Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez K. 03 sty 2008, 22:50
A masz jakieś zainteresowania ?
Na pewno znajdziesz coś przy czym będziesz siedziała całymi dniami.
W niczym nie widzisz sensu ?
To niemożliwe, gdyby tak było nie chciałabyś w ogóle nic robić, a Ty po prostu jeszcze nie wiesz czego chcesz ...


Który może wcale nie nadejść.


Jeśli wmówisz to sobie odpowiednio dobrze, to bądź pewna, że tak będzie - a więc po co te myśli ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez Pysiak79 03 sty 2008, 22:56
Hej Jojo :))
wiesz tez miałam myśli ...te "wspaniałe",jak pewnie sporo ludzi...wiem,że nie jest Ci łatwo,wręcz przeciwnie,ale dasz radę ...mówię Ci!!!!co mówi Twój terapeuta...??i po lekach faktycznie nie zauważasz żadnej poprawy?!a może leki trzeba było by zmienić...nie wiem, trudno jest mi powiedzieć,ale na pewno warto walczyć!!wiem,bo sama już nieraz tak miałam,leki też były...obecnie w za dobrej formie też nie jestem,cóż....:((Trzymaj się mocno i ciepło!!! i nie dawaj sie ,mimo wszystko!!!!naprawdę warto!!!!!!!pozdrawiam :smile:
Pysiak79
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
19 lis 2007, 17:10
Lokalizacja
Olsztyn

przez jojo 04 sty 2008, 21:31
Zainteresowania kiedyś miałam. Obecnie nic mnie nie cieszy i trudno zmusić mi się do zrobienia czegokolwiek. Czy mam depresje nie wiem - pewnie tak, aczkolwiek niepotwierdzoną przez psychiatrę. Odczuwam stały, silny niepokój. :cry: :(
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 14:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 22:03
A możesz powiedzieć z jakiego powodu ?
A raczej czy potrafisz określić źródło tego niepokoju ?
Kiedy on Ciebie nachodzi najczęściej i w jakich sytuacjach ?

Jakie były Twoje zainteresowania i dlaczego już teraz nimi nie są ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez jojo 04 sty 2008, 23:14
Źródłem niepokoju jest konieczność przeżycia kolejnego dnia, kiedy ja chcę umrzeć. Poza tym jest to taki nieokreślony niepokój. Pojawia się gdy jestem sama. Maleje, gdy w pobliżu jest ktoś, kto mnie rozumie.

Mam 20 lat. Interesował mnie sport, ale teraz mam go dość. Interesowali mnie chłopcy, ale szukam kogoś zdrowego, a z drugiej strony komuś zdrowemu nie chcę niszczyć życia, więc najpierw sama muszę wyzdrowieć.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez K. 04 sty 2008, 23:19
Chcesz umrzeć, ale boisz się i tego, prawda ?
Kolejny dzień, czy brak planów jest dla Ciebie czymś niepokojącym ?
Może zaplanuj sobie wszystko tak abyś ten dzień przeżyła w pełni wykorzystując go na zajmujące czynności.

A kto Cię rozumie ?
A może właśnie ten zdrowy będzie chciał Tobie pomóc .. ?
Odrzucisz go ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez jojo 05 sty 2008, 12:14
Dokładnie: bardzo chcę umrzeć i bardzo się tego boję. Nie udaje mi się zaplanować dnia i przestrzegać planu - męczy mnie to strasznie - na ironię najbardziej te czynności ,które miały być w ramach odpoczynku.

Nie odrzuciłabym kogoś zdrowego, kto chciałby mi pomóc i naprawdę by mu na mnie zależało, ale wątpię , czy ktoś taki się znajdzie.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
10 kwi 2007, 14:48

Avatar użytkownika
przez K. 05 sty 2008, 13:22
jojo, co do spraw miłosnych - chyba nie wątpisz w to, że miłość nie zna granic ? :roll:

Z tego co piszesz - miłości się mimo wszystko nie boisz, na pewno bardziej boisz się śmierci, a więc czy nie lepiej żyć właśnie dla tej miłości, która na pewno na Ciebie czeka ?

Dobrze, byłam zbyt zmęczona i gadałam bzdury - nie planuj wszystkiego, to nudne, ale chociaż jakieś zajęcia, które będą zajmujące.
A lubisz pomagać innym ludziom ?
Czy wydaje Ci się, że Twoje problemy są największe i nie dałabyś rady innych podnieść na duchu, lub pomóc w jakiś inny sposób ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Nie ogarniam...

przez nitro 06 sty 2008, 00:42
Witam! Jestem tu nowy.

Co sie ze mną dzieje? Od kilku miesięcy czuje sie tragicznie.Na nic nie mam ochoty,wszystko mnie dołuje,od kilku tygodni mam myśli samobójcze.Jestem załamany.Wszystkiego jestem nie pewien,wszystko mnie martwi.Raz jestem wesoły i pełny życia,a za kilka minut mam ochote sie pociąc.Ciełem sie jakis czas temu po nogach,ale dziewczyna zagroziła,ze powie mojej mamie wiec odpusciłem,ale strasznie mnie ciągnie.Byle co sprawia,ze mam ochote sie pociąć.Nie kontroluje ani siebie ani swojego życia.Wszystko to zaczeło sie mniej więcej od maja 2007.Szkoła zawalona przez pobyt w szpitalu od polowy listopada do połowy grudnia 2007.Zapalenie mięśnia sercowego.Uprawiałem sport (strongman) i to mi dawało jeszcze jakos przeżyć,ale teraz mi nie wolno narazie i czuje sie tragicznie.Moja samoocena spadał nie mal,ze do zera.Ciągle myśle o samobójstwie.Pociąg,odkręcic kurki,powiesci sie...cokolwiek byle uciec stad...Zrobiłem sie do tego strasznie agresywny.Wszystko mnie drażni...Mam dosc zycia,siebie ,świata...mimo,ze mam dziweczyne,rodziców (pochodze z dobrego domu) czuje sie sam.Czuje sie samotny.Mam czasami taką ochote,ze poszedł bym na siłownie i ćwiczył tak duzo,az by mi serce wysiadło...jestem na dnie i nie potrafie sie od niego odbic.Często myśle,ze dla mnie nie ma juz odwrotu i ze smierc to jedyne wyjscie...pije duzo melisek i podbieram czasami mamie tabletki uspokajające bo wtedy czuje sie lepiej...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Avatar użytkownika
przez K. 06 sty 2008, 01:10
A co na to Twoja dziewczyna ?
Mówiłeś jej o tym wszystkim ?

Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że bardzo by ją to zabolało, szczególnie to, że czujesz się samotny, ale na pewno chciałaby Tobie pomóc.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez nitro 06 sty 2008, 01:18
Mówiłem jej o tym wszystkim.O wszystki dosłownie.Ona sama ma problemy (próba samobójcza w październiku 2006).jestem przy niej ciągle,rozmawiam z nią,przytulam i poprawiam nastroj jak tylko moge.Nie chce jej ciagle mówić jak mi ciezko i źle bo nie chce jej obarczac swoimi problemami,a poza tym głupio mi jako facetowi ciągle "wypłakiwać sie jej w rękaw" choc nie raz juz tak było...nie mam siły na nic...kiedy sie z nia spotykam to usmiecham sie na siłe i udaje,ze mam dobry humor zeby jej nie dobijać...straciłem chęc życia...juz nie pamiętam kedy było dobrze...kiedy usmiechałem sie szczerze...czesto wieczorami tak ja teraz siedze na łożku gdy juz wszyscy spią i pocichu płacze...probowałem wyjsc do ludzi,sumiechac sie,bawić,ale to wszystko na nic.Starałem sie słuchac jakiejs wesłoej,taneczenej muzyki,ale nie to takze nie zdało egzaminu...co robić? czy isc do lekarza? psychiatra czy psycholog?
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Avatar użytkownika
przez K. 06 sty 2008, 01:22
Powinnam powiedzieć, żebyś poszedł do lekarza.
Ja kiedyś będę z tego żyła o ile wytrzymam na psychologii, jednak jakoś sama do końca nie mam przekonania do tych lekarzy, może dlatego, że oni często z ludzi zupełnie zdrowych, lub takich którym naprawdę nie trzeba dużo do szczęścia robią wodę z mózgu i wpędzają ich w gorsze myśli ?
Do tego sypią teoriami i tymi swoimi wywodami, będę to tępić.

Ale - na początku psycholog.
Może on pomoże, miejmy nadzieję.

Rozumiem Cię w 100%, nie chcesz jako mężczyzna aby Twoja Kobieta poczuła, że nie ma w Tobie oparcia, ani nie może czuć się bezpieczna.
Jednak z drugiej strony, to nie czujesz, że ją w pewnym sensie oszukujesz?
Być może i dla jej dobra, ale to nigdy się dobrze nie kończy ...

Wydaje mi się, że rozmowa z kimś może pomóc - tylko błagam, jak trafisz na jakiegoś dziada, który tylko będzie prawił morały to nie zwracaj na niego uwagi ;]
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

przez nitro 06 sty 2008, 01:36
Zwiazek niby polega na wzajemny wsparciu,ale nie chce sie okazac przy Niej słaby wiec musze jakos sobie poradzic.Im szybciej to zrobie tym lepiej dla mnie i dla Niej. Musze sie wyzbyć przedewszystkim tego,ze czesto w głebi duszy mam do Niej pretensje o to,ze sie mna nie interesuje,ale jak sie ma interesować skoro o niczym jej nie mówie?...Myśle o tym psychologu juz jakis czas,ale jakos nie moge sie zebrac w sobie.Wpadam w panike kiedy pomyśle sobie,ze mógłbym stracic Moja Kobiete przez to,ze nie dałem jej wsparcia i ze Ona mogła by tego szukac w ramionach innego,dlatego rzadko zale sie Jej i częsciej raczej słucham i działam i to jest takie błęde koło bo sam siebie pogrązam...
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
06 sty 2008, 00:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do