Myśli samobójcze

Inne zaburzenia.

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 wrz 2008, 00:57
Panno nikt nie rób sobie nic.Zobaczysz jeszcze bedziesz szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia,tylko musisz walczyć o to szczęście.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez Ridllic 30 wrz 2008, 02:44
hmmm wiesz co "alkajda" weź sie dziewczyno w garść i jeśli naprawdę kochasz rodziców to nie pisz bzdur ze samobójstwo będzie tu jakimkolwiek rozwiązaniem bo widzę że ty nie uciekasz przed Tym że coś Ci w tym momencie nie wyszło tylko przed strachem i oceny innych słuchaj wnioskuje ze masz dwadzieścia kilka lat wiec pomyśl ile lat czasu przed tobą na skończenie tych studiów . Druga sprawa kochasz tak rodziców a chcesz sie zabić czy ty wiesz co poczuje Twoja mama Tata nie mowie o narzeczonym przecież oni nie będą winić nie Ciebie tylko samych siebie do końca życia ze niedowidzieli się o głupstwie i nie pomogli Ci wiesz co Ty planujesz zrobić kilu najbliższym ludziom zniszczyć im życie do końca ich dni wiec jeśli naprawdę chociaż ich trochę kochasz to zmień temat myśli z samobójstwa na temat jak wsiąść się za nowy rok i kontynuować naukę słuchaj prawda nie boli tak strasznie usiądź z nimi powiedz że masz problemy nie udało Ci się nie miałaś odwagi się przyznać bo myślałaś ze zawiedziesz ale że teraz zbierasz sile ze chcesz skończyć to dziewczyno jest tylko jeden rok !!! a jeśli nie chcesz to naprawdę jest nie milion a nawet 2 miliony rzeczy ważniejszych w życiu niż te studia wiec nie myśl za dużo nad tym co napisałem bo wszyscy to samo myślą i słuchaj nie takie problemy ludzie mają i się z nich wygrzebują tym bardziej dziewczyno że masz ślub w planach rodziców i rodzinne ! wiesz żałuje że nigdy nie napisałem mojej historii tutaj bo byś sobie porównała tak że jutro napisz nam tu posta co zdecydowałaś czy idziesz w tym roku czy robisz przerwę :?:
Ridllic
Offline

Re: Mysli, proby samobojcze ?

Avatar użytkownika
przez inez3 30 wrz 2008, 09:25
alkajda, cholera jasna, dziewczyno!!! juz nie wiem co mam ci napisac... sama piszesz, ze jestes w cudownym mijscu swoego zycia, facet cie kocha, planujecie slub, rodzice tez cie kochaja i ty ich kochasz.... chcesz to wszystko stracic?? czego ty sie tak na prawde boisz??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez alkajda 30 wrz 2008, 09:55
Ridllic napisał(a): to dziewczyno jest tylko jeden rok !!!


Ridllic Ja nie mam jak skonczyc tego roku i to jest wlasnie problem. Drugim problemem jest to ze nie chce. Jesli chodzi o to co zrobie rodzicom to jestem tego swiadoma. Znam jednak moich rodzicow i wiem, ze sobie z tym poradza. Jesli chodzi o mojego Narzeczonego to od dawna prosze Boga o pomoc dla niego. Jest wspanialym facetem ale nie jest w stanie tego zrozumiec. Wierze, ze Bog mu pomoze i juz niedlugo wszystko bedzie w porzadku.

inez3 trafilas w samo sedno. Ja sie boje. Boje sie calym sercem, cala soba. Ale nie boje sie smierci. Boje sie rodzicow. I co mam z tym zrobic??

Moja szczesliwa liczba jest 16 wiec to jest moj ostatni juz post. Dziekuje wszystkim ktorzy chca mi pomoc. Znalazlam w was wsparcie ktorego nikt mi nie chcial albo nie mogl dac. Za kazde dobre slowo niech Bozia w dzieciach lub w zdrowiu wynagrodzi. Zycze wam zeby zadne z was nie mialo takich problemow jak ja.

A ja? Sprobuje dzisiaj porozmawiac z Narzeczonym. Jak to nic nie da to modlcie sie za moja dusze. Moge tego potrzebowac.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 10:35

Re: Mysli, proby samobojcze ?

Avatar użytkownika
przez inez3 30 wrz 2008, 10:09
alkajda, no i dobrze, rozmawiaj z nim. zobaczysz wszystko bedzie inaczej...
rodzice?? czemu sie ich boisz?? bo ich zawiodlas?? ja mysle, ze oni cie kochaja bezwarunkowo, mimo tego czy skonczysz te studia czy nie. napewno beda zawiedzeni, musisz byc na to przygotowana, co nie znaczy, ze cie nie kochaja. nie chcesz teraz konczyc studiow, nie musisz. to nie znaczy jednak, ze w zwiazku z tym masz zakonczyc swoje zycie...

kurcze, jestes na nowym etapie swojego zycia, planujesz slub, rodzine, przeciez chcesz tego, bo inaczej po co sie zareczalas?? chcesz zrezygnowac ze szczesvia, z milosci, bo sie boisz?? kazdy sie czeos boi, my tutaj doskonale o tym wiemy. zobacz ilu nas jest... mimo tego, ze sie boimy, nie dajemy sie... ja chce zyc normalnie, za wszelka cene... w najgorszym momencie choroby zrezygnowalam ze studiow dziennych, bo nie moglam wysiedziec 5 min. na zajeciach. ciagle mi bylo niedobrze, bolal mnie zoladek, serce walilo, a wogole nie moglam dojechac na zajecia autobusem przez cale miasto. tez uslyszalam, ze robie blad przenoszac sie na zaoczne, bo to nie to samo mowila moja mama, ktora skonczyla dzienne... wylalam moze łez, ale postawilam na swoim. nie bylo latwo, tez ciezko mi bylo wytrzymac na zajeciach, mama musiala ze mna jezdzicautobusem, bo sama sie balam, ale wiesz co? nie zaluje... dzieki temu poszlam na terapie dzienna, dowiedzialam, sie mnostwo o sobie, zdobylam nowe przyjaznie. ba, nawet znalazlam faceta, a myslalam, ze bede sama do mkonca. jak moj stan sie poprawil znalazlam prace i wiesz co?? nie zaluje tej decyzji, usamodzielnilam sie, nauxczylam troche bardziej wierzyc w siebie i swoje decyzje... a bylo bardzo zle, nie moglam z domu wyjsc nawet do sklepu oddalonego o 100 metrow od domu. nie dalam sie jednak, walcze caly czas z moja psychika i mysle, ze wygralam...

NIGDY NIE WOLNO SIE PODDAWAC!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez sebcio 30 wrz 2008, 10:30
Tez tu widze jakas sprzecznosc ktorej nie rozumiem, mowisz ze jest wspaniale, a moze Ty sie wcale nie o studua bojisz???
Mylslisz e tylko Ty sie bojisz??? Myslisz ze ja nie zygam, nie dostaje atakow dusznosci, arytmii serca, skurczow zoladka, sraczki, skowow cisnienia, zawrotw glowy, boje sie wszystkich i wszystkiego, ale jakos /cenzura/ trzeba zyc, stracilem prace, wszystko sie pierdoli, ale zyje.

alkajda, widze Cie dzisiaj wieczorem tutaj.
sebcio
Offline

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez Ridllic 30 wrz 2008, 11:48
alkajda a pewnie wszyscy będą szczęśliwi i im Bóg pomoże wiesz troche pomyśl co piszesz matka traci dziecko w taki sposób i sobie na pewno poradzi .Jestem ojcem i wiesz co w moim wieku jak by Się coś córce stało to nie miało by życie dla mnie sensu chociaż prawdopodobnie tyle lat przede mną a co dopiero jeśli rodzice kochali Cie tyle lat !!!!

tak jak Ci pisałem nie chcesz skończyć to im to powiedz jest 2 miliony ważniejszych rzeczy na świecie niż jakieś studia "wyznacznikiem inteligencji człowieka nie są papierki ukończonych szkół , uczelni :!: :!: :!: "

Tak że głowa w górę i koniec pisania w tym wątku !!!
spotykamy się już w milszych klimatach !

PS. Napisz jak chcesz powiedzieć rodzicom coś tu wspólnie wymyślimy i doradzimy :*
Ridllic
Offline

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez sebcio 30 wrz 2008, 13:11
Ridllic, ma racje, to dopiero rodzice nie wytrzymaja tego, rodzice nie takie rzeczy jak przerwa w studiach znosza, mama mojego kuzyna nie przestala go kochac mimo ze popelnil powazne przestepstwo.
I co, Twoj narzeczony straci kogos dla kogo oddal by moze swoje zycie???
Mam wrazenie ze sobie nie zdajsze sprawy ile osob dotknie Twoja smierc.
sebcio
Offline

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez Amy Lee 30 wrz 2008, 19:51
Widział ktoś kiedyś nagłówek w gazecie, żeby ktoś się zabił, bo mu na studiach nie wyszło? :shock: Nie, bo zdrowi ludzie, kiedy im się coś nie uda biorą się za coś innego, a chorzy robią sobie urlop, leczą się, a potem podejmują jakieś mniejsze wyzwania, żeby krok po kroku do czegoś dojść. I nie, nie zawsze musi być to dokładnie to co sobie ktoś wymarzył.
Jak można przez całe wakacje okłamywać bliskich i planować samobójstwo (jeszcze z jakąś taką dziwną satysfakcją i przekonaniem), zamiast normalnie wyrzucić wszystko z siebie, poradzić się, rozejrzeć za jakimś zajęciem albo terapią i iść do przodu.
Człowiek, kiedy upada to wstaje, a nie układa się wygodnie na ziemi i czeka, aż go zadepczą.
Coś się w życiu nie udało? Trudno, ale jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które można z tym życiem zrobić. Ważne tylko, żeby to było twoje życie. Jeżeli ty albo twoje życie nie odpowiadają czyjemuś wyobrażeniu na twój temat, to jest to wyłącznie tego kogoś problem, nie twój. A ty chyba masz jakiś kawałek swojej tożsamości, jakąś prawdziwą siebie, która zostaje kiedy znikną wyobrażenia innych o tobie? Może ta prawdziwa ty chciałaby jednak żyć, zaryzykować życie, które może nie będzie idealne i bajkowe ale przynajmniej własne?
Amy Lee
Offline

Re: myśli samobójcze

Avatar użytkownika
przez Spadająca_Gwiazda 30 wrz 2008, 22:00
hmm wiem jak wtedy jest strasznie i źle, wiem jak człowiek który stoi na granicy wyboru miedzy życiem a śmiercią bije się z myślami.
Jeszcze tydzień temu stałam przy torach i biłam się z własnym ja. Myślałam tylko o tym jak zrobić żeby nie bolało.
Teraz wiem że to głupie, że oprócz siebie samej zraniłabym te osoby którym jeszcze na mnie zależy. Wydaje wam się że takich osób nie ma ale one są.. ile razy się czyta pełne żalu wypowiedzi "czemu to zrobiłeś? brakuje nam ciebie.."

Nie wiem jak będzie jutro, pojutrze. Mam nadzieje że już nigdy nie będę musiała przezywać tego co wtedy.

Nie traćcie nadzieji, ona zawsze umiera ostatnia
Spadam jak liść, spadam niczym gwiazda. Znajdując wiarę podążam tam gdzie Ty..
Posty
161
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 00:41
Lokalizacja
Niebo

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez alkajda 30 wrz 2008, 22:39
Powrocilam do was z wyjasnieniem.

Amy Lee napisał(a): A ty chyba masz jakiś kawałek swojej tożsamości, jakąś prawdziwą siebie, która zostaje kiedy znikną wyobrażenia innych o tobie? Może ta prawdziwa ty chciałaby jednak żyć, zaryzykować życie, które może nie będzie idealne i bajkowe ale przynajmniej własne?


Czesc o ktorej piszesz bardzo by chciala zyc. Jej problem jest taki ze zostala zdominowana i zterroryzowana przez bliskich. Pszlam za radami was wszystkich i sprobowalam rozmowy. Nie doszlam do konca. Jak rozmawialm z Narzeczonym to on mowil, ze jemu to nie przeszkadza ale powinnam dalej isc na studia bo rodzice mnie zakrzycza. Nie dal mi nic poza tym powiedziec. Do dotarlam do prawdy. Jak zaczelam rozmowe z rodzicami od slow: "Nie mam sily juz na studia. Nie chce mi sie juz nic" to najpierw byl krzyk ze cale wakacje odpoczywalam a teraz sobie wymyslam, ze musze skonczyc studia bo bede nikim, mojej najlepszej WYKSZTALCONEJ przyjaciolce bede kibel sprzatac a moj Narzeczony sie ode mnie odwroci bo takiego NIC nie bedzie chcial. Jak zaczelam plakac to moja mamusia zmienila front pt: "Na pewno sie denerwujesz czy dasz rade. My Ci pomozemy. Skonczysz te studia" Nie dali mi dojsc do prawdy.

Wiec co ja mam zrobic? Probowalam cos powiedziec to zostalam zakrzyczana. Boje sie zrobic cos czego moi rodzice nie uznaja, Poki mieszkam z nimi powinnam cos soba prezentowac. Amy Lee Myslisz ze dobrze mi z ta swiadomoscia ze kogos oklamuje? Ja przez to spac po nocach nie moge. Przez wakacje schudlam prawie 10kg. Wszystko z nerwow. Co innego mam zrobic?? Musze podjac ten krok. Jak nie dla innych to dla mojego wewnetrznego spokoju. Zasluguje na to. Chce byc spokojna. Mam juz dosyc nerwow.

Ridllic piszesz ze gdyby cos sie stalo Twojej corce to zycie by dla Ciebie przestalo miec sens. Wyobraz sobie taka sytuacje: Wychodzisz z domu do pracy o 7 rano. Wracasz po 17. Twoja corka wita Cie w drzwiach mowiac ze obiad zrobila. Co bys na to powiedzial? Pewnie bys sie ucieszyl. A wiesz co ja slysze? Nie pozamiatalas w przedpokoju, scierka lezy na blacie, nachlapane (kilka kropel) na szafce. Pomidor zle pokrojony. Moglas zrobicto, to i tamto. Nigdy nie ma dobrego slowa. Tylko wymagania. To nie pomaga.

inez3 cale zycie marzylam o rodzinie. Ja nie chce studiow robic. Ja chce miec meza, dom dzieci. Chce wstawac rano robic sniadanie, piec ciasta robic obiad sprzatac prac prasowac wychowywac dzieci. Ale nie. Musze skonczyc studia. Ja juz nie mam na to sily. Mam po prostu dosc.

Rozpisalam sie ale konczac. Dzisiejsze rozmowy upewnily mnie ze MUSZE miec studia zeby cos znaczyc dla moich rodzicow. Nie mam ich i nie mam jak na chwile obecna ich skonczyc. Nie mam wyjscia.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 10:35

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez sebcio 30 wrz 2008, 23:13
alkajda napisał(a):
Chce wstawac rano robic sniadanie, piec ciasta robic obiad sprzatac prac prasowac wychowywac dzieci. Ale nie. Musze skonczyc studia.

Przedewszystkim niczego nie muszisz.
I to jest najwazniejsze. Widze Cie w przyszlosci jak robisz swoim dzieciom wspaniale ciasta, a Twoj maz przychodzi z pracy, caluje Ci, i mowi ze zrobilas najlepsze ciasto na swiecie.
I pamietaj, jutro Cie widze tutaj wieczorem
sebcio
Offline

Re: Mysli, proby samobojcze ?

Avatar użytkownika
przez linka 30 wrz 2008, 23:18
sebcio napisał(a):
alkajda napisał(a):
Chce wstawac rano robic sniadanie, piec ciasta robic obiad sprzatac prac prasowac wychowywac dzieci. Ale nie. Musze skonczyc studia. Ja juz nie mam na to sily. Mam po prostu dosc.


I to jest najwazniejsze. Widze Cie w przyszlosci jak robisz swoim dzieciom wspaniale ciasta, a Twoj maz przychodzi z pracy, caluje Ci, i mowi ze zrobilas najlepsze ciasto na swiecie


Sebcio a rację:-) to ma być twój cel w życiu......do tego masz dążyć, za wszelką cenę:-)
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Mysli, proby samobojcze ?

przez Amy Lee 30 wrz 2008, 23:39
Cieszę się, że odpisałaś.

alkajda napisał(a):najpierw byl krzyk ze cale wakacje odpoczywalam

To trzeba było powiedzieć, że tak na prawdę się męczyłaś.

alkajda napisał(a):musze skonczyc studia bo bede nikim.

Każdy człowiek jest kimś, nawet jeśli "sprząta kible", zamiata ulicę czy kopie marchew. To że się w życiu nie osiąga uznania i nie robi kariery nie oznacza, że się nie ma prawa do istnienia!!!

alkajda napisał(a):Co innego mam zrobic?? Musze podjac ten krok. Jak nie dla innych to dla mojego wewnetrznego spokoju. Zasluguje na to. Chce byc spokojna. Mam juz dosyc nerwow.

Gdyby można było sobie na przykład usnąć na łące i powoli się rozpłynąć to można by to nazwać spokojem. Samobójstwo to zbrodnia, atak na siebie, akt rozpaczy, bezsilności, egzekucja za nieistniejące przewinienia -- co to ma wspólnego ze spokojem, kiedy to tyle burzy?

alkajda napisał(a):inez3 cale zycie marzylam o rodzinie. Ja nie chce studiow robic. Ja chce miec meza, dom dzieci. Chce wstawac rano robic sniadanie, piec ciasta robic obiad sprzatac prac prasowac wychowywac dzieci.

Jeżeli twój narzeczony chce mieć taką ciepłą, spokojną i kochającą rodzinę, to pomoże ci to zrealizować, a wtedy rodzice powoli się pogodzą z sytuacją.
Amy Lee
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do