Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez Wypalony 25 sie 2006, 13:42
Ja tez co jakis czas przerabiam na nowo kwestie "samobojstwa", bylem nawet tak glupi ze pare razy probowalem wprowadzac swoje "plany" w zycie, ale ze glupi ma szczescie to jeszcze zyje. Najgorsze co mozna to po prostu sie poddac, zostac i walczyc jest trudniej (wiem,wiem banal)ale na wlasnej skorze sie przekonalem ze nie ma sytuacji bez wyjscia. Predzej czy pozniej wszystko sie uklada, nawet jesli ktos(jak ja ;-) ) ma "wyjatkowy" talent do burzenia swojego "poukladanego" zycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez patti1985 26 sie 2006, 22:43
wpalony... dokładnie to samo odczówam.. kiedys napisałam ze samobójstwo to hmm.. egoizm ale chyba zaczynam byc egoistką.. jestem zmeczona.. obolała życiem.. nic czego chce nie mam.. patrze na ludzi którzy układają sobie zycie a ja nie mam nic kompletnie nic.. jestem sama... no w sumie mam te depresje i nerwice w sumie to samo.. choroba emocji.. brak leku.. kolejne lata życia w zawieszeniu.. codziennie zadaje pytanie dlatego JA?? chce byc szczesliwa nie umiemm.. już nie umiem... pozdrawiam wszystkich:(
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

przez Martusia 27 sie 2006, 00:00
patti1985 dzięki za buziaka :)
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez snaefridur 27 sie 2006, 20:54
Rafik napisał(a):A ja już nie żyję dla nikogo.
Jeszcze trochę to pewnie potrwa, ale mam nadzieję, że w końcu uda mi się żyć tylko dla SIEBIE.

Ano sam siebie człowiek nie zostawi,to pewna,więc próbuję w osobę własną zainwestować.
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Wypalony 27 sie 2006, 22:02
Patti1985: Ja mam wrazenie jakbym 5 lat temu wpadl w jakas petle czasowa, moi znajomi poukladali sobie w tym czasie sensownie zycie, a ja miotalem sie caly czas i wlasciwie jestem w tym samym miejscu co kiedys. Ale coz, podchodzac do tej kwestii "statystycznie" kiedys MUSI sie udac, caly czas staram sie pocieszac ze jeszcze sie pozbieram i dojde do jako takiej normy. A skoro tak beznadziejny facet jak ja moze miec nadzieje to Ty tez nie powinnas jej tracic. Proboj, moze akurat Twoje szczescie czai sie ( :smile: ) gdzies za rogiem i w koncu Cie spotka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez patti1985 29 sie 2006, 02:32
wypalony.. rozumiem Cie ja tez czuje sie jak w pętli.. dokładnie to samo.. a po drugie napewnie nie jestes beznadziejny. pewnie jestes bardzo kochany ale nikt jeszcze tego nie docenił... pozdrawiem
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

Avatar użytkownika
przez p0rk 29 sie 2006, 08:55
Wypalony napisał(a):moi znajomi poukladali sobie w tym czasie sensownie zycie, a ja miotalem sie caly czas i wlasciwie jestem w tym samym miejscu co kiedys


No cóż. Ja sobie jakoś poukładałem to życie. Żona, córka, zaraz będzie drugie, jakaś praca, może nie wymarzona, ale niezła. I w sumie z perspektywy niewiele to zmienia. Stoję jak ten kołek i nie mogę ruszyć z miejsca. Też jestem w tej zabójczej pętli- raz lepiej, raz gorzej. Zewnętrzne oznaki stabilizacji, pozornego szczęścia niewiele dają jeżeli w środku, pod kopułką jest niepoukładane. Nie wiem jak inni, ale ja wiem że jedyny sposób na deprechę to poukładać sobie równo we łbie. I raczej żadne dekokty nic mi nie dadzą (to opinia moja, nie dochtorów).
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

Avatar użytkownika
przez Wypalony 29 sie 2006, 09:12
Moze i "pukladane zycie" samo w sobie nie rozwiaze problemow z glowa, ale wg. mnie daje czlowiekowi solidniejsze fundamenty na ktorych moze sie wesprzec w swojej codziennej walce z soba samym...
Pati1985: dzieki za dobre slowo :smile:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez patti1985 29 sie 2006, 14:08
Witam.. fakt rodzina dużo daje.. mi bardzo mama pomogło.. teraz tez mi sie jakos układa.. ale to chyba tak jak u kazego z nas raz dobrze- raz zle.. i w sumie za kazdym razem gdy jest zle mam nadzieje ze to ostatni raz.. i ze juz bedzie tylko doobrze... ktos mi kiedys powiedział ze musmy być silni dla tych których kochamy i to prawda...:) ja teraz nie biore leków jest cieko ale walcze bo mam koło siebie kilka osób dla których jestem wazna...:)pozdrawiam wszystkich:)
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

Chce odejsc ale nie umiem tego zrobić... Jestem tchurzem:(

przez patti1985 22 paź 2006, 19:19
moja historia mam 21 lat.. mogła bym miec wszystko a nie mam teraz już nic... :cry: mam juz dosyć jestem poprostu wykończona.. mama mnie nie rozumie.. hmm mam chłopaka ale nie umiem mu powiedziec ze mi zle przez to sie izoluje...jak mam to przełamać????? niechcce go stracić..wymyslam wymówki :cry: nie moge być szcześliwa :x dlaczego kur.. ja :( jestem na 6 tygodniu psychoterapii na oddziale i szczeze moje życie jest bez sensu.. wykanczają mnie objawy fizyczne :cry: juz niechce wstawać... chce miec spokój:( niewiem tylko jak mam to zrobic??:( nie myslałam ze bedzie mi tak strasznie cieżko:( :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

przez JanRO 22 paź 2006, 19:33
Ja tez jest po 8 tygodniu terapii i k myslisz ze jest lepiej jest k...wa gorzej o wiele ,ledwo to wytrzymuje,to tak musi byc na poczatku to znaczy terapia daje pierwsze efekty,ja sie dzis wyprowadzilem od swojej dziewczyny tak sie meczylem , nie wytrzymalem tego napiecia.Pomysl dlaczego Ty jestes ze swoim chłopakiem?i jakie masz problemy,bo napewno je znasz.Zacznij je rozwiazywac .
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez Poziomka 22 paź 2006, 19:46
Hej Patti! Ty nie jesteś tchórzem!! Ty jesteś dzielną dziewczyną, która wybrała życie :). Wierzę, że jest Ci bardzo ciężko i bardzo Ci współczuję. Ta bywa s psychoterapią, że czasem na wstępie powoduje pogorszenie stanu, wywołuje coś w rodzaju dezintegracji ale po tym etapie dezinegracji człowiek się na nowo integruje wewnętrznie i to na nowym, lepszym poziomie.
Ps. Nie wierzę, że nic nie masz ;) Bądź szczera sama ze sobą i zastanów się przed spankiem co tak naprawdę masz...Powodzenia :smile:
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
14 paź 2006, 15:16

przez Ins 22 paź 2006, 20:10
Patti moze będzie lepiej pozniej niz jest teraz.moze to jest efekt leczenia i sie polepszy Ci.Ja Cie akurat jak najbardziej rozumiem bo sam mam taki problem i jest mi ciezko, nie jestes sama pamiętaj.
Ins
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
06 mar 2006, 15:46

przez patti1985 22 paź 2006, 21:03
ten sam problem czyli??? :cry: :cry: :cry: :cry:
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do