Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 14 lip 2006, 17:56
Ależ wy jesteście głupi. Nie mam zamiaru na Was niczego zwalać!!! Poprostu nic juz nie piszcie i dajcie mi swiety spokój, prosze admina o usuniecie postu i niech bedzie po staremu. Nic od was nie chce i nie chce wpedzac was w poczucie winy. Ten posta tak długo przetrwał zapewne dlatego ze moze niektorzy wiedza o czym mówie. Ale skoro wiekszosc chce tego to rozumiem admina, że nie moze kierowac sie "zachciankami" jednostki. Wiec zeby dluzej nie stawiac gow niezrecznej sytuacji, prosze o usuniecie postu. Mimo wszystko dziekuje wszystkim.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez eliss 14 lip 2006, 18:33
Po pierwsze wcale nie pisze, że każdy chory na nerwice po zażyciu np. prozacu umrze (więc proszę nie przekręcać!!!), ale prawdą jest, że jeśli się ma silną nerwicę to zażycie takiego leku bardzo łatwo może spowodować zapaść. Prawdą jest także, że po powstaniu prozacu depresja została bardzo spopularyzowana. I jest to widoczne choćby w ilości diagnoz medycznych - czytałam o tym w paru miejscach (i były to źródła poważne m.in. pisali to psychiatrzy badający ten problem). Zanim pojawił się prozak diagnozowano mniej więcej pół na pół przypadki nerwic i depresji, po pojawieniu się prozacu i jego kampanii reklamowej (która swoją drogą była niesamowita choć prosta) nagle zrobiło się tak, że prawie nie ma diagnoz nerwic w stosunku do ilości diagnoz depresji. No i jest to już problem dlatego, że nerwica leczona jak depresja pogłębia się. I jeszcze raz podkreślam, że nie jest to mój wymysł, a czyste fakty. Przy czym nie krytykuję tu prozacu uważam go za wspaniały lek dla osób, które mają depresję i chyba każdy kto choć trochę czytał oprozacu przyzna, że jego stworzenie było przełomem w psychiatrii i sam lek jest naprawdę przełomowy i bardzo ciekawy.

Napisałam tylko żeby po prostu uważać z lekami dlatego, że często bardziej pomoże zrozumienie osoby, która ma problemy i rozmowa (czyli psycholog albo po prostu przyjaciel) niż zażywanie leków. Właściwie użyte leki są super, ale niewłaściwie mogą mocno zaszkodzić. Każdy to przecież wie – nie pisałabym tego, jako że to prawda powszechna, ale w sytuacji kiedy zarzuca mi się fobie to muszę się jakoś wytłumaczyć, prawda ?:)

Ty DarkAngel w ogóle dziwnie się zachowujesz bo tylko ją zawstydzasz. Jest rzeczą oczywistą, że jeśli się na nią tak napadnie to dziewczyna się jeszcze bardziej zawstydzi co właśnie zrobiła. Psycholog rozumujący w taki sposób jaki Ty reprezentujesz to właśnie jest to przed czym trzeba uciekać :)

Następna sprawa - to to, że nie namawiam jej do cięcia - właśnie po to sugerowałam jej obejrzenie tamtego filmu żeby dostrzegła w nim inne spojrzenie na problem. I dalej uważam, że czarownica powinna mniej zwracać uwagi na takie krytyczne wypowiedzi pod jej kierunkiem. Dziewczyna krzyczy o pomoc, a wy ją dołujecie. Jak jest taka nagonka to faktycznie nikt nie napisze niczego szczerze o swoich problemach bo będzie się bać, że reszta go wyśmieje. Skoro temu ma służyć to forum to ok, tylko należy zwrócić uwagę na to że to, żeś ją DarkAngel zawstydził to nie rozwiązało jej problemu, a tylko go pogłębiło bo ona i tak będzie (bojąc się ośmieszenia) mówić, że jej już przeszły te 'głupie myśli', a tak naprawdę tym bardziej może pomyśleć, że należy takim jak Ty osobom udowodnić, że mówi poważnie.

Deunia – ja nie napisałam, że lekarze są z gruntu źli. Napisałam, że trzeba uważać dlatego, że akurat mam takie doświadczenia i nie chodzi tu bynajmniej o nerwicę tylko o inne choroby i błędy medyczne wynikające z braku wiedzy u lekarza (co jest zadziwiająco częste), pomyłki (co jest do wybaczenia bo każdy może się pomylić, ale nie umniejsza to niestety złych skutków) oraz celowo złe działania bo np. lekarzowi się nie chce poczekać żeby zdjąć komuś opatrunek po odmoczeniu go więc odrywa go razem z naskórkiem (to tylko przykład – nie jedyny - który miał miejsce w mojej obecności i jeszcze ze słowami na ustach ‘bo ja się śpieszę bo chce wyjść z pracy’). Poza tym nie są to tylko moje doświadczenia więc nie przypisuj mi od razu fobii społecznej bo to jest nieco głupie – taka szybka diagnoza. Mogłabym w odpowiedzi na to napisać, że Tobie się z kolei wydaje, że jesteś nieomylna i idąc dalej mogłabym też Ci przypisać jakąś chorobę psychiczną, obsesję czy coś podobnego. Ja jednak jestem nieco silniejsza od czarownicy i nie boję się tak opinii społecznej i tego co o mnie myślicie, zwłaszcza, że przecież się nie znamy. Ważniejsze jest to jak mnie odbiera moje bliskie otoczenie moich przyjaciół i znajomych, czy mojej rodziny, a i na tym polu nie zaprzedam się tylko po to żeby ktoś mnie polubił, czy choćby zaakceptował. I to jest właśnie też ważna sprawa, że czarownica jest w tym momencie osłabiona psychicznie i łatwo możecie ją zranić i upokorzyć bo ona teraz jest na to podatna, a przecież nie powinno tak być prawda? Celem jest to żeby czarownica się pozbierała i żeby nie przejmowała się tak mocno tym co piszą czy mówią inni ludzie. Oczywiście niech bierze to pod uwagę i niech to przemyśli, ale niech jej to aż tak mocno nie rani. Na tym polega normalny stan ducha – zdrowego ducha.
Niemówienie o problemach nie sprawi, że te problemy znikną.
Natomiast co do psychologów jeszcze i psychiatrów to jeszcze raz podkreślam, że wcale nie twierdzę, że wszyscy są beznadziejni, ale niestety sporo jest, a jest to tym gorsza sytuacja, że akurat zgłaszają się do nich osoby, które są szczególnie delikatne i dlatego bardzo ważne jest żeby taki psycholog potrafił właściwie pokierować taką osobą. Żeby potrafił ją otworzyć i po prostu zlikwidować problem, pokazać, że jest on do rozwiązania lub nieistotny, lub, że są inne ciekawe rzeczy, którymi ta osoba może się zainteresować czy nawet już się interesuje.
Mam kolegę, który poszedł na psychologię – jest bardzo fajny i świetnie się z nim rozmawia – kompletnie bez napięć i cały czas śmiech. Naprawdę fajna osoba tyle, że on nigdy nie doświadczył żadnych mrocznych nastrojów duszy i jeśli rozmawia się z nim na jakiś temat – np. jakiejś metody w psychologii to on po prostu tego nie czuje (nie czai tego). On należy do tych osób, które są naprawdę sympatyczne i myślę, że dobre i na pewno będzie się starał pomóc swoim pacjentom i pewnie części pomoże, ale on nie ma tej intuicji, pewne metody psychologiczne trzeba mu mocno wytłumaczyć żeby załapał o co w nich chodzi. Nie mówię, że on będzie złym psychologiem, będzie jednak wyuczonym psychologiem bez wewnętrznej intuicji (chyba że w przyszłości stanie się coś przełomowego). Jeszcze raz podkreślam jednak, że nie piszę że on będzie złym psychologiem jednak przez brak intuicji może zaszkodzić komuś nieświadomie. Niestety w leczeniu nerwicy ważne jest zrozumienie pacjenta – ważne jest dostrzeżenie tego, że pewne rzeczy są dla niego ważne – nie można go wyśmiać mówiąc, że robi widły z igły. I są tacy lekarze, którzy mają to wyczucie, mają tą intuicję i oni są naprawdę świetni. Tylko znowu tak dużo takich osób nie ma. I o to mi właśnie chodziło żeby czarownica jeśli zdecyduje się pójść do jakiegoś terapeuty to żeby nie traktowała go jak nieomylnego boga. Żeby postarała się wyczuć czy to jest taka osób, która faktycznie może jej pomóc, a jak nie to żeby spróbowała pójść do kogoś innego.

Tak jeszcze odnośnie tego, że sporo lekarzy jest złych no to niestety ja naprawdę bym chciała żeby było inaczej bo naprawdę bardzo jest mi przykro z powodu cierpienia tych wszystkich osób, którym zaszkodzili lekarze (i nie chodzi tu o mnie). Wiesz Deunia może masz po prostu szczęście i nie było Ci dane wysłuchiwać o tym jak ktoś z bliskich Ci osób (a także osób znajomych) opowiada Ci co zalecił lekarz, albo jak zareagował praktycznie odmawiając pomocy. To są straszne rzeczy i w takich wypadkach chciałoby się mieć jakąś moc żeby tym wszystkim ludziom pomóc. Rozumiem, że część osób mnie potępi za napisanie paru zdań mniej optymistycznych no, ale takie są fakty. Mogłabym Ci przytoczyć przykłady sytuacji, które naprawdę źle się skończyły (włącznie ze zgonem), ale nie temu służy ten wątek. To jest smutne, ale trzeba mieć na tyle siły żeby móc wiedzieć, że takie rzeczy też są na świecie.
I czarownica jak i inni musi po prostu nabrać siły i zrozumienia i musi też nabrać szacunku dla siebie samej i siebie pokochać, żeby po prostu mogła normalnie stawiać czoło także nieprzyjemnym życiowym sytuacjom. To nie będzie wyzdrowienie jeśli zakażecie jej mówić o złych myślach i jeszcze będziecie ją zawstydzać chcąc od niej usłyszeć tylko regułkę że ‘życie jest piękne’. Ona musi to poczuć – musi sama się przekonać, że mimo złych rzeczy jest w życiu coś co jej się podoba – co jej daje satysfakcję – nawet jeśli dla kogoś innego będzie to głupie czy nieważne.
Moim zdaniem jeśli czarownica napisała to co napisała to to co powinno się w tej chwili dla niej zrobić to okazać jej odrobinę empatii i zachęcić ją do terapii. Przy czym uważam, że ona może być w stanie wyjść z tego nawet bez terapii, ale ponieważ nie znam jej to raczej lepiej by było gdyby skorzystała z terapii. Tylko żeby się nie załamywała jeśli trafi na lekarza, który zamiast spróbować ją zrozumieć zacznie ją zawstydzać i wymuszać na niej bezmyślne przyrzekanie, że ‘nic głupiego’ już nie zrobi.

A Ty DarkAngel to... ręce opadają ... Skąd Ty bierzesz te brednia, które wypisujesz? I jeszcze do tego piszesz to tak jakbym niby ja coś takiego pisała – to namawianie do śmierci z wykrwawienia – gdzie Ty to wyczytałeś w tym co ja doradzałam ?? W tym jak jej pisałam, że samobójstwo ma sporo negatywnych stron ?? tam to wyczytałeś, że ja ją namawiam ??
Mam nadzieje, że czarownica choć na razie nieśmiała lepiej potrafi czytać niż DarkAngel.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez anita27 14 lip 2006, 18:55
elis,zwroc uwage na to ile z nas probowalo Czarownice podniesc ale ona sama upada nisko i nie wyciaga wnioskow, nic nie chce do niej dotrzec.Naprawde rece opadaja.
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez eliss 14 lip 2006, 19:21
anita27 napisał(a):elis,zwroc uwage na to ile z nas probowalo Czarownice podniesc ale ona sama upada nisko i nie wyciaga wnioskow, nic nie chce do niej dotrzec.Naprawde rece opadaja.


Ona nie upadła wcale tak nisko - nie przesadzaj - to, że myśli o śmierci to nie jest niski upadek. Nie jest sposobem na życie udawanie, że śmierć nie istnieje. Tak naprawdę właśnie uważam, że można jej stosunkowo łatwo pomóc, że właśnie to nie jest taki tragiczny przypadek.
Wszyscy, którzy wcześniej do niej pisali pocieszali ją i to było ok - może niezbyt sprawne, ale przynajmniej poczuła, że są ludzie (nawet obcy), którym zależy na innych. W ten sposób może się otworzyć na ludzi spoza kręgu jej własnych obecnie najbliższych jej osób. Ktoś wcześniej jej napisał, że nie musi robić nic wielkiego dla świata, nic po sobie zostawiać - i to też było ok - mało przekonywująco podane, ale myśl właściwa.
Osobiście uważam, że to miało pozytywny dla niej wydźwięk. Następny krok to terapia, a poza terapią może ważniejsze odnalezienie w życiu tego co mogłoby sprawić, że będzie jej się chciało żyć. Może złą drogę jej zasugerowałam, ale na pewno coś jest co by mogło ją zainteresować. Z tego co pisze, jak się wyraża czarownica wygląda na inteligentną osobę i uważam, że teraz po prostu trzeba ją trochę wspomóc i bez problemu się pozbiera. Ostatecznie od czego są psychologowie ?? A to forum to wydawało mi się że też powinno służyć takim sytuacjom, żeby jak ktoś ma doła, a nie ma terapeuty ani przyjaciela, który go zrozumie, to żeby ten ktoś mógł tu coś napisać i żeby osoby które go rozumieją mogły mu wtedy pomóc.
Mnie w tym wszystkim zadziwia fakt jak taki DarkAngel niby mając nerwice tak bardzo nie rozumie czarownicy.

W każdym razie uważam, że taki post - prośba o taką 'anonimową' pomoc w trudnej chwili jest jak najbardziej ok - to jest pierwszy krok po prostu.
Nie ma co liczyć na cuda, że po paru odpowiedziach typu 'nie zabijaj się' lub 'życie jest piękne' czarownica błyskawicznie się pozbiera. To jest tylko pierwszy krok - idealnie by było gdyby było to czyste wsparcie - bez tekstów DarkAngela i temu podobnych. Po prostu powinny wypowiadać się tylko te osoby które faktycznie chcą jej pomóc w danej chwili, a te osoby którym się ten post nie podoba powinny dyplomatycznie milczeć - co to za chore pomysły żeby komuś kto jest załamany mówić, że jest beznadziejnym przypadkiem, albo temu podobne. Jak nie chcecie pomóc to po prostu nic nie piszcie.

[ Dodano: Pią Lip 14, 2006 7:38 pm ]
speedcore terror napisał(a):
anita27 napisał(a):elis,zwroc uwage na to ile z nas probowalo Czarownice podniesc ale ona sama upada nisko i nie wyciaga wnioskow, nic nie chce do niej dotrzec.Naprawde rece opadaja.

zastanawia mnie tylko, na ilu innych forach psychologicznych czarownica zalozyla takie watki? ile wrazliwych ludzi szantazowala? dark angel powiedzial jej kilka slow prawdy, to oczywiscie nazwala nas glupkami, wiem, prawda boli, a jak...


A mnie zastanawia dlaczegóż Tobie się wydaje, że celem czarownicy jest szantaż? Naprawdę w to wierzysz?? że dana osoba wpada na pomysł 'o! super zabawa! poszantażuję sobie wrażliwych ludzi'
:)

Czy to nie jest zbyt egocentryczne podejście myśleć, że ktoś chce się zabić tylko w tym celu żeby wywrzeć na Tobie wrażenie??

A co do słów DarkAngela - one są według Ciebie i według rzecz jasna niego prawdziwe, ale według np. mnie one wcale nie są prawdziwe. On powypisywał takie brednie jakby wierzył, że ja ją namawiam do podcinania żył - i Twoim zdaniem to jest prawda, jak nic takiego nie miało miejsca?? W dodatku on _musi_ zabrać głos choć kompletnie nic nie rozumie, ale on _musi_ się wypowiedzieć i skrytykować to co np. ja napisałam, choć od razu widać, że on zupełnie nic nie zrozumiał.
Słuchaj - ok, że on się wypowiada - jego prawo, ale niech nie przekręca i niech nie wmawia ludziom rzeczy, który nie miały miejsca, a Ty nie pisz potem, że to 'prawda' która boli bo w ten sposób to oddalamy się od prawdy na całe kilometry.

Wiesz ja się nie dziwie czarownicy, że się wkurzyła - człowiek (ona) się wywnętrznia, a tu nagle ktoś wylatuje, przekręca wszystko na opak i oczywiście stara się zwrócić uwagę na siebie - nieomylny, mądry.. ach!.. i do tego jeszcze taki gość, że ludzie chcą na nim zrobić wrażenie popełniając samobójstwo :)

:) :) :)

Wszyscy interesujący się nerwicą wiedzą, (a jeśli nie to się dziwię) że właśnie taka postawa - teksty typu 'weź się w garść bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi', 'udajesz', 'próbuję ci pomóc, a ty ciągle robisz mi na złość i się nie starasz', 'tak naprawdę jesteś po prostu słaby, a odrobina samokontroli by Cie od razu wyleczyła z tej nerwicy' - właśnie takie teksty znakomicie prowadzą do nerwicy.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez agapla 14 lip 2006, 19:50
A ja powiem tak zamiast myślec o samobójstwie może warto czasem pomóc komuś innemu ,proponuje zgłosic sie na wolontariat do hospicjum gwarantuje ze wszystkie myśli samobójcze przechodzą,jak sie zobaczy ten ogrom cierpienia ludzi którzy pragną usilnie żyć.Niedawno przez to przechodziłam i teraz ciesze się że miałam tylko nerwicę!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez anita27 14 lip 2006, 20:01
elis,zle nas rozumiesz,mnie rowniez zle zrozumialas.Czarownicy tlumaczylam jakim bledem jest samobojstwo bo sama tego probowalam i nie zaluje ze mi sie nie udalo.ja lubie pomagac ludziom tylko oni czasem nie chca pomocy. W zyciu trzeba miec zajecie bo jesli go brak mysli coraz bardziej nas doluja
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez eliss 14 lip 2006, 20:02
agapla pocieszanie się tym, że ktoś ma gorzej nie jest żadnym wyzdrowieniem. Zawsze znajdzie się ktoś kto ma gorzej i co z tego?
Ona ma polubić siebie i polubić życie czy powiedzmy coś w życiu, a nie przerażać się cierpieniem i straszną śmiercią, które są obecne na świecie.
Poza tym jak ktoś jest podłamany to jeszcze bardziej robi to na nim wrażenie bo jest delikatniejszy - co Ty jej radzisz? żeby nabrała wyrzutów sumienia, że nie ma tak źle, a narzeka?
Ona ma prawo narzekać, bać się, czy martwić się - każdy ma prawo. Conie zmienia faktu, że i tak w porównaniu z kimś innym może być w lepszej sytuacji.
Poza tym jeszcze ona będąc w silnym stresie ma obniżoną odporność. Na pewno to jest ostatnie co bym jej radziła - pchanie się do hospicjum czy szpitala, gdzie może się czymś zarazić co dla osoby w pełni zdrowej i silnej (nie tak zestresowanej jak ona teraz) wcale nie musi być groźne.

Niech ona po prostu skoncentruje się teraz na sobie. A jak już dojdzie do siebie to będzie miała i siłę i odporność żeby pomóc innym, jeśli to właśnie ma w życiu robić.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez czarna741 14 lip 2006, 20:47
Wiesz elise pisałas że ludzie tutaj próbowali pomóc czarwnicy , niezbyt sprawnie , ale było to ok(tak to chyba ujęłaś)
Moim zdaniem było to bardzo ok bo wypływało to z ich wnętrza , pisali co czuli ponieważ sami kiedyś przeżywali coś podobnego.

eliss napisał(a):Mało widzę tu osób, które pragną śmierci wiedząc, że da ona ulgę - bo przecież da - to jest oczywiste. Ludzie zasłaniają się pustymi sloganami o tym jakie cudne jest życie. Myślę, że można doceniać uroki życia i uroki śmierci jednocześnie i to jest chyba najlepszy stosunek. Wiesz, mnie zawsze myśl o śmierci podnosiła na duchu - może to też sposób dla Ciebie - pomyśl - cokolwiek zrobisz, cokolwiek się wydarzy w końcu umrzesz. Jak będziesz mieć pecha to będziesz jeszcze długo cierpieć i długo żyć, ale jak będziesz mieć szczęście to może znajdziesz szczęście w życiu (w czymkolwiek), albo może nie znajdziesz szczęścia, ale za to szybko umrzesz, najlepiej jakoś nagle.

To zdanie chyba najbardziej miało ją wesprzec. Wiem wiem próbowałaś dalej bardziej "sprawnie"
eliss napisał(a):Najfajniej rzecz jasna byłoby gdyby można po prostu zniknąć, nacisnąć guzik i nie żyć - no niestety nie jest tak dobrze :)

Ale najlepszym sposobem który powalił mnie z nóg była rada dlaczego niie popełniac samobójstwa i opisywanie wszystkiego po kolei.
eliss napisał(a):Wiele osób pisało o tym jakie to życie jest cudowne :) fajnie jeśli w to wierzycie, zresztą życie pewnych osób na pewno jest cudowne, ale nie ma się co oszukiwać, że życie innych nie bywa udręką. Straszne są te teksty o tym jak to w życiu każdego są piękne chwile i tak warto żyć. Osobiście jeszcze nie popełniłam samobójstwa i prawdopodobnie nie popełnie, ale takie teksty w stylu pseudopsychologa to naprawdę jest to co większość normalnych ludzi zagrzewa do podcięcia sobie żył, bo to pokazuje jak wielu ludzi nic nie rozumie i na jak niskim psychologicznym poziomie funcjonują. Czy naprawdę komuś pomógł ktoś - psycholog czy nie psycholog - mówiąc takie rzeczy ?? szczerze wątpie

To stwierdzenie natomiast jest bardzo" budujące" , szczególnie dla ludzi z depresją. Gratuluję że na tak "wysokim" poziomie psychologicznym funkcjonujesz.Twoje rady pewnie bardzo jej pomogły, bo my przecież robiliśmy to niezbyt "sprawnie"
Wiem co teraz napiszesz , że nie zroumiałam Twojego przesłania.
Odpowiem CI zroumiałam, ale jeżeli ja chciałabym popełnic samobójstwo to pewnie takie rady tylko by mnie dobiły. Faktycznie życie to nie jest niestety bajka ale pisałam już że są też dobre chwile i dla nich warto życ.
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez eliss 14 lip 2006, 21:03
anita27 i to jest bardzo dobrze, że jako osoba doświadczona (w tym sensie że masz próbę samobójstwa za sobą) próbujesz pocieszać czarownice, czy wyjaśniać jej, że to nienajlepszy pomysł. I tak właśnie powinnaś postępować. Natomiast co do tego, że że są ludzie, którzy nie chcą żeby im pomóc - w ogóle w to wątpie bo oni raczej wstydzą się, że bardzo chcą tej pomocy i to często wstydzą się bo właśnie wiedzą, że inni mają gorzej i wstyd im prosić o pomoc. No, albo z innych względów przybierają pozę 'niechcących pomocy' i często te powody mają związek ze wstydem. Dlatego to nie jest sposób mówić komuś, że powinien się wstydzić że narzeka bo i tak (w porównaniu z kimś tam) ma dobre życie.
Można przecież spojrzeć w drugą stronę i jest rzeczą oczywistą, że zawsze znajdzie się ktoś kto ma lepiej niż Ty no nie? Ale czy to jest na pewno dołujące? Może to raczej po chwili zastanowienia może właśnie otworzyć człowieka na fakt, że może prosić o pomoc? Może to jest właśnie lepsza droga? Niech ona (czy ktoś w podobnej sytuacji) uświadomi sobie, że po prostu ma prawo źle się czuć, albo ma prawo prosić o pomoc, a inne osoby które ją atakują - to te osoby są w błędzie.
Idąc dalej co do tego pomagania innym - to jest ok, ale sememu można być taką potrzebującą osobą, prawda? więc nie byłoby logiczne gdyby w danej chwili pomóc tej osobie która tego potrzebuje, a później zająć się innymi? tak się zwykle robi przecież. Więc niech w tej chwili czarownica pomaga sobie, a nie innym - to tak samo wartościowe jak by ta pomoc była skierowana do jakiejkolwiek innej osoby bo ona nie jest gorsza od innych - jest tak samo wartościowa i tak samo ma prawo do tej pomocy.

Jeszcze odnośnie tego, że napisałaś, że trzeba mieć zajęcie bo jego brak sprawia, że myśli nas dołują. Tak się faktycznie dzieje, ale zazwyczaj jak ktoś ma depresje. Chodzi mi o to, że tak naprawdę to nie jest normalne u w pełni poukładanej, zadowolonej z życia osoby. Ja nie chce żeby czarownica, albo ktokolwiek inny zapominała o swoich problemach zajmując się jakąś pracą - to nie jest zdrowe. Ona powinna po prostu najpierw na tyle na ile to możliwe uporać się z tymi problemami, a nie je blokować i wypierać. I wydaje mi się, ale nie miej mi tego za złe, że jesteś bardzo wartościową osobą, ale nieszczęśliwą. Dobrze, że nie chcesz już śmierci, ale jeszcze brakuje Ci szczęścia i uważam, że Ty także powinnaś więc robić dla siebie samej niż dla innych. Ty mi troszkę wyglądasz na osobę z depresją, która ma na głowie mase rzeczy, zajmuje się masą osób, pracą itd. i naprawdę robi bardzo dużo rzeczy i zajmuje się i pomaga wielu osobom, ale zapomina o sobie. Jest w Tobie jakiś smutek, a chciałoby się żeby go nie było, żebyś chciała żyć nie tylko w obawie przed śmiercią, albo tylko z obowiązku. Myślę, że przydałby Ci się ktoś komu byś się otworzyła, tak żebyś nie musiała robić tysiąca rzeczy żeby 'nie myśleć'.
A co do czarownicy jeszcze to przecież widać, że ona chce pomocy, akurat u niej nie ma problemu z tym, że może jej nie chcieć - widać, że ona chce. I nie założyła tego wątku dla zabicia czasu, czy żeby w kimś wzbudzać jakieś wyrzuty sumienia.

[ Dodano: Pią Lip 14, 2006 9:25 pm ]
cóż czarna, to jest Twoje zdanie - ma Ci się prawo nie podobać moje, choć i tak nie sądzę żebyś mnie w pełni zrozumiała.
Moim zdaniem jeśli ktoś myśli o samobójstwie, a nie działają takie teksty, że warto żyć... to jest pewnym wyjściem pokazać tej osobie, że są jeszcze inne negatywne strony samobójstwa, których nie wzięła pod uwagę. To jest szybkie - to są fakty. Nad innymi rzeczami ona może się zastanawiać, ale faktów takich jak to, że może sobie np. uszkodzić mózg przedawkowując środki nasenne i potem być kaleką - takiego faktu ona nie może odeprzeć - on nie podlega dyskusji. Więc może w chwili kiedy ją tak bardzo korci to podcinanie to może jednak jest sens uświadomić jej, że to nie jest takie proste. Że to nie jest tak, że wyłączy się i będzie koniec problemów. Czyż nie jest tak, że myśląc o śmierci właśnie tak ją ludzie często postrzegają? że na pewno się uda i że to taki prosty sposób na skończenie problemów? Moim zdaniem trzeba właśnie uświadomić ludziom, że ani to łatwe ani przyjemne i nie ma sposobu żeby nacisnąć guzik i bezboleśnie zniknąć.
Kpisz sobie z mojego poziomu psychologicznego - ok - Twoje prawo. Ja mogę się tylko troszkę wytłumaczyć. Pisząc o słabej pomocy chodziło mi o to, że mało kto faktycznie napisał coś głębszego od siebie - żeby ona faktycznie poczuła, że tonie są slogany mechanicznie powtarzane.
Nie wiem - może znasz ją lepiej niż ja, ale piszesz o tym, że w życiu są cudowne chwile dla których warto żyć. W życiu jednych one są, w życiu innych ich nie ma. Nie jest prawdą, że są w życiu każdego. Jest masa osób, których życie jest przepełnione cierpieniem. Myślę, że z czarownicą nie jest tak źle, ale nie możesz być pewna, że ona nie jest właśnie taką osobą, której wszystko idzie pod górę. I co? co ona ma myśleć - jak ona ma pojąć te cudowne chwile o których mówisz? To jest Twój szybki argument zniechęcający do samobójstwa?
Zresztą najlepszym dowódem na to, że ta pomoc nie była wystarczająca był sam fakt, że ona czuła się coraz gorzej. Ale jak pisałam wcześniej moim zdaniem ta pomoc i tak była dobra bo nie ma co oczekiwać, że jeden wątek wszystko załatwi. To tylko pierwszy krok i fajnie by było gdyby zachęcił ją do dalszych kroków, a nie skrytykował i poniżył.
A jaką Ty oferujesz radę? zapomnienie? wyparcie? zajęcie się czymś dla niemyślenia? będziesz udawać, że na świecie nie ma śmierci ani cierpienia? powiesz jej że nie można mieć złych myśli i że nie powinna pisać publicznie jak ma jakiś problem?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez anita27 14 lip 2006, 21:32
Wiesz,to prawda ze czuje sie osamotniona ze swoimi problemami.Moj swiat polega na tym ,ze mysle tylko o innych ludziach a rzadko o sobie.To co robie robie dla kogos,nie myslac ze krzywdze siebie.Smutek owszem,nosze w sobie ale nie zawsze jestem posepna,umiem tez cieszyc sie zyciem.Praca mi pomaga niewiem jakbym sie czula gdybym nic nie robila pewnie bym sie zalamala totalnie.Zagonienie to dla mnie lekarstwo.Cierpie na depresje i mecze sie juz z nia troche.Co do Czarownicy,musi zaczac szukac porady,musi zaczac pracowac nad soba.Wyobraz sobie jak to jest myslec zawsze negatywnie,zawsze pesymistycznie to czlowieka zabija powoli,traci sie chec do zycia.Pozdrawiam Ciebie Elis :)
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez eliss 14 lip 2006, 22:21
o bardzo Ci dziękuję anito27 za to co napisałaś bo niedość, że to nie atak to jeszcze miłe słowa :))
Wiesz, ja właśnie nie chce żeby czarownica myśląła negatywnie. Napisałam o samobójstwie pare rzeczy żeby jej 'na szybko' uświadomić czy przypomnieć te nieprzyjemne strony tego aktu. Nie uważam żeby to powinno kogoś dołować jak napisała mi czarna, że to takie dołujące. Myślę, że to są rzeczy z których trzeba sobie po prostu zdawać sprawę, a jeśli kogoś dołuje czytanie o takich rzeczach no to raczej też jest podłamany i potrzebuje pomocy bo to jest po prostu część życia. Trzeba o takich rzeczach wiedzieć, nie ma co ich ukrywać. I oczywiście zgadzam się że czarownica powinna udać się do kogoś o pomoc i chodziło mi o to żeby się nie załamywała jeśli trafi na kiepskiego psychologa. Jak się jest załamanym to naprawdę kiepski psycholog może bardzo człowieka zdołować. Chciałam żeby ona wiedziała, że jak będzie jej się 'wydawać' że z danych psychologiem jej nie wychodzi to żeby nie załamywała się od tego i nie zakładała z góry że problem tkwi w niej. Moim zdaniem to pozytywne - żeby nie myśleć, że zawsze się nie ma racji. Jeśli jej się coś takiego by przytrafiło to miałaby już w tym momencie świadomość, że skoro ktoś jej o tym pisał to jest to możliwe i że ona nie musi się wcale mylić. Wydaje mi się to bardzo ważne żeby odzyskać tą wiarę w siebie, żeby się nie pogubić próbując kierować się tylko tym co mówią inni.
Z tymże tak jak pisałam nie wydaje mi się żeby czarownica była ciężkim przypadkiem. Wydaje mi się, że niewiele trzeba żeby się pozbierała i dlatego napisałam że raczej lepiej żeby korzystała z leków tylko wtedy jeśli same rozmowy i tego typu psychologiczne zabiegi nie odniosą skutku. Dlatego pisałam o tym żeby zwróciła uwagę na reakcje organizmu jeśli zdecyduje się zażywać jakiś lek bo naprawdę lekarze (nie mówie że wszyscy), ale troche szafują z tymi lekami.
Aha - no i poleciłam jej ten film Sekretarka - jak znasz go to wiesz że nie jest pesymistyczny. Można powiedzieć, że jest o odnalezieniu własnej drogi, o tym jak przestać się przejmować tym co myślą o tobie inni.
Mogłabym jej polecić pare książek, który sprawiłyby że życie zaczęłoby ją interesować, że nie musiałaby nie zabijać się tylko ze strachu. Ten strach przed śmiercią - to jest dobre na początek i później też trzeba zdawać sobie sprawę z pewnych rzeczy, ale poza tym jednak trzeba dążyć do tego żeby żyć dla życia, a nie ze strachu, czy z obowiązku.

Jeszcze co do Ciebie anito, ja się domyślam, że próbowałaś wielu rzeczy w związku z depresją i może wydam się śmieszna ze swoimi radami, ale wtedy wybacz. Wiesz czytałam książkę o prozacu, bardzo ciekawą zresztą, i tam były bardzo podobne przypadki do Twojego i prozac świetnie pomógł. Jest duże prawdopodobieństwo że już go brałaś albo brałaś jego odpowiednik np. fevarin, ale jeśli nie to mogłoby Ci dużo pomóc. Jakiś czas temu pojawiły się głosy anty jeśli chodzi o prozac, że niby u niektórych osób może coś uszkodzić w mózgu. Nie śledzę tego i nie wiem jak tam z tym jest. Może później to wyjaśnili, może jest ok. Piszę o tym tylko dlatego, że na 100% nie jestem pewna że to taki cudowny lek, aczkowliek z tego co o nim czytałam-jak pacjenci reagują, także wypowiedzi samych pacjentów-to lek naprawdę jest super. Też nie wiem czy są jakieś różnice jak się bierze odpowiednik - niby to odpowiednik, ale czasem są różnicy w reakcji pacjenta. Także wiesz - może już próbowałaś, a może w ogóle nie chcesz, czy nie potrzebujesz. Tak mi tylko przyszło do głowy, że może warto Ci napisać. Jest taka książka 'Wsłuchując się w prozac' tam byś mogła o tym poczytać jeśli by Cię to interesowało. Z tymże nie namawiam ludzi z nerwicą. Wyjątkiem są pewne nerwice natręctw bo część z nich ma nieco inny niż czysto nerwicowy charakter. Ale Ty ewidentnie podpadasz pod depresje więc jeśli chodzi o Ciebie to nie masz co się bać. Zresztą na wszelki wypadek możesz po prostu obserwować jak się czujesz bezpośrednio po zażyciu.
Ja naprawdę nie chce żeby to wyglądało na wymądrzanie się z mojej strony bo nie taki to ma cel. Myślałam czy by nie napisać wiadomości prywatnej o tym prozacu, ale może komuś jeszcze to się przyda.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
14 lip 2006, 02:11

Avatar użytkownika
przez anita27 14 lip 2006, 22:38
Nie,nie wymadrzasz sie:)Wiesz biore lek na prozaku,prozak ma fajna nazwe "pigulka szczescia"jednakze bardzo uzaleznia a fluanksol mniej.Ja i tak jestem juz w pelni mojej swiadomosci uzaleniona od lekow.Lecze sie od 8lat na nerwice i depresje.Najgorzej jest jesli lacza sie te dwie choroby.Ciezko jest z tego wyjsc.Wlasnie rozwazamy z lekarzem odstawienie pewnych lekow tylko ja sie strasznie tego boje.Boje sie ze nie bede mogla normalnie funkcjonowac jak do tej pory.Ale wszystko w swoim czasie.Moze nie bedzie zle,w kazdym razie postaram sie byc silna.Pozdrawiam i naprawde dziekuje za porade.Jesli bedziesz chciala jeszcze pogadac to zapraszam :D
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do