Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez Nocka 15 lis 2009, 20:41
kobieta1984, Witaj Radzilabym jednak udac sie do jakiegos specjalisty i porozmawiac o swoim stanie Moze najpierw do jakiegos psychologa a on by dalej pokierowal Odnosze jednak wrazenie ze sama nie dasz sobie rady Radzilabym jednak nie isc do pierwszego lekarza z przypadku (w moim przypadku lekaz z przypadku okazal sie beznadziejny O malo co zle by sie to wszystko skonczylo) Moze tu na forum znajdziesz w wątku Miasta ktos mieszkajacy w twoim miescie cos ci podradzi. Nie wiem z jakiego powodu myslisz o śmierci ale to nie jest normalne Ja na poczatku swojej przygody z nerwica tez to przerabialam Chyba "wszystkie formy samobója" przerobilam Dzis juz o tym nie mysle ale nie wyszlam z tego sama pomogli mi specjalisci

[Dodane po edycji:]

zachar, Ja chyba znam ten stan kiedy wszystko w czlowieku kipi. Przyznam sie ze przed laty kiedy doszlam do wniosku ze moje samobojstwo (3 proby) niczego nie rozwiaze życ dalej w strachu nie chce i nie moge doszlam do wniosku ze ktos jednak odejsc musi i jesli nie chce dobrowolnie to ja pomoge Wpadlam na pomysl i zaplanowalam zbrodnie doskonalą (tak mi sie wydaje) Dzieki Bogu znalazlam inne rozwiazanie :D Pozbylam sie problemu nie mordujac nikogo :D
Patrzeć poprzez mrok i widzieć
Dostać więcej niż dziś mam
Cały w sobie krzyk wykrzyczeć
Z losem wygrać w to w co gram
Żebym poczuć mógł jak się czuje Bóg

http://www.youtube.com/watch?v=mksboDiArm0
Avatar użytkownika
Offline
Posty
404
Dołączył(a)
04 cze 2009, 08:58

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 15 lis 2009, 21:31
Cześć kobieta1984
na początek moje problemy...
Ja mam 37 lat i od 2 lat ZDYCHAM na najcięższą odmianę CHAD w której to 30 % chorych popełnia samobójstwo. Jest ta /cenzura/ dziedziczna-mój ojciec się powiesił, jego siostra podcięła żyły......2 lata temu byłem wysportowanym , pewnym siebie zarobionym kolesiem ,nie było problemu nie do rozwiązania-ba -uwielbiałem problemy i wyzwania. Teraz jestem roślinka, która nie potrafi umyć naczyń i wyjść z łóżka do południa. Zdycham na niewyobrażalne wcześniej lęki i totalną z tego powodu depresję...żadne leczenie nie przyniosło nawet na chwilę ulgi. Jedynie totalne schlanie się daje kilka godzin wytchnienia. Byłem już w psychiatryku z powodu nieodpartej chęci skończenia z tym gównem-jestem (byłem ? )typem fightera i jeśli prochy (leki) nie wykończą tej /cenzura/ to ja to zrobię odbierając sobie życie. Ale jeszcze walczę i czekam .Mam syna 5 latka. On jest ostatnią kotwicą....
Może to nienormalne ale uspokaja mnie świadomość , że jak już nie będe mógł wytrzymac to wiem dokładnie jak to zrobię (auto z wypożyczalni+flaszka whyskacza+wjazd pod tira na zakręcie-będzie wyglądało na wypadek,rodzina nie będzie miała obciachu,ja nic nie poczuję )-wiem , że w każdej chwili mogę sobie ulżyć , zadać kres niewyobrażalnemu dla zdrowych cierpieniu. I to daje mi siłe przetrwać kolejny dzień w stanie roślinki-szmaty ktorą gardzę
Doskonale Cie rozumiem-Tylko my praktycznie, ludzie z forum rozumiemy się wzajemnie-nikt zdrowy nie jest w stanie zrozumieć co to znaczy "ból istnienia"
Nie rób sobie wyrzutów że niby wszystko masz a czujesz się fatalnie-jestem przekonany że to wszystka wina nieprawidłowej chemii w mózgu (nie łódź się , że tzw branie się w garść czy pozytywne myślenie coś tu pomoże-równie dobrze takimi sposobami mozna leczyć np cukrzycę ).po prostu masz niedobory lub nadmiary pewnych substancji (neuroprzekaźników) w mózgu i stąd takie a nie inne samopoczucie.Choroba jak każda inna tylko że jedna z cięższych bo niszczy naszą psychikę i co gorsza odbiera dosłownie chęć do życia
Ciesz się o ile potrafisz że nie masz do tego porażających lęków i niepokojów-z tym już naprawdę ciężko wytrzymać-wydaje mi się , że masz lżejszą ( wiem że to żadne pocieszenie dla ciebie bo na pewno masz dość wszystkiego ) postać chorób z jakimi się tu borykamy. Chodzi o to , że być może w Twoim przypadku będzie łatwiej Cie postawić na nogi. Bez fachowej pomocy psychiatry się nie obejdzie-nie odwlekaj tego !!
Wiem , że wizyta u psychiatry zwłaszcza pierwsza wiążę sie z myślami typu-skoro tu jestem tzn jestem psychicznie chora i koniec ze mną....bzdura !! Jesteś NERWOWO a nie umysłowo chora.I depresja w żadnym razie nie przeistoczy sie w typowa chorobę psychiczna co nie znaczy że nie może doprowadzić Cię do samobójstwa....
1-poszukaj dobrego specjalisty (jak nie masz kasy to z kasy chorych tez mozna znależć-popytaj np na forum ,tak jak koleżanka wyżej radzi
2-nie martw sie otwieraniem przed lekarzem-jak jest dobry to w kilka chwil sie zorientuje co ci dolega-potraktuj wizytę jak u normalnego lekarza, opowiedz o dolegliwościach i tyle-to nie psycholog który dzieli włos na czworo i w sumie nic to nie daje
3-nikt niczego nie wykorzysta-wszystko jest tajemnica,tym się w ogóle nie przejmuj
4-tylko lekami można wyregulować nieprawidłowe poziomy neuroprzekaźników w mózgu-tak jak na anginę daje się antybiotyk , tak na depresje leki antydepresyjne-nie uciekniesz od tego, ale przy trafionym leku można szybko stanąć na nogi i narodzić się od nowa (mi jak na razie nie jest to dane )
5-sama sobie nie poradzisz-to nie kwestia silnej woli czy innych bzdur tego typu , tylko kwestia zaburzeń w pracy mózgu
6-jaki wstyd??? przed kim? dla lekarza to normalna choroba ,nic wstydliwego dla Ciebie, to tak jakbyś się wstydziła że boli Cię ząb.
Trzymaj sie i działaj
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez kobieta1984 16 lis 2009, 13:14
Nocka i rober dziękuję za cenne rady faktycznie chyba powinnam kogoś poszukać bo wszystko tylko narasta z czasem a nie maleje, rober szczerze współczuje Ci z powodu lęków ja na szczęście w nieszczęściu faktycznie ich w sumie nie mam przynajmniej nie w takiej cieższej postaci, może faktycznie jakies leczenie farmakologiczne zmieni mi jak Ty to nazwałeś moją chemie w mózgu i może w końcu będzie mi lżej ze wszystkim bo kto by pomyślał że w wieku 25 lat mozna czuc pustkę raczej większość mysli/mówi zabaw się korzystaj z życia a mało kto rozumie inny stan świadomości tego kim jestesmy i gdzie sie znajdujemy wiecie co z tego wszystkiego 2 lata temu poszłam na 2 kierunek studiów -na filozofię bo stwierdziłam że może po prostu taka jestem smutna poszukująca że szukam odpowiedzi ale to i tak mi nie pomogło a myślałam że pomoże w jakis sposób odnalezienie siebie ale to tak jest jak człowiek chce wszystko sam a teraz wiem że są chwile kiedy trzeba poprosic o pomoc choc przychodzi to z trudem-w sumie nawet pisząc do Was tu w jakis sposób mi jest lepiej i jeszcze raz dziękuję za odzew zaraz zaczne szukać coś o lekarzach
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lis 2009, 19:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zachar 18 lis 2009, 20:35
Zauważyłem dziś, że leki które aktualnie biorę (Zoloft 50mg) nie dość, że nie działają, to jeszcze niekorzystnie na mnie wpływają.. :( W pierwszej chwili chciałem wyrzucić je w cholerę, ale się powstrzymałem. Będę je brał do kolejnej wizyty, czyli do grudnia, ale potem, gdy nie będzie poprawy, poproszę o zmianę..
zachar
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

Avatar użytkownika
przez ewap99 20 lis 2009, 02:59
No i brawo :D zaczynasz walczyc o siebie zachar to siechwali
w człowieka nie wolno wątpić póki żyje...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
522
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 23:00
Lokalizacja
bielsko

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zachar 23 lis 2009, 21:59
Weekend spędziłem z ukochaną i wszystko było w porządku, do momentu, gdy musieliśmy się rozstać.. Dzisiejszy dzień był tak beznadziejny, że chciałem zrobić coś, aby spieprzyć go sobie do końca, ale.. nie musiałem, ktoś zrobił to za mnie. Dostałem maila na prawie 11 stron od mojej ex. Nie wiem co chciała osiągnąć, pisząc go do mnie, ale oczywiście wiedziała, jak mnie wkurzyć i zepsuć mi humor.
Mam też pytanie, ostatnio zacząłem mieć dziwne myśli. Zacząłem myśleć nie tylko o własnej śmierci, ale o tym jak kogoś zabijam. Są to przypadkowe osoby. Ta chęć także we mnie wzbiera. Co to może znaczyć?

[Dodane po edycji:]

Co się ze mną dzieje? Wydaje mi się, że wszystko jest mi obojętne. Wpadł bym dziś pod samochód. To było dziwne. Wydawało mi się, że do tego doszło. Pamiętam, że ktoś mnie odciągnął. Znajomi coś do mnie mówili, samochód nawet się nie zatrzymał, pojechał dalej, w końcu nic się nie stało.. Czy chciałem, by to się stało? Teraz sam nie wiem. Co to wszystko ma znaczyć? Czy to może być skutek Zoloftu w dawce 50 mg, który biorę od prawie 3 tygodni? Pomóżcie mi
zachar
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez natti 25 lis 2009, 14:45
Witam
Jestem tu nowa, choć od wielu lat zaglądam na różne fora, to także czasem czytałam.
Od kilku miesięcy mam silny nawrót depresji i lęków. Rok temu z własnej woli przerwałam prawie czteroletnie leczenie, co uważam za jeden z największych błędów jakie mogłam popełnić. Uwierzyłam pewnemu człowiekowi, że leki robią wodę z mózgu i zgodziłam się na eksperyment wyjścia z mojego stanu metodą niekonwencjonalną. Nie chcę pisać szczegułów, bo boję sie trochę ludzi z tego środowiska, że mogliby mnie rozpoznać i jeszcze bardziej pogrążyć. Niestety ekspryment nie udał się, a ja prawdopodobnie właśnie zawalam ostatni rok studiów. Siedzę teraz sama w domu i biję się z myślami. Boję się wychodzić z domu, odbierać telefony, nie chce mi się żyć, czuję się zmęczona wieczną walką o swoje zdrowie. To trwa już tyle lat, chodziłam już na terapię, brałam leki, kilka razy zmieniałam psychiatrów, mam za sobą dwie próby samobójcze. Boję się, że znowu do tego dojdzie. Czuję się tak, jakbym znowu zaczynała coś co i tak wiadomo jak się skończy. Problem w tym, że próbowałam już tylu rzeczy ze chyba nie wierzę że kiedykolwiek z tego wyjdę. Zawiodłam się przy okazji już na tylu ludziach i na tylu metodach...
Depresja i lęki to straszliwa stagnacja, a życie przecież wymaga ciągłej aktywności. Czas ucieka, ja nie pojawiam się na uczelni, znajomi dzwonia, ja nie odbieram, pocę się jak mysz przy każdym dzwonku telefonu, wstydzę się przed nimi mojej porażki, mojego upadku, mojej nieobliczalnej postawy, że mogę się skrzywdzić.
Strasznie boję się tego, co się teraz ze mną dzieje, czuję jak wszystko mi umyka, jak wali się, tracę wszystko, co kiedykowlwiek zbudowałam.
Boję się niemiłosiernie też z tego powodu, że mam doświadczenie z przeszłości, wiem jak kiedyś skończył się mój podobny stan. Moja depresja i lęki doprowadziły do tego, że jeszcze w szkole średniej, kumulowało się, kumulowało, dokładnie tak jak teraz, próbowałam się zmusić do tego żeby skończyć szkołę, ale nie udało się :( Któregoś dnia coś we mnie pękło, straciłam panowanie nad sobą, uciekłąm ze szkoły, z domu, próbowałam się zabić, wszystko zawaliłam, zawiodłam swoją rodzinę, znajomych. Nie przewidywałam tego, że może mi się nie udać, że mnie odratują. Po tym wydarzeniu przeżyłam największy koszmar mojego życia, wszyscy znajomi się ode mnie odwrócili, moja babcia któa mnie wychowywała kazała mi się wynosić z domu. Nie chcę już pisać szczegółów, napiszę tylko że później odizolowałam się od świata na półtora roku, to jakiś cud, że z tego wyszłam i skończyłam szkołę średnią.
Teraz czuję, że sytuacja się powtarza, wszystko wraca, czuję, jak zawalam studia, a to już ostatni rok, mój chłopak nie pozwala mi brać dziekanki, uważa, że jak się zmuszę dam sobie radę.
Od miesiąca też chodzę znowu na terapię, ale mój terapeuta twierdzi, że nie jestem w stanie na terapię analuzującą przeszłość, bo jestem chyba w zbyt złyma stanie. Nie wiem czy dobrze go zrozumiałam, więc łaściwie nie wiem o czym mówić za bardzo.
Od kilku dni biorę leki.
Tak bardzo chciałabym żyć, ale czuję, że w moim przypadku to jest niemożliwe :cry:
Ech, przepraszam, że tak się rozpisałam, tak bardzo chciałam to wyrzucić z siebie. :cry:
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
25 lis 2009, 14:26

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 25 lis 2009, 20:35
Witaj
Trochę wyżej opisałem moją historię...
Jak ja Cie doskonale rozumiem....Pięknie udało Cię ubrać w słowa to co choroba z nami robi. To strasznie trudne,mi często brakuje słów mogących jakoś oddać ten straszny ból i beznadziejność...
szkoda że nikt poza nami, chorymi nie jest w stanie zrozumieć , że to jedna z najstraszniejszych chorób-jest się martwym za życia......
Cieszę sie , że bierzesz leki-jak pewnie wiesz z doświadczenia trzeba czasu żeby zadziałały-bierzesz te same , które wcześniej wyciągnęły cię z depresji???
Ja po ponad 2 latach męki i poszukiwań chyba trafiłem na lek który daje mi trochę ulgi i wytchnienia.Takie małe światełko w tunelu.
Życzę Ci aby się Tobie udalo choć troszkę lepiej poczuć.
Nie napiszę kretynizmów typu "będzie dobrze" czy "weź się w garść" bo tylko sie jeszcze bardziej wściekniesz,hehehehehehe
Ja od takich tekstów dostaje szału i m.in mój chrzestny przestał być moim chrzezstnym za takie teksty
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez zachar 25 lis 2009, 23:41
Nie czuję się ostatnio najlepiej, kurczę, nie wiem co się ze mną dzieje.. Nie wziąłem dziś Zoloftu i chyba nie będę brał tego świństwa. Zobaczymy co będzie dalej. :/
zachar
Offline

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez natti 26 lis 2009, 11:58
Witaj rober6666,
Dokładnie, najgorsze w tej chorobie jest to, że nikt z otoczenia nas nie rozumie, nie jest w stanie sobie wyobrazić co się czuje w takiej chwili, kiedy irracjonalnie chce się sobie odebrać życie. Ten rozdzierający, wewnętrzny ból czasami jest nie do wytrzymania. Ludzie myślą, że to kwestia zmiany myślenia, kiedy jest odwrotnie, to właśnie ten wewnętrzny ból karze wciąż o tym mysleć, nie daje o sobie zapomnieć nawet na chwile.
Jeśli chodzi o leki to brałam już tyle, że czuję się jak króliczek doświadczalny. Wyselekcjonowałam więc te, które kompletnie się nie nadawały i sama zaproponowałam zestaw mojej lekarce. Pamiętam, że kiedyś w miarę działał, ale nie łudzę się, wiem, że nic nie zadziała tak, abym była zdrowym, pełnisprawnym człowiekiem. Trafnie to ująłeś, to śmierć za życia, a jeszcze trzeba się borykać z tym, że na zewnątrz, dla innych ludzi to wygląda jak lenistwo, brak chęci do pracy i chęć żerowania na bliskich. I wciąż gryzie to moje sumienie :(
Dziękuję za słowa otuchy i takze życzę ci lepszego samopoczucia, choćby jeden dzień odpoczynku od tego uczucia to jak wakacje
Pozdrawaim ciepło

[Dodane po edycji:]

zachar, dlaczego nie chcesz brać leków, nie działają? Jak po ok 2 miesiącach nie przynoszą żadnych zmian na lepsze pogadaj ze swoim lekarzem, może albo zwiększy dawkę albo zmieni na inny
Pozdrawiam
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
25 lis 2009, 14:26

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 26 lis 2009, 17:20
witaj natti
Znam doskonale ten ból , kiedy wszyscy naokoło uważają , że czas najwyższy abym się wziął w garść i przestał nad sobą użalać, że pewnie jakbym poszedł do pracy to zaraz zmieniło by się moje myślenie i takie tam inne pierdoły....odkąd zachorowałem , a stało to się w ciągu jednej nocy (szok nie? ) wytrzymałem jeszcze w pracy pól roku-ale to była gehenna. Pracowałem jako kierowca i dosłownie co 20-30 minut traciłem praktycznie przytomność z lęku i derealizacji-zjeżdżałem na pobocze i zapadałem na 10-15 minutową drzemkę....i niech frajerzy nie gadają mi nic o braniu się w garść , bo zesrali by się wpierw ze strachu ,zanim w takim stanie wsiedli za kółko i pojechali w Polskę....
Ja też mam za sobą juz całą aptekę-wszystkie SSRI SNRI ,Mianseryne i inne gówna , które mnie tak na prawdę zabijały i doprowadzały tylko do pędu samobójczego ( skończyło sie w szpitalu ale to porażka taki psychiatryk gdzie dla spokoju naćpają cię benzo i tyle...) I ten fakt , że żadne leki nie pomagają a wręcz szkodzą doprowadził mnie do rozpaczy.....nie chcę tak dalej egzystowac na poziomie szmaty-zwłaszcza że byłem energicznym doskonale dającym sobie radę facetem....
Moje małżeństwo juz tez nie wytrzymuje tej próby. Żyję jeszcze chyba tylko dla mojego 5 letniego synka-nie mogę mu tego zrobić żeby mnie zabrakło-on jest za mną głupi doi potęgi entej
...I będę tak cierpiał po wsze czasy aż mnie szlag trafi , lub syn dorośnie i wreszcie sprawie sobie ulgę....
Proszę-próbuj z lekami mimo wszystko-ja sobie mówie tak-bez leków tragedia, na lekach jeszcze większa tragedia , ale jest przynajmniej nadzieja że może zadziałają.czytaj , czytaj i pytaj na naszym forum-ja dzięki niemu odkryłem lek Fluanxol, (oczywiście przez 2 lata męki żaden z psychiatrów mi go nie zaproponował )o którym mogę powiedzieć że od 3 tygodni sprowadził na mnie ulgę powiedzmy w 40 % nie robiąc przy okazji ze mnie zaćpanego półgłówka
Ale to efekt setek godzin spędzonych na tym forum.Myśle ,że mam niezłą wiedzę dzięki temu
Jakby co pisz na PW
Walcz!!!! walcz z tą suką chorobą !! traktuj jak wroga nr 1 !!Ja z nią wygram tak czy tak-jak nie wyleczę to się zabije i ona zginie wraz ze mną !!..Ale na to jest zawsze czas.
Trzymaj się
Zachar-ten post Ciebie tez sie dotyczy. Myślę że sertralina tak gównianie działa na Ciebie...ja po tym leku z płaczem uciekłem z kauflanda bo myślałem że zwariowałem i zgubiłem się między regałami. Wydaje mi się to nie lek dla ciebie. Nie przejmuj się , że tak ci po nim odp...a .On może mieć takie skutki uboczne ...nie tolerujesz go
Czytaj nasze forum ile wlezie-poznasz wiele opinii
Walcz !!!
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez natti 01 gru 2009, 16:49
rober6666 dzięki za słowa otuchy. Odpisuje dopiero teraz, bo przez ostatnie dni w ogóle nie podchodziłam do neta. Tak mnie zmogło, myślałam, że już nie wytrzymam. Leżałam tylko i miałam wrażenie, że "coś" rozszarpuje mnie od środka. MOja głowa rozpaczliwie szukała jakiegoś wyjścia, ale jak każdy z nas w tym stanie wie, że go nie ma. I wtedy właśnie przychodzą do głowy głupie pomysły, żeby tylko choć na chwilę sobie ulżyć.
Dzisiaj mi jednak trochę lepiej, byłam na uczelni, może uda mi się nie zawalić roku.
rober6666 naprawdę dopadło cię to w przeciągu jednej nocy? Faktycznie szok. Ja miałam predyspozycje do depresji już od dziecka. Zawsze byłam zamknięta w sobie i strachliwa, tylko czasem miałam lepsze stany, wydawało mi się wówczas, że góry mogę przenosić ;) Pamiętam ten czas, kiedy przez półtora roku czułam się dobrze, poznałam fajnych ludzi, miałam przyjaciół, zaczęłam nawet planować przyszłość, angażować się, interesować sztuką, kuturą, rozwijać się. A później znowu stałąm się rośliną.
Na mnie jednak chyba właśnie sertralina najlepiej działa. Pamiętam, że tylko ona mi w miare pomagała. Teraz też zaczęłam od tygodnia brać Asentre, mam nadzieję, ze mi pomoże. Najgorszy dla mnie lek to był seroxat i paxeratio, myślałam, że padnę po nim, tak jakby wewnątrz mnie ktoś czy coś toczyło jakąś zawziętą walkę.
rober6666 jak sobie radzisz na co dzień? NIe pracujesz teraz? Masz jakieś doraźne sposoby radzenia sobie? Bo mnie się już chyba wszystkie wyczerpały :( W tym roku powinnam skończyć studia, przetrwałam na nich tylko dlatego, że nie musiałam przychodzić codziennie i po prostu kombinowałam, ale nie wiem, czy uda mi się dotrwać do końca.
Życzę ci, abyś znalazł w sobie siłę aby żyć dla swojego synka. Nie traćmy nadziei, że któregoś dnia to odejdzie. Ja w to wierzę, bo kiedyś miałam takie zdarzenia, obudziłąm się rano i depresji nie było. Po prostu zaczęłam nowe życie, co prawda tylko na półtora roku, ale jednak. Czułąm się wtedy, jakby jakiś cud mnie uzdrowił. Wszystkim nam tego życzę, abyśmy któregoś dnia obudzili się silni i z chęcią do życia. Co pozostało jak nie wiara w cuda?
Pozdrawiam ciepło
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
25 lis 2009, 14:26

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez rober6666 02 gru 2009, 10:10
Cześć natti
Jak wiele nas łączy......
(oczywiście nie jest to próba podrywu ,hehehehehe )
Dobrze , że mamy to forum i mamy siebie i wiemy , że nie jesteśmy sami na swoich bezludnych wyspach cierpienia. Każdy z nas ma swoją wyspę , to fakt , ale jak widać możemy przesyłać sobie słowa otuchy i zrozumienia. Piszę , że są to wyspy bezludne, bo choć wokół nas są ludzie bliscy i dalecy -nigdy nie pojmą tego co nam choroba robi-odbiera chęć posiadania tego co najcenniejsze -ŻYCIA !!
Czytam uważnie Twojego posta i muszę powiedzieć , że nasuwa mi się pewna myśl-czy Ty czasem nie cierpisz podobnie jak ja na Chorobę Afektywną Dwubiegunową ( CHAD )

http://www.csk.lodz.pl/depresja/Choroba ... gunowa.htm

Ona ma wiele odmian, m.in taką typ mieszany przypominający objawami ciężką depresją)że prawie cały czas przeważa depresja (ponoć cięższa i lekooporniejsza od "zwykłej " ) Ciężka mania nie występuje, tylko lekka hipomania i to bardzo rzadko. Z tego powodu jest często mylona z depresja i bardzo źle leczona gdyż antydepresanty tylko pogarszają sprawę !! ZNAM TO Z AUTOPSJI !!!
Podczas gdy w depresji masz stały niedobór jakiegoś neuroprzekaźnika (serotonina, noradrenalina ) tak w CHAD masz totalnie rozchwiane te poziomy i podawanie leku zwiększającego poziom jednego z nich pogarsza tylko sprawę !!! ja dlatego pod wpływem SSRI (podnoszące poziom serotioniny ) czułem sie jak po narkotyku LSD dosłownie , miałem omamy i byłem gotów na samobója. Widocznie akurat miałem nadmiar serotoniny i podawanie jeszcze typowego antydepresanta podnoszącego jej poziom o mało nie doprowadziło mnie do tragedii.
Ja pół roku temu po okresie prawie 2 letniej masakry i chęci zakończenia tego gówna też wstałem pewnego ranka całkowicie zdrowy!!! CUD Matko Boska ! Od rana zacząłem niezwykłą mi (a zwykłą przed chorobą ) krzątanię, snucie planów, zapisałem sobie aż na kartce (zrobiło się z tego A4 )sprawy które mam załatwić. Pożyczyłem kasę , kupiłem drugie auto (przecież jestem już zdrowy-zarobię szybko kasę i oddam ), zapisałem się na studia itd.....i nagle po 3 tygodniach czar prysnął-rano wstałem i ta sama ciężka depresja-to była najstraszniejsza chwila w mojej chorobie-myślałem że wtedy na serio ze sobą skończę...okazało się że stan pozornego zdrowia to była właśnie hipomania-cechująca obraz CHAD
Nasunęło mi się niedyskretne pytanie-czy w Twojej rodzinie ktoś chorował na coś dziwnego , niezrozumiałego dla innych, dziwnie się zachowywał, był nadpobudliwy ??
Moja ciocia podcięła skutecznie żyły, a jej brat czyli mój ojciec chlał przez kilka ładnych lat właściwie bez powodu (teraz wiem jaki to byl powód) i potem jak miał 40 lat się powiesił (ja miałem 18 ) Nikt nie przypuszczał wtedy że to efekt choroby.(jakieś pieprzenie o słabych charakterach itp )To potwierdza diagnozę mojej CHAD-jest to choroba niestety dziedziczna....ojciec chlal , bo nie wiedział co sie z nim dzieje ,a ja teraz widzę po sobie że wóda baaaardzo łagodzi objawy choroby...( ale ja pije normalnie-raz tydzień,może żadziej ) Statystycznie bardzo duży odsetek ludzi chorych na ta odmianę CHAD co ja odbiera sobie życie (potwierdza to mój Ojciec i Ciotka )
Jestem teraz zupełnie inaczej leczony
Przede wszystkim LIT oraz znaleziony tu na forum dzięki miko84 i Anna R. fluanxol
Czuje znaaaczna ulgę i poprawę (mimo że nie zażywam typowych antydepresantów depresja ciężka i lęki zostały przesunięte na dalszy stan.....
Tak-choroba napadła mnie w ciągu jednej nocy-to był szok !!!! i koniec znanego mi dotychczas świata ( nie pracuję normalnie jak wszyscy-robie raczej "interesy" z "chłopakami" )
Byłem typem pewnego siebie zarobionego faceta a tu taki krach ( koledzy myśleli , że jestem w więzieniu-jak sie dowiedzieli że w psychiatryku to w szoku byli )
Teraz dzięki ponad dwuletniej walce pomału wracam do życia sprzed choroby...
jak sobie radzę?? Przede wszystkim NIENAWIDZE choroby , i samego siebie w stanie jakim byłem do niedawna i wala mnie porady psychoterapeutów o jakichś tam akceptacjach i innych bzdurach dobrych do amerykańskich oper mydlanych...WALKA, NIENAWIŚĆ !!
I pogodzenie się z faktem , że jak nie dam rady dłużej to zawsze jest wyjście wygrać z chorobą-unicestwić ją wraz ze sobą samym.Oswoiłem się z tą myślą i to mi dawało (daje-bo nie wiem czy ta poprawa jaką mam teraz jest stała-oby-bo kolejnego ciężkiego nawrotu mogę nie wytrzymać) siły przetrwać każdy dzień
I każdego ranka w ciężkim stanie myślałem tylko jak przetrwać do wieczora i co zrobic żeby się ratować.Jak sama nie pomożesz sobie i nie będziesz walczyć o siebie to nikt tego nie zrobi za CIebie-uważają że przesadzamy i histeryzujemy i powinniśmy raczej "wziąść się w garść ",hehehehehe
Jak masz jakieś pytania-pisz śmiało towarzyszko cierpienia
Jeśli tylko będę mógł -pomogę wiedzą i doświadczeniem
Robert
NON SERVIAM

Choroba Afektywna Dwubiegunowa - obecnie F.31.WAR
Offline
obserwowany
Posty
1441
Dołączył(a)
01 paź 2009, 15:47
Lokalizacja
Zabrze

Re: Depresja, myśli samobójcze. Co robić?

przez natti 04 gru 2009, 01:57
Hej rober6666 kurcze, dałeś mi do myślenia tą sugestią, że to co mi dolega to może być CHAD. Zdiagnozowano mi tylko zaburzenia lękowo depresyjne też z tego względu, że mam dodatkowo fobię społeczną z tendencją do izolacji. Ale przeczytałam dokładnie tekst z linka który mi podałeś i faktycznie dużo pasuje. Mnie się zawsze wydawało, że depresja dwubiegunowa z okresami manii i depresji trwa naprzemiennie najwyżej kilka tygodni a u mnie przeważa depresja z takimi właśnie epizodami "cudownych uzdrowień" o których pisałam. Ale ja już chyba przestanę wierzyć w jakiekolwiek cudowne uzdrowienia, to chyba tylko taka forma pocieszania się, jak jest naprawdę źle.
Piszesz, że bierzesz lit. W jakiej formie się go przyjmuje? Na mnie do tej pory najlepiej zawsze działała sertralina. Pokładam nadzieję, że i tym razem się polepszy.
Więc u Ciebie w rodzinie też były takie przypadki? Wiesz, ja ostatnio też coraz częściej myślę o tym, czy aby to, co mi całe życie odwala to nie psychiczny spadek po moim ojcu. Faktycznie bardzo dziwnie się zachowywał, był alkocholikiem to raz, a dwa że chyba też dodatkowo jakimś psycholem, agresywny, wiecznie w złym humorze, odwalało mu zawsze rano, tuż po przebudzeniu miał ataki furii, wydaje mi się, że miał też jakąś paranoję. Uciekałam od niego i nie maiłam z nim kontaktu, ale wydaje mi się, że dużo po nim odziedziczyłam, właśnie w tej kwestii, tylko on to zapijał, a ja nie mogę pić, mam wstręt do alkoholu.
Z tego względu jestem też DDA. Mam strasznie nasrane w tym temacie w głowie. Poszłam nawet na terapię dla DDA ale ja się jakoś nie mogę dogadać z terapeutami, nie wiem, czy to przez moje lęki przed ludźmi czy trafiam na jakichś dziwnych, którzy mnie albo wkurzają albo są nieskuteczni. I chyba znowu zwieje z terapii. Zawsze pokładałam jakieś nadzieje w terapiach bo wydawało mi się, że rozmowa oswoi mnie z sytuacjami społecznymi, poukłada w głowie, nauczy mnie reakcji na moje lęki. A tu zazwyczaj trafiałam na takich, że szkoda słów, czy możliwe jest spotakanie w miarę normalego terapeuty w tym kraju?
Podoba mi się twoje nastawienie, walcz i nie daj się. Jak się ma takie nastawienie to już połowa sukcesu. Jak ja wpadam w depresje to własnie zazwyczaj mam w szystko w d. w ogólew tedy w nic nie wierzę, w żadną skuteczność czegokolwiek. Ale na szczęście dzisiaj się jakoś trzymam, leki chyba zaczynają mnie trochę motywować do działania.
Ide spać, bo łyknełam procha na sen i mnie trochę zmuliło. Wolę napisać coś więcej jutro
Trzymaj się i dzięki za motywujące posty. Oby do przodu ;)
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
25 lis 2009, 14:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do