Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez SzaraCodzienność 09 lut 2010, 03:05
Post do wyszczególnionych osób i do wszystkich innych
China, ja również mam cały czas w głowie pomysły na nowe wyprawy, chciałbym parę rzeczy zobaczyć, mam ochotę podróżować, choćby po okolicach lub na rower pod gołe niebo - ale robiłem podobne rzeczy i żadnej z tego przyjemności nie miałem. Na pewno gorszy jest chory mózg ze zdrowym ciałem, ale zapewne osoba chora fizycznie myśli na odwrót - jak jest naprawdę tego się nie dowiemy. No chyba że targnę się na siebie nieudolnie i będę chory zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Czekam, czekam co będzie dalej. Ale wiem, że jeśli sam czegoś nie zrobię, to to czekanie będzie się ciągnęło w nieskończoność. Problem w tym, że gdy trzeba iść już na ten wymuszony wypoczynek, to ja zupełnie następnego dnia nie widzę. Ba, nawet nic zaplanowanego nie mam. Taka pustka. I myśl, by tylko zasnąć. Czasem przeradza się to w psychozę - chcę krzyczeć. A na drugi dzień budzę się i na początku jestem jeszcze w połowie we śnie, ale po ułamku sekundy włącza mi się w mózgu proces "życie" i wtedy wszystkie przyjemności z nocy znikają w mgnieniu oka. To jest okrutne doświadczenie. Dodam, że stopień porannego rozdrażnienia od początku tego roku zdecydowanie poszedł w górę i nie wiem, jak to zatrzymać. Wiem, że nie myślę normalnie, ale z drugiej strony dlaczego to właśnie ludzie "chorzy", tacy jak my, mamy mieć mniejsze prawo głosu odnośnie gównianej codzienności? Bo przecież taka jest prawda - TV, radio, net, uczucia, wydarzenia: jedna wielka hipokryzja. Ja się boję jednego - od marca będę w domu praktycznie sam. A wiem, że może mi coś wtedy do łba przyjść nieciekawego. Już w 2006 roku się o tym przekonałem. Impulsu nie da się wyciszyć. A nawet jakbym chciał, to i tak tolerancję od benzo mam tak wysoką, że chyba tylko gram Ketrelu na raz by mnie uspokoił.

Monika1974, tak, przed samobójstwem mnie powstrzymuje "coś". Niejednokrotnie byłem w stanie bardzo złym i tylko czarne myśli przede mną, ale jednak na samą myśl o tym, by to teraz zrobić (trzecia w nocy, nadjeżdża ekspres) pukam się w czoło. I jeszcze gorzej się czuję. Ja nie znam nawet właściwej swojej diagnozy, a zgłębianie tego wszystkiego powoduje u mnie tylko jeszcze większy zacisk klamry na mózgu. Powiem Wam, że od ostatniego posta miałem znów kryzys i już miałem praktycznie dać się wsadzić na zamknięty, ale powstrzymała mnie trzeźwa myśl: w czym mi tam niby pomogą? Może bardziej się uśmiechnę, jak popatrzę na ludzi-zombie, którzy nawet nie wiedzą, że istnieją? Dlatego też każda hospitalizacja powodowała albo nasilenie się negatywów albo ogromną agresję do ludzi, bo mi nikt pomagać nie chciał. A jak prosiłem o rozmowę i słyszałem "później, proszę pana; na razie proszę pójść do swojej sali" to miałem ochotę takiego lekarzynę rozszarpać. Byłem w pewnej klinice, która dożywotnio uczuliła mnie na wszelkie szpitale. A to ponoć 7. miejsce w rankingu. Depresja. Nerwica. Lęki. Schizofrenia. Które pasuje? Które nie? A może wszystko na raz? Każdy lekarz powie co innego. Każdy lekarz może przypisać mi coś, co mnie zniszczy. Bo przecież nie odpowiadają za skutki leczenia. Jestem sfrustrowany, tak. Wyżywam się i to często na sobie. Ciąży mi coś w płucach, mam ucisk na głowie, zatkane uszy, serducho bije >100, wieczna senność, zaburzenia postrzegania rzeczywistości, zachowania paranoidalne, myśli s., denerwuje mnie odgłos TV, wkurza pies, do szału doprowadza śmiech - ale nie reaguję. Przynajmniej bezpośrednio. Typowy wariat. Podejrzliwość. Wrogość. Nawet do znajomych potrafię szczeknąć. Unikam wzroku. Szara masa w mieście. Szybkie zakupy w sklepie. Nieuzasadnione pragnienia i wymagania. O Boże, ile tego jest! Mam pomysły na przyszłość - mam do tego łeb. Mam już powyżej uszu mówić wszystkim, że "zapauzowałem sobie studia i siedzę w domu", a ludzie na to "taki mądry facet". Książki, gry, TV, muzyka, rower - na siłę. Tak, moja miłość muzyka i rower - do nich też się muszę przymuszać. To fatalna sprawa. Cały czas w głowie myśli, że muszę coś jeszcze zrobić. Po raz setny zaglądam na półkę, jakbym coś miał znaleźć. Terapia piszesz. Ale przecież terapię stosuje się wtedy, gdy człowiek się psychicznie prostuje, a u mnie tak nie jest. Przecież nie będę terapeucie opowiadał tego wszystkiego. Zresztą co on może wiedzieć. Mam w zwyczaju używać skrótowców na tyle, że ja wiem, o co biega, ale pomimo wywodu na kilkanaście minut nie przekażę choćby promila wiadomości. Rezonans, badanie łba - miałem. Wszystko ok. Tak, przyczyny leżą w dzieciństwie. Ojciec po pierwsze. Po drugie bardzo niska samoocena. Ojciec karał za wszystko, nie odzywał się miesiącami, nie pomagał w niczym, teraz uciekł do USA i się ze mną pogodził "zdalnie". Nie było patologi fizycznej, ale była psychiczna. Nie mam oparcia w nikim w rodzinie. A drugie? Cóż, nieśmiałość. Liczne niepowodzenia. Za duże wymagania. Tłumaczenie sobie zwykłych zjawisk jako coś nieosiągalnego (durnowata ''miłość'' jakiejś tam parki). Wieczny tetryk ze swoim niemasowym zdaniem. Jako 18 latek zachowywałem się jak dzieciak. Zresztą wśród takich tylko siedziałem, bo stary zabierał nas tylko do znajomych, a tam max 14 lat. Tak więc okres młodości, szaleństw, miłości i dzikich przygód minął bezowocnie - nie mogę się z tym pogodzić i tego mi brakuje, niczego nie doświadczyłem. 22 lata to już czas ustatkowania się i niech nikt nie pisze, że nie. Do terapii stosunek mam negatywny, tzn. zapewne przy pierwszych podejściach śmiałbym się z gadek terapeuty.

Estel86, boję się tego okresu "ciszy przed burzą". Bo tak może teraz być. Nie ma co sumować w głowie - sam wiem, że kiedyś nadejdzie impuls. W zeszłym roku na wakacjach miałem jeszcze nieco frajdy ze świadomych snów, ale potem to się urwało i znów nie miałem na co czekać. Dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji, że czekam tylko na nowe wydanie przeglądarki... Nie rozumiem, dlaczego ludzie nazywają chorych na depresję tylko tych, którzy patrzą się cały dzień w ścianę. Ja tak nie robię - chodzę, jeżdżę, rozmawiam, piszę. Ale to wszystko to taka moja hipokryzja. Wymuszam. Nawet ten śmiech - jak jest coś faktycznie dla mnie śmiesznego, to po rechocie nachodzi głęboka zaduma. Dlatego też zrezygnowałem ze wszelkich mitingów ze znajomymi. Nie rozkminię towarzystwa. A szczególnie, jak kolega daje ciała i robi inną rzecz, niż się umawialiśmy. Piszesz, że są leki, które pobudzają człowieka do działania. Przecież tak działają antydep i to po SSRI miałem poważne załamanie - dotarło do mnie, że jest tylko pustka. I chciałem skończyć ze sobą.

depresyjny098 "wieczorem, kiedy jest czas spania czuję się super, moja percepcja jest na wysokim poziomie, jednym słowem mogę iść na miasto, jestem na tyle rozbudzony że o spaniu nie ma mowy...jakimś cudem zasypiam...wstaję rano wymięty, tępy, i właściwie z rana moje możliwości na sen są znacznie wyższe...i sytuacja się wspina w górę by w godzinach nocnych znowu poczuć szczyt formy"
Mam praktycznie tak samo. To jest ku*ewsko irytujące, ale właśnie, żyć się z tym da. Dlaczego mamy przestawiony cykl dobowy? No i u siebie dodam, że w nocy nasilają się myśli s., a w dzień rezygnacyjne. Co to do cholery jest?

Niech w końcu ureguluje się ten sen, może będzie lepiej. Bo nie mam zamiaru robić powtórki z rozrywki i zapijać benzo procentami, by zasnąć. Teraz stoję na codziennym Klonazepamie 2mg, który mnie nie rusza, ale biorę, bo jestem uzależniony. Alkoholu nie ruszam, choć ciągnie mnie strasznie. Od sześciu dni biorę Mirtazapinę 15mg na noc. Myślę o dołączeniu w marcu SSRI na rano. Ale też chciałbym teraz na noc neuroleptyk, np. Ketrel - nie wiem, czy warto. Szkoda, że po Mircie na drugi dzień wchodzę w świat żywych dopiero po 17 (tak, 17!). Ale to ma niby minąć. Już teraz, po zaledwie sześciu dniach, senność w ciągu dnia przerodziła się w rozdrażnienie i owszem, leżę w łóżku, ale z narastającą akatyzją. Tragedia. Ja chcę nocy w dzień, a w dzień nocy!
Pozdrawiam.
Posty
3
Dołączył(a)
03 lut 2010, 12:53

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 09 lut 2010, 09:31
Monika
jest mi niezmiernie przykro ,że lek tak fatalnie działa,a właściwie nie działa...
lecz nie martw nic, są jeszcze inne
spróbuj jeszcze kilka dni skoro wytrzymałas te 14 juz, ale jak czujesz , że z dnia na dzień jest tylko gorzej to won do pieca (kominka,hehehehe) i do lekarza po jakiś inny......
po welaxinie byłas bardzo nerwowa,prawda?meczylas sie z nim kilka miesięcy...
po SSRI nie masz akatyzji, to pewne, więc wypróbował bym jeszcze inny lek z tej grupy..np paroxetyne. jest mocniejsza , najmocniej ze wszystkich lejków z tej grupy wyłapuje serotonine.Daje kopa. Może to by było ok??
jest szansa że tak
jest kilka leków z substancja Paroksetyna
wpisz sobie na wikipedii
Ale skonsultuj to oczywiście z lekarzem. Juz teraz sidź i powiedz że sertralina , którą teraz bierzesz jest raczej nie dla Ciebie
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 09 lut 2010, 16:20
Więc ja mam dwubiegunówke...teraz to zaczynam łapac....szkoda że dopiero teraz.....taki kawał życia zmarnowałem na tych lekach, że aż smutno się robi na sercu....
jak LID zatrybi to podrzucę mojemu staremu....może sobie jeszcze pożyje na starośc człowiek....jutro idę do miastowego lekarza......
/.....albo ci lekarze są nierozumni albo bezmyślni albo zadufani w sobię......jak mogli dopóścic do złej diagnozy i utrzymywania mnie w tym stanie przez taki kawał czasu.....
... chyba coś tu jest nie tak ...chodziłem do takiej babki z Lublina...z 1,5(jakoś tak) roku raz w miesiącu(jakoś tak)....prywatnie( tak.d)
i nic nie wykombinowała w mojej sprawie....na ostatniej wizycie odczytałem między wierszami żebym sobie dał spokój z lekami....i cisnęła paroksetyne na odczepnego.........................
właściwie to całkiem miła babka.........................może to moje relacje były przez cały ten czas nie jasne...... :-| :-|
depresyjny098
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez aneta73 09 lut 2010, 16:30
Rober6666- tę dwubiegunówkę sama odkryłam i prosiłam lekarkę po szpitalu,żeby spojrzała pod tym kątem bo deprecha dobrze ale oprócz tego jest coś jeszcze,na wiosnę dostałam takie doładowanie że mogłam góry przenosić i dokonałam takich zmian w życiu,że wszyscy się dziwili skąd we mnie tyle energii.To było pozytywne w miarę dla mnie a potem obniżka nastroju tak nagle a od października to już koszmar jestem prawie na dnie i nie umiem tego zmienić,mam wyrzuty,że wszystko z mojej winy się dzieje ale nie umiem się pozbierać i to takie błędne koło.Zmieniłam lekarza ,poradnie i bronie się przed szpitalem ale czuje ,że nie dam rady.Jeśli mogę zapytać jak funkcjonujesz w domu z rodziną,jeśli pracujesz w pracy?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lut 2010, 15:19

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 09 lut 2010, 16:33
Robercie

Dziękuję za odpowiedź. Tak mi się wydaje,że nie dla mnie. Biorę ją coprawda 2 tygodnie, ale jużpierwszego dnia bóle głowy miałam, mięsni, straszne napięcie w ciele. Od paru dni nudności. Wcześniej miałąm Velaxin. Sama nie wiem jak porównać te dwa leki względem siebie.

Dzwoniłam do psychiatry, Wizyta dopiero 21.02. więc za niecałe 2 tygodnie. Lekarz mi powiedział,że jeśli tak reaguję to być moze lek jest nie trafiony.
Zapytałam go czy może zmniejszycdawkę do 25 mg Zoloftu, odpowiedział,że nie bo jużlek nie będzie działał. Mówił,że mam od jutra nic nie brać.
Mówił też,że to mogą być skutki zaprzestania brania Velaxinu. Więc jestem w kropce, nie mogę się nawet zastanawiać czy to od odstawienia Velaxinu, przyjmowania Zoloftu, czy moze od pogody czy może od nawrotu, czy może cośna terapii się stało..........mam pustkę w głowie, nie wiem co siedzieje ze mną. Jestem słaba, bardzo słaba, bolą mnie plecy pomimo masaży (dzis zadzwonilam do p. Ryśka,że nie przyjdę, że jutro się pokażę), psychicznie te moje niedomaganie fizyczne mnie bardzo dołuje. Czuję się fatalnie, bez życia i boję się tego stanu.
Spać mi się chce.
Od jutra nic nie biorę, tak jak powiedział psychiatra.
Myślisz,ze lepiej nie brać nic niż brac coś co mi nie służy?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez aneta73 09 lut 2010, 16:36
Rober6666-ja też wole fazę manii można tak dużo i lepiej tak dla innych choć sam pewnie wiesz,że to różnie może być,najgorsze że czuję się totalnie niepotrzebna i myślę{o ile jeszcze myślę},że przeszkadzam w domu.Pozdrawiam.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lut 2010, 15:19

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 09 lut 2010, 17:23
czyli że jak sprawa wygląda z tą 2 biegunówką....leki przeciwdepresyjne i jakie kolwiek wogóle nie są wskazane?
....powiedzmy... że jak LID zatrybi i ustabilizuję...to będzie coś trzeba w rzucic na deprę?.....no nic....pożyjemy zobaczymy....
.....mnie diabeł kusi żeby jakieś triticco lekkie zarzucic....ale w sumie nie wiem po jaki h..j...p
.....pogadam z lekarzem na temat libido......bo te wszystkie wynalazki spowodowały jego zanik....może można podjąc jakieś działania póki czas/...
depresyjny098
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 09 lut 2010, 21:53
Dwubiegunówke typu mieszanego (czyli tego gorszego, gdzie jest masakryczna przewaga ciężkiej, lekoopornej depresji ) ciężko zdiagnozować-przypomina ciężką depresje i jako taka jest leczona bezskutecznie-mało tego-leczenie sposobem "na depresję" dramatycznie pogarsza stan-zainteresowani wiedzą co mówię.....
ja na podstawie przypominania soibie wyczynów mojego ojca który sie powiesił w końcu dużo wcześniej sugerowalem lekarzom ,że może właśnie dwubiegunówke mam-sami wiecie jak to jest-oni wiedzą lepiej i znów trach SSRI po ktorych psychiatryk mnie w swe czeluścia wchłonął
jak po 2 ,5 roku w końcu dostałem totalnej manii (malo snu, milion spraw do załatwienia, zakup samochodu za pożyczone pieniądze, niemożnośc upicia sie itd) dopiero wtedy potraktowali moje gdybanie poważnie....a prawie sie powiesiłem od wcześniejszego leczenia....
szkoda że mania trwała tylko 3 tygodnie-to było jak wakacje od tej kurew..skiej choroby....
Lecz po 3 tygodniach w ciągu jednej nocy nastąp[il nawrót ciężkiej depresji-to był najcięższy cios-w manii myslałem że jestem cudownie wyleczony
Aneta 73-teraz kiedy zarzywam LIT i fluanxol ktory sam odkryłem i na własna ręke wypróbowałem jest świetnie-tzn nie jestem zdrowy , ale nie czuje sie tez cięzko chory-jestem w stanie znów zarabiać kasę i troszczyc sie o rodzinę. Nie jest łatwo , ale nie jestem juz w stanie roztrzęsionej, wyjącej roślinki marzącej tylko o sznurze na szyji...
Monika-moim zdaniem odstaw sertraline ze skutkiem natychmiastowym-widzę że jest tylko gorzej
welaxin podnosił u Ciebie poziom serotoniny i noradrenaliny w mózgu-po tej zwiększonej noradrenalinie byłaś masakrycznie znerwicowana więc noradrenalina nie dla ciebie
po Zolofcie masz podnoszony tylko poziom serotoniny-ale albo nie słuzy ci lek -sertralina-albo podwyższony poziom serotoniny
Proponuje dla pewności wyprobować jakis inny lek z tej grupy jeszcze np paroxetyna
jak to nic nie da to sa neuroleptyki atypowe podnoszące poziom dopaminy-czyli np mój wybawca fluanxol
cos Ci w końcu spasuje
Depresyjny
stabilizator czyli LIT to podstawa
potem mozesz poeksperymentować z antydepresantami (ale mi nie służyły nawet z LITEM-od razu pogorszenie ) albo z neuroleptykami atypowymi
podnoszącymi poziom dopaminy.Plus niestety benzo w maleńkich ilościach jak u mnie....
Specjalistą od podnoszenia dopaminy jest Miko84 na forum
Polecam Jego posty
Moje libido jest Zaje..biste-po SSRI nie było go wcale po SNRI również lipa
Pozdrawiam
Was
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez bliksa 09 lut 2010, 23:38
ostatnio miałam skumulowanie myśli samobójczych. w takich sytuacjach zwykle byłam sama, wiec czym prędzej biegłam do sąsiadki lub dzwonilam po kogos bliskiego. wiem, ze jak jestem sama to mi głupoty do głowy przychodzą, wiec staram sie tego unikac.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 10 lut 2010, 12:10
malo sie nie przekrecilem na tamten swiat po tym jak postanowilem odlozyc paroksetyne....;/.Uczucie goraca ,spinanie sie miesni...kurde takiego czegos to nawet przy grypie żoładkowej nie mialem..;/.To juz jak mam zyc to bede bral te paroksetyne bo chociaz jakos mozna ciagnac a wieczorem wrzuce kwas walproinowy 300mg orfirilu..zeby troche ustabilizowal mi nastroj i juz w nic sie nie bawie ,niech tak zostanie..;/
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez aneta73 10 lut 2010, 14:46
rober6666-dzięki dziś odsypiałam noc bo teraz dzień-to noc a noc -to dzień mam nadzieję,że to się ustabilizuje,wczoraj zapisałam się do terapełty na wtorek a potem konsultacja z panią ordynator zobaczymy co powiedzą.Ja w tej chwili jestem bezużyteczna dla bliskich,nie ma szans na prace mam problem żeby wykonywać podstawowe rzeczy a reszta to na razie ponad możliwości,choć się staram a poczucie winy daje znać na każdym kroku. Pozdrawiam.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 lut 2010, 15:19

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 10 lut 2010, 15:39
Ja nie byłem w stanie umyć naczyń ani odprowadzic dziecka do przedszkola ,chyba że naćpałem sie jakims beznzo i zapilem wódą-wtedy przez godzinę lajcik sie włączał ,ale potem jeszcze gorzej było....
byłem pewny że to koniec mojego pobytu na tym świecie-nie zamierzałem dlużej egzystować w postaci szmaty bezużytecznej i 24 godziny na dobe na g]ranicy szaleństwa z napięcia i lęku nie do wytrzymania
więc doskonale Cie rozumiem

Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 10 lut 2010, 16:44
Robercie

A ja dzisiaj nie wzięłam żadnej tabletki. NIe wiem co będzie.Ale czuję sięsłabo.Tak jakbym grypę miała mieć. Psychicznie też jest fatalnie. Bo to pewnie takie błędne kolo. Lęk przed lękiem. Dopiero za dwa tygodnie idędo psychiatry.
Robert mam w domu Zomiren 0,5 mg. Aplikować sobie przez ten czas? Czy dać sobie w ogóle spokój?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 10 lut 2010, 17:16
monika-jak najbardziej-zomiren-alprazolam działa uspokajająco, przeciwlękowo, rozluźnia mięsnie szkieletowe. czyli ma działanie jakiego teraz potrzebujesz
postaraj sie jechać na jak najmniejszej aczkolwiek skutecznej dawce
Nie wiem czy juz brałas kiedyś i po ile ......
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do