Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez redorchid 19 gru 2006, 16:04
Miałam podobne objawy - nagle nie mogłam oddychać, strach, ataki płaczu. To się nasilało przez rok. Pod koniec ataki były bardzo częste - właściwie codziennie płakałam. niepotrzebnie czekałam tak długo - poszłam do psychiatry, ten przepisła mi jakies tabletki. Pewnie one też mi pomogły, ale przede wszystkim ja chciałam z tym skończyć. Dlaczego? Bo zobaczyłam jak to wpływa na mojego chłopaka - był coraz smutniejszy, obwiniał się (sam ma problemy). Postanowiłam być silna, zaczęłam z tego żartować, liczyłam każdy nieprzepłakany dzień. Jest dobrze. Może mój problem nie był taki poważny, ale wierzę że ze wszytkiego można wyjść.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
18 gru 2006, 21:46

Czasami mam chęć wyskoczyć przez okno...

Avatar użytkownika
przez Dorot 14 sty 2007, 23:16
Witam was wszystkich kolejna osoba i kolejny problem , wiecie mam już takie momenty , że mam dosyć sama siebie nie potrafie już wytrzymać sama ze sobą a moi bliscy? chyba to samo... każdy dzień to męczarnia dlatego jak w temacie mam ochote wyskoczyć przez okno a co mnie powstrzymuje? też nie wiem , jedyne to tyle , że ja mam co tydzień czasami dłużej jakieś problemy sama ze sobą to wiem , że najpierw żołądek badania wykluczyły choroby to sie nie przejmowałam potem było jelita , wszystko ok , potem jajniki , wszytsko ok ogólne złe samopoczucie zmęczenie , badania ok a teraz najgorszy problem to moja głowa dziwny ból głowy przy schylaniu ucisk po jednej stronie czasami zawroty wiem jedno , że jestem strasznie nerwowa i teraz nie dość , że wszystko przeczytałam o guzach to wiem , że go chyba mam bo sie czuje jakbym coś miała codziennie myśle o tej głowie codzienny " schiz" kiedy nadejdzie moja pora , ale jestem tym zmęczona płakać mi sie chce bo moi bliscy maja mnie dosc juz mojego narzekania ktos mi powiedzial " czy jest chociaz jeden dzien w ktorym ci nic nie dolega?" jestem tym zmeczona wszystkim tylko płakać mi sie chce nie mam chęci do niczego ani motywacji , ciągle patrze na ludzi wychwytuje to , że jest nie miły , że powiedził ktoś to takim tonem a nie innym i biore to do siebie a może to naprawde nie jest istotne dla tej osoby co ze mna rozmawia jakim tonem mówi do mnie a ja wszystko wychwytuje , do teraz mam objawy żołądkowe a wiem , że to nerwy po jakimś czasie wychodzą równieź w formie napadów a teraz ta głowa. Ja już nie mam siły ;( :(
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

przez sisi1234 14 sty 2007, 23:54
wiem jak to jest.ile razy slyszalam"ona to zawsze jest chora" albo 'co nowego sobie wymyslilas?" czesto chce zniknac, poprostu przestac istniec, byleby ten wewnetrzny bol znikl..a leki poprostu sie ulotnily.organizm tez mam wymeczony juz i codzienne bole glowy.teraz od kilku dni biore leki.otepiaja troche, i jeszcze nie dzialaja bo wczoraj mialam atak paniki, ale wierze ze zaczna.cholera musza.nie dajmy sie. co? nie damy sie cholerze??
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Niteczka 15 sty 2007, 00:02
Hej
Czytajac to tak jakbym to ja pisała niestety :cry: mam to samo dokładnie tez mi brak sił, niby wsaprcie jest ze strony bliskich ale to tak jest ze tak naprawde oni nie maja pojecia co sie ze mna dzieje i własnie maja dosc mojego narzekania :cry: meczy mnie to ze ja ich mecze i to tez dokłada sie do moich obaw i przez to wiecej dołuje :cry: mam to samo : braki checi, płakanie, branie wszystkiego do sibeie itp. :cry: moja jedyna rada to to ze jesli nie bylas jeszcze u psychiatry to idz, zawsze jakas pomoc...i pamietaj ze nie jestes sama, mi to pomaga ;)
Pozdrawiam
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

Avatar użytkownika
przez arla 15 sty 2007, 10:00
mnie najbardziej dobija jak ktos z moich bliskich powie mi ''ze przesadzam ''albo ''ze sobie wymyslam''.......i nie rozumieja jak mozna sie bac gzdies isc i o cos zapytac albo poprostu wytrzymac w jakims miejscu....Chodze do psychologa i do psychiatry w sumie od 2 miesiecy a moja rodzina oczekuje ode mnie ze juz bede zdrowa ....Czasem czuje sie taka samotna z tymi wszystkimi lękami....
pozdrawiam
'Zacząć jest łatwo. Wytrwać jest sztuką'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
06 sty 2007, 18:19

Avatar użytkownika
przez Dorot 15 sty 2007, 11:02
Dziekuje za odpowiedz wam wszystkim , no prawda jest taka , ze mam tak samo kazdy dzien mnie meczy , a bliscy sie smieja czasami ze przesadzam , boli mnie to w jakims stopniu no bo tutaj oczekuje wsparcia , milosci a jest na odwrot , nikomu nie zycze miec nerwice i ciagle problemy ze soba. Czasami mozna sie pogubic czy naprawde cos dolega czy to tylko zludzenie moje i wkrecanie siebie samą :cry:
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

Avatar użytkownika
przez Niteczka 15 sty 2007, 18:52
Dorot napisał(a):Czasami mozna sie pogubic czy naprawde cos dolega czy to tylko zludzenie moje i wkrecanie siebie samą


Tu sie z toba całkowice zgadzam!! Boje sie tez o to własnie i ja mysle ze na tym miedzy innymi polega nasz problem :cry: Jesli chodzi o bliskich to tak jak juz wspomnialam i ty tez pisalas po prostu nas nie rozumieja ale trudno od nich tego wymagac jezeli nigdy tego nie poczuli. U mnie w domu tylko moja mama wie o tym a ojciec wscieka sie jak o czyms słyszy i mowi ze mam sie brac w garsc i z*********c do przodu :( nie rozumie mnie w cale i tym mnie meczy i nie pomaga :cry:
I am alone at a crossroads
I'm not at home in my own home
And I've tried and tried to say what's on my mind
I'm so tired of pretending...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
03 sty 2007, 19:39
Lokalizacja
Głogów

Avatar użytkownika
przez Dorot 15 sty 2007, 21:57
No wiem jak to jest , co prawda trudno im sie dziwić ale czy przy tym muszą być dla nas tacy obojętni , czasami jedno słowo potrafi dobrze pomóc.
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

przez sisi1234 15 sty 2007, 22:14
ale czasem mysla ze ostre slowo pomoze nam "ogarnac sie, wziac w garsc" a ja bym wolala przytulic, pocalowac..
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

Avatar użytkownika
przez Dorot 16 sty 2007, 12:31
no dokladnie tylko oni wychodza z zalozenia typu " ile razy mozna" a my sami wiemy ze potrzebujemy tego non stop wtedy zycie choc na chwile wydaje sie inne :shock:
Pośród Kłopotów znaleźć SENS!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
15 paź 2006, 21:10
Lokalizacja
Śląsk

przez sisi1234 16 sty 2007, 12:42
tym bardziej, ze ludzie!! to nie sa nasze wymysly ani fanaberie, nas to naprawde dotyka, boli, i wymecza nasze ciala i dusze.
Offline
Posty
110
Dołączył(a)
10 sty 2007, 15:19

przez sylwunia55 18 sty 2007, 00:37
Wiem jak to jest jak mówią ci nie narzekaj masz dwie ręce i nogi to sie ciesz !!!Ale dlaczego ja wcale sie nie cieszę mam ciągle dola nie potrafię sie nastawic pozytywnie nie daje rady nie mam ochoty wychodzić z domu .ktoś kto nie wie co to walenie serca ból głowy prawie codziennie strach przed ludzmi to nie zrozumie że cieżko jest cieszyc sie z czego kolwiek.Tak bym chciała sie usmiechać po prostu żyć ale nie potrafię nie daje rady !!
..............................
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 19:32
Lokalizacja
Legnica

nerwica a myśli samobójcze

przez mały 08 lut 2007, 17:37
Nerwice mam chyba bardzo długo, zawsze czułem ten lęk w środku. W moim przypadku chodzi o strach przed przyszłością. Cały czas mam wrażenie że życie ucieka mi między palcami a ja nie potrafię tego zmienić. Boję się żyć, podejmować własne decyzje, boję się samodzielności, porażki i tego że nic nie potrafię. Cały czas żyje na zasadzie "lizania lodów przez szybę", boję się ryzyka bo cały czas mam świadomość że nie wyjdzie, ile razy się zdołam otrząsnąć i na coś zdecydować wycofuję się zanim osiągnę połowę swojego przedsięwzięcia i jest tak ze wszystkim. Każdy mógłby pomyśleć że jestem "mięczakiem" i sam się tak czuję wstydzą się swojego odbicia w lustrze, przed ludźmi zawsze udaję że wszystko jest ok, tym samym pogrążam się coraz bardziej w tym że jestem beznadziejny i dusząc w sobie swoje obawy ale wstydzę się o nich mówić. Nie będę się wgłębiał w szczegóły bo nie o to teraz chodzi, chodzi mianowicie o to że coraz częściej mam myśli że to nie ma sensu, że ja nie chce żyć przeciętnie ale nie potrafię osiągnąć niczego więcej od przeciętności, wiem że powinienem winić tylko siebie albo swoje wygórowane oczekiwania od życia ale to nie jest takie proste, wszystko leży w mojej głowie, wydaje mi się cały czas że wszyscy których znam żyją normalnie, że wszystko im wychodzi i ja od nich odstaje już tak daleko że nie jestem w stanie tego zmienić i nadrobić. Coraz częściej niestety mam myśli samobójcze, często było już bardzo źle, chciałbym sobie z tym poradzić bo gdybym strzelił do siebie to tak jakbym strzelił w serce swojego ojca i matki i tak jakbym zniszczył im życie ale ja już nie mogę dłużej, chciałbym o tym z kimś pogadać iść na terapię ale nie potrafię się na nią wybrać bo albo w innym mieście a nie mam pieniędzy, albo długo się czeka i nie ma terminów. Czuję się tragicznie, często chciałbym zwinąć się w kłębek i uciec w sen, często się wyłączam i uciekam w marzenia ale to do niczego nie prowadzi. Nie wiem jak wam to wszystko przedstawić ale moja nerwica jest jak sinusoida która leży na równi pochyłej, są dobre i złe dni ale każdy następny "dół" jest coraz większy i możliwe że któregoś dnie po prostu nie dam rady się z niego podnieść. Chciałbym o tym z kimś porozmawiać ale nie mam z kim bo przed znajomymi jest mi wstyd, boję się tego że się przestraszą mojego stanu bo zawsze mieli mnie za uśmiechniętego beztroskiego chłopaka a tutaj takie coś...chciałbym z kimś pogadać ale z kim ? Tracę siły !
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 lut 2007, 16:59

zaczynam przegrywać z nerwicą

przez mały 08 lut 2007, 19:30
Przez mój stan (strach, niskie poczucie własnej wartości, obawa przed odrzuceniem, kompleksy itp) mam niewielu znajomych, dodatkowo zostawiła mnie dziewczyna...po prostu jej wysiłki wkładane w ten związek nie dawały efektu, kocha mnie bardzo ale straciła wiarę, że może się coś zmienić po prostu nie potrafiła zrozumieć jak się czuje i że to jest coś więcej niż zwykły pesymizm, sam jestem sobie winien i długo nad tym pracowałem. Mój "dół" nie jest związany z zerwaniem, nie jest to młodzieńcza zawiedziona miłość ... tylko dopiero teraz parę rzeczy musiałem w końcu zauważyć, teraz dopiero zdałem sobie sprawę jakie mam puste i bezsensowne życie, jaki jestem beznadziejny, po prostu potrafiłem spierdolić nawet coś takiego, a trwało to 3,5 roku wiec powiedzcie mi po co ja mam żyć jak i tak wszystko po drodze muszę spierdolić. Długo mógłbym pisać co schrzaniłem w swoim życiu ale uwierzcie mi nie ma prawie żadnych sukcesów za sobą. Piszecie że sens życiu nadaje cel, ja tego celu nie potrafię sobie znaleźć, nie widze dla siebie przyszłości, odstaje od wszystkich. Teraz dodatkowo zostałem z tym prawie sam...zaczynają mnie nachodzić myśli samobójcze, czasami się poprawia ale na krótko, nie mam żadnej odskoczni i dużo wolnego czasu, za dużo bo cały czas myślę o tym wszystkim i sam siebie napędzam negatywnie ale nie potrafię innaczej, po prostu zaczynam bać się ludzi, zaczynam bać się wychodzić z domu, przeraża mnie wizja samotności bo kto będzie chciał poznać takiego zdołowanego człowieka bez celu w życiu, pasji i energii do życia...jest źle i gorzej z każdym dniem...:/
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
08 lut 2007, 16:59

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do