Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Myśli samobójcze

przez Laima 30 wrz 2011, 20:44
samara22, na terapii nie byłam bo w nocy się trułam i nie miałam siły się rano podnieść.Rozmawiałam z psycholog przez tele,ale to za mało.
Szpital?Rodzina jest przeciw i uważa ,że wydziwiam bo na pierwszy rzut oka nic nie widać,a o przypalaniu,truciu nie wiedzą.
Nie chcę iść na oddział,ale nie wykluczam.Zawsze mogę się zgłosić.

sim-pu, tak,jestem wściekła na siebie.
Laima
Offline

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez sim-pu 30 wrz 2011, 20:48
sim-pu, tak,jestem wściekła na siebie.


Czemu?

-- 30 wrz 2011, 20:52 --

tolken24 No domyslam sie, ze wesolo nie jest...Pierwszy raz slysze o tej derealizacji-depersonalizacji.Caly czas masz takie same objawy jak wtedy pierwszy raz? Jak to sie wogole objawia?Czytalam definicje, ale chce wiedziec jak masz Ty.
Ostatnio edytowano 01 paź 2011, 00:53 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: poprawiono cytowanie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 14:50
Lokalizacja
Lublin

Myśli samobójcze

przez tolken24 30 wrz 2011, 20:56
laima ja tez jestem wsciekły na siebie za ten wyjazd za to alkohol za te trawe nie nawidze siebie jak mozna było sobie zycie tak spieprzyc ale to mwszystko moja wina mialem juz przed wyjazdem pewne sygnały od strony psychiki i je olałem to sygnały zeby tam nie jechac a psychoterapeutka wczesniej mnie uczulała na takie sygnały a ja je olałem gdybym wtedy zawrócił ja taki przewidujący człowiek przeciez juz w trakcie choroby wiedzialem ze jak jest juz tak zle to musze na odział sie zgłosic to widzialem ale zyby zawrocic i nie jechac gdy sie cos działo z psychika ze picie na słoncu i to niezbyt dobry pomysł wyjechalem zdrowym człowiekiem wróciłem kaleka nienawidze siebie ze chyba zaczne sie karac za ten wyjazd za swoja głupote za utracone zycie na które pracowałem latami i straciłem je bezpowrotnie przez koilka driinków w nieodpowiednim miejscu i czasie mam nadzieje ze moje zycie szysbo sie skonczy bo "tak życ nie zechciałby nikt" spiewała kasia kowalska

-- 30 wrz 2011, 20:02 --

sim pu wesoło nie jest i to bardzo nie wesoło objawy bardzo nieciekawe nie poznaje sie w lustrze mam wrazenie obserwoawania sie z boku ale to jest nic najgorsze jest moje widzenie tzn wzrok mam dobry sprawdzałem u okulisty ale ludzie wierzcie mi lub nie ale nastepnego dnia po wypiciu alkko przerazało mnie ze widze ludzi słońce, niebo, budynki, na oczach mam plakat idac ulica przerazaja mnie napisy na sklepach, ludzi których mijam po drodze mam wrazenie ze zaraz sie przewroce zemdleje tylko patrzac na swoje nogi wiem ze ide, istnieje to co widze przypomina mi jakis dziwny teatr na którym ludzie odgrywaja jakies dziwne role kazdy ruch który uderza na moja siatkówke sprawia mi ból kazde zdanie wypowiadanie sprawia ze nie wiem czy to ja mowie czy ktos inny

-- 30 wrz 2011, 20:03 --

a i dodam ze trwa to juz 13 i poł miesiaca
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez sim-pu 30 wrz 2011, 21:16
tolken24 Uuuu :shock: to rzeczywiscie...A zanim wyjechales tez chodziles na terapie? Co wtedy Ci sie dzialo? Co mowia lekarze? Mija to kiedys? I juz do konca zycia na lekach trzeba byc? A wogole co robisz od tych 13-tu i pol miesiecy? Tylko chorujesz, czy cos innego tez?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 14:50
Lokalizacja
Lublin

Myśli samobójcze

przez tolken24 30 wrz 2011, 21:26
przed wyjazdem nie chodzilem na terapie mialem przez 2 lata spokój z objawami lekarze nie umia mi pomóc czy mija nie wiem mnie nie mineło przez 13 i poł miesiaca, nie wiem czy jest sens sie łudzic leków nie biore bo i tak nie pomagaja po powrocie z grecji przez pierwsze poł roku studiowałem jesli mozna to tak nazwac jezdziłem autem na zajecia bo autobusem sie nie dało tylko na same cwiczenia a pozniej sie juz nie dało szital jeden, szpital drugi, klinika nerwic a teraz staram sie przezyc dzien zeby nie popełnic samobójstwa
Offline
Posty
183
Dołączył(a)
20 lut 2011, 13:30

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez sim-pu 30 wrz 2011, 22:24
tolken24 wyslalam ci wiadomosc na prv ale nie doszla... czy ktos wie jak sie to obsluguje? O_o pytalam co robisz na co dzien?masz jakichs znajomych,przyjaciol?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 14:50
Lokalizacja
Lublin

Myśli samobójcze

przez dolomit 01 paź 2011, 15:33
Tolken...........doskonale Cię rozumiem
Każdego wieczora jestem zdziwiony, że mimo wszystko jeszcze żyję i zastanawiam się jakim cudem przetrwałem dzień....ale zastanawiam się też PO CO? Wiem , że kolejny będzie taki sam.
Obudze się w takim stanie, że będę przekonany, że to już TEN dzień , kiedy wreszcie pozwolę sobie na zafundowanie wiecznego spokoju i ulgi....
Choruje od 4 lat. Od razu bardzo ostre objawy. Derealizacja, Lęk, oszołomienie, napięcie ocierające sie o utratę zmysłów.Następstwem tego pojawiła się silna depresja
Od prawie 1500 dni objawy opuściły mnie może na 50 dni w sumie-lecz była to bardzo nerwowa,nieprzyjemna hipomania.
Stałem się szmatą.Nie mam pracy,nie mam przyjacół,rodzina się posypała, mój dochód to 600 pln renty,wszystkie oszczedności poprzedniego życia pochłonęła choroba.Nie czytam, nie oglądam filmów, nie ZAZNAŁEM OD 1500 DNI ANI JEDNEGO DNIA RELAKSU, SPOKOJU.
Szpitale, terapie, WSZYSTKIE leki. Żadnej poprawy, żadnej nadziei
Często nie wiem jaki jest rok, a jak juz wiem to te cyferki nic mi nie mówia. Kompletnie nie czuję upływu tych 4 lat odkąd zaczęła się choroba.
Niewiele z tego okresu pamiętam ze świata zewnętrznego.Nie znam żadnych wydarzeń z kraju i ze świata.Jestem debilem, a byłem inteligentny, oczytany , zarobiony. Tylko jedno wielkie ogromne cierpienie związane z objawami i derealizacją. Świat jest nierealny, wszystko dzieje się jakby "pod wodą". Czasami spotykam jakichś znajomych, ktorych nie wiem juz skąd znam i pytam "co u rodziców'? A Oni robią wielkie oczy i mówią "przecież mój stary nie żyje od 2 lat"
I fakt-jak przez mgłę przypominam sobie że byłem przeciez na pogrzebie.
Odbieram moje dziecko ze szkoły. Dzieci są na dworze.Biegają. To sie za szybko dzieje-nie potrafię wśrod tych biegających dzieci wyłowić wzrokiem mojego
Ku.rwa!!!! Co ja zrobiłem, że stałem się takim inwalidą i kaleką? Czy nie mógłbym postradać zmysłów do tego stopnia żeby być nieświadomym choroby?
Czasami wpadam w panikę....gdzie jest moje dziecko? Nie pamiętam gdzie teraz jest. Był rano ze mna a ja nie wiem, czy zaprowadziłem go do szkoły, czy juz odebrałem, czy może zgubiłem na mieście, ktorego topografia też mi szwankuje...
Byłem empatą....teraz czasami zastanawiam się czy moja Mama żyje czy nie, a nawet jak nie to co z tego, skoro jest tak realna jak cały świat.........czyli podwodny świat, zza szyby, ktory jest poza moim zasięgiem.
Ok
Myślę , że nadchodzi mój czas.
Nie wiem co musiałoby sie wydarzyć, a co nie wydarzyło sie dotychczas, co odmieniłoby mój los, moje zdrowie.
Boże, ja tylko pragnę SPOKOJU...
Odebrałeś mi go więc musze go sobie dać sam..
I myślę że niedługo się policzymy.Twarzą w twarz.
Bo jestem pamiętliwy i mściwy
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 sie 2011, 09:29

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Badziak 01 paź 2011, 17:55
tolken24, niekiedy po udarze słonecznym zachodzą trwałe zmiany w mózgu. Widocznie u Ciebie tak było i nie liczyłabym, że to szybko minie.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez sim-pu 01 paź 2011, 18:13
Niektore posty sa takie straszne...Straszne, bo chciałoby się coś powiedzieć, zrobić, żeby tylko temu komuś drugiemu zrobiło się choć troche lepiej...Patrze w ekran już pół godziny i nie znajduje słów :cry: Kiedy to ja mam taki stan, to myśli o samobójstwie wydają się takie normalne, takie niby nic, ot przyzwyczajenie, ale kiedy widzisz jak druga osoba cierpi i mówi, że chce umrzeć i, że się zabije niedługo, to jest takie przerażające...I ta cholerna bezradność :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 14:50
Lokalizacja
Lublin

Myśli samobójcze

przez dolomit 01 paź 2011, 19:24
A najgorszej est to , że ja tak strasznie chcę żyć !!
Chcę smakować i korzystać z daru jakim jest ŻYCIE , tak jak to drzewiej bywało.Z wszystkimi przyjemnościami jak i kłopotami.Ale ja to wszystko CZUŁEM, ROZUMIAŁEM, ROZKMINIAŁEM i reagowałem.
Tyle rzeczy juz zrobiłem, lecz tyle jest jeszcze do zrobienia.
Ale uwierzcie mi-w takim stanie się nie da. Jestem pozbawiony rozumu, zmysłów i uczuc.
Każda godzina jest walką i gehenną ,a zarazem zapowiedzią kolejnej i kolejnej tak samo udręczonej godziny.
Instynkt życia jest jednak ogromny.
Ciężko będzie go przegwałcić...
Lecz znam siebie, wiem, że dam radę .
Kiedyś byłem pewny siebie i zdecydowany.Do końca konsekwentny.
Myśle , że gdzieś tam , pod tym całym gó.wnem choroby te cechy jeszcze pozostały.
One i alkohol pomogą mi przekroczyć tą magiczną i tajemnicza barierę.
Cierpienie i objawy są tak wielkie , że dla nikogo i niczego nie jestem w stanie ich dłużej znosic.
Myśle , że to kwestia tygodni.
Może miesięcy.
Lecz czemuż mam się oszukiwać , jak frajer, że będzie lepiej? Skoro od lat 4 jest strasznie i coraz gorzej pomimo wszelkich możliwych środków do walki z tym czymś?
na pytanie-kiedy będzie lepiej?
odpowiedź w tym przypadku może być tylko jedna
JUŻ BYŁO
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 sie 2011, 09:29

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez sim-pu 01 paź 2011, 19:55
dolomit kurcze no właśnie to jest takie dziwne, jak ja sobie rozkminiam o samobójstwie to wcale nie myślę, że życie jest bez sensu, widzę je raczej przez różowe okulary, że tyle rzeczy jeszcze do zrobienia, zero deprechy.., ale jak sobie pomyślę, że nawet jeśli jest dobrze to i tak znowu przyjdzie ten moment, to uczucie pustki, to zawieszenie, w którym trwam i mnie to wtedy rozwala, i już jestem taka tym zmęczona, że mi się zupełnie nie chce z tym walczyć...no bo ile można i po co skoro i tak cały czas jestem w punkcie wyjścia :?
Ato widzę ty masz już jakiegoś konkretnego plana?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
23 wrz 2011, 14:50
Lokalizacja
Lublin

Myśli samobójcze

przez dolomit 01 paź 2011, 20:05
hm.
Ja mam 40 lat.
do 36 roku życia byłem tzw typem "macho" hehehehe
Wiesz-łatwe pieniądze, dobra prezencja, poukładane w domu itd.
Potem nagle przyszła ona -choroba.
Były u mnie w rodzinie ze strony ojca samobojstwa.
Mięczaki i Frajerzy-tak o nich myślałem wtedy.
Teraz już wiem -to choroba-niestety genetycznie przeszła też na mnie.
Mój ojciec zakończył życie na sznurze dokładnie w moim wieku.A właściwie męczarnie, którą zagłuszał alkoholem....
Moje plany to nie jest efekt chwilowych zaburzeń nastroju, niepowodzeń życiowych itd.
To dokładne zbilansowanie zysków i strat związanych z moja decyzja.
Jak to zrobie-już dawno wiem.
Kiedy?
Nie wiem
Chcialbym mieć to już za sobą.
Nawet jeśli istnieje Bóg i Jego przykazania to mi to wybaczy-Zapewne wie jak strasznie trzeba cierpiec aby samemu odebrać sobie Jego dar-życie
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 sie 2011, 09:29

Myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 01 paź 2011, 20:07
dolomit napisał(a):A najgorszej est to , że ja tak strasznie chcę żyć !!
Chcę smakować i korzystać z daru jakim jest ŻYCIE , tak jak to drzewiej bywało.Z wszystkimi przyjemnościami jak i kłopotami.Ale ja to wszystko CZUŁEM, ROZUMIAŁEM, ROZKMINIAŁEM i reagowałem.
Tyle rzeczy juz zrobiłem, lecz tyle jest jeszcze do zrobienia.
Ale uwierzcie mi-w takim stanie się nie da. Jestem pozbawiony rozumu, zmysłów i uczuc.
Każda godzina jest walką i gehenną ,a zarazem zapowiedzią kolejnej i kolejnej tak samo udręczonej godziny.
Instynkt życia jest jednak ogromny.
Ciężko będzie go przegwałcić...
Lecz znam siebie, wiem, że dam radę .
Kiedyś byłem pewny siebie i zdecydowany.Do końca konsekwentny.
Myśle , że gdzieś tam , pod tym całym gó.wnem choroby te cechy jeszcze pozostały.
One i alkohol pomogą mi przekroczyć tą magiczną i tajemnicza barierę.
Cierpienie i objawy są tak wielkie , że dla nikogo i niczego nie jestem w stanie ich dłużej znosic.
Myśle , że to kwestia tygodni.
Może miesięcy.
Lecz czemuż mam się oszukiwać , jak frajer, że będzie lepiej? Skoro od lat 4 jest strasznie i coraz gorzej pomimo wszelkich możliwych środków do walki z tym czymś?
na pytanie-kiedy będzie lepiej?
odpowiedź w tym przypadku może być tylko jedna
JUŻ BYŁO



prawie wszystko bym mogła sama powiedzieć...od wczoraj dręczą mnie takie myśli. znowu. od wczoraj gniję w łóżku i gapię się w sufit. nie mam siły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

Myśli samobójcze

przez dolomit 01 paź 2011, 20:11
Ja piję
Nie wiem czemu, pod wpływem alkoholu ,choć na chwile objawy łagodnieją, a umysł się oczyszcza.....Można powiedzieć , że trzeźwieję w miarę picia.Tylko po alkoholu powraca jakaś cząstka dawnego mnie.
Wiem , że jutro będzie tak samo źle. Bo gorzej już być nie może.
Wiem czemu mój ojciec pił kilka lat non stop zanim sie powiesił.
Na zdrowie
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 sie 2011, 09:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do