Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez Fermina 26 lis 2005, 18:49
Marlow, nie ty jeden to masz :) Ja też czasami chciałabym z

tym wszystkim "skończyć" bo nie widzę już sensu... wtedy przeważnie przypominam sobie, że nie chciałam dać tej okropnej

nerwicy wygrać, a to byłby ewidentny znak jej wyższości, więc ciągnę to dalej... Teraz czekam na wizytę u psychologa i mam

nadzieję, że to mi choć trochę pomoże.
Czasami jest dobrze nie umieć przegrywać:)
;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
142
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:32
Lokalizacja
nibylandia

Avatar użytkownika
przez baraqs 27 lis 2005, 19:42
Ja miałem takie myśli, bo miewam tak silne napady lęku, że

już nie wiem co mam z sobą zrobić, i wtedy pojawia się życzenie aby umrzeć, aby pozbyć się bólu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
08 lis 2005, 14:28
Lokalizacja
Planeta lęku

Avatar użytkownika
przez cicha woda 27 lis 2005, 22:46
Myśli samobójcze mogą pojawiać się kiedy naprawdę jest nam

ciężko. Czasem po kolejnym ataku wydaję nam się że nigdy z tego nie wyjdziemy i zawsze to będzie w nas siedzieć. Głowa do

góry! Myśli samobójcze towarzyszą nie tylko osobom chorym na nerwicę. Pomyślcie o tym co czuje osoba która właśnie dowiaduje

się że resztę życia spędzi na wózku. W przeciwieństwie do nerwicy tego nie da się wyleczyć.
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mysli, proby samobojcze ?

przez terrible 10 sty 2006, 01:59
moj przypadek: nerwica lekowa + ostre stany depresyjne + obsesyjne mysli i sny samobojcze od czasu do czasu + geny
(babcia spedzila polowe zycia w psychiatryku - oczywiscie nie powiedzieli mi co jej bylo + podejrzany ojciec. nic nie stwierdzono bo nigdy nie byl u psychiary)

Jedna probe saomojcza mam za soba. Myslalam ze ilestam tabletek xanaxu + alkohol + kwas zalatwia sprawe.
To bylo wtedy bardzo proste i w zasadzie do niechcenia wiec teraz sie obawiam ze znowu to moge zrobic. w tamtym tygodniu bylo ze mna ciezko bo zaczelam brac nowe leki antydepresyjne i jak sie w nie wchodzi to jest gorzej niz przed. dopiero po tygodniu robi sie lepiej itd.

jak to u Was wyglada? Mnie leki i bol czasem doprowadzaja do takiego stanu ze juz nie mam sily.

W nic nie wierze. Ogolne poczucie bezsensu samotnosci odrzucenia bycia nikim brrr...
Ostatnio edytowano 10 sty 2006, 03:39 przez terrible, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sty 2006, 16:26

przez marlow 10 sty 2006, 02:04
ja za bardzo kocham sex zeby się zabić ... :P
Co Cię nie zabije, to ... zrobi się z tego nerwica ;)
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
24 lis 2005, 21:27
Lokalizacja
Warszafka

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 10 sty 2006, 02:09
terrible, słuchaj, takie stany są u nas niestety bardzo częste. Musisz jakoś je przetrwać. Znaleźć motywacje dla której warto żyć, widzisz marlow znalazł sex (bo co by innego...hehe). Wiesz, jeżeli nie ma sie żadnego celu, to życie nie jest nic warte. Na działanie leków trzeba poczekać, ale to wiesz.....
Zostaje mi tylko trzymac za Ciebie kciuki i mieć nadzieje, że lada dzień będzie dobrze... :wink:
Pozdrawiam!!!! :D :D :D
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez kasiek 10 sty 2006, 02:11
terrible,ja już mam dwie próby samobój. za sobą.ale jakoś mi nie wyszły Widać tak musiało być.Pozdrawiam,kasiek
Offline
Posty
298
Dołączył(a)
28 gru 2005, 18:31
Lokalizacja
Lódż

przez terrible 10 sty 2006, 02:11
tak. ja mam. i jedna probe za soba. probe w sensie powanym na serio chociaz to bylo w chwili kiedy wydawalo sie ze jest lepiej. mialam wiecej sily. i bylam na dodatek u znajomych w innym miescie. myslalam o tym wczesniej ale nie planowalam tego. mialam przy sobie sporo xanaxu i popilam duza iloscia alkoholu robiac to z usmiechem na ustac. bylam wsrod ludzi. brali kwasa wiec ja tez uznalam ze moze mi "pomoc" i wzielam do tego.


obudzilam sie po kilkunastu godzinach. oczywiscie nikt nic o tym nie wiedzial.


to bylo zupelnie bez sensu ale co tu jest w tym wszystkim z sensem?


teraz tez mam mysli samobojcze ale nie sa tak natretne i silne jak w tamtym tygodniu.


mam rowniez sny o smierci. widze swoj pogrzeb. albo leze sobie i wiem ze umieram i czuje sie dobrze z tym.
po pierwszym snie w ktorym smierc byla jak ukojenie bylam zaskoczona.
wogole zdziwiona tym snem.

ostatnio mysli samobojcze mialam 2 lata temu. (pierwszy raz w wieku 12 lat).

bylam w tedy w dobrym stanie. to byl czas pomiedzy stanami depresyjnymi. i nagle sen. ja zdziwiona. o co chodzi? pozniej kolejne sny a pozniej mysli samobojcze i stan depresyjny razem a nerwica to nerwica jest caly czas.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sty 2006, 16:26

Avatar użytkownika
przez DarkAngel 10 sty 2006, 02:20
terrible, Ty masz depresję? Może czas pójść znowu do lekarza i powiedzieć mu o tym (w szczególności o tych próbach sambójczych). To za bardzo poważna sprawa, aby szukac odpowiedzi na forum. Tobą musi zająć sie dobry lekarz.......to jest jedyny sposób....
Pozdrawiam!!!!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1538
Dołączył(a)
24 wrz 2005, 01:59
Lokalizacja
z babcinej kołdry

przez terrible 10 sty 2006, 02:21
no tak ja w sumie tez mam cos co mnie trzyma. jedna kwestia jest cholernie natretna.

Czy "tam" maja plyty NIN?


dodam jeszcze ze w stanach depresyjnych z myslami samobojczymi jezeli juz rozmawiam z ludzmi to mam cholernie ostre czarne i wisielcze poczucie humoru. gadam z ludzmi i oni oczywiscie sa w szoku. a tak po prostu wyglada moj stan depresyjny. mimo to czasem staram sie gadac i nie mam nic innego do powiedzenia bo niby co. nic innego mnie wtedy nie interesuje.
nic nie ma sensu.

czasem bardzo szukam kogos zeby pogadac. gadamy gadamy i jest lepiej a pozniej po calej rozmowie wracam sobie do domu i czuje sie jeszcze gorzej niz wczesniej. do tego dochodzi wstyd. stwierdzilam ostatnio ze nie powinnam wtedy rozmawiac z ludzmi bo oni sa naprawde w trudnej sytuacji jak musza mnie sluchac.

my tu mamy wspolne problemy wiec sobie pozwalam.

ciesze sie z tak szybkiej reakcj na posta. fajnie ze piszecie. dzieki.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sty 2006, 16:26

przez terrible 10 sty 2006, 02:31
sex wydaje mi sie byc niezlym wyjsciem :P na chwile. wydaje sie. w rzeczywistosci to jest roznie. w najgorszych momentach nie mam sily i przyjemnosc tez b. srednia.


niestety to dziadostwo mocno mnie niszczy tez fizycznie. jezeli uwierze ze jest sens to zadbam o to wszystko bardziej.

kiedys przez kilka miesiecy bylo ok. w tym czasie zdarzylam stac sie na chfile fajna, mila, tetniaca zyciem, wysportowana, opalona, ladna dziewczyna za ktora nie jeden chlopak... a pozniej wszystko znow runelo. to bylo 3,5 roku temu i od tamtego czasu jest nieciekawie.

wtedy autentycznie byl we mnie spokoj. pierwszy i ostatni raz poczulam zycie w srodku. nie bylo strachu.

czy mam jeszcze szanse znow stac sie kims takim jak wtedy i jesli tak to na jak dlugo?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sty 2006, 16:26

przez terrible 10 sty 2006, 02:51
widzisz ja dopiero od dwoch dni jestem w stanie zrobic cokolwiek sensownego. od 23 grudnia wiekszosc czasu spedzilam lezac w lozku.
glownie u rodzicow. troche w w-wie. jechalam do w-wy bo nie moglam zostac w domu. w koncu studia na ktorych jeszcze cudem jestem.

moi rodzice kompletnie nie rozumieja o co chodzi i mysla ze depresja to zly nastroj a nerwica lekowa to tylko jakis wymysl. gdy mowie ze sie dusze (niestety naprawde choc zdarzylo sie to tylko 2 razy ale ostatnio) albo jest mi niedobrze, nie moge jesc itd. to mi nie wierza.

gdy dowiedzieli sie ze w koncu poszlam do psychiatry zrobili mi straszna awanture. bo to male miasto. i wszyscy szanowni znajomi moich szanownych rodzicow sie dowiedza. dal mi leki antydepresyjne i antylekowe i mam chodzic na psychoterapie.

od 2 dni w maire rozsadnie mysle i funkcjonuje. dziewczyna z akademika dala mi namiary na psychiatre. wiem ze ul. mochnackiego w w-wie i mam nr telefonu. jutro tam zadzwonie.

ja sama nie potrafie na to spojrzec obiektywnie. nie wiem co jest ok a co nie. w sumie prawie cale zycie w strachu. niestety czuje ze potrzebuje kogos kto bedzie potrafil to ocenic i powiedziec mi co mam robic.

jestem jedynaczka. rodzina odpada. znajomych juz oczywiscie nie mam a jesli sa to nie wiedza po prostu o co chodzi. Wy wiecie dlatego pisze i licze na jakas pomoc.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
09 sty 2006, 16:26

Avatar użytkownika
przez Olka 10 sty 2006, 10:19
marlow napisał(a):ja za bardzo kocham sex zeby się zabić ... :P

Marlow pisz mniej chaotycznie.......bo juz sie pogubiłam w tym wszystkim :lol: juz sama normalnie nie wiem jak to jest u Ciebie z tym seksem :? czyli jednak brałes ta viagre?.....hehe:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez Olka 10 sty 2006, 10:22
Terrible.....my tez nie wiemy o co chodzi:( takiej oceny moze dokonac tylko lekarz, dlatego wybierz sie do niego jak najszybciej:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do