Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Margola 27 maja 2009, 14:39
Lecze sie od wielu lat i wiem jedno - jesli mimo brania lekow, nadal macie takie odjazdy to znaczy, ze czym predzej trzeba zmienic albo leki albo nawet samego lekarza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
08 maja 2009, 10:49
Lokalizacja
Katowice

Re: myśli samobójcze

przez Korba 28 maja 2009, 20:36
O Boże...... ktokolwiek wypowiadał się w tym wątku niech lepiej nie ogląda 20 odcinka 5 serii House MD....
Sam odcinek jest wstrząsający, a kończy się napisem "jeżeli jesteś w kryzysie i myślisz o samobójstwie zadzwoń pod numer...."
...
Korba
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 28 maja 2009, 22:01
Korba widziałem ten odcinek :(.Dołujący był ale hmmm dobrze zrobiony.Dla mnie jeden z lepszych odcinkow 5 sezonu.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez DanceWithTheWind 29 maja 2009, 17:29
Zabiję się... Przysięgam, że się zabiję.
"Tak łatwo z rąk wymyka się. Szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni."
Posty
89
Dołączył(a)
03 mar 2009, 11:20

Re: myśli samobójcze

przez Korba 29 maja 2009, 17:41
DanceWithTheWind napisał(a):Zabiję się... Przysięgam, że się zabiję.


Nie rób tego, proszę.
Napisz nam, co się dzieje.
Korba
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez DanceWithTheWind 29 maja 2009, 18:08
Nie mam żadnego powodu do życia. Zniszczyli mnie i każą teraz nie zauważać ran. Lizać je z daleka od ich oczu. Najpierw rodzina. Nigdy mnie nie rozumieli. Kiedy idealna wizja jedynego dziecka okazywała się znowu walić, posuwano się do okrutnych kar. Lano mnie, dopóki nie wydusiłam z siebie prośby, by przestać i nie wykrzyczałam po raz dziesiąty przepraszam. Później chowano brudy pod dywan i udawano wspaniałą, kochającą rodzinkę, podczas gdy cała konstrukcja aż się sypała. Bardzo się to na mnie odbiło. Starałam się poszukać gdzie indziej miłości. Ale niemal wszędzie źle mnie traktowano. Przedszkole, podstawówka, wyjazdy kolonijne. Dzieciaki mnie odrzucały i nabijały się ze mnie, bo nie umiałam się przystosować i skutecznie obronić. Zalękniona, delikatna dziewczynka. Z niej narodził się potwór z bajzlem w głowie. W wakacje napotkałam prawdziwą wrogość, jaką może być przepełniony człowiek. Mszczono się na mnie i wyrządzono wielką krzywdę, a ja nawet nie potrafiłam się podnieść z uniesioną głową i odejść, tylko bezczynnie czekałam aż wyprują ze mnie resztki godności. Ale to żadna nowość. Wcześniej pozostawałam bezsilna wobec przemocy w domu, to uznałam, że tak należy mnie traktować. Jak najgorszą ścierę. Przestałam spać. Nic dziwnego, skoro przekonałam się, że fatum dalej się ciągnie. Nasiliły się problemy z koncentracją przez lek na sen, przez co staję się obiektem przykrych kpin. Robię z siebie tępą idiotkę i jestem zmuszona wysłuchiwać, jak otoczenie się nabija z moich nieustannych gaf spowodowanych przymuleniem. Poza tym każdego dnia, muszę słuchać historii, jak innym się powodzi, patrzeć na uśmiechnięte twarze i porównywać cudze szczęście z moją mogiłą. Słucham, jak innym spełniają się MOJE marzenia. Ja mam tylko zgryzotę, samotność i garść leków na uspokojenie. To moi nieodłączni towarzysze i nic przyjemniejszego nie chce zastąpić ich miejsca.

Chcę umrzeć. Boże, chce umrzeć...
"Tak łatwo z rąk wymyka się. Szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni."
Posty
89
Dołączył(a)
03 mar 2009, 11:20

Re: myśli samobójcze

przez Korba 29 maja 2009, 18:21
Nie wiem, jak to jest być ofiarą przemocy, ale wiem, jak to jest czuć się niepotrzebnym. Całe życie prawie jestem sama dlatego, że ludzie, których kocham i którzy mnie kochają, odchodzą w taki czy inny sposób i zdaje się, że każdy bliski mi człowiek musi mi zostać zabrany, a ja już nie mam siły radzić sobie z tymi odejściami.

Wielokrotnie myślałam o tym, że chcę umrzeć, bo po co niby mam żyć.
Ale tli się we mnie resztka nadziei, ledwo, ledwo się tli... że nie mogę przecież być na tym świecie bez celu. Że po coś, komuś, jestem potrzebna. Może nadzieja jest matką głupich, ale póki co nie wynaleziono niczego lepszego... Spróbuj jej troszkę w sobie poszukać. Jesteś silniejsza, niż myślisz.
Korba
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez DanceWithTheWind 29 maja 2009, 18:29
Mnie nadzieja długo podtrzymywała przy życiu, teraz powoli się wypala. Dawniej, gdy myślałam o zabiciu się, tkwiło za tym przekonanie, że jednak nie chcę tego robić i pragnę znaleźć inny sposób, by wydostać się z bagna problemów. CHCIAŁAM ŻYĆ, bo to moje życie! Ale teraz tylko się śmieję na samo wspomnienie. Przez potok łez. Ale się śmieję. Ciesze się, bo wreszcie dobiegnie koniec.
"Tak łatwo z rąk wymyka się. Szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni."
Posty
89
Dołączył(a)
03 mar 2009, 11:20

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez isj 29 maja 2009, 22:31
DanceWithTheWind napisał(a):Nie mam żadnego powodu do życia. Zniszczyli mnie i każą teraz nie zauważać ran. Lizać je z daleka od ich oczu. Najpierw rodzina. Nigdy mnie nie rozumieli. Kiedy idealna wizja jedynego dziecka okazywała się znowu walić, posuwano się do okrutnych kar. Lano mnie, dopóki nie wydusiłam z siebie prośby, by przestać i nie wykrzyczałam po raz dziesiąty przepraszam. Później chowano brudy pod dywan i udawano wspaniałą, kochającą rodzinkę, podczas gdy cała konstrukcja aż się sypała. Bardzo się to na mnie odbiło. Starałam się poszukać gdzie indziej miłości. Ale niemal wszędzie źle mnie traktowano. Przedszkole, podstawówka, wyjazdy kolonijne. Dzieciaki mnie odrzucały i nabijały się ze mnie, bo nie umiałam się przystosować i skutecznie obronić. Zalękniona, delikatna dziewczynka. Z niej narodził się potwór z bajzlem w głowie. W wakacje napotkałam prawdziwą wrogość, jaką może być przepełniony człowiek. Mszczono się na mnie i wyrządzono wielką krzywdę, a ja nawet nie potrafiłam się podnieść z uniesioną głową i odejść, tylko bezczynnie czekałam aż wyprują ze mnie resztki godności. Ale to żadna nowość. Wcześniej pozostawałam bezsilna wobec przemocy w domu, to uznałam, że tak należy mnie traktować. Jak najgorszą ścierę. Przestałam spać. Nic dziwnego, skoro przekonałam się, że fatum dalej się ciągnie. Nasiliły się problemy z koncentracją przez lek na sen, przez co staję się obiektem przykrych kpin. Robię z siebie tępą idiotkę i jestem zmuszona wysłuchiwać, jak otoczenie się nabija z moich nieustannych gaf spowodowanych przymuleniem. Poza tym każdego dnia, muszę słuchać historii, jak innym się powodzi, patrzeć na uśmiechnięte twarze i porównywać cudze szczęście z moją mogiłą. Słucham, jak innym spełniają się MOJE marzenia. Ja mam tylko zgryzotę, samotność i garść leków na uspokojenie. To moi nieodłączni towarzysze i nic przyjemniejszego nie chce zastąpić ich miejsca.

Chcę umrzeć. Boże, chce umrzeć...
Pięknie napisane, ze smutnym przesłaniem. Pisałem, zdaje się w innym temacie, rady dla Ciebie, toteż nie chce się powtarzać.

Czy jesteś pewna, że w swoim życiu nie zaznałaś choćby jednej przyjemnej chwili, ulotnej lekkości, która daje wiatr w żagle i napędza maszynę zwaną człowiekiem? Czy jesteś pewna, że Twoja śmierć nie poruszy żadnego sumienia, wyda się Twojemu obojętna? Czy potrafisz wyobrazić sobie, jak możesz skrzywdzić wszystkie osoby, dla których znaczyłaś cokolwiek? Dlaczego Twoi rodzice mają bezprzykładnie cierpieć po stracie córki? W jednej chwili będą żałowali tego, że być morze wyrządzili Ci w przeszłości krzywdę. Ale będzie to skrucha szczera, skrucha która pozwala skruszyć niejeden mur i wznieść niejeden most. Lecz Ty tego momentu nie doczekasz, popychając się w ramiona tego nieodwracalne.

Czy jesteś pewna, że nie miałaś nigdy żadnych marzeń do spełnienia, kilku spraw do wygrania, paru rzeczy do udowodnienia sobie? Nie pragnęłaś osiągnąć szczęścia u boku ukochanego mężczyzny, zobaczyć świat, odkryć nieznane Ci horyzonty - żyć tak jak żyje człowiek, który jest podmiotem własnego losu? Czy jesteś przekonana o tym, iż brak Ci atutów, talentów i zdolności, którymi mogłabyś zjednać sobie ludzi i wzbudzić ich szacunek i podziw? I dlaczego Ci przyjaciele, którzy okrutnie Cię potraktowali, nadwerężyli Twoje zaufanie i podeptali godność mają być jedynymi ludźmi, jakich spotkałaś na swojej drodze. Być może jest ktoś, kto czeka na taką osobę jak Ty, komu oddasz swoje pasję, swoje ja i własne myśli, oddając tyle ile trzeba i biorąc tyle ile wypada?

Musisz trwać, rozmawiać z rodzicami, poszukać nowych przyjaciół, opanować nowe techniki radzenia sobie ze stresem. I nie bać się profesjonalnej pomocy - potrzebujesz jej dziś, ale pamiętaj -tak nie będzie zawsze. Kiedyś klatka rozstąpi się przed Tobą i będziesz wolna. Ty, Twoje myśli, Twój własny ogląd siebie. Depresja jest chorobą całkowicie wyleczalną. Ale krok ku temu, by odzyskać paszport do rzeczywistości musisz wykonać sama.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: myśli samobójcze

przez Ridllic 29 maja 2009, 22:37
ale bym z chęcią zamknął ten temat :!:
Ridllic
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez isj 29 maja 2009, 22:39
A jeśli ktoś dzięki słowom otuchy w nim zawartym odstąpi od ostatecznego kroku?

Zastanów się, czy warto.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: myśli samobójcze

przez Ridllic 29 maja 2009, 22:41
isj, źle się wyraziłem ,chodziło mi o to żeby nikt nawet o tym nie myślał :/
Ridllic
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez linka 29 maja 2009, 22:42
Jak to czytam to zaczynam podzielać zdanie Rida........czy ten temat ma w ogóle jakiś sens :?:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez isj 29 maja 2009, 22:45
Rid, to całkowicie przeciwskuteczny środek. Bo nie dość, że ktoś będzie o tym intensywnie myslał, to nie będzie miał okazji zrelacjonować tego co czuję nawet tak i kołowrotek popapranych myśli będzie się kręcił w najlepsze.

[Dodane po edycji:]

Albo wszystko pójdzie na jęczarnie, a Wy zamknięcie powód pod pretekstem "potencjalni samobójcy na jęczarnie proszę" :D
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do