Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Pain 17 mar 2010, 19:40
Nie mogę go o to prosić, bo ma inne plany. Chce się z kimś spotkać i to chyba dla niego ważne, więc nie odbiorę mu tego, na czym mu zależy. Sam musi zdecydować, co ważniejsze.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 mar 2010, 20:11
Nie wiem czy dobrze sie domyslam.......On ma wybierać miedzy kimś , a Tobą?

Jeśli czujesz się urazona ...to nie odpowiadaj na moje pytanie, moze za dużo chcę wiedzieć....
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez mysterlincoln 18 mar 2010, 15:40
Każdy kolejny dzień jest coraz cięższy.

Nie mam już sił żyć.

Straciłem pracę.

Straciłem dziewczynę.

Nie mam już kontaktu z przyjaciółmi.

Rodziną ma mnie już dość.

Dla każdego jestem ciężarem.

NIe wiem czy kiedykolwiek ktoś to przeczyta.

I tak zawsze byłem nikim.

Cykorem i ciotą.

Bez szans na przyszłość.

Szkoda że nie mogę oddać swojego życia komuś kto by tego potrzebował.

Jedyną drogą jest je sobie odebrać.

Muszę tylko znaleźć w sobie odwagę,

Potem już będzie ta upragniona chwila w której wszystkie troski i smutki odejdą.

Będę szczęśliwy gdy będę umierał........
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 mar 2010, 15:35

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez polakita 18 mar 2010, 16:02
Odwagą jest żyć i szukać wyjścia albo pomocy, a nie umierać!
polakita
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 mar 2010, 01:51
polakito

Jeśli to Twoje zdjęcie To jesteś bardzo atrakcyjną kobietą:-)

mysterlincoln,

Masz rację,że jest ciężko.NIe tylko Tobie i sam nie jesteś w tym gów.nie,że juz tak brzydko się wyrażę.

Czasami warto zastanowić się nad tym, dlaczego los doświadcza nas poprzez porażki. To jeszcze nie koniec świata, choć moze się Tobie tak zdawać.
NIe bede prawiła morałów w stylu "weź sięw garść" bo to tylko pogarsza sytuację.

Ale odpowiedz sobie na pytanie czy masz zamiar tak tkwić w takim beznadziejnym marazmie, zastoju? Chcesz pogrążać się dalej w związku z poniesionymi klęskami?
PO to los je Tobie dał,żebyś się podniósł.
Nie prosiłeś o nie, to wiadome.
Ale z autopsji mogę Tobie tylko powiedzieć,że pogrążanie się we własnym smutku i bezradności, pseudo-bezradności uczyni z Ciebie słabszego człowieka.
Jak każdy z nas masz swoją wartość. Warto też zastanowić się dlaczego utraciłeś pracę....moze dlatego,że jesteś wart lepszej, bardziej korzystnej dla Ciebie. A moze z innych przyczyn, narazie niezrozumiałych dla Ciebie.
Człowiek przywiazuje się do ludzi, rzeczy, miejsca i kazda zmiana, każde "nowe" wywoluje strach, lęk.
Popatrz jaki sukces odniesiesz jeśli zaczniesz patrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy......z tej pozytywniejszej-cięższej w Twojej sytuacji.

Na własne życzeni enie masz kontaktu z przyjaciółmi? Jeśli tak.....możesz to zmienic, jeśli nie..........to nie byli Twoimi przyjaciólmi.
Rodzina ma juz Ciebie dosć? Powiedzieli Tobie o tym? Czy są to tylko Twoje domysły?

To typowe myślenie depresyjne.
Fajnie byłoby gdybyś zaczął coś zmieniać w swoim życiu, choćbyś miał zaczynać od wstania z łóżka i ubrania się. to zawsze już coś, napewno lepsze od wegetacji.

Pisz....napewno zawsze znajdzie się ktoś kto przeczyta co napisałeś.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez mysterlincoln 19 mar 2010, 13:14
Nie widzę sensu by z tego wyjść.
O jeden raz za dużo się podnosiłem. Rok temu pękłem. Rzuciłem sam robotę. Nie miałem sił już.
W jeden rok zmieniłem 3 razy pracę na coraz lepszą. Z lepszą pensją. Wszystko dla niej. Ale to było za mało. Może przez to że nie miałem samochodu, własnego mieszkania i bogatych rodziców jak to inni mają....
Nigdy nie miałem granić mimo trudności zawsze dążyłem do celu dla niej. Nie umiem dobrze pływać a dla niej przepłynąłem jezioro...

NIe miałem samochodu. Autobusem nie chciała jechać do kina. Nad morze... Ale bezemnie jechała. Ze swoją rodziną,przyjaciółmi samochodem... Kiedy ciągle pytałem w końcu powiedziała że kiedyś jeździła autobusem i jest to mniej wygodne niż samochodem...

Ja do niej jeździłem na wigilie ona do mnie nie chciała pod pretekstem, że musi pomóc swojej mamie... gdy ja byłem u niej jej mama wszystko sama robiła....

Kiedy razem wracaliśmy do jej domu zawsze ją przodem puszczałem przez furtke wcześniej ją otwierając. Ona gdy przez nią przeszła pedziła do domu nie czekając na mnie. Kilka razy czekałem w furtce, a ona zawsze wracała w domu i się zapytała czemu nie idę. Ja się pytałem czemu mnie zostawiła ona na to że byłą pewna że jestem z tyłu. Przez pół roku tak pytałem a ona w końcu w złości że się ciągle o to pytam stwiedziła że to facet powinien się starać dla kobiety. Wtedy pojąłem że ona ma podejście takie do całości. Dla mne to było symbolem że ja się mam dla niej starać ona dla mnie nie musi.

Na początku było cudownie. Ona mnie masowała po plecach, ja ją z wdzięczności za jeden taki masaż trzyd dni masowałem. Tak po roku zdażało się że ja ją dzień w dzień masowałem. Kiedy ja poprosiłem o masaż położyła mi raz noge na plecach i zapytała czy mogę być. powiedziałem czy by mogła rękoma ona że jest zmęczona, że paznokcie się w góre będą jej odginać. Później mówiła że jej koleżanka raz masowała męża. Po masaży powiedział jej: a teraz możesz iśc pozmywać. I że niby jej koleżanka się obraziła. Powiedziałem jej że ja już nie pamietam kiedy ja byłem masowany, dopiero wtedy zrozumiała. Ja zrozumiałem że inni się starają mniej albo wogule. I dostają więcej. Kiedy robulismy sobie coś do jedzenia np pizze pomagałem jej. Kiedy obierałem pieczarki stwierdziła "czy nie da się wolniej". Ja jej co miesiąc kwiatek nosiłem. zawsze w tym dniu w którym się poznaliśmy. Gdy wieczorami do niej dzwoniłem stwierdzała że właśnie ogląda Housa i jak się skończy to porozmawiamy. Wtedy mówiłą że jest zmęczona i nie chcę o poważnych rzeczach rozmawiać wieczorami.

Zawsze mówiła że mnie bardzo kocha, i zrobi dla mnie wszystko. Lecz miałem świadomość że to wszystko jest wszystkim oprócz tych kilku rzeczy. Ja nić więcej nie oczekiwałem. Tylko 10% tego co jej dawałem. mogę ją cały miesiąc masować dzień w dzień żeby choć raz w tygodniu mieć samemu masaż. Mogę jej pomagać w jedzeniu i zmywać po jedzeniu jeśli nie będzie się nabijać.

Lecz dziś stwiedzam że zachowywałem się jak ciota. Jak pantoflarz. Że gdybym się zachowywał jak prawdziwy męzczyzna i ją traktował tak jak jej ojciej jej matkę to bym dostawał więcej. Moje całe życe to porażka z dziewczynami. Zawsze się bałem że mnie zostawią. WIęc starałem się najlepiej jak mogłem. Zawsze mnie zostawiały dla innych....

Jak to było z przyjaciółmi. Było bardzo dobrze. Raz pewnego kiedy z pracy dostałem bilety do kina zapytałem ją czy może jej przyjaciele by chcieli pojechać. Zawsze była ona dla mnie najważniejsza. Stwierdzili, że nie mają czasu. Poprosiłem moich przyjaciół. Zgodzili się. Potem jej przyjaciele się namyślili. Że jednak pojadą. TO ja swoim powiedziałem, że jednak jadę z jej przyjaciółmi i przeprosiłem. To ja nie byłem dobrym przyjacielem, pokazałem im że inni są dla mnie ważniejsi niż oni. Dziś nie trzymam z nimi kontaktu od tego czasu.....


Rodziną się mnie ciągle czepia. Rodzice ciągle mnie nachodzą do pokoju. Szydzą ze mnie że taki łody to powininen mieć więcej życia a nie się lenić. Że jestem leń i nie wiedzą co się ze mną dzieję. Zresztą nigdy mnie nie pochwialili w życiu. Zawsze tylko mówili co robie źle. Teraz tak jakoś powoli mi dają spokój. Ale żeby mi nie przeszkadzali zamykam się w pokoju.



Zmęczyło mnie szukanie ciągłych odpowiedzi. Kiedy ją pytałem stwierdziła że zadaje trudne i ciężkie pytanie. Dla mnie oznaczało to pretekst do nieodpowiadanie ze wzglę du na przypuszczalnie tę gorszą i smutną idpowiedź.

Zawsze mnie ciekawiło dlaczgo.

Dziś już nie chcę wiedzieć. To co tu opisałem to tylko skrawek myśli które mam w głowie i które mi nie dają spokoju.


Ona miała pewną chorobę. Bała się że ją zostawię przez. Nigdy bym jej nie zostawił. Pod koniec naszego związku kiedy w końcu poszedłem do psychologa i psychiatry. Powiedziała że nie wie czy będzie mnie w stanie kochać tak jak kiedyś. Ona się naprawdę zmieniła pod koniec się starała. Ale ja tylko widziałem ją poprzez przeszłość to jak było kiedyś. To mnie bardzo męczyło. Poczułem strach nie wiedziełem jaka jes naprawdę. Stwiedziłem że pod koniec stała się przez mój stan. Mimo iż ja był bym z nią w zdrowiu i chorobie ona mie powiedziała że nie chce być z chorym mężem. Chce mieć wybór .


Zrezygnowałem z leczenia. Nic nie pomagało. Z dnia na dzień jest coraz ciężej.
Nie chę mi się już żyć


Muszę tylko znaleźć w sobie odwagę,

Potem już będzie ta upragniona chwila w której wszystkie troski i smutki odejdą.

Będę szczęśliwy gdy będę umierał........
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
18 mar 2010, 15:35

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez emidepeaster 19 mar 2010, 14:19
Moim zdaniem twoja żona nie postąpiła właściwie - jeżeli naprawdę jesteś chory. Ale czy Ty naprawdę czujesz się chory? Bo to jest najważniejsze. Jeżeli tak - powinna zmienić swoje zachowanie i być bardziej tolerancyjna, mało tego - opiekuńcza. Jeżeli nie - to samo! - jeżeli tego akurat potrzebujesz! Po prostu się nie dogadaliście a może- nie dobraliście..? Odpowiedź pozostawiam Tobie. Wiem że jestem powierzchowna, ale żeby odpowiedzieć na Twoje pytania trzeba by zgłębiać bardzo psychikę. Sama chodzę do psychologa, właśnie dziś byłam i jestem w szoku, bo nigdy tak nie myślałam o własnej przeszłości. Możecie tam pójść razem.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
15 sty 2010, 20:39

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 25 mar 2010, 10:06
Ale mi się dzisiaj fajnie spało..
Jeżeli chodzi o zaburzenia snu spowodowane nadmiernym napędzeniem i rozbudzeniem to u mnie depakine rządzi....
...tyle że w dzień już musze sobie radzic samemu, bo w ciągu dnia bardziej przeszkadza niż pomaga( u mnie).....
...Ale bądź co bądź jak się śpi w nocy to jest pięknie
...Dla wybrednych zawsze można coś dorzucic na rano..p
depresyjny098
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 26 mar 2010, 11:07
cześć Wszystkim
u mnie tak jakby deczko lepiej
choćby już to , że jestem w stanie napisać posta , co ostatnio było niemożliwe...
Od kilku dni biorę ( na razie w minimalnej dawce ) Amitryptylinę. Jest to chyba ostatnia deska ratunku...Ponoć najmocniejszy ( obok anafranilu , którego nie toleruję-za mocny wychwyt serotoniny -akatyzja,oraz za mocna sedacja ) choć stary lek antydepresyjny
mam juz głęboko....skutki uboczne amitryptyliny w postaci kardiotoksyczności itd...wolę umrzeć za 10 lat na serce niz teraz na gałęzi,hehe
Jest deczko lepiej. Wprawdzie jestem lekko podminowany (noradrenalina) ale nie mam tak ostrych derealizacji i myśli samobójczych jak przed kilkoma dniami.
Zobaczymy jak lek sie rozkręci
Może będzie dobrze
Na razie nie funkcjonuje jeszcze zbytnio , ale nie odczuwam juz tak nieprzemożnej chęci odebrania sobie życia i taka jakby lekka nadzieja sie we mnie obudziła oraz dzięki noradrenalinie ukryty gdzieś, zagrzebany pod pokładami lęku i beznadziei wojownik
A jak u was?
Co u Ciebie Monika?
Pozdrawiam
Robert

[Dodane po edycji:]

Aha
Przy amitryptylinie od razu udało mi sie zredukować o połowe benzo, co tez nie jest bez znaczenia....
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 26 mar 2010, 20:16
Robcio666

Najbardziej irytuje mnie to,że nie rozumiem swoich stanów.
Raz jest to lęk z napięciem , rozkojarzenie i zmęczenie, innymi razy.......myślenie depresyjne,ze nie dam rady,że z tego nie wyjdę.
Raz jest napięcie, którego potem nie ma, a ja się zastanawiam dlaczego?
Wcześniej czekałam z utęsknieniem na kolejną sesję terapeutyczną, ostatnimi czasy..............boję się tam iść.........nie rozumiem dlaczego tak się dzieje. Ostatnio popłakałam siew samochodzie po terapii.
Myślę o tym wszystkim i wzdycham.........ciężko wzdycham.....
Nie wiem czy terapia działa? Czy tak to wygląda?
Mi się wydaje,ze nic nie robię...........a moze mi sietylko tak zdaje?

Zmęczona jestem, bardzo zmęczona.

Ale mam nadzieję........że będzie lepiej.

[Dodane po edycji:]

Leków nie biorę od 6 tygodni. We wtorek miałam uczucie,ze wariuję, że jednak leki mi są potrzebne. Zadzwonilam do terapeutki zapytać co sądzi na temat mojego powrotu do lekarstw.
Odwiodła mnie od tego zamiaru, trochę uspokoila, po tej rozmowie miałam dwa dni spokoju, względnego spokoju od napięcia.
Od wczorajszego wieczoru znowu napięcie..........w nocy źle spałam.
Nie rozumiem co się dzieje...........
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 29 mar 2010, 10:51
Witam wszystkich HOJ HOJ HOJ
Mam nowy lek VELAFAX się nazywa......Nazwa taka, że do ziół bardziej pasuje nie?
Podobno delikatny, łagodny, subtelny i nieskazitelny..p\
Całkiem wporządku działa w dzień.....no nie miażdż, a to jest dla mnie plus..dodaje energii, wyrazistości
Tylko jest jeden problem ROZBIJA SEN...Zaraz ponawijam w indeksie leków w wątku tego leku, może ktoś mi coś mądrego powie, pocieszy , przytuli..hehe.. co prawada biore kilka dni...ale wiecie jak to jest z tym snem...na dłuższą metę nie da rady wytrzymac
depresyjny098
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 29 mar 2010, 13:38
pewnie rozbija Ci sen przez wplyw na noradrenaline(nie masz zwiększonych lękow?).Ja sie balem zaczynam z tym lekiem bo juz bralem anafranil i o malo mnie on nie wpedzil w wariactwo nie wpędzil(chyba przez wplyw na noradrenaline)
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 29 mar 2010, 19:32
Mam lęki, mam...Zgadza się..W pierwszych dniach to nikogo nie dziwi.Ale masakry nie ma...Nie zdycham tj, po niektóryh...
Najbardziej nie do wytrzymania jest noc...no bo przecież kilka takich nocy i chodzenie po ścianach murowane...
Chyba velafax do Anafranilu się nie umywa..W sensie że Anafranil jest silniejszy z deczka....
Ale powiem ci, żeby nie te lęki, nad którymi aż tak strasznie nie ubolewam, bo nie są takie brutalne, (pewnie ze względu na małą dawkę), to to pobudzenie jest bardzo miłe jeżeli chodzi o dzień. Zabawa kończy się gdy zaczyna się noc,,,,hehe
No cóż, no pobiore. Nie jestem pierwszym lepszym leszczem żeby odstawiac po kilku dniach, chodź z drugiej strony nie jestem też masochistą...p



Ja rozumiem logikę lekarzy jeżeli chodzi o mnie....
No bo tak......seretoninowce mnie zajebiście męczą i mólą(równocześnie pobudzając..to jest ten pierrdolony paradoks), zapewne z tego powodu że działając na seretonine rozpieprzają pozostałe receptory..Leki takie jak mocloxil, Werbutrin i Anafranil są już bardziej bliskie mojego szczęścia, ale zajebiście agresywnie na mnie działają pewno ze względu na moc...No i teraz dostałem coś lightowego o szerokim spektrum, ale nie z taką brutalnością...
...Niby logiczne...ale w praktyce się okaże.
...okaże się ile dam rady nie spac..p
PS NIEKTÓRZY piszą że śpią po nim jak zabici...ja już nie rozumiem..
depresyjny098
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 06 kwi 2010, 23:43
.....Qrwa mam dosyc tego shitu !!!
Przepraszam za słownictwo
...amitryptylina działała raptem tydzień-zaczynałem pomału odzyskiwać rozum,jednak od tygodnia nastąpiła totalna regresja...
mam tego dosyc. dawno nie zmagałem sie z takimi derealizacjami i lękami
dzisiaj to juz apogeum-równie dobrze moglem cały dzień przespać-totalnie nierealny dzien miałem -wszystko w zwolnionym tempie, za szybą, dwuwymiarowe, bliscy -jakby obcy ludzie, myślę że jakbym wpadł pod auto to pewnie bym nie zauważył tego nawet
Świąt prawie nie pamiętam
dzisiejszego dnia w ogóle
mam dosyć
Idę się schlać do nieprzytomności-może zdechnę robiąc to w trakcie przyjmowania TLPD
mam to w du.pie
Nie zniosę tego dłużej.
To juz 3 wiosna jak jestem w takim stanie bez przerwy
Myślę nad skończeniem z tą nędzną wegetacją psychola
Dosyć tego
Robert

[Dodane po edycji:]

Wypiłem morze wódki przed chwilą....i co???
...nie wiem jak to interpretować, ale zamiast paść na ryj ( amitryptylina +benzo ) jestem trzeźwiejszy niz przez cały dzisiejszy dzień.....
nie wiem ,jak strasznie mam porytą chemie w mózgu skoro wódka przywraca mnie do normalności, do trzeźwego myslenia, nie mam derealizacji,jak wracalem teraz do domu świat wydawał mi się rzeczywisty.....
to skandal-mam tak poryty łeb , że nawet nie mogę sie upić-Brat pijany jak dziecko , a ja przywrócony życiu...
co z tego skoro , juz mam paniczny lęk przed porankiem , kiedy to nie będzie wyrazistego rozgraniczenia między snem a jawą......kiedy lęk i derealizacja będą koszmarem całodziennej wegetacji na granicy wariactwa lub samobójstwa.....
przecież nie będę pil od rana......
...a może to jakies wyjście z sytuacji??? takie wakacje od choroby
Chociaz mój ojciec po takim własnie piciu sie powiesił....
Obawiam sie jednak , że czeka mnie to obojętnie czy będę pił czy też zdychał na trzeźwo
Boże -jak ja nie chcę jutrzejszego dnia.....nie chce horroru derealizacji kompletnej i lęku...
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do