Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez Tornado 11 paź 2007, 15:12
To, że nie dajesz rady - to tylko złudzenie - piszesz o tym, mówisz, zauważasz, że tak nie powinno być - to już dużo - najtrudniejszy krok za Tobą - proponuję - spróbuj skoncentrować myśli na czymś innym - zajmij się czymś na tyle, aby choć przez chwilkę nie myśleć o tym, że jest coś nie tak - powinno choć trochę Cię to uspokoić, a później możesz poszukać przyczyn tych stanów - taka choćby nawet krótka analiza tego co, jak dlaczego pomaga zrozumieć nas samych i ułatwia walkę z natrętnymi myślami - tak przynajmniej było w moim przypadku...
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

przez domi88 11 paź 2007, 15:38
Mnie juz nic nie cieszy.Uwielbialam tanczyc,ale z tego zrezygnowalam bo uwazam ze to jest bezsensu i że po co t owszystko.Czemu znowu to wraca?A było juz tak dobrze,a teraz znowu sie zaczyna.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 paź 2007, 19:45

Avatar użytkownika
przez Jovita 11 paź 2007, 16:17
domi a bylas u lekarza ? bierzesz jakies leki?

sluchaj to chwilowe to przeminie , tez tak mialam bardzo czesto na niczym sie nie moglam skupic , w myslach widzialam jak sie zabije i jak reaguja znajomi , nic mnie nie cieszylo , nawet gdy spalam to sie zle czulam i myslalam ze baniak mi eksploduje , chcialam umrzec i nie meczyc sie , teraz wiem ze warto bylo PRZECIERPIEC , dla tych chwil gdzie moge juz realnie myslec.


domi88 napisał(a):Uwielbialam tanczyc,ale z tego zrezygnowalam bo uwazam ze to jest bezsensu i że po co t owszystko


no wlasnie robisz wielki blad bo nie powinnas rezygnowac ze swojego hibby , ja tez zrezygnowalam ze sprotu i teraz zaluje. Nie martw sie te mysli przejda ale musisz sobie pomoc je przepedzic i rob to mysl na sile na przekor twoim myslom i mysl o przyjemnosciach !!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez domi88 11 paź 2007, 16:56
Chodze do teraputki raz w tygodniu,ale nie jest ze mną dobrze:(Przygnebia mnie wszystko.To co powinno mnie cieszyc doluje.Przeraza mnie wszystko.Boje sie nawet rocznicy mojej i mojego chłopaka że coś głupiego wystrzele przed nim,a ja nie chce sie z nim kłócic.Wszystko chrzanię.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 paź 2007, 19:45

przez Pstryk 11 paź 2007, 17:10
Qrcze, panicznie boję się o ludzi, którzy mają tego typu skłonności. Sama do nich należę, owszem próbowałam się parę próbowałam, ale znam osobę, u której tego rodzaju myśli rządziły jej życiem - skutek był taki, że nie żyje. Dziewczyna w chwilach napadu tego rodzaju myśli sama zgłaszała się na pogotowie, parę razy przechodziła stosowną psychoterapię.
domi88 , proszę, nie poddawaj się tym myślom :!:
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jovita 11 paź 2007, 17:30
mnie te mysli tez czesto sklanialy do samobojstwa , az za czesto.... boje sie ich strasznie bo nastepnej dawki nie przezyje.... coz pozostaje nam tylko walczyc o smierc i zycie z tymi myslami!!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez domi88 11 paź 2007, 17:58
Szczerze mowiac to tylko wy wiecie o tych moich strasznych myslach.Nie mowilam tego terapeutce,rodzinie,chlopakowi.Wiem ze by ich to przerazilo.Probuje sobie sama z tym poradzic,ale nie daje rady.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 paź 2007, 19:45

Avatar użytkownika
przez Jovita 11 paź 2007, 18:39
ja tez nie mowie o tym mojemu psychiatrze bo by mnie juz dawno wpakowal do szpitala , co dla mnie jest ostatecznoscia mimo ze czesto przez te mysli chcialam sama do szpitala isc , moja rodzina za kazdym razem byla przerazona!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Pstryk 11 paź 2007, 18:46
:shock: Kobiety! Kiepski żart z tym niemówieniem psychiatrze/terapeucie! Mogę zrozumieć milczenie wobec rodziny, chłopaka, ale wobec specjalisty, który jest m.in. od tej sprawy :shock: Żaden lekarz nie zamknie Was w szpitalu bez Waszej zgody! Skąd ten pomysł! Babeczki, ja Was proszę! Weźcie sobie tą sprawę za priorytet na najbliższej wizycie!
Pstryk
Offline

przez domi88 11 paź 2007, 18:59
Pamietam,że jak mowilam na terapii gropowej o myslach samobojczych to terapeuci powiedzieli mi ze jezeli tak dalej bedzie to beda musieli wypisac mnie z terapii i wyslac do szpitala.A tego ja nie chcialam.Tak samo na indywidualnej moja terapeutka z terapii grupowej powiedziala że skoro mam takie mysli to chyba lepiej byloby mnie wyslac do szpitala i dlatego jej tego nie mowie.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 paź 2007, 19:45

przez Pstryk 11 paź 2007, 19:07
Hm, mimo wszystko pamiętaj, że dopóki faktycznie nic sobie nie zrobisz, oni nie mają prawa Cię tam zamknąć wbrew Twojej woli. Musieli by Cię sądownie ubezwłasnowolnić.
Mimo wszystko zachęcam Was do podjęcia tego tematu z lekarzem.
Pstryk
Offline

przez domi88 11 paź 2007, 20:07
Tylko terapeutka powiedziala mi że ona jest zobowiazana do podjecia jakiegos dzialania,jesli ja mam mysli samobojcze bo potem to i tak wyjdzie,że chodzilam do niej i ona to zbagatelizowala.Wiec dlatego wole to trzymac dla siebie,tylko sama nie wiem jak tak dlugo bede mogla wytrzymac.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
09 paź 2007, 19:45

Avatar użytkownika
przez Jovita 11 paź 2007, 21:40
ja ani razu nie powiedzialam swojemu psychiatrze o tych myslach , bo chcialam ze soba skonczyc i nie widzialam sensu zycia , zreszta wtedy myslalam ze jak mnie nawet wpakuje do szpitala to w szpitalu jest do dyspozycji tyle lekow itp ze tam od razu bym sobie cos zrobila , a w domu moj chlopak tak to mnie pilnowal i chodzil za mna wszedzie !!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez demon 12 paź 2007, 21:44
dzisiaj chciałem sie zabić... ale coś w tym jest bo jednocześnie nie chciałem ale byłem już na tyle wnerwiony, zły i smutny że miałem wszystko głęboko. Zawsze noszę przy sobie jakieś kilka różnych lekarstw i piersiówkę z czymś mocniejszym (łyczek raz na dzień a i to nie zawsze nikomu nie zaszkodzi)... więc wziąłem sobie to wszystko na raz (hehe, łącznie z polopiryną - nosze ja w razie jakbym przemarzł - na studiach nie ma czasu na chorowanie) i popiłem tym razem całą zawartością piersiówki... skoro to pisze to widać że nie zadziałało jak miało.

A teraz troszkę nie na temat:
zawsze sie zastanawiałem czemu są tacy samobójcy, kt. robią przy próbach jakieś halo... że w końcu nie chcą sie zabić tylko to taki denny sposób na zwrócenie na siebie uwagi.

No i wracając:

Teraz wiem lepiej.

to nie chodzi, a przynajmniej mnie nie chodziło, o zwrócenie na siebie uwagi. To jest taka ostatnia deska ratunku, taki test... a może jednak ktoś sie zainteresuje. Może jednak jest ktoś dla kogo znaczę cokolwiek ale wystarczająco żeby odwieść od samobójstwa. Ja akurat pisałem sms'y, ot se takie bez szczególnego kształtu, opisywały co robie i jak sie czuję, z reguły były długie... Pisałem je tak jakbym nie wiedział do kogo je wyślę (że odbiorcę losuję) ale wiedziałem do kogo je wyślę już przed napisaniem...

Nie wiem ile wysłałem. chyba 6, a może i 8... W każdym razie zareagowały jedynie Matka i Siostra. Dla mnie to za mało. Zawsze uważałem że w takich sprawach rodzina i ludzie z kt. gadam tylko i poprzez komunikator internetowy sie nie liczą. A te pozostałe osoby do kt. wysyłałem wiadomość to ludzie, kt. doskonale wiedzieli że jestem chory na depresję, czasem sie jakoś bliżej pogadało... no, spodziewałem sie chociaż czegoś.

I tak znowu nie całkiem w temat:

Kiedyś, jak słyszałem że ktoś tam chciał sie zabić ale go odratowali czy coś, to myślałem że zrobili człowiekowi krzywdę - tzn. ratując.

A wracając do tematu:

Jakby ktoś z tych moich odbiorców sms'ów odpisał wcale bym sie nie obraził.


Teraz mam wyrzuty sumienia ze denerwowałem Mamę i Siostrę. Sam sie już dawno uspokoiłem ale piszę teraz bo mi tak na mózg padło że sie odezwę (kiedyś czytałem tylko posty, nie rejestrując się). Jak już myślę trzeźwo to wiem jakie błędy popełniłem (czyt. - za słabe tabletki łyknąłem)


A teraz parę takich porad od rzeczy:

- nie popijajcie polopiryny za pomocą whisky.... obrzydliwie sie po tym odbija
- jeśli łykacie ale macie przeczucie ze nic z tego nie wyjdzie, to nie łykajcie swoich standardowych leków bo ich smak wam obrzydnie
- ja łykałem na pusty żołądek i popiłem 250ml ok 11% whisky (alkohole w piersiówce zawsze rozcieńczam w razie czego) ale zawsze to jest ponad 25ml czystego alkoholu czyli tyle samo co w standardowej szklane whiskacza (1/3 objętości). Do rzeczy: mój pierwszy posiłek to był batonik na jakieś 4h po tym jak byłem pewny że juz powinny zadziałać tabletki... no i zaczęło mnie ostro mdlić jakbym miał sie wypróżnić - mało przyjemne


To chyba tyle.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
12 paź 2007, 21:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do