czuć.


Może i ulgi nie ma, ale nie ma też cierpienia. Jeśli nie znajdę sposobu na poprawę swojego stanu, to prędzej czy później popelnię samobójstwo, bo życie dla mnie i ze mną będzie nie do wstrzymania. Szkoda mi życia, i będę się go trzymał ze wszystkich sił, ale fale mroku są coraz silniejsze boję się, że w koncu mnie zaleją. Zobaczymy, czas pokaże. Jeśli podejmę nieodwracalne kroki to na pewno z ogromnym żalem i smutkiem.

-- 19 sie 2014, 09:41 --

Wiem, że to nikogo nie obchodzi ale chciałem powiedzieć że żyje. W sobotę chciałem zjeść opakowanie benzo i popić alkoholem. Ale się powstrzymałem choć alkohol i prochy już były przygotowane. Miałem obawy czy to nie będzie za słabe żeby się zabić a tylko rozwali mi wątrobę. Jak powiedziała moja znajoma, to już nie są tylko myśli. Na szczęście na razie mi przeszło.
"Z powodu awarii toalety, prosimy klientów aby załatwiali się na własną rękę"

"Lepiej jest nie odezwać się i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości". - Mark Twain
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
263
Dołączył(a)
27 mar 2014, 14:37

Myśli samobójcze

przez torres 20 sie 2014, 12:54
To chyba ten moment, w którym już niczego ziemskiego nie będzie mi żal. Jest jeszcze strach przed reinkarnacją i jak go pokonam to wreszcie nadejdzie upragniona śmierć.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Myśli samobójcze

przez mangiferaindica 20 sie 2014, 12:59
Strasznie to niewolucyjnie być więźniem własnego pragnienia śmierci jednocześnie kompletnie bez siły wolni, aby czyny zrealizować. Jak kiedyś było w moich wówczas ukochanym CSI Some people are only damaged, yet some are simply broken. I codziennie zastanawiam się, pomiędzy damaged czy broken lawiruję jeszcze, czy już spadłam nawet poniżej.
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Myśli samobójcze

przez torres 20 sie 2014, 13:11
Ja raczej nie mam pomysłu jak to zrealizować. Każdy pomysł wydaje mi się do dupy i nie mam pomysłu na samobójstwo - dokładnie tak samo jak jest z życiem. Ale myślę, że to będzie jedyne co mi się w życiu uda i doprowadzę do końca. Czekam tylko na inspirację bo zupełnie nie mam pomysłu na sposób :(
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Myśli samobójcze

przez BastekM 20 sie 2014, 19:38
Czasami sa takie okresy w życiu ze mam takie myśli ze to juz ,to ten dzien i koniec .Ale strach jest silniejszy ..Walcze o każdy nowy dzien .

Zobaczcie tego człowieka to tylko 6 minut waszego zycia mi troche pomogło .

http://youtu.be/GuTV7yBxYrU

-- 20 sie 2014, 19:39 --

Czasami sa takie okresy w życiu ze mam takie myśli ze to juz ,to ten dzien i koniec .Ale strach jest silniejszy ..Walcze o każdy nowy dzien .

Zobaczcie tego człowieka to tylko 6 minut waszego zycia mi troche pomogło .

http://youtu.be/GuTV7yBxYrU
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 cze 2014, 03:26

Myśli samobójcze

przez goodluck 20 sie 2014, 20:35
No nieźle, brak słów. Podziwiam takich ludzie. Skąd on ma siłę? Wielki szacun! :uklon:
"Rodzimy się, krótko żyjemy i umieramy. Tak się dzieje od dawna" by Steve Jobs
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
27 lip 2014, 00:02

Myśli samobójcze

przez BastekM 20 sie 2014, 20:51
goodluck napisał(a):No nieźle, brak słów. Podziwiam takich ludzie. Skąd on ma siłę? Wielki szacun! :uklon:


Tu masz odp.

http://youtu.be/k3MvN1xnTOQ

Pozdrawiam.
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
03 cze 2014, 03:26

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez lucy1979 20 sie 2014, 20:57
no właśnie mam nową koncepcję na w miarę skuteczne samobójstwo. Tylko to takie pracochłonne...
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 20 sie 2014, 22:49
Na wstępie pragnę stanowczo stwierdzić iż absolutnie nie czuję jakichkolwiek negatywnych uczuć wobec kalek. Przeciwnie, jest mi ich niezmiernie żal i przenigdy nie chciałbym znaleźć się w ich sytuacji. Lecz oni również by nie chcieli. Nie mają jednak wyjścia i z nieznanych mi powodów sztucznie i nieprawdziwie gloryfikują swoje kalectwo jakoby protegujące ich do grona „lepszych dzięki kalectwu ludzi”.
Tak więc musze się z tym rozprawić.
Na warsztat biorę wszelakie filmy motywacyjne z panem Nickiem Vujicicem – przerażająco doświadczonym przez los kaleką pozbawionym kończyn od urodzenia.
Takie filmy, tudzież „przemowy motywacyjne” pana Vujicica usilnie lansują „bonusy” wynikające z kalectwa. „Bonusy”, bez których rozwój duchowy byłby niemożliwy, lub w najlepszym przypadku znacząco utrudniony. Próbują obłudnie prezentować wdzięczność losowi czy też Bogu za cierpienie dające przepustkę do raju. Bezapelacyjne zwycięstwa ze swoimi słabościami. Oczywisty sukces wynikający z całkowitej kontroli rzeczywistości kreowanej jakoby tylko i wyłącznie poprzez wewnętrzne chcenia, samodyscyplinę i samodoskonalenie. Hollywoodzkie zakończenia oper mydlanych.
Takie i podobne dzieła uparcie gloryfikują kalectwo. Ukazują tak zwany niezłomny charakter, którego brak zwykłym zjadaczom chleba. Bo skoro „oni” mogą , to inni też, a jeśli „nie mogą” to znaczy, że nie chcą i tkwią w niewoli swoich negatywnych przekonań niejako na własne życzenie.
Pan Vujicic doszukuje się jakichś boskich interwencji, dzięki którym mógł się stać lepszym, oświeconym swoją wiarą człowiekiem. Moim zdaniem to choroba umysłowa spowodowana bezkresnym cierpieniem i racjonalizowanie nieracjonalnego.
Wbrew pozorom będąc specjalistą od motywacji ma znaczną przewagę nad konkurencją wynikającą z litości jaką wzbudza. Swoimi niewątpliwie wielkimi problemami i niesłychanymi ograniczeniami inicjuje u swoich audytorów poczucie wstydu za ich słabości. Słuchacze, czy oglądacze filmów porwani tkliwością, na chwilę mają zapomnieć o swoich przecież nic nie znaczących w konfrontacji z mówcą demonach.
Tego typu produkcje oparte są na prostym mechanizmie polegającym na umniejszaniu problemów ludzi przez los doświadczonych poprzez konfrontacje z jeszcze większymi nieszczęśliwcami.
Jeśli czyjeś dziecko straci nogi w wypadku samochodowym to mimo wszystko sytuacja tegoż rodzica nie jest taka zła, ponieważ inny rodzic, któremu dziecko zginęło w podobnym wypadku ma gorzej? A co z tymi rodzicami, których los nigdy w tak bolesny sposób nie doświadczy? Mają sypać głowę popiołem i w poczuciu winy żałować tych pierwszych? Czy nie mamy prawa im zazdrościć szczęścia? Bzdura, na której opierają się mechanizmy kaleckich, motywacyjnych prelekcji. Mityczna możność uporania się z największymi przeciwnościami losu. Wystarczy „przebudzić się i chcieć”. Moralizatorstwo i podział na tych co „chcą” i resztę, czyli na tych co „nie chcą” i potrafią tylko jęczeć, czyli niejako odpowiedzialnych za swój przeklęty los.
Sztuczne i namolne wzbudzanie nieuzasadnionego poczucia winy wynikającego z porównania naszych „błahych” problemów z niewątpliwymi problemami kaleki, który pomimo ograniczeń „może wszystko”. Swoista licytacja ograniczeń i podział na tych co mają „źle” i na tych, którzy mają jeszcze gorzej. Ergo- ci co znajdują się w trudnej sytuacji życiowej wyolbrzymiają swoje problemy i powinni się wstydzić ich emocjonalnych następstw ponieważ są ludzie, którzy mają jeszcze gorzej. W uproszczeniu schemat wygląda następująco. „Nie stać mnie na buty, tak więc muszę chodzić boso”. Jako panaceum temu problemowi przeciwstawia się sytuację: „nie mam nóg i problem twojej nędzy skutkującej brakiem butów jest mi obcy- ergo- mam gorzej i nie narzekaj”. Podła manipulacja faktami. A może by tak bardziej realistycznie przedstawić inną sytuację - „ Mam buty, ale stać mnie również na dobry samochód dzięki czemu owe buty będą mi dłużej służyć z racji zminimalizowanego ich zużycia i mam w głębokim poważaniu wasze nic dla mnie nie znaczące problemy”?
Naturalnym odruchem jest porównywanie się właśnie z tym zadowolonym z siebie szczęśliwcem, a nie z pozbawionym nóg kaleką i nie należy się tego wstydzić tudzież pozwolić sobie taki sztuczny wstyd implikować.
Ludzie są niejako zaprogramowani do porównywania się z „lepszymi” , z tymi którym „się udało”. Dzięki temu możliwy był i jest jakikolwiek postęp. Postęp wynikający z zaszczepionej w nas, ludziach, potrzeby dążenia do doskonałości.
Zazdrość to całkowicie naturalne i nie mające prawa wywoływać poczucia wstydu uczucie.

Tak naprawdę nikogo na dłuższą metę nie obchodzą ci, którzy są niesprawiedliwie doświadczani przez los.
Filmy tego typu oparte są również na zwykłej manipulacji, polegającej na wybiórczym pokazywaniu rzeczywistości. Same sukcesy okraszone szczerym uśmiechem delikwenta.
A gdzie sytuacje kiedy pan Vujicic defekuje, oddaje mocz, czy seksualnie się zaspokaja? Czy również czyni to z radością, czy tez muszą czynić to za niego inni co jest dla niego upodleniem i nie ma w sobie absolutnie żadnych uszlachetnionych cierpieniem elementów?
Z czego żyje? Zwycięstwa polegające na umiejętności pływania, czy też przemieszczania się po scenie tak naprawdę nic nie znaczą w przypadku podstawowych czynności umożliwiających normalne funkcjonowanie w świecie. Przykre, ale prawdziwe. Problemem niekalekich „szczęśliwców” są często niemożliwe do pokonania problemy egzystencjonalne. Przyziemna, codzienna walka o byt, o dochód umożliwiający utrzymanie rodziny, czy zaspokojenie najbardziej elementarnych potrzeb. Czyżby takie przyziemne troski były iluzoryczne? Czy nie będąc kaleką należy w każdym momencie z radości defekować tęczą za każdym pobytem w klozecie?
Poprzez kilka przebiegłych, psychologicznych tricków podbarwionych roztkliwiającą i łatwo przewidywalną muzyką filmy powodują chwilowe i kompulsywne zapominanie o realnych problemach dzięki czemu choć przez chwilę czujemy się od nich wolni. Szczęśliwsi i pełni „mocy sprawczej” która już za chwilę ekspresowo wywinduje nas do grona ludzi szczęśliwych i pławiących się w dobrobycie.
„Chcieć to móc” i inne banalne komunały typu „pieniądze szczęścia nie dają”.
To prosty i skuteczny mechanizm pozwalający święcić tryumfy filmików.
Wiem, że wielu inwalidów po przeczytaniu powyższego może się oburzyć. „To co - będąc kaleką mam tylko jęczeć i użalać się nad sobą”?. Otóż nie. Chodzi o to, żeby na przekór niesprawiedliwemu losowi żyć dalej, lecz nie gloryfikować swojego cierpienia i nie wmawiać sobie i innym, że owo cierpienie uszlachetnia, czy nawet otwiera furtki samodoskonalenia niedostępne dla „niekalek”. Sam jestem inwalidą. Umysłowym, cierpiącym na kalectwo wynikające z choroby psychicznej. Doskonale rozumiem cierpienie i ograniczenia wynikające z kalectwa. Walczę o każdy dzień życia, o przetrwanie do wieczora bez samobójstwa. Lecz nie heroizuję i nie gloryfikuję swojego cierpienia. Nie wmawiam sobie i innym, że to bonus od losu pozwalający mi na lepszą samorealizację, poszerzanie horyzontów i inne tego typu bzdury. I nie twierdźcie, że cierpienie psychiczne jest mniejsze od fizycznego. To bzdura. Znakomita większość samobójców to ludzie chorzy psychicznie, którzy nie dali rady znieść nieopisywalnych, niekończących się cierpień psychicznych. Wśród samobójców odsetek ludzi dokonujących tego czynu z powodu cierpienia fizycznego wynikającego z choroby ciała jest niewielki.
Takie są fakty.




W cierpieniu nie ma nic Boskiego. Jest tylko upodlenie.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1518
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

Myśli samobójcze

przez torres 21 sie 2014, 02:52
W cierpieniu nie ale w tym, że gość ma takie podejście jest już coś szlachetnego. Nie chodzi o to, że tylko cierpiący może to osiągnąć ale to, że udało mu się mimo takiej sytuacji, w której większość by się załamała to ogromny sukces. Ja np widząc to teraz pomyślałem sobie, że jestem pojebany przejmując się tym czym się przejmuję i powinienem się /cenzura/ cieszyć z tego, że jestem w takiej sytuacji jakiej jestem.
Offline
Posty
643
Dołączył(a)
20 sie 2013, 19:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do