Problemy z sercem?

Inne zaburzenia.

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez ZielonookaOna 19 kwi 2010, 23:10
a ja niestety bol i te 3 sekundy takiego rozdarcia powoduja ze za kazdym razem mysle ze to juz zawal......kurcze stara baba;) a nie umie sobie pomoc.Dzieki kochani za kazde slowo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 lut 2010, 22:52

Re: Problemy z sercem?

przez fobia 20 kwi 2010, 20:55
ZielonookaOna, mi wczoraj kika razy serce "przeskoczyło" ale niepokój z tym związany pozostał niestety do dzisiaj :roll: więc nie martw się, nie jesteś sama ze swoimi problemami sercowymi ;)
Offline
Posty
2243
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 01:39

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez ZielonookaOna 22 kwi 2010, 21:04
tak...znane mi sa rowniez uczucia przeskakiwania serca......zwalnianie ,przyspieszanie....raz serce bije mi 78 a za dwie minuty 95....i ten strach .....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 lut 2010, 22:52

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez ZielonookaOna 25 kwi 2010, 23:04
a stres...jak czesto macie z tym doczynienia....?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 lut 2010, 22:52

Re: Problemy z sercem?

przez yans 26 kwi 2010, 01:11
Hej zielonooka, przede wszystkim zrelaksuj się i uspokój - nie masz powodów do obaw. Przechodziłem silną nerwicę lękową w swoim czasie, miałem podobne objawy - jak wszyscy tutaj ;)

Przede wszystkim moja rada to przebadaj się u dobrego kardiologa. Proponuję prywatną wizytę, choć oczywiście zdaję sobie sprawę że to kosztuje. Po prostu łatwiej Ci będzie zrobić wszystkie badania, nawet jak nie ma racjonalnego powodu by je robić. Holter, echo, wysiłkówka jak się tak boisz o zawał itp - nie po to by znaleźć jakąś ukrytą chorobę serca (której zapewne brak) ale by upewnić chociaż część racjonalną osobowości (zapewne tworzę jakieś nowe terminy psychologiczne, ale wiadomo o co mi chodzi chyba) o tym, że nic Ci nie grozi. To pomaga.

Mocno podkreślając, że nie jestem żadnym lekarzem a wiedzę zdobywałem gdy zmagałem się z największym koszmarem mego życia chciałbym się podzielić tym, co się nauczyłem:
Takie sporadyczne, dodatkowe skurcze serca (te słynne podskoki serducha) mogą mieć różne pochodzenie (stąd potrzeba kardiologa by nabrać pewności). U nerwicowca, lub nawet osoby "zdrowej" (ja nie uważam nerwicy lękowej za chorobę) żyjącej pod wpływem np silnego stresu owe skurcze (szczególnie nadkomorowe) wywołuje adrenalina. Serce ludzkie jest w stanie bić przez pewien krótki okres czasu w okolicach 200 uderzeń na sekundę. Tak na chłopski rozum - dlaczego miałoby nas zabić parę szybszych uderzeń? Oczywiście, gdy w grę wchodzą inne przyczyny arytmii, to zupełnie inna rozmowa - dlatego polecam wizytę. Ja dlatego biorę regularnie betabloker w symbolicznych dawkach (lek który wpływa na wytwarzanie adrenaliny). Leki takie przepisać może tylko lekarz, dlatego - wizyta!
Serce to nie jest maszyna czy procesor komputera. Nawet u zdrowego człowieka pojawiają się od czasu do czasu takie skurcze. Skupienie uwagi na sobie, na swoim ciele sprawia, że mamy większą wrażliwość i tak dobrze i wyraźnie odczuwamy to, na co inni ludzie nie zwracają kompletnie uwagi. Miałem kiedyś okazję siedzieć u swojego lekarza i spoglądać na ekran komputera gdzie sobie oglądałem swoje ekg. Wiesz że byłem w stanie odczuć (oraz poczuć dyskomfort i lęk) nawet gdy nastąpiła tak nieznaczna odchyłka w pracy serca, że ani komputer, ani nawet mój kardiolog nie stwierdził - patrząc na ów fragment - by było to coś szczególnego (a do potraktowania tego jako dodatkowy skurcz było baaardzo daleko)? Miałem też okazję obejrzeć zapis z holtera mężczyzny z arytmią (zapewne wywołaną czymś więcej niż tylko nerwicą czy stresem) - miał takowych skurczy nadkomorowych i komorowych łącznie kilkanaście tysięcy na dobę! Żyje, pracuje fizycznie - niewiele odczuwa (bo nie ma nerwicy zapewne).
Puls spoczynkowy (spoczynkowy!) człowieka zawiera się pomiędzy 60-100. Wahania które obserwujesz (70-90) zapewne wywołuje stres - ale nie ma w tym wypadku mowy o arytmii. Puls spoczynkowy mierzymy w pozycji leżącej lub siedzącej, lewa ręka musi być też w odpowiedniej pozycji (np. nie do góry!). Zatem jak się chodzi w kółko po pokoju i na stojąco mierzy puls to nie mówimy wówczas o spoczynkowym. Regularne uprawianie sportu (polecam bieganie!) wpływa na poprawę kondycji także serca. Jak dawniej uprawiałem biegi regularnie to miałem puls spoczynkowy ~50 i jest to absolutnie zdrowy objaw. Uprawianie sportu pozwala też odkryć inną ciekawą rzecz - mianowicie podczas wysiłku serce Ci takich żartów nie zrobi (ja przynajmniej nigdy nie miałem dodatkowego skurczu podczas biegania). Ja to sobie tłumaczę tym, że podczas wysiłku, gdy puls jest ponad 100 adrenaliny jest i tak dużo w serduchu ;)
Kolejna sprawa - magiczne słowo arytmia. "Moja arytmia jest mojsza niż twojsza, bo nawet jak twoja arytmia jest mojsza, to moja jest najmojsza" (uwielbiam "Dzień świra" ;) ) Arytmie są różne - tachykardia gdy puls >100, bradykardia gdy <60 (ale jak uprawiasz sport to taka bradykardia nie jest oznaką choroby ino zdrowia! Lens Armstrong - kolarz - ma tętno spoczynkowe 33!), skurcze dodatkowe to też arytmia, a wszystkie te arytmie mogą mieć jeszcze różne podłoża. Każdy ma swoją arytmię, więc nie ma co się bać tego słowa, jak ktoś straszy że jego wujek to miał arytmię i kopnął w kalendarz. Domorośli "lekarze" traktują arytmię jako jedną chorobę i potrafią jednym zdaniem wpędzić człowieka z nerwicą lękową w atak paniki =)
Co jeszcze... kłucie w sercu. Nigdy nie jest objawem zawału. Uczucie kłucia to znany niemal wszystkim nerwoból. Wywołany przez stres, można go odczuć w sercu, pod łopatką itp miejscach. Pokłuje, pokłuje i przestanie. Na pewno nie zabije. A jak się ma te 20-cia, 30-ci parę lat, to zawału nie można dostać od tak, ze stresu, wysiłku czy co tam lęk nam podpowiada. Sporadyczne przypadki wywołują leki, narkotyki lub niewykryte wady serca, a nie strach.

Tak więc przede wszystkim trzeba się przebadać - upewnić że fizycznie jest OK. Być może trzeba też zacząć stosować jakieś leki. A potem - żeby problemy z sercem zniknęły - należy usunąć ich przyczyny leżące w naszym życiu. I w naszej podświadomości. Brzmi prosto - wykonać cholernie trudno.

Ja należę do tych co wygrali - nie mam nerwicy lękowej. Od dwóch lat nie miałem ataku paniki, jak przez mgłę pamiętam te wszystkie złe doświadczenia (chroniczna bezsenność, noce na pogotowiu, te dziwne jazdy jak odrealnienie, depersonifikacja itd itp). Lekka arytmia została - bo i masa kłopotów została. (Mowa tu o 1, 2, no góra 5ciu skurczach dziennie). Mój kardiomagik (słówko zaczerpnięte od pewnego forumowicza stąd) mówi że taką mam naturę i już pewnie mi tak zostanie do czasu aż trafię 6 stóp pod ziemię. Jak mam lepszy okres (spotykam się z przyjaciółmi, mam zlecenia itp) to arytmia znika na całe miesiące kompletnie. Dlatego traktuję ją jako system wczesnego ostrzegania o tym, że najprawdopodobniej coś jest nie tak a ja jak zwykle oszukuję się, że jest super. Teraz zmagam się z czymś na kształt depresji (ale lekkiej), nie mogę stanąć póki co na nogi, nie stać mnie w tej chwili na terapię więc może dlatego to się tak przeciąga. Ale fakt że czasem czuję podskok serca nie wywołuje we mnie żadnych emocji. Coś jak tik twarzy. Serce robi hops, a ja sekundę później już o tym nie pamiętam nawet. Wiem jak to jest, może kiedyś napiszę więcej przez co przechodziłem, dlatego wszystkim życzę by sobie poradzili, nie poddawali się a przede wszystkim - by leczyli przyczyny a nie skutki.

PS: przepraszam że się rozpisuję, w realu też jestem gaduła, ale z tym walczę ;)
PS2: regularnie badam się u lekarza (tzn raz na 6 miesięcy, ostatnio rzadziej w sumie hehe), jestem fizycznie zdrowy więc nie czytam więcej o chorobach i mnie ta tematyka nie interesuje. I'm over it. Jeślim gdzieś napisał bzdury to zachęcam innych do sprostowań ale dyskusją na temat tego czy załamek K w punkcie R podczas skurczu komorowego W wyczytany z EKG osby L nie jest symptomem nadchodzącego zgonu mnie nie ciekawią. Powinny ciekawić tylko kardiologów ;)
PS3: Tak mi się przypomniało - z tego co kojarzę to natura takich dodatkowy skurczy jest taka, że np. po dwóch szybkich skurczach następuje dłuższa przerwa, taka pauza wyrównawcza. Stąd - wydaje mi się - że odczucie tak "podskoku" jak i zatrzymania to tak naprawdę obie strony tego samego medalu.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Problemy z sercem?

przez eufrozyna 26 kwi 2010, 12:19
Mnie też serce ostatnio nawala, ostatnio do tego stopnia, że wylądowałam w szpitalu :(

Było tak jak opisujecie, tachykardia i właśnie uczucie przeskakiwania / chwilowego zatrzymywania się serca, oprócz tego straszny ucisk w klatce piersiowej, duszności. Na szczęście wykluczono najpoważniejsze sprawy takie jak zawał , wada serca itd. Na razie mam się zgłosić do poradni kardiologicznej w celu dalszych badań. Jednak lekarz w szpitalu powiedział, że najprawdopodobniej przyczyną mojego stanu były emocje. Pytał się czy mam jakieś problemy. Powiedziałam tylko, że jestem bardzo nerwowa i możliwe, że to dlatego. Nie powiedziałam co się tak naprawdę dzieje w moim życiu. A wiem, że powinnam powiedzieć…

Ostatnio doświadczam mniej sytuacji stresowych, przeniosłam się na studia zaoczne. Pomimo to zauważam u siebie zaostrzenie pewnych objawów, nazwijmy je nerwicowymi.. Jak studiowałam dziennie to chyba nie miałam czasu na myślenie o tym wszystkim. Stresu miałam naprawdę dużo bo szkoła była bardzo wymagająca. Było mi źle, ale jakoś żyłam. Potrafiłam ukryć moje problemy i słabości, przecierpieć wszystko w samotności, teraz już tak nie jest. ..
eufrozyna
Offline

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez ZielonookaOna 05 maja 2010, 18:24
yans -nie mialam okazji Ci podziekowac:)
Chyba nikt nie napisal mi tak dlugiej wiadomosci cmok cmok cmok.
Wiesz na pewno zgadzam sie z tym ze takie"sprawdzenie" siebie typu ekg,usg,ukg itp pomaga,bo jak czlowiek nie wie to sie boi dwukrotnie.Tak jak wczesniej pisalam mam duzy cholesterol ,moj tata mial 2 zawaly i stad te mysli najgorsze...
Zawsze myslalam ze jak czlowiek rozumny,doswiadczony to potrafi sobie pomoc,ale to nieprawda.Ja znam siebie i wiem ze juz sie nie zmienie...za pozno...boje sie lekarzy boje sie badan nawet tych bezbolesnych...Ja jestem chyba naprawde chora ale na ...glowe..bylam wlasnie na weekendzie -zamiast odpoczywac to myslalam czy mi sie cos stanie ,czy mi sie kreci w glowie,a jak zaczely mnie piec policzki to od razu wizja wysokiego cisnienia....ehh...czlowiek naprawde czasem jest nawiedzony..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
20 lut 2010, 22:52

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez www3 31 maja 2010, 15:35
Witam wszystkich!
Jestem tu nowa, trochę ciężko mi się jeszcze odnaleźć, ale mam nadzieję, że dam radę i rozmowy z Wami przyniosą zarówno mi ulgę (nie czuję się sama) jak i niektórym z Was (z nerwicą serca borykam się dłuższy czas i gromadzę pewną wiedzę, rozumiem cudze lęki).
Yans, ja również pragnę Ci gorąco podziękować za tak wyczerpujący post. To dzięki niemu postanowiłam się tu zalogować.
Zielonooka - doskonale rozumiem Twoje lęki. Znam ten ból. Ja także, gdy gdzieś się wyrwę to zamiast cieszyć się odpoczynkiem to zastanawiam się jak daleko jest szpital, czy zdążą przyjechać jak coś mi się stanie, czy mam zasięg w komórce, czy nie mdleje już etc. A policzki? Ech.. Też to znam, jak robi mi się ciepło na twarzy i robię się czerwona to od razu piszę scenariusze, że grozi mi zaraz wylew itd. A takie myślenie jeszcze bardziej mnie nakręca. Najważniejsze w takich sytuacjach (przynajmniej dla mnie) to w miarę regularne wizyty u kardiologa - by wiedzieć, że to nadal nerwica, a nie coś stricte z sercem. Wtedy w ataku paniki myślę o tym, że to na moje życzenie, że ja wcale nie umieram, że muszę przerwać ten głupi wir myśli, który pogarsza jeszcze sprawę.
Jejku... Wiecie, nie mam z kim pogadać o swoich problemach. Nigdy nie brałam udziału w takich forach, mam teraz ochotę napisać o swojej nerwicy wszystko i odpowiedzieć na posty każdego z Was... Wiem jednak, że nie mogę Was zanudzać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i proszę o wyrozumiałość.
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. A.E.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
31 maja 2010, 15:14

Re: Problemy z sercem?

przez isabella_28 31 maja 2010, 15:49
Od 11 lat czyli od poczatku mojej nerwicy mam problemy z sercem.To chyba nieodlaczny objaw.Mialam robione EKG kilkukrotnie i nic nie wychodzilo.Lekarze mowli,ze to na tle nerwowoym.Tez mialam rozne odczucia.Czesto mam,,szarpniecia'' serca i sie dlawie wtedy,lub uczucie,ze zaraz mi serce przestanie bic.Czasem bije jak oszalale i nie moge go spowolnic niczym i pozniej jestem wymeczona fizycznie.Kiedys w pracy tak mi ,,szarpnelo'',ze slabo mi sie zrobilo,opadlam z sil,a akurat masowalam klientke.Na szczescie ostatnio objawy tego typu to rzadkosc.W gorszych okresach mialam je codziennie.Lekarze tez mi dawali Propranolol i pomagalo.Chyba to jaka lekka arytmia.Moja kumpela w Liceum miala powazna arytmie i ciagle przez to opuszczala dni w Szkole.Tez miala taki ciezki czas wtedy.Ostatnio ja widzialam ,zyje:))I wyglada super :mrgreen:
isabella_28
Offline

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez www3 31 maja 2010, 15:55
Witam
Isabella_28, czy lekarze rokują, że możesz wyjść z tej nerwicy? Czy tak już ma być do końca życia?
Miewasz czasem bradykardię?
PS To co napisałaś o Twojej koleżance nastraja bardzo optymistycznie. Mi czasem nie chce się planować przyszłości bo czasem wydaje mi się, że i tak nie mam zbyt wiele przed sobą... Wiem, że to głupio brzmi... Ale właśnie kiedy słyszę, że ludzie albo wychodzą z tej nerwicy albo żyją z nią wiele lat i nic im nie jest to robi mi się lepiej na duchu...
Pozdrawiam ciepło
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. A.E.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
31 maja 2010, 15:14

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez linka 31 maja 2010, 16:01
Przede wszystkim do zdiagnozowania jakiejkolwiek arytmii czy to na tle nerwowym czy z innych powodów - ekg - można sobie o kant dupki potłuc, potrzebne jest badanie, 24h holterem i echo serca - bez tego nie ma co prorokować.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Problemy z sercem?

przez yans 01 cze 2010, 11:34
Zgadza się - tylko holter, czasami zakładają nawet na 48h! Arytmię mogą wywoływać zmiany w "elektryce" serca, gdy powstają nowe źródła impulsów elektycznych lub rozchodzą się one nieprawidłowo po mięśniach sercowych. I może też nadmiar adrenaliny wywołany stresem, lękiem. U młodych osób (nastoletnich) występuje też często arytmia młodzieńcza, związana z oddechem. Serce bije szybciej na wydechu niż wdechu (albo odwrotnie) - jest 100% zdrowym objawem. Analiza ekg takich zaburzeń pozwala kardiologowi poznać ich naturę - dlatego trzeba je "złapać" na gorącym uczynku. Gdy u kogoś arytmia pojawia się sporadycznie, szanse na złapanie jej podczas kilkuminutowego badania ekg spadają do zera! Istnieją nawet drogie typy holterów które tych "czujniczków" mają 2x więcej niż zwykłe - nosiłem i taki - jeśli lekarz widzi w jaki sposób przebiega w sercu arytmia potrafi określić jej przyczynę - i gdy widzi że tło jest nerwowe - gdzie kieruje? do psychoterapeuty! Tam się leczy arytmię serca na tle nerwowym.
"Rząd jest wielką fikcją, za pośrednictwem której każdy usiłuje żyć na koszt wszystkich innych."
Frederic Bastiat
Mądry chłopak lub dziewczyna - Prostą ma taktykę: - W pierwszej turze na Korwina - W drugiej wygra Mikke!
Offline
Posty
454
Dołączył(a)
21 kwi 2010, 01:18

Re: Problemy z sercem?

przez sitsaluti89 14 lip 2010, 23:29
Witam, wybaczcie że odgrzewam temat...
Otóż pewnego zamulonego dnia piłem piwo na podwórku, było tak cicho...fajnie...pełen luz. Nagle po chwili odczułem silne uderzenie serca STOP i i serduszko zaczęło nadrabiać, ja cały zdrętwiały poleciałem do domu, myślałem że zdechne...
to było w kwietniu...teraz mamy lipiec i co jakiś czas mam ten brzydki przeskok, nie wiem wtedy na sekunde co sie ze mną dzieje i zaraz staram sie ogarnąć. Nie polazłem do lekarza...
Maj-ide do klubu troche pijęm tanczę czuję dwa przeskoki siadam na ławce-serce ma jazde, wpada karetka zabierają mnie na obserwację - 5 ekg w ciągu nocy- wszystko super pani każe iść do neurologa...
Wizyta u neurologa- ma Pan nerwice przepisuje bellegrot.
Czerwiec-dziwny atak osłabienia tachykardia->przychodnia->ciśnienie ok , koleś do mnie atak wrzodów albo refluksu (kilka potykań, ale też uczucie serca w brzuchu i cheć odkaszlnięcia)
Zrobiłem znowu ekg wszystko ok.

Dwa dni temu - poszedłem na USG serduszka-> pan doktur stwierdza że moje serce bardzo nerwowo pracuje aż słychać świst. Lekka niedomykalność zastawki mitralnej(Pan mówił że to może przez to te potykania) Kazał zrobić badania tarczycy, zrobię w środę... Generalnie doktur mówi nic złego że jak nie tarczyca to mam leki na uspokojenie brać.
Wczoraj-jazda autem-atak drętwienia ciała podniebienia, senność nie widziałem co się ze mną dzieje.
DZISIAJ-robię cherbatkę a tu nagle STOP nie wiem co się dzieje i zaraz ok, mam silny ścisk w gardle który mnie nęka od 3 miesięcy-taki jak gdy czegoś jest żal, ściskający, nie moge nic powiedzieć, czuję jak się ciężko oddycham...wzięłem hydroksyzyne - może pomoże- a może umrę?? Ciągle myśle o śmierci że wejde po schodach to zdechne, drętwieją mi łapy i szumi w głowie...BOJE SIĘ

JUTRO- Mam zamiar lecieć do psychiatry, bo rodzina nie daje rady przez te ataki, te przeskoki są średnio raz na 2 dni nieraz tydzień nieraz codziennie... STRACH STRACH STRACH...co ja mam robić :(:
(
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
14 lip 2010, 22:34

Re: Problemy z sercem?

Avatar użytkownika
przez Pipek 19 wrz 2010, 22:04
sitsaluti89 to co odczuwasz to są zapewne dodatkowe lub przedwczesne skurcze serca razem z pauzą wyrównawczą. Jeśli nie występują gromadnie to nie są zagrożeniem dla życia jednak jest to znak że musisz dbać o serce, poziom elektrolitów we krwi i co najważniejsze dokładnie się przebadać (UKG, holter, krew).
Wcześniej ktoś pisał o "zamieraniu" serca. To jest pauza wyrównawcza po skurczu dodatkowym lub przedwczesnym skurczu serca. Magnezem tego się nie wyleczy ale warto kontrolować poziom magnezu i potasu we krwi. Szczególnie jeśli ktoś przyjmuje używki które wypłukują magnez i potas czyli np. kawa i alkohol lub żyje w stresie. Choć jeśli o stres chodzi to trzeba po prostu zmienić podejście do życia lub (co polecam) zmienić swoje życie na takie gdzie stresu jest mniej. Bo jak ktoś żyje w stresie to nic nie pomoże. Organizm będzie się z czasem "wypalał" i jednym z objawów jest właśnie arytmia serca.

ps.
mających problem z sercem zapraszam na forum www.arytmiaserca.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
19 wrz 2010, 21:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do