Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: myśli samobójcze

przez bercik 04 maja 2009, 22:05
Tylko trzymac sie Pana Jezusa.Potrzeba tylko dobrej woli do walki ze swoja slaboscia ze zlem swoimi brudami i niedlugo jestescie zywi.Sam czlowiek nie jest w stanie zrobic nic.Pan Bóg daje siłe i Łaske trzeba sie tylko zdecydowac na powrot,jak syn marnotrawny.Kurcze jak by tu Wam Sw.Paweł napisał to wszyscy by wiedzieli jakie naprawde jest ich powolanie.To był mistrz walki duchowej,walki ze zlem,walki powrotu do Pana Jezusa,walki o zycie ale nie to w ktorym my jestesmy ale o to ktore jest tak cenne.Sw.Paweł na samym koncu swego zycia bedac w wiezieniu w dzien swojej smierci i czekajac na nia opowiada pewnemu mlodziencowi losy swego zycia.Pierwsza czesc jego zycia to przesladowanie,mordowanie Chrzescijan.Druga po spotkaniu z Panem w drodze do Damaszku to wlasnie walka.Przezyl kilkadziesiat chłost,byl kilkakrotnie kamieniowany,wieziony,rozbil sie kilkakrotnie na morzu,byl caly czas przesladowany.Młodzieniec slyszac to wszystko mówi ze to chyba niemozliwe. a jednak wiele jest mozliwe.Sł.Sw.pawła-"Chociaz bowiem w ciele pozostajemy,nie prowadzimy walki wg ciała,gdyz orez bojowania naszego nie jest z ciała,lecz posiada moc burzenia,dla Boga twierdz warownych" i konczac swoja rozmowe dodaje ze nie moze sie doczekac na spotkanie z Panem "W dobrych zawodach wystapilem,bieg ukonczylem,wiary ustrzeglem,na koniec odlozono mi wieniec sprawiedliwosci" u Nas tez zawsze chodzi o ten powrot.Bo gdy jestesmy daleko od Pana Boga to jestesmy blizej zlego,ktory zawsze ma na celu tylko jedno,zniszczyc zycie czlowieka.A caly czas chodzi mu o to zeby byc wrogiem lekcewazonym i niezauwazonym chociaz tak potrafi rujnowac nasze ludzkie zycie.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
13 kwi 2009, 17:30

Re: myśli samobójcze

przez Filomatka 05 maja 2009, 13:39
W momencie kiedy to czuję wszystko się zawęża. Nie widzę, że komuś na mnie zależy, wszystko przestaje być ważne. Dziś spróbowałam trochę zrobić coś dla siebie i nawet wychodzi. Przeczytałam trochę książki.
Kati, podoba mi się twoja rada. Wierzę, że w tym jest sens.
Nielubię dużej dawki teologii, zniechęca mnie to. Nawet z moim depresyjnym stanem potrafię zauważyć, że to tylko paplanina. Może to gadanie dało rezultat tylko kiedy mówił mi to pewien proboszcz, ale to dlatego, że go szanowałam (wyjątek, bo ja nie szanuję księży, mam o nich bardzo złe zdanie) bo był dobrym człowiekiem i nie tyle mnie to wspierało co mówił, ale jego postawa wobec mnie. Życzę mu jak najlepiej, a reszta niech się do mnie nie zbliża. Nie wierzę w kościół i inne farmazony.
Kati, dzięki za namiary, jak będę miała czas odezwę się na gg :)
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: myśli samobójcze

przez katiiiii 05 maja 2009, 23:34
Znowu nachodzą mnie te mysli, zwłaszcza nocą wszystko staje sie jakby bardziej dobijające, nasila sie strach, jakaś siła coraz bardziej popycha mnie do tego kroku, to dziwne uczucie, nie wiem co sie ze mna dzieje cos siedzi mi w głowie i tylko szepcze zrób to weź jakies prochy albo uzyj zyletek. Głowa mi peka od tego.
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: myśli samobójcze

przez bercik 06 maja 2009, 00:05
Sam brak Pana Boga w zyciu czlowieka wywoluje rozdarcie.kiedy czlowiek ma czyste sumienie ma siłe zyc,pracowac,pomagac innym,cieszyc sie i smiac.Jego duch jest zdrowy.a gdy pojawia sie grzech czlowiek nie ma odwagi pokazac sie swiatu.tak jak w raju kiedy rodzice popelnili grzech schowali sie przed Bogiem.i mogloby sie wydawac ze to taki opis tylko,nieznaczacy nic ale dotyczy kazdego chociaz nie zdajemy sobie z tego sprawy.Jan Paweł II pisze ze czlowiek degraduje swoje czlowieczenstwo przez grzech i taka jest prawda.Bo czym sie bedzie przejmowal czlowiek sprawiedliwy,czystego sumienia?Zadna obelga go nie zlamie nikt go niczym nie obrazi bo sam zna wartosc swoja i wie ze to nie czlowiek sad nad nim wydaje. Wielu osobom z depresja wystarczylaby tylko dobra,szczera spowiedz zeby sile do zycia odzyskac a modlitwa wstawiennicza ks egzorcysty bardzo wiele znaczy.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
13 kwi 2009, 17:30

Re: myśli samobójcze

przez katiiiii 06 maja 2009, 00:33
Brawo shani zgadzam sie z Tobą w 100%. Z tego co czytam na forum wiekszość ludzi tutaj jest bardziej życzliwych i ma wiecej serca niż ci których spotykam na zywo nie majacych zadnych problemow zdrowotnych więc nie wiem co to za teksty ze tacy ludzie są pograżeni w grzechu, że oddalili sie od BOga ze sa źli itd. dlatego spotkał ich taki los.
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Re: myśli samobójcze

przez Filomatka 06 maja 2009, 00:39
katiiiii, wiem, że jest ci bardzo ciężko, noc to szczególna pora. Dlatego najlepiej ją przespać. Dziś się wyspałam w dzień dlatego tak późno siedzę na forum, ale zazwyczaj staram się do północy już spać - to oszczędza mi niepotrzebnych myśli, które mnie dręczą. Dobra jest też rada kati96 -
staraj się nadawać sens małym czynnościom. Dziś gotowałam i sprzątałam, potem odpoczęłam i czuję się troszkę lepiej choć nadal tak średnio.
Bercik, Shani ma rację. Twoje gadanie robi źle ludziom, którzy naprawdę są w złej sytuacji. Wiesz, że przez takie nieumiejętne agitatorstwo graniczące z naiwnością możesz komuś zaszkodzić? Wzbudzasz poczucie winy, nakłaniasz do praktyk które nie pomagają i chyba chcesz zamienić ten wątek w dyskusję o wierze. Co znaczyło wogóle to o egzorcyście? To średniowiecze, że człowieka, który ma te myśli posądza się o opętanie? Szerz swoją propagandę gdzie indziej, wybrałeś nieodpowiednie forum.
Offline
Posty
241
Dołączył(a)
24 lip 2008, 19:14
Lokalizacja
Pod Wrocławiem

Re: myśli samobójcze

przez bercik 06 maja 2009, 00:52
Jak ktos nie bedzie chcial to nic mu nie pomoze.Ksieza egzorcysci pomagaja teraz tylko takim ludziom i wielu z nich te pomoc otrzymuje to dlaczego nie wskazac komus tej drogi.Warto pisac to 1000 razy gdyby mialo to pomoc chociaz jednej osobie.Sam te pomoc otrzymalem i chce zeby cieszyl sie i ktos inny.Sam mialem bardzo trudne dziecinstwo ale dzieki Bogu ciesze sie z niego.
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
13 kwi 2009, 17:30

Re: myśli samobójcze

przez katiiiii 06 maja 2009, 01:07
Ok Bercik masz takie a nie inne poglądy na ten temat ale pisanie że ludzie cierpiący na depresje maja nieczyste sumienia w cale nie pomaga, nie wiesz co przyczyniło sie ze ta osoba zachorowała, skąd możesz wiedziec jak ktos zył czy był grzesznikiem i dlatego wpadł w depresje, ja napweno nie będę ta osobą ktrórej pomoże takie gadanie i to nie dlatego że nie che z tego wyjsc bardzo chce.
Filomatka dziekuje za słowa wsparcia :)
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez lila00 06 maja 2009, 11:36
Ta noc była straszna. Płacz, ukrywany, żeby nikt nie usłyszał, wyobrażenie i plany. Nie mam już siły, naprawdę. Tak bardzo chciałam pójść do kogoś i powiedzieć jak bardzo źle się czuję. Ale jak zwykle zostałam z tym sama.
"nadwrażliwość jest jak bilet w jedną stronę stąd"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
23 mar 2009, 23:13

Re: myśli samobójcze

przez katiiiii 07 maja 2009, 18:32
Chce po prostu przestac czuć, być, mam dosyć tego że "zycie wlecze mnie za sobą jak bezwolny nędzny strzęp" jestem juz bardzo zmęczona chciałabym zamknąć oczy zapaść w głęboki sen......
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 07 maja 2009, 18:56
katiiiii, ojjj tez tak bym chciała jak ty ale nie ma tak lekko, ale czasami tak sobie myślę może faktycznie lepiej trochę się pomęczyć i niedługo będzie lepiej :P Przecież nie zawsze tak było. Kiedyś cieszyliśmy się z życia no to może powrócą te czasy ;)
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Re: myśli samobójcze

przez katiiiii 11 maja 2009, 10:29
Te mysli ciągle do mnie wracają, boję się ze któregoś dnia nic nie będzie mnie w stanie powstrzymać przed odebraniem sobie życia, zresztą mam wrażenie jakby już ktoś mi je zabrał....
Boje sie śmierci ale też boje sie zycia.......
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Re: myśli samobójcze

przez katiiiii 11 maja 2009, 14:26
Shani musisz jeszcze raz powalczyć o swoje życie wiem że może to co pisze nie brzmi wiarygodnie sama sie poddaje ale wiesz jak to działa komuś życzysz jak najlepiej a dla siebie nie masz litości. Shani "masz wiarę masz siłę, raz jeszcze pozbieraj sie choć siebie czasami dość. Twe serce znow bije choć......."
Nikt nie jest dość silny, aby nie potrzebował pomocy. Nikt nie jest tak słaby, aby nie mógł dopomóc drugiemu.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
20 kwi 2009, 17:46

Re: myśli samobójcze

przez justicae 11 maja 2009, 17:15
Witajcie

Chciałabym się z wami czymś podzielić.
Stwierdzono u mnie jakiś czas temu przewlekłą depresje. Mój stan był naprawdę poważny, staciłam jakąkolwiek chęć do życia, a właściwie to marzyłam tylko o tym żeby się zabić, ale nie umiałam tego zrobić. Kilkakrotnie siedział z żyletką w ręku, nacinałam nawet trochę skórę, ale na szczęście coś mnie powstrzymywało. Mój dzień wyglądał tak, że wstawałam około godziny 14 lub 15 szłam coś zjeść, obejrzałam coś w telewizji i szłam spać dalej. Konsekwencje były takie, że straciłam wszystkich znajomych, zawaliłam studia, a na koniec doprowadziłam do tego, że nie mogłam już wyjść normalnie z domu bo paraliżował mnie strach. Bałam się wszystkiego, a przede wszystkim innych ludzi ich wzoku, tego co sobie o mnie pomyślą. Zostałam całokowicie sama, moja rodzina nie rozumiała co się ze mną dzieje, uważali że jestem leniwa i do niczego się nie nadaje. W końcu postanowiłam pójść do psychologa, niby trochę pomogło ale marzenie o śmierci nie przemijało. Potem był psychiatra i leczenie farmakologiczne. Z początku myślałam, że to jest to budziłam się szczęśliwa, byłam aktywna, ale niestety tylko chwilowo. Mój organizm szybko przyzwyczaił się do leków i wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Aż w końcu stał się cud !!! To co teraz napisze może wydać się wam naiwne, pewnie jakiś czas temu sama bym tak pomyślała,ale proszę przeczytajcie to do końca. Poznałam któregoś dnia bardzo sympatyczną osobę, o dziwo potrafiłam z nią rozmawiać i nie przerażało mnie to. W pewnym momencie ta osoba wyciągnęła Biblie. Od razu pomyśłam sobie, o nie jakiś nawiedzony, który teraz bęzie mi mówił że to przez to że co niedzielę nie chodzę do kościoła, że nie przestrzegam postu itd. Ale tak się nie stało. Czytał tylko pewne fragmenty a potem razem dyskutowaliśmy na ich temat. Byłam zdziwiona, że w Bibli jest tyle wartościowych wskazówek na temat zwykłego codziennego życia (dodam tylko ze nie znałam Biblii, poza tym co tam kiedyś słyszałam w kościele) Najcenniejsza informacja była taka, iż zeby nawiązać kontakt z Bogiem nie potrzebuje żadnych pośredników (w domyśle ksiądza itd), że nie musze modlić się do kogoś o wstawiennictwo u Boga, gdyż dla Niego wszyscy jesteśmy równi i tak samo wartościowi, że moja modlitwa jest tak samo ważna jak np papieza. W przeszłości w kościele katolickim czułam się bardzo zagubiona i przytłoczona różnymi obowiązkami, bez których według kościoła czekało mnie potępienie. Zraziłam się wtedy i wycofałam z chodzenia do Kościoła. Dzięki tej osobie dowiedziałam się że chrześcijanie to nie tylko katolicy, że jest bardzo dużo chrześcijańskich wspólnot i Kościołów w każdym mieście. Ja trafiłam do takiego Kościoła i to zmieniło moje życie. Poczułam, że ktoś mnie kocha, że nigdy nie jestem sama i że kiedy tylko poproszę Bóg mi pomoże. Poznałam tam wspaniałych ludzi, szczrych, uczciwych, uśmiechniętych. Razem modliliśmy się o uzdrowienie dla mnie. I może trudno w to uwierzyć moja depresja minęła, a ja nawet nie wiem kiedy. Zdobyłam prawdziwych przyjaciół, których ufam ponad wszytko, skończyłam studia, wkrótce wychodzę za mąż, jestem szczęśliwa pogodna pełna energii i wiem, że wszytko to jest zasługą mojego najlepszego przyjaciela, opiekuna, nauczyciela - Jezusa Chrystusa. Bez niego moje życie nadal wypełnione by było pustką i ciemnością.
Nie wiem jak odbierzecie to moje wyznanie, ale proszę nie skreślajcie od razu tego co napisam, proszę przemyślcie to. Moim pragniem jest by pomagać innym ludziom, którzy cierpią z powodu depresji, bo wiem co to znaczy i wiem jak trudno samemu sobie z tym poradzić. Jeśli chcielibyście o tym porozmawiać - możecie do mnie napisać mój email to mkm58@wp.pl lub gg 6908437
Pozdrawiam was gorąco
Nie poddawajcie się - bo z każdej sytuacji jest wyjście :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 maja 2009, 15:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do