Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 28 gru 2009, 17:04
no raczej nie bierze sie cale zycie ale dla niektorych to pierwszy krok w kierunku wyzdrowienia i pojscia na psychoterapie
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez polakita 28 gru 2009, 17:06
rober6666, a tak z ciekawości, czy to znaczy że terapia farmakologiczna ci pomogła i teraz już jesteś ok? Nie masz już dolegliwości? Czy też bierzesz jeszcze jakieś pastylki?
polakita
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 28 gru 2009, 17:17
no Robert obecnie jest na fluanxol i chyba trafil w lek:)
zdesperowany1
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 28 gru 2009, 17:24
W moim przypadku farmakoterapia do końca życia niestety......Ale teraz jest już dobrze w porównaniu z tym co było kilka miesięcy temu kiedy ze sznurem szedłem do lasu.....
Teraz w miarę funkcjonuję, zarabiam znów kasę, opiekuję się dzieckiem, chodze do kina.Czyli czynności, kore kilka miechów temu były w sferze marzeń i w zasięgu każdego tylko nie mnie....
Wolę już do końca dni żreć tą chemię i niszczyć pewnie różne narządy niż powiesić się ze zdrowymi bebechami....
Pozdrawiam
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez Gringo 28 gru 2009, 17:39
Dla mnie to nie do pojecia:D naprawde Powiedziala zebym koniecznie jeszcze jutro przyszedl i zebym zachodzil do niej bez umawiania kiedy tylko chce.Od siebie z szafki wyjela i podala mi pridinol po tym jak poskarzylem sie jej ze mam strasznie napiete miesnie.Dodala tez ze jak naprawde bede juz fatalnie czul sie to w Warszawie bezplatnie moge isc do jej znajomego ,podobnego jeden z lepszych psychoterapuetow.Czy to nie robi wrazenia?

Noo, to jest cos.
Gringo
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 28 gru 2009, 17:41
najlepsza psychiatra w Łomży;)
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez polakita 28 gru 2009, 18:07
rober6666 napisał(a):W moim przypadku farmakoterapia do końca życia niestety......Ale teraz jest już dobrze w porównaniu z tym co było kilka miesięcy temu kiedy ze sznurem szedłem do lasu.....

Widzisz Robert, ja to rozumiem, mam koleżankę która nie może zejść z leków bo wszystko jej wraca (depresja) ale jestem zdania że jeśli ktoś nie jest w stanie ciężkim, i terapia może mu pomóc, to lepiej tak najpierw próbować niż od razu prochy, bo niektórym osobom terapia pomaga, nie odbierajmy im tej szansy ;)
polakita
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 28 gru 2009, 20:02
No jasne !!!!
Jak juz gdzieś pisałem ,byłem świadkiem jak jednej osobie z depresją wynikłą z molestowania w dzieciństwie psychoterapia bardzo pomogła....ale to były choroba wynikajaca ze złych emocji a nie z choroby mózgu.I takim osobom psychoterapia polegająca na rozprawieniu sie pod kontrola terapeuty ze swoja czarną przeszłością bankowo pomaga !!! jest płacz, jest cierpienie, są przez lata tłumione w podświadomości emocje i jest....ULGA. Ale jak mówię psychoterapia pomoże w depresjach psychogennych. W endogennych czyli wynikających z choroby mózgu czy tez innych organów jest bezradna niestety
Warto spróbować, bo tak do końca nikt z nas nie wie jakiego podłoża ma problemy...
Pozdrawiam
Robert

[Dodane po edycji:]

Monika 1974
Już Ci odpisuję
Niestety nie potrafię do końca pojąc Twoich "odmiennych stanów świadomości" oprócz tych związanych z lękiem. Po prostu ich nie przeżyłem a póki na własnej du..e sie czegoś nie zazna to nie ma sie pojęcia jak to jest. I nie należy sie mądrzyć wówczas...
Ale o lęku wiem wszystko
Chcial mnie zabic. Byłem juz gotow wyskoczyc z okna lub powiesic się żeby go jakoś unicestwić
zaplanowalem nawet wypozyczenie auta z wypożyczalni , wypicie butelki whyskacza ukochanego na pożegnanie i wjechanie pod tira....przynajmniej nie wytykali by mojej zony palcami (jej mąż sie powiesił") tylko gadali by " co za debil , po pijanemu jeździ autem..."
Lęk był tak straszny i tak bezpodstawny (przez to straszny) że od zmysłów odchodzilem i film mi sie doslownie urywał. Zaniki pamięci.cccCałe dnie wyłem ze strachu panicznego pod kołdrą aż wylądowalem w psychiatryku gdzie mi gó..o pomogli , tylko naćpali relanium w strasznych ilościach
ŻADNE leki nie dawały ulgi,wręcz przeciwnie
Lęk siedzi -masz rację_ za mostkiem i na podbrzuszu. To wbrew pozorom strasznie fizyczne doznanie. Opisywalem go tak , że czuje takie napięcie jak ktoś w celi , skazany na rozstrzelanie , ale nie znający dnia ani godziny.....BOŻE , niech mnie już zabiją w końcu , nie wytrzymam tego napięcia dłużejjjjjj!!!!!
tak było....
Są dwie przyczyny/dwa rodzaje zaburzeń na jakie chorujemy
-psychogenne-wynikające z chorych emocji, jakiś nieprawidłowości w myśleniu, wychowaniu, utrwaleniu złych nawyków myślowych,kiedy sie zapętlasz w swoim błędnym myśleniu, samonakręcająca się spirala cierpienia i złego ,bezproduktywnego ,depresyjnego myślenia...często przyvczyna są sa jakieś traumy z dzieciństwa, z przeszłości, czasem wydające się nam błahe....
Psychoterapia jak najbardziej w tym rodzaju mzaburzeń. Widzialem jak dobry psychoterapeuta potrafi otworzyc taki zamkniety umysł niczym konserwęi delikwent mówi z wielkimi oczami "coś takiego !!Boże nie wiedzialem że to mnie tak męczyło !!!płacz , płacz, fala potężnych emocji i ulga...
-endogenne-(to co mnie niszczy) przyczyna są zaburzenia w pracy mózgu (eeg nic nie wykaże ).
W skrócie -mózg funkcjonuje dzięki neuroprzekaźnikom, które umożliwiają komunikowanie się poszczególnych komórek między sobą. Serotonina, dopamina, noradrenalina to najważniejsze. Jeśli powstają niedobory lub nadmiary tych neuroprzekaźników, mózg i jego funkcje emocjonalne, poznawcze,myślowe, wariuje i dosłownie zdycha...Działanie wszystkich narkotyków
( jakże mocne i widoczne ) polega właśnie na zakłócaniu ilości tych neuroprzekaźników.Ale to przyjemne zakłócenia
Gorzej jak takie zakłócenia powstają bez uzasadnionych przyczyn i dają w dodatku strasznie nieprzyjemne i trudne do wytrzymania jazdy.Tu jest niezbędna , ale jakże trudna do trafienia farmakoterapia wyrównująca te poziomy. Inaczej dochodzi do samobójstw itd (jest to trudna sprawa bo nie ma badań ustalających czego jest za dużo, a czego za mało -i tak dobór leków robi sie to metodą prób i błędów. Często leki są nietrafione i pogarszaja tylko sprawę.....jak u mnie było..)
W depresji najczęsciej brakuje serotoniny
ja mam CHAD-straszne ścierwo z racji tego że poziomy neuroprzekaźników mam totalnie rozregulowane,raz czegoś za mało, raz za dużo,totalny burdel kolokwialnie rzecz ujmując
Psychoterapia w moim przypadku nie ma sensu....niestety
mam nadzieje , że naświetliłem Ci sprawę tak jak chciałaś
Sorry za tak długie mądrzenie się ,ale może komus sie przyda
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 29 gru 2009, 00:41
Robercie!

Ciesze sie,ze mi wytlumaczyles o co chodzi z ta noradrenalina, serotonina i dopamina.Naprawde nie zaglebialam sie nigdy w schemat i funkcjonowanie mozgu.MIalam rozszerzona biologie i chemie w liceum,ale wiesz....nauka poszla w las....zreszta kiedy to bylo.....
Szkoda,ze nie ma jakiegos przyrzadu, ktory mierzylby z krwi poziom tych neuroprzekaznikow, tak jak sie np mierzy poziom cukru. Moze kiedys dozyjemy czasow kiedy ktos wpadnie na pomysl jak to zrobic.Fajnie byloby gdyby dla chorych leki i te przyrzady byly refundowane..........

Ciesze sie,ze w koncu leki zaczely u Ciebie dzialac.

Tak jak powiedziales.....u mnie to sprawa emocji, traum z przeszlosci, przebytych powaznych chorób, w tym nowotworowej w wieku 2,5 lat. Ciagly lek o swoje zdrowie tez spustoszyl moj stan, zwlaszcza w obliczu wciaz pojawiajacych sie nowych chorob. Chodze do naturoterapeuty od pol roku by wspomagac sie tez ziolami - powiedzial mi,ze mam kancerogenny organizm, sklonnosci. Mowil mi,ze na bazie mojego stressu pojawiaja sie u mnie choroby m.in. guzki, dyspalzje....i nerwica.

Zastanawiam sie......przeciez jak bylam mala...mialam 2 i pol roczku...to co? tez sie stressowalam i zachorowalam na raka? W tym przypadku chyba nie.....genetycznie....tez odpada bo w rodzinie nie bylo wczesniejszych przypadkow zachorowalnosci na rodzaj nowotwora, ktorego wykryli u mnie.


W lutym 2009 r. mialam usuwanego guza tarczycy, potem w kwietniu druga operacja, na inna przypadlosc. Potem problemy z dyskopatia, potem problemy osobiste, stressujaca praca.....nagle buch......i od sierpnia...obnizenie nastroju, leki.......reszte znasz....bo pisalam wczesniej. Dodam,ze 13 lat temu tez zdiagnozowano u mie guza tarczycy, mialam wtedy 22 lata-myslalam,ze to nawrot choroby z dziecinstwa-to wywolalao u mnie nerwice lekowa, wmowilam sobie,ze mam raka.'Ciagle sie gdzies podswiadomie boje tej choroby. Nie wiem czy to mnie tak niszczy od srodka.....pewnie tez.
Najgorsze jest to,ze wszystkim sie przejmuje. Nie umiem "wrzucic na luz" jak to mowia inni. I nie wiem czy mozna pracowac nad soba,zeby to zmienic.
Pewnie tez rozczulam sie nad soba.Wiem tez,ze nie ma tu miejsca na rozczulanie i uzalanie sie ....trzeba wziasc sie za siebie, zmienic myslenie. Ale skoro tyle lat funkcjonowalam wg okreslonego schematu-z podswiadomym lekiem......to teraz trzeba troche czasu,zeby to zmienic,zeby go poznac,zeby poznac siebie.Wiele rzeczy robilam nieswiadomie co nie oznacza,ze dzis tego nie robie.
Tak bardzo chce wrocic do stanu sprzed roku czasu........

Znam uczucie leku.......jest nie do zniesienia.Potrafie go opisac, nawet pokazac gdzie sie znajduje.

Napisz mi jeszcze prosze jakie leki moglabym zaproponowac mojemu psychiatrze ;-) aby mi zapisal...oczywiscie on zadecyduje w ostatecznosci....

zdesperowany


Widzisz! Jaakies swiatelko w tunelu dla Ciebie sie pojawilo! Zalatw sobie jeszcze terapie i znajdz odrobine checi by na nia uczeszczac.
Co studiujesz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 29 gru 2009, 00:47
Monika nikt tutaj z forum nie ma takiej wiedzy i doswiadczenia w leczeniu jak lekarze wiec jak pojdziesz to oni Ciebie pokieruja co i jak:) Nie ma co tez sugerowac sie opiniami innych bo na kazdego lek dziala inaczej .Sprawa jest prosta nie tolerujesz lekow z grupy snri wiec ze wzgledu na to ze trojpierscieniowce dzialaja podobnie to zostaja ssri a tutaj juz ci lekarz doradzi:)

czyli albo paroksetyna albo sertralina albo citalopram fluwoksamina fluokestyna :) Psychiatra przepisze Tobie co wedlug niego bedzie najlepsze


Ja pewnie od jutra zaczynam z fluo +fluanxol .Fluo jeszcze nie probowalem a niestety z natrectwami jest mi bardzo trudno.Moze chociaz ten lek nie wywola tej aktyzji .trzeba wierzyc
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez depresyjny098 30 gru 2009, 12:52
Ja narazie zwiększyłem paroksetynkę do 20 na rano..i o dziwo jakoś puki co aktyzja się zmniejszyła nie jest taka jaka była
na 2 razy mniejszej dawce w pierwszych dniach..tyle że sen jest bardzo marny...postaram uwierzyc w parokssetynkę...może za sprawą sugestii spotęguję jej działanie..to dopiero 2 tydzień, na który przypada zwiększenie dawki..więc trudno oczekiwac rezultatów(narazie czuje się tępo)..trochę trudno mi zaufac lekarzowi po tych wszystkich lekach, które tak źle na mnie działały.......LEKARZ mi powiedział tak że: ,,ŻADNE z leków które brałem z nie wiadomo jakich przyczyn nie poszły tak jak trzeba: nie ma tolerancji;..i ta aktyzja ta męka to wszystko się na to składa...Wersją alternatywną jest ta wersja Roberta z fluanxolem w roli głównej jak będę w desperacji, ale oby nie...Słuchajcie byłem na terapii...to jest jakaś przekichana sprawa...pyta się mnie oczym chcę rozmawiac, kedy ja nie wiem( w sumie to wogóle nie mam ochoty rozmawiac)...zadaje jakieś pytania o rodzinie...które w obecnych problemach nie ma miejsca bytu...,,siedziałeś przy stole i co czułeś"?piździet nic nie czułem...nie lubię takich pytań ..cierpiałem z powodu skutków ubocznych leku...włąściwie to ja jestem wyprany z uczuc puki co..albo jest ok i czuje obojętnośc, albo mnie ból sieka...chyba ta terapia to nie jest dla mnie...słyszałem tyle mądrych nazw...poznawczo-bechawioralna, psychodynamiczna... myślałem że pod tymi określeniami kryje się recepta na moje wyzdrowienie...a tu taka kicha...ona mi mówi że ja mam wnosic tematy rozmów(jak sobie wyobrażam te spotkania?) na pewno nie na zasadzie pierniczenia o Chopinie...jeszcze tak dziwnie na mnie patrzy...chyba jak nie ma nici porozumienia..tego czegoś...to to już nie jest dobrze...
Ostatnio edytowano 30 gru 2009, 12:56 przez depresyjny098, łącznie edytowano 1 raz
depresyjny098
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 30 gru 2009, 12:56
trzymam kciuki zeby bylo dobrze ,paroksetyna to naprawde potezny lek.Jak ktos nie ma efektow ubocznych to nie wierze zeby nie pomogl.Ja poki co zaczynam z fluoksetyna:)
zdesperowany1
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez polakita 30 gru 2009, 13:21
depresyjny098, ja mam trochę podobne doświadczenia ze spotkań z psychologami, czasem trochę dziwnie się z nimi rozmawia, ale to w końcu ty jesteś klientem i ty powinieneś wymagać, od tego są aby pomogli, a jeśli coś jest dla ciebie niejasne lub czujesz na sobie dziwne spojrzenie pscychologa to może mu o tym powiedz? Nie wiem czy chodzisz prywatnie czy państwowo, jak państwowo to nie rezygnuj, jak prywatnie to może poszukaj kogoś poleconego?
polakita
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zdesperowany1 30 gru 2009, 18:05
ja po jednej tabletce paroksetyny juz bym latal a po fluookestynie spokoj taki:) kurka zebym trafil w lek ahh:)
zdesperowany1
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do