Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: myśli samobójcze

przez Pstryk 21 lis 2008, 10:27
Przepraszam, że nie odpisze na posty. Mam problem i muszę się z nim podzielić - pilnie.
Powróciło wczoraj. Dwa lata ich nie było. Zaczęłam cieszyć się życiem i polubiłam optymizm. Była 23cia, lał deszcz i był przymrozek. Wracałam z pracy... Nagle pojawiła się ta przemożna chęć śmierci - przestania istnienia. Jechałam autem przeciętną drogą z ograniczeniem do 80. Deptnęłam gaz do 160. Miałam tylko świadomość, że mam opony letnie, deszcz przymarza, jest bardzo ślisko więc może się zabiję... Nie zabiłam się. Podjechałam pod dom i rozpłakałam się. Nie ze strachu a z wielkiej nienawiści, którą poczułam. Ona mnie wypełniała, żal mnie zalał... Nienawidziłam każdego miniatomika, cząsteczki, z której się składam i które mnie otaczają. Bożżżżżż jak ja chciałam przestać istnieć. Poczułam też ogromną nienawiść do chłopaka, że jest - bo byłoby mi łatwiej w tym momencie zakończyć sprawę gdyby go nie było, gdyby nie świadomość, że czeka tam na mnie na 8mym piętrze... Jakoś się pozbierałam i wróciłam do domu. Popłakałam jeszcze pod prysznicem, potem zasypiając usiłowałam ujarzmić jakoś te odczucia... Dziś rano obudziłam się bardzo przygnębiona i choć trochę już to uczucie odgoniłam i każda próbę myślenia o śmierci ucinam w zarodku... ta chęć jest gdzieś we mnie, czai się i czeka na następny, stosowny moment...
Pstryk
Offline

Re: myśli samobójcze

przez Jola27 21 lis 2008, 10:36
sluchajcie kochani to nie zarty ja mysle ze powinniscie jak najszybciej porozmawiac otym z lekarzem to czym predzej trzeba zdusic bo tak naprawde to zycie jest piekne tylko ta okropna choroba jest wstretna
NIEDAJCIE SIE JEJ POKONAC
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: myśli samobójcze

przez nancy 21 lis 2008, 13:20
Czuję się jak na huśtawce - raz jest znośnie, raz beznadziejnie... Potrafię obudzić się z uśmiechem by później wieczorem wracać do domu omijając co ruchliwsze drogi.. Źle jest, widzę to, zdaję sobie z tego sprawę, ale wciąż wierzę, że może bez lekarza jakoś pójdzie? Zanim się zbiorę by się zapisać, jest niby lepiej, później kilka dni prawie normalnego życia i znów od początki...

Pstryk - wpieram Cię, poradzisz sobie... :*

Spadajaca-gwiazda - nie nie brakuje mi dużo, jak dobrze pójdzie w styczniu będzie... :)
Tak bym chciała odzyskać siebie, znaleźć znowu swoje życie... ehh..
"...marzenia są pomostem pomiędzy tym, kim jesteśmy a tym, kim być możemy..."
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
12 sie 2008, 22:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: myśli samobójcze

przez Korba 21 lis 2008, 13:28
Pstryk znam to uczucie, to pragnienie przestania istnienia i zmęczenie sobą i swoim ciałem. Zmęczenie życiem, zmęczenie byciem. Ja już wiele razy byłam o krok (siedziałam przy winie, rycząc i patrząc na opakowania z tabletkami i wiedziałam, że to tylko chwila, że to możliwe, że MOGĘ PRZESTAĆ ISTNIEĆ) i jedyne, co mnie powstrzymywało i nadal powstrzymuje do dziś to moja siostra i moi siostrzeńcy, bo wiem, że nie mogę im tego zrobić, moją siostrę by to zabiło.
Ale tak sobie myślę, że skoro potrafimy myśleć o innych, to nie jest z nami jeszcze tak źle, prawda?
Korba
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez ignorantia 22 lis 2008, 14:30
Pstryk napisał(a):Przepraszam, że nie odpisze na posty. Mam problem i muszę się z nim podzielić - pilnie.
Powróciło wczoraj. Dwa lata ich nie było. Zaczęłam cieszyć się życiem i polubiłam optymizm. Była 23cia, lał deszcz i był przymrozek. Wracałam z pracy... Nagle pojawiła się ta przemożna chęć śmierci - przestania istnienia. Jechałam autem przeciętną drogą z ograniczeniem do 80. Deptnęłam gaz do 160. Miałam tylko świadomość, że mam opony letnie, deszcz przymarza, jest bardzo ślisko więc może się zabiję... Nie zabiłam się. Podjechałam pod dom i rozpłakałam się. Nie ze strachu a z wielkiej nienawiści, którą poczułam. Ona mnie wypełniała, żal mnie zalał... Nienawidziłam każdego miniatomika, cząsteczki, z której się składam i które mnie otaczają. Bożżżżżż jak ja chciałam przestać istnieć. Poczułam też ogromną nienawiść do chłopaka, że jest - bo byłoby mi łatwiej w tym momencie zakończyć sprawę gdyby go nie było, gdyby nie świadomość, że czeka tam na mnie na 8mym piętrze... Jakoś się pozbierałam i wróciłam do domu. Popłakałam jeszcze pod prysznicem, potem zasypiając usiłowałam ujarzmić jakoś te odczucia... Dziś rano obudziłam się bardzo przygnębiona i choć trochę już to uczucie odgoniłam i każda próbę myślenia o śmierci ucinam w zarodku... ta chęć jest gdzieś we mnie, czai się i czeka na następny, stosowny moment...


pstryk,
bierzesz jakieś tabletki, leczysz się (jestem nowa na forum) ?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
14 lis 2008, 06:56

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Azotox 22 lis 2008, 21:32
Pstryk napisał(a):Przepraszam, że nie odpisze na posty. Mam problem i muszę się z nim podzielić - pilnie.
Powróciło wczoraj. Dwa lata ich nie było. Zaczęłam cieszyć się życiem i polubiłam optymizm. Była 23cia, lał deszcz i był przymrozek. Wracałam z pracy... Nagle pojawiła się ta przemożna chęć śmierci - przestania istnienia. Jechałam autem przeciętną drogą z ograniczeniem do 80. Deptnęłam gaz do 160. Miałam tylko świadomość, że mam opony letnie, deszcz przymarza, jest bardzo ślisko więc może się zabiję... Nie zabiłam się. Podjechałam pod dom i rozpłakałam się. Nie ze strachu a z wielkiej nienawiści, którą poczułam. Ona mnie wypełniała, żal mnie zalał... Nienawidziłam każdego miniatomika, cząsteczki, z której się składam i które mnie otaczają. Bożżżżżż jak ja chciałam przestać istnieć. Poczułam też ogromną nienawiść do chłopaka, że jest - bo byłoby mi łatwiej w tym momencie zakończyć sprawę gdyby go nie było, gdyby nie świadomość, że czeka tam na mnie na 8mym piętrze... Jakoś się pozbierałam i wróciłam do domu. Popłakałam jeszcze pod prysznicem, potem zasypiając usiłowałam ujarzmić jakoś te odczucia... Dziś rano obudziłam się bardzo przygnębiona i choć trochę już to uczucie odgoniłam i każda próbę myślenia o śmierci ucinam w zarodku... ta chęć jest gdzieś we mnie, czai się i czeka na następny, stosowny moment...

Ja czuję podobnie :( niestety nie potrafię tego zrobić/zakończyć marnego życia! chociaż bardzo bym chciała.. najlepsze nie wiem czy najlepsze czy najgorsze jest to, że ja nie chcę się leczyć, nie chcę żeby ktoś mi pomagał.. chciałabym tylko żeby to wszystko się już skończyło!
ehh ciężko jest i tak strasznie smutno.. zawsze tylko smutno :(
"Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
10 paź 2008, 17:46

Re: myśli samobójcze

przez Jola27 23 lis 2008, 00:03
Azotox wiesz dobrze ze nikt nie jest wstanie ci pomoc tylko ty sama i jezeli chcesz czuc sie dobrze to doskonale wiesz ze musisz sie leczyc niestety ale ta choroba sama z siebie nie zniknie
pozdrawiam
Offline
Posty
305
Dołączył(a)
30 maja 2008, 10:32

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Azotox 23 lis 2008, 11:44
ja nie jestem w stanie sama sobie pomóc.. jedynie co mogę to pójść do lekarza, ale tego nie zrobię..nie chę się leczyć.. chciałabym poprostu zniknąć.. tabsy mi nie pomogą nie sprawią że będę innym człowiekiem.. zawsze będę beznadziejna! Wydaje mi się, że to jest jakaś straszna pomyłka.. nie powinno mnie tu być, nie powinnam żyć.. nie mam prawa :(

no nic, chyba pozostało mi tylko spokojnie czekać.. oby nie za długo!
3mcie się!
"Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
10 paź 2008, 17:46

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez pulver 23 lis 2008, 11:55
zawsze będę beznadziejna! Wydaje mi się, że to jest jakaś straszna pomyłka.. nie powinno mnie tu być, nie powinnam żyć.. nie mam prawa :(

dosyć negatywne myślenie :?
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
59
Dołączył(a)
29 paź 2006, 18:13

Re: myśli samobójcze

przez Korba 23 lis 2008, 12:48
Hej, wszyscy tu jesteśmy, bo mamy niewłaściwe myślenie....

Azotox same tabsy Cię nie odmienią, do nich musisz zastosować psychoterapię.
Wiem, że masz opory, ale może warto spróbować?
Korba
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez pulver 23 lis 2008, 14:16
Hej, wszyscy tu jesteśmy, bo mamy niewłaściwe myślenie....

Fakt, bez wyjątku :mrgreen:

---- EDIT ----

Azotox, chyba warto jednak pożyć? Co masz do stracenia, przecież życie jest najcenniejsze i tylko o jego utraty należy się tak na prawdę obawiać czyż nie? :mrgreen: Spojrz na ludzi kalekich, bez rąk, bez nóg, upośledzonych umysłowo i umierających na raka. Oni mają znacznie gorzej od ciebie a mimo to chcą żyć, chcą walczyć, nie poddają się. Pomyśl o tym :szukam: :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
zbanowany
Posty
59
Dołączył(a)
29 paź 2006, 18:13

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Azotox 23 lis 2008, 15:10
no przecież żyję.. jeszcze! chyba można to uznać za jakiś rodzaj walki?! heh, a co do mojego podejścia to jakoś nie potrafię myśleć inaczej.. jestem nikim i nie chce już żyć.. nie mogę poprostu!
Wiem, jestem świadoma tego że niestety są ludzie którzy bardzo cierpią.. jednak ten fakt nie sprawia, że czuję się lepiej wręcz przeciwnie..
"Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
10 paź 2008, 17:46

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 23 lis 2008, 15:16
Azotox, dlaczego tak sie nie lubisz?? ja też w penym okresie mojego życia tak miałąm, uważałam że wszystko co robie jest tak beznadziejne, że aż wstyd, moja samoocena sięgnęła dna... i potem doszła jeszcze do tego nerwica i lęki... dlatego zrób coś z tym, znajdź chociaż troche szacunku do siebie, jak ty sie nie polubisz to inni tym bardziej... wcale nie jesteś nikim... to kim jesteś zależy tylko od Ciebie!! wiem że łatwo mi sie mówi, a ty i tak dalej masz takie myśli jak masz, ale spróbuj zrobić chociaż jakiś mały kroczek w tym kierunku ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: myśli samobójcze

przez BirdyNamNam 23 lis 2008, 15:39
witam

trafilem tu bo mimo braku depresji - jestem tego raczej pewien, mam mysli samobojcze, mialem je wczesniej, dzisiaj sie nasilily, okazalo sie ze przez jakas formalna bzdure zawale rok na PLATNYCH studiach, sa to studia ktore i tak robie tylko dla papierka, na pewno nie pracowalbym w zawodzie ale chcialem je skonczyc skoro juz za to placilem - a wlasciwie moja mama... teraz wszystko sie zmienilo, jakos nie chce mi sie walczyc z zyciem...

tak jakos mi sie wydaje, ze moje zycie to ciagla walka wbrew sobie - bo skoro nie majac depresji nie chce mi sie zyc? nie widze celu, jakos nie cieszy mnie perspektywa posiadania rodziny, brania slubu i chodzenia na obiadki do tesciow, ponadto perpsektywa pracy byc moze w jakiejs fabryce za marne grosze z kapo kierownikiem za plaecami, tak do tego 60 roku zycia nie jest zachecajaca... odbebnie swoje zrobie te 70 lat i co z tego?? zmieni to cos?? wydaje mi sie ze jestem tu w tej rzeczywistosci za kare - moze za poprzednie wcielenie? ale mi sie juz tej kary nie chce dluzej odbywac, wole odejsc z tego swiata - podobno jest cos po smierci - ciekawi mnie to, mysle ze to co jest, raczej gorszym od tego tu nie bedzie...

latwo by mi sie odeszlo z tego swiata gdybym nie mial rodziny, gdybym byl np z domu dziecka, posiadam rodzine, i to najbardziej jej mi szkoda, wiem ze moja smierc zalamalaby ich, ale nie widze innego wyjscia - dam sobie troche czasu, sprobuje zrobic jedna rzecz o ktorej mysle ze odmienilaby moje zycie, ma to zwiazek z edukacja... zobacze jak to wszystko dalej sie potoczy, poki co myslac o smierci powraca mi "lepszy" nastroj i jest jakos lzej

to tyle, chcialem to gdzies napisac

czesc
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
16 mar 2007, 11:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do