Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Nieperfekcyjna 03 mar 2010, 00:07
Domyślam się. :P Ale to jakieś poważne "dziury"? Co miałeś na myśli? Masz jakieś problemy z koncentracją, zaniki pamięci itd.? Co Ci się w ogóle zaczęło dziać po zachorowaniu (pomijając natrętne myśli)?
Nieperfekcyjna
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 03 mar 2010, 00:11
W sumie to mi cięzko stwierdzic co tak naprawde zmienilo się we mnie bo choruje juz od pierwszych klas podstawowki:) z tym ze teraz jest gorzej..


przez dziury w psychice rozumiem niemoznosc cieszenie się tym co dla wiekszosci jest powodem do radości..


hę swoja droga to po odlozeniu antydepresantow jakos trudniej zebrac myśli i skleic jakies poematyczne zdanie;)
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Nieperfekcyjna 03 mar 2010, 00:19
zdesperowany1 napisał(a):przez dziury w psychice rozumiem niemoznosc cieszenie się tym co dla wiekszosci jest powodem do radości..
To akurat dobrze znam. Uf, już myślałam, że to cholerstwo może poczynić jakieś gorsze spustoszenie w psychice. :P
Nieperfekcyjna
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 03 mar 2010, 00:22
:D

tak naprawde to dopiero sobie przypomnialem że przez swoje natretne myśli czesto trace kontakt z rzeczywistoscia...a więc jednak koncentracja na spory minus...ale nie jest to dla mnie az tak duzym problemem
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Nieperfekcyjna 03 mar 2010, 00:24
zdesperowany1 napisał(a):przez swoje natretne myśli czesto trace kontakt z rzeczywistoscia...
Tak całkiem? Naprawdę? Czy żartujesz?
Nieperfekcyjna
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 03 mar 2010, 00:34
no zdarza się ze nie wiem gdzie jestem ale trwa to dosyc krótko..bardzo dziwne uczucie.tak jakbys po upojeniu alkoholowym wstała i nie wiedziala gdzie jestes.
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 mar 2010, 00:40
Robert!

Fajnie,ze dajesz radę.
Juz wiesz co u mnie ;-)

Nieperfekcyjna!!

Wybacz moją ciekawość.....na co chorujesz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 03 mar 2010, 17:17
Wczoraj sobie zapodałem karbamazapine, to tak mnie zaktywizowało...zeby nie to że miałem dużo snu w plecy to bym przeleżał całął noc z otwartymi oczami....
Ale będę się musiał na niego przerzucic, bo depakine mnie zaczyna zmulac....niby nie otumania, ale nic się nie chce....
....Robert...Anafranil to najlepszy lek przeciwdepresyjny ze wszystkich jakie powstały....tyle że wolno się rozkręca...ja po 1,5 miesiącu śmiałem się do rozpuku....czułem pełnie szczęścia...to była wręcz euforia.Ale byłem cholernie nieustabilizowany po nim...Może z litem to będzie inna bajka.....Wiem że wyjechałem do roboty na wakację...Byłem właśnie na anafranilu wtedy...i jakiejś cholernej nerwicy dostałem....takiego cholernego bólu jakiejś,... manii......Po powrocie zmniejszyłem dawkę...i było w miare ok...ale się okazało że ta dawka nie załatwia mi sprawy snu.......Lekarz zapisał mi wtedy mirtazapine, która miała żekomo działac jak anafranil i jeszcze dodatkowo poprawiac sen....ale to była makabryczna decyzja.....Czyli podsumowując mnie anafranil cholernie rozchuśtywał...miałem euforię ale taka zakraszana nerwami, bólem, nieustabilizowana....w sytuacjii stresowej PONIOSŁEM KLĘSKĘ...
Sam się zastanawiam czy nie wrzycic go z powrotem....po nieudanych próbach z srii....anafranil to jest zupełnie inna bajka...
...ale kosi libido niestety...dosyc porządnie....
....ja na razie pobrubuje troszkę na depakine...jak zamuła będzie tak jak jest to ...wrzuce karbanazapinę...no i w sumie jak na razie większych perspektyw nie mam....może wróce do anafranilu....jakiś czas temu miałem to zrobic...teraz moje chęci odżyły....p
...Czyli tak,..... anafranil jest bardzo mocny na depresję....zajebiście rozwesela,,,daję szczęście i radośc z rzycia....mnie osobiście rozchuśtywał, może jak by szmata mi wtedy zarzyciła stabilizator to by to inaczej wyglądało , ale cóż....i niestety kosi libido
chyba najmocniej ze wszystkich leków..i wolno się rozkręca, ma sporo skutków ubocznych na początku...w sumie 2 tygodnie to trzeba pobrac na bank....przez 2-3 tygodnie może byc różnie, ale to nie ma nic do rzecz z efektem późniejszym.....w sumie to nie mogę zapodac anafranilu, bo i tak libido nie mam...najpierw muszę zanieśc wyniki hormonów do endokrynoloologa jak wpadnie trochę grosza...
depresyjny098
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 03 mar 2010, 17:38
depresyjny dobrze piszesz ...tez mi anafranil podnosil nastroj ale lęki zawazyly na odstawieniu tego leku.

Myslalem ze juz jest dobrze a znow jestem fatalnie pobudzony...zastanawialem się nad reboksetyna ktora dziala tylko na noradrenaline i paradoksalnie uspokojaja osoby z adhd ale wypilem dzisiaj kawe i serce dalo o sobie znac.]


Coż albo wenlafaksyna albo MAO


depresyjny na Mao dobrze sie czules? nie wracasz do moklobemidu?
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Nieperfekcyjna 03 mar 2010, 21:46
Monika1974, na nerwicę natręctw. :(
Nieperfekcyjna
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 mar 2010, 23:26
NIeperfekcyjna!!!!

Ja mam rozpoznane zaburzenia lękowo-depresyjne wg psychiatry, wg terapeuty psychodynamicznego zalamanie nerwowe (sierpien2009)
Długo się leczysz? Od kiedy masz tą nerwicę?

Ja odstawiłam leki 3 tygodni etemu, coraz gorzej się po nich czułam, czuje na dzień dzisiejszy wewnętrzna potrzebę uporania sie z tymi zaburzeniami bez leków.......z pomocaterapeutki.Poza tym zioła, magnez.
Nie wiem co będzie, jest cięzko. Ale staram się funkcjonować, choc tyle złości we mnie jest i zniecierpliwienia. To już prawie 8 miesięcy od kiedy mam objawy tych zaburzeń. A lękowa to jestem od dzieciństwa.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Nieperfekcyjna 04 mar 2010, 00:12
Monika1974, nerwicę mam od około 3 lat. Wstyd się przyznać, ale jeszcze się nie leczyłam. Wizytę u psychiatry mam umówioną na połowę marca. Też biorę magnez, ale na natrętne myśli jakoś nie bardzo pomaga. ;)
Trzymam za Ciebie kciuki. :smile:
Nieperfekcyjna
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 04 mar 2010, 00:42
Nieperfekcyjna

To długo wytrzymałaś sama z ta nerwiczką.
A objawy? Nasilone czy raczej delikatne?

U mnie to raczej napięcie przez cały dzień w zwiazku z czym złe samopoczucie, słabość, niechęć , brak motywacji, bóle głowy, pleców, mięsni karku, sztywnosć szyji, mdłosci- to ostatnio zauważyłam, lęki...rózne......przeróżniste.Zniecierpliwienie, łatwosć wytrącenia z równowagi, której już nie mam...., zlośc , z którą sobie nie radzę. Płytki oddech.....wciągam powietrze jak ryba co jakis czas bo wydaje mi się,że mi go brakuje.
Śpię...w miarę, wcześniej tak nie było. Wcześniej-około paxdziernika. listopada-roślinka bez żadnych emocji, w stanie zupełnego zobojętnienia, z lękiem kolosalnym przed wszystkim, z obcościa samej siebie.
Nie wiem ....czasami odnoszę wrazenie,że coś zaczyna się klarować, ale pomimo tego ciagly strach czy z tego wyjdę.

W pracy funkcjonuje jakoś.....pomimo odpowiedzialnego stanowiska. Ale od konca paxdziernika do połowy grudnia byłam na L-4. Po pracy przychodzę wyczerpana, zmęczona, potem nie mam siły na nic. A weekendy są najgorsze bo sobie nie potrafię czasu zorganizować, zmobiizować się do czegoś,żeby się zająć czymkolwiek. Często kładę się i zasypiam. Budzę się i znów to samo.
Czasami , momentami tylko w ciagu dnia jest dobrze. To nie ja..........Monika sprzed roku.

A jak u Ciebie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Pain 04 mar 2010, 18:49
Kochani,

po wielu przejściach trafiłam z powrotem do lekarza. Miałam tyle do powiedzenia, bo nie było mnie na wizycie od ponad miesiąca... Powiedziałam babce o wszystkim: o ciągłym płaczu, strachu, ranach na rękach i próbie samobójczej... Chciała mnie wysłać do psychiatryka, ale się nie zgodziłam. Nie byłam i nigdy nie będę na to gotowa i myślę, że poradzę sobie bez tego. Wczoraj miałam kolejny kryzys, do tego stopnia, że moja matka pierwszy raz usłyszała, że ryczę i przyszła mnie pocieszać. Zrobiło mi się tak wstyd, że od razu odechciało mi się ryczeć. Dziś mi kupiła magnez z B6 + melisę. Chyba się przejęła. Przy okazji dowiedziała się, że ryczę, bo mój chłopak gorzej się czuje. Ale wiecie co? Im jest gorzej, tym więcej mam siły do walki! Robię się tym bardziej uparta i z tym ogromnym uporem będę walczyć o siebie, o niego, o nas. Wiem, że warto. Związek z tym wspaniałym, ale niestety bardzo chorym chłopakiem, to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Ciągle mi powtarza, że nie jest mnie wart, że jest beznadziejny, że jest nikim... To mnie boli, ale z tym większą siłą wpajam mu, że jest dokładnie na odwrót. Już sam fakt, że oddałam mu całą siebie - właśnie jemu, nikomu innemu! - fakt, że kocham go nad życie i zrobię dla niego wszystko, cokolwiek by to nie było, świadczy o tym, że jest wart mojej miłości, że jest wspaniały (bo jest, /cenzura/, lepszego człowieka nigdy w swoim życiu nie spotkałam!) i nigdy, przenigdy nie był i nie będzie dla mnie nikim. I jeśli myślicie, że pozwolę jakiejś durnej chorobie odebrać sobie tak piękną miłość... Nie, nie stracę tego. Po raz kolejny powtórzę, bo tym samym upewniam samą siebie: nawet jeśli będę musiała walczyć za nas oboje, wyciągać go za uszy, naprzykrzać się aż mnie znienawidzi, to za cholerę się nie poddam i pokażę mu, że możemy być silni. Zobaczcie, idzie wiosna. Wszystko będzie inaczej wyglądać. Spacery, więcej czasu spędzanego na powietrzu, razem, w atmosferze szczęścia i miłości (bo tak właśnie wyglądają nasze spotkania) - drobnymi kroczkami wyjdziemy z tego. Ja go wyprowadzę. I wiem, że on wyprowadzi mnie. Pewnie nie wierzycie w to, co ja, że tak bezgraniczna miłość może coś zdziałać w naszej chorobie, ale ja będę w to wierzyć. Wiem, ile dzięki temu zawdzięczam. Tyle dobrych uczuć, emocji. Wystarczy, że na niego patrzę, a moje serce szaleje z zachwytu! I to właśnie ja! Ja, szara mysz, raczej nieatrakcyjna i aspołeczna...jestem jego dziewczyną. Będę o to walczyć jak lwica. Dzięki temu trzymam się w ryzach i chcę walczyć. To takie ważne, nie wyobrażam sobie, bym miała kiedykolwiek odpuścić. Wiem, że może mu się znudzić to, co mówię, ale wszystko co robię, robię dla jego dobra, aby uwierzył, miał nadzieję, zrozumiał... Koniec z cholernym użalaniem się nad sobą. Kiedy mózg będzie mówił 'Jesteś do niczego', ja będę odpowiadać 'Weź spierdalaj' i tyle. Muszę być silna. Zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo jego nastrój wpływa na mnie. Ale jeśli mimo wszystko wypnę się na zły nastrój i będę nadal silna, to jemu się polepszy, kiedy zobaczy, że ze mną jest ok. To na tej zasadzie to działa. Jeśli będę musiała przejść samą siebie, aby rozpocząć ten łańcuch pozytywnego myślenia, to tak właśnie zrobię i nie ma mowy o porażce. Zbyt wiele ich poniosłam. Jutro, kiedy znowu go zobaczę, przytulę i pocałuję, całą sobą pokażę ile jest wart, jak bardzo jestem dzięki niemu szczęśliwa. Przecież to widać! Czasami nie można tego powiedzieć, bo mi na przykład brakuje słów, by wyrazić jak wielkim darzę go uczuciem, ale można to pokazać, i ja to właśnie zrobię. Choćbym zmierzała na skróty prosto do piekła, choćbym upadała w dół i choćby niebo waliło mi się na głowę, w krytycznym momencie zawsze zawrócę z drogi autodestrukcji i z niej, przysięgam na własne życie, wyprowadzę i jego. Jako różni ludzie macie różne marzenia: zamieszkać na Hawajach, mieć drogi samochód, kupę kasy i fajne mieszkanie. Wiecie jakie to budujące mieć marzenie takie jak ja? Moim jest doprowadzenie, nawet przez drogę męki i cierpienia, do szczęścia mojego i jego również. Tak będzie, bo taki jest mój życiowy cel. Potem, gdy go osiągnę, mogę go zmienić. I wtedy będę sobie życzyć bardziej przyziemnych spraw typu mieszkanie w Norwegii, o którym sobie czasami z chłopakiem myślimy na głos. Dam sobie radę, trzymajcie za nas kciuki.

Pozdrawiam,
Angie.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
13 lis 2009, 18:23
Lokalizacja
Solec Kujawski

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do