Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

przez eliss 15 lip 2006, 21:03
Słuchajcie ja wiem, że to co pisałam było za długie tylko problem w tym, że za dużo chciałam przekazać, zwłaszcza w pierwszym poście i mimo, że i tak był długi to pewne rzeczy przez to, że mało wytłumaczone zostały mylnie zinterpretowane. I jak piszę, że 'mylnie zinterpretowane' to nie chodzi mi o to, że myślę, że nikt mnie nie rozumie i wszyscy są głupi. Faktycznie widzę możliwość takiej interpretacji i rozumiem tok myślenia osoby, która zrozumiała to w dany sposób. Ja jednak miałam przy pisaniu co innego na myśli. Każde takie zagadnienie kiedy jest bardziej rozwinięte pozostawia już mniej możliwości mylnej interpretacji. Żeby jednak coś było jasne trzeba dużo napisać. Chciałam za dużo przekazać.
Doskonale rozumiem także, że taki długi post jest męczący w czytaniu.
Co do czarownicy nadal nie uważam jej przypadku za aż tak poważny - widzę w niej duże możliwości szybkiego pozbierania się i to bez leków.

Co do DarkAngela ja też nie mam siły z Tobą więcej pisać. Mylnie rozumiesz to, że bronię swojej urażonej dumy bo nie wiem prawdę mówiąc w którym miejscu mnie uraziłeś. To na czym mi zależy to to by moje słowa nie były przeinaczane i tym faktycznie mi, że tak to określę dokuczyłeś, że tak często i tak wiele przekręcasz. Pisałam o tym, że bardzo dziwnie rozumujesz i o tym, że nazwałeś mnie pustą nie dlatego, że mnie to uraża tylko dlatego, że sam widzisz, że mam aż za dużo do powiedzenia i przez to powstają te niewygodne długie posty. Ktoś może się nie zgadzać z tym co piszę i uważać to za bzdury, ale jak się ma tyle to powiedzenia różnych rzeczy to jednak wyklucza pustkę. Poza tym poruszam tematy, które jednak są głębsze niż te, które obchodzą osoby puste czy powierzchowne. I uważam, że jeśli ktoś ma problem to miło by było, gdyby mógł szczerze o nim napisać w związku z czym jestem anty duszeniu problemów w sobie i na pewno nie pusta.
No nie chce się tu znowóż rozpisywać, ale po prostu to było bardzo dziwaczne z tym, że jestem pusta i odbierałabym Cię pozytywniej gdybyś napisał, że jestem np. głupia bo taki byś mógł wysnuć wniosek i byłoby to całkowicie logiczne bo każdej osobie coś może wydać się głupie. Jednak to czy ktoś jest pusty to już mniej subiektywne. I jeszcze piszesz, że według Ciebie mam jakiś kompleks dlatego, że piszę długie posty :) To naprawdę niesamowicie dziwaczne wnioski. I o to mi właśnie chodziło, że używasz różnych określeń tak jak byś nie był świadom co one właściwie oznaczają. Tak to niestety wygląda kiedy się czyta to co piszesz.

Osobiście uważam, że mogłabym/umiałabym komuś pomóc i pare razy pomogłam. Nie jest moim celem irytowanie ludzie, a już na pewno nie dążę do udawadniania komuś jaka jestem mądra. Mam pewne doświadczenia, które na pewno mogłyby się przydać podłamanym czy zrewicowanym osobom. Ale widzę też, że tu mnie nikt nie chce :)) więc uważam, że wypada to uszanować i nie będę już pisać.
Mogę jeszcze tylko dodać, że chciałam dobrze. I więcej mi się tłumaczyć nie chce, a ostatni długi post był bardzo długi, ale to było wyjaśnienie bardziej w odpowiedzi dla Evy (umieszczone na ogólnym gdyby ktoś mimo wszystko miał ochotę zrozumieć trochę bardziej pewne moje intencje).
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

przez wojtek_112 15 lip 2006, 22:13
Ja przeczytałem te co mogłem choć też mi sie nie chciało.I nie uważam żeby były głupie.Jeśli masz coś do powiedzenia to pisz.Jak ktoś będzie ciekaw to i tak przeczyta.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 16 lip 2006, 19:14
Masz racje, to nie jest głupie. To jest żałosne. Traktuję ten post bardziej jak pamiętnik. A wy mi odpisujecie, macie pretensje, nie róbcie tego. Nie odpisujcie jesli macie mieć do mnie pretensje, że pisze to co czuję. Dzisiaj znowu piję, mimo że spędziłam z moim chłopakiem piękne chwile, 2 dni przytulania i rozmowy, czyli tego czego potrzebuję. Teraz jednak go nie ma, niestety nie mieszkamy razem. Więc pije i topie smutki w alkoholu. hehehe, nie.....każdy by tak napisał "dlaczego topisz smutki w alkoholu" ale to nieprawda. Alkohol daje mi siłę. Siłę wyrażania emocji. Na codzień tak nie umiem. Jesli rozmawiam o rzeczach waznych, musze przy alkoholu, nie wiem dlaczego. Nie dopuszczam do siebie mysli, że to moze byc alkoholizm. Póki co jest dobrze, w miare dobrze z moja psychika. Potrafię się otworzyć przed sobą. Myślę, że moja dusza to jedno wielkie kłamstwo. Zakłamanie. Wiele czytam na temat zachowań ludzi z nerwicą, z depresją....ze schizofrenią. I co mi z tego? Mam wrażenie, że w miarę mojej wiedzy zachowuję się tak samo jak oni. To jest kłamstwo. Okłamywanie samej siebie. Jaka ja jestem naprawdę? Czy prawdą są moje teraźniejsze zachowania, podparte moją wiedzą na temat chorób psychicznych, czy raczej istnieje jakaś inna ja?? Wiem, że to wszystko jest żałosne, nie chce zeby ktokolwiek odpisywał, wiem ze to jest forum ale nigdzie indziej nie mogę tego napisać. Wino czeka, idę.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez czarna741 17 lip 2006, 12:00
Czarownico powiem tak, odpowiem tylko za siebie , jak ja to czuję.
Mnie osobiście widok krwi, wszelkie rany przerażają.Wyobraż sobie że kiedy byłam w ciąży cały czas się bałam tego że mogą mnie naciąc i jak to będzie bolała(he he akurat w tym bólu nie czuc kiedy nacinają) ale to się stało moją obsesją. Byc może inni ludzie którzy mają tutaj nerwicę lękową też tak odczuli, też się przerazili. (opisem jak robisz sobie sznyty) Ja tego nie rozumiem jak można samemu zadawac sobie ból.Dlatego nie jestem w stanie zrozumiec Ciebie. Chociaż starałam się ale nie mogę. Wyobraz sobie kilka dni temu znalazłąm psychoforum, gdzie jest dział pt. samookaleczenia.
Tam kiedy napisałąm po co Wy to piszecie, oburzyli się na mnie he he. Sorry ale mnie to przeraża. TAm 25 stron na temat samookaleczeń. Byc może tutaj ludzie tak zareagowali bo to jest forum o nęrwicy lękowej i siedzą tutaj takie" bojki "jak ja.
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez madeline20 01 sie 2006, 09:59
czesc pati:) mam nadzieje , że Ci sie uda...mówisz o zmarnowanykm życiu..też tak myśle czesto, bo jka można sie cieszyć kiedy człowiek walczy ze soba każdego dnia? ale wierze ze ci sie uda
pozdrawiam i trzymam kciuki za ciebie:)
Kochac siebie to przemawiac do siebie naprawde łagodnie i czule.
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 maja 2006, 19:00

przez KtośGdzieś 04 sie 2006, 01:49
Wyciągnięta dłoń, kilka słów otuchy, spacer z bliską osobą, chwila oderwania myśli. To wszystko pomaga. Dodatkowo, wiedza, że nie jesteś sama, że takich ludzi, myślących dokładnie tak jak Ty, odczuwających ten sam lęk, jest więcej. Strach, depresja, nerwica - nie jest wstydem, nie jest to żadną ułomnością, tak po prostu jesteśmy stworzeni. Niektórzy z nas bardziej odczuwają emocje, ulegają im silniej.

Po niektórych niepokoje, strach, przykre odczucia, spływają niczym krople deszczu po szybie. Dla innych, te same krople drążą kanaliki w miękkiej wapiennej skale ich serc. Na wszystko jest jednak lekarstwo. Wszystkie rany, zadrapania, blizny, można wypełnić uczuciem, złagodzić radością. Naczyć się nad nimi panować, poznać samego siebie poprzez odpowiednio dobrane terapie, zajęcia. Walczyć.

Sam jestem taką "nerwową pierdołą" z syndromem "przejdzie Ci" już ponad 20-kilku lat). I po raz kolejny właśnie próbuję nie poddać się depresji uderzającej we mnie. Budzić rano bez uczucia stalowej ręki, zaciskającej się na mojej szyi. Mieć odwagę wstać z łóżka, zjeść najprostszy posiłek. Potrafić zmusić się do wzięcia prysznica, wyjścia do pracy, uśmiechu na życzenie dla moich bliskich. Zbudowania swojego życia, marzeń, nadziei od nowa (o tym pisałem parę postów obok). I boję się tego tak samo, jak Ty, kolejnego dnia.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, mam nadzieję, że znajdziesz w sobie siłę do życia, lub też ktoś Cię ją obdarzy. Że będzie dobrze. Bo musi być. Musisz dać sobie tylko więcej czasu, zdobywać i zmieniać świat drobnymi kroczkami, małymi obietnicami, na których spełnienie Cię stać. Od takich drobnostek jak wcześniejsze wstanie, po takie wyzwania jak skupienie się na słowach prowadzonej rozmowy, uśmiech, czy wyjście z domu.
Ostatnio edytowano 22 maja 2009, 11:35 przez linka, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przenosze do odpowiedniego tematu.
KtośGdzieś
Offline

przez Gość 05 sie 2006, 17:11
sam jestem w depresji i nie wiem jak z tego wyjsc i tak jak ty mam dla kogo zyc i to trzyma mnie przy zyciu . ale mysle ze czasem trzeba wziac tego byka za rogi i nie poddawac sie . ja nie mam sily psychicznej zeby zabrac sie za siebie ale tobie zycze tego z calego serca . pozdrawiam . jacek
Gość
Offline

fhrtjtrnbrw

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 06 sie 2006, 17:24
Witam ponownie.
Znowu mogę pisać, ostatnie 2 tygodnie byłam w Anglii. Dobrze mi to zrobiło...ale wszystko co dobre, szybko się kończy, ten czas tak szybko mi zleciał, jestem przerażona, ze zycie tak szybko leci do przodu. Niedawno wyjeżdżałam przecież...a teraz?? znowu siedzę w tym domu, w tym pokoju, znowu kupiłam piwo i będę trochę wstawiona. Nienawidzę tego pokoju...jest taki zimny, zero miłości... Chciałabym tam wrócić, tam jest mój dom.

[ Dodano: Nie Sie 06, 2006 6:20 pm ]
"(...) i jeśli piękno żyje w nas, to dajmy mu siłę i pozwólmy mu trwać..." właśnie tego słucham. Jakie to piękne. Chce mi się płakać... ale ja nie wiem co jest ważne w życiu, chciałabym wiedzieć. I tak, celem życia jest śmierć. Tak sobie teraz myślę o połknięciu resztki bioxetinu. Ciekawe co się stanie. Cięcie się nie wyszło mi na dobre, mam obrzydliwe blizny.... pójdę po jeszcze troche alkoholu, połknę bioxetin i moze sie jutro nie obudzę. Wszystko się popaprało. Moi rodzice sie nie kochają, ojciec dowiedział sie o tym ze moja matka ma faceta. Co teraz będzie? Mam 21 lat i dlaczego mnie to obchodzi, skoro to przez nich jestem w takim stanie?? dlaczego??? nie mogę uwierzyć, że 2 tyg, temu nie mialam takich mysli, siedzialam sobie u brata w Anglii i wszystko bylo ok. Dzis pierwszy dzien w domu i załamka. k***. I jak tu żyć???
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 06 sie 2006, 19:33
I dalej się dziwie, że osoba z problemami posdobnymi do moich nie może mnie zrozumieć. Może Ty masz mamę, która pilnuje Cie na każdym kroku, ja musze do wszystkiego dochodzić sama, po wielu bólach wiem ze ciecie sie jest złe, po bólach psychicznych ale to nie jest koniec, psychika dyktuje mi coraz to nowsze pomysły. Jestem żałosna, czuję sie jak ściera do podłogi, masz racje... i co...moze probujesz mnie tym zmotywowac?? nie mam siły, by móc sie motywować. Pisz co chcesz, ni kija nic nie rozumiesz.

[ Dodano: Nie Sie 06, 2006 7:27 pm ]
A swoja drogą....dlaczego przedstawiasz siebie jako faceta z pistoletem wymierzonym w głowę, co??? nie mów, że masz odraze do takich jak ja.....byc moze mamy wiele wspólnego. Kto wie. Ja siebie czytac po trzezwemu tez nie moge. Kiedy ogladam swoje zdjecia tez nie moge na siebie patrzec, z czytaniem jest tak samo. Wiec teraz pisze co mi dusza dyktuje a za kilka dni znowu sie napiję i nie czytając wczesniejszych swoich wypocin, pisze nowe......i tak sie toczy krąg życia.....hehehe.... albo jestes jakims sfrustrowanym 13 latkiem albo w takich jak ja widzisz wlasnego siebie i dlatego mnie nienawidzisz.

[ Dodano: Nie Sie 06, 2006 8:11 pm ]
Chce wziasc 13 tabletek bioxetinu naraz. jestemn zdecydowana, jak nigdy- to mnie przeraza. Co sie stanie, czy ja umrę????niech ktos odpisze.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez wojtek_112 06 sie 2006, 21:46
Ciezko powiedziec, nie zam sie.Ale najlepiej nie sprawdzaj.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez Lozsym 07 sie 2006, 01:05
Czarownica_Akara - Napiszę tak ogólnikowo : Zastanawiaj się co piszesz i robisz - to nie będzie potrzeby niczego żałować i wszystko pójdzie łatwiej :)
....................................................
"Life is life"
.......................................................
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
05 sie 2006, 00:11
Lokalizacja
<NotAvaible> :)

przez Martusia 10 sie 2006, 13:54
dlaczego tak się dzieje, że tylu młodych ludzi czuje się przegranymi, miomo, że dopiero wszystko przed nimi.
Sama wiem co to znaczy szczerze nie chcieć żyć(paskudne), a wydawałoby się, że nie raz w moim życiu bywało gorzej.
Wszystko zależy od nas samych, toczy się walka o nasze życie, o przyszłość.Tylko jak ją wygrać jeśli umycie zębów rano, to ogromny trud, nie mówiąc już o tym, żeby rozpocząć jakąś konkretną czynność.
Na prawdę nie wiem jak można z tego wyjść, mimo, że teorię znam.
Teraz i tak nie jest najgorzej.Momentami czuję nawet coś takiego w sobie, że nie mogę się poddać.To miłe, nawet jeślii trwa krótką chwilę.
Jest bardzo ciężko znieść kolejny dzień, kolejną, nawet niewielką porażkę.Wszystko uderza we mnie z siłą 10x większą niż by to było dawniej.Nic nie jest tak poprostu.Prawie każda czynność mnie męczy, nuży i zadaje niefizyczny ból.Jak to znieść?Jak swoim zachowaniem(które nie jest zależne ode mnie) nie ranić najbliższych osób, które są blisko, chcą pomóc, patrzą na mnie taką beznadziejną, bezradną?
Tak naprawdę to nie umiem o tym rozmawiać, choć czasem tak bardzo bym chciała.Czuję jak mnie to zżera od środka, ale nie umiem tego z siebie wyrzucić.
Nawet nie wiedzialabym co mam powiedzieć, bo to jest tak zapętlone we mnie, tak zakorzenione.
Poza tym ja często nawet nic nie myślę, prawie nic nie czuję.To jak mam opowiedzieć o swoim samopoczuciu?,że co mi jest?Sama nie wiem jak to opisać, to co się będę wyrywać, mówić o tym i oczekiwać, że ktoś zrozumie.Już dawno się pogubilam.
Etam, o nie takie ważne.Nie wiem też za bardzo po co o tym piszę.
Nie wiem po co robię cokolwiek.
Jedyne co wiem, to, że Kocham mojego chłopaka i chcę z Nim być zawsze.Boję się tylko, że nie dam rady.
To skomplikowane.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez margot23 11 sie 2006, 13:46
przegrałaś swoje życie? ja zaczęłam myśleć,że stoję na progu i ten próg jest po prostu bardzo ciężki do przejścia,może Ci to pomoże..wszystko,wszystko przed Tobą,kochana
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 sie 2006, 13:06
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 6 gości

Przeskocz do