problem czy złudzenie.?

Inne zaburzenia.

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 29 sty 2010, 23:23
właściwie to nie wiem. nigdy nie wiedziałam. nigdy nie potrafiłam się określić.

a to z ta miara to do cytatu dalej.

dziś jest cudownie. denerwuje znajomych. zresztą.. inni tez mnie denerwują. tylko oni nieświadomie.

ach. w ogóle to zdałam sobie sprawę, że od ponad 6 lat mam obsesje na punkcie jednej kobiety. uh.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 30 sty 2010, 08:41
nieidealna napisał(a):ach. w ogóle to zdałam sobie sprawę, że od ponad 6 lat mam obsesje na punkcie jednej kobiety. uh.


Obsesję? Tzn. w jakm sensie, że czujesz do niej przeogromną (aż taką dziwną) sympatię czy wręcz przeciwnie-nie możesz jej znieść? (jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj)
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 30 sty 2010, 09:38
przeogromne uwielbienie. często o niej myślę.. kiedy idę do szkoły, patrze ciągle na jej dom i jej szukam obok niego.. gdy idę do kościoła to samo.. często zdaje mi się, ze ją widzę. kiedy długo z kimś nie gadam, to moje stosunki z nim się ochładzają. a ją zawsze przyjmuje z otwartymi rękami, ogromną radością.
wciąż wszędzie jej wypatruje...
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 30 sty 2010, 10:37
Ale to uwielbienie nie ma podtekstu seksualnego? Tzn. to jest taka przeogromna niewyjaśniona sympatia, takie jakby czysto platoniczne uczucie do niej, wręcz idealizacja tej kobiety tak? Czujesz się przy niej bezpiecznie, ufasz jej bezgranicznie, myślisz, że tylko ona Cię rozumie, i czujesz się z nią jakby mentalnie związana, jakby była Ci kimś bardzo bliskim (jeśli tak to wiem dobrze o czym mówisz. I rozmawiałam już na ten temat z moją psychterapeutką)... To częste "zjawisko" przy zaburzeniach osobowości.
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 30 sty 2010, 10:46
seksualnego.? absolutnie.
tak. Ona jest idealna. i innych gryzłam za to, że nie mieli dla mnie czasu.. a Ona..
ehh. od ponad 6 lat ją znam.. baa. chyba nawet 7.
była ze mną na kolonii.
potem rozmawiałyśmy trochę na gg chyba.
potem kolejna kolonia z nią... i częściej rozmawiałyśmy.. potem jej wyjazd za granice.. rzadsze rozmowy.. i tak jakoś to było. teraz rozmawiamy baardzo rzadko. na gg tylko. jest kilkadziesiąt minut rozmowy, któraś z nas musi iść i np. 2 miesiące ciszy.. i tak dalej.. ale ja wciąż tak samo lubię z nią rozmawiać. kiedyś w realu się spotykałyśmy... dziś bardzo rzadko, a jak już to tylko przypadkiem. ale ja wciąż tak samo jej wypatruje. wciąż tak samo lubię przechodzić koło jej domu.. nie wiem, czy czuje się z Nią mentalnie związana. czasem wydaje mi się, że się trochę gniewam na nią, że nie rozmawiamy. ale nie. jak tylko zamienimy kilka słów.. jak tylko ją zobaczę.. wiem, ze nie mogłabym się na nią gniewać. jest ode mnie starsza o około 10lat.. ale jest.. cudowna.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 30 sty 2010, 11:10
To tak jak u mnie... Takie idealizowanie pewnych "wybranych" osób, i właśnie trochę starszych kobiet. Przyznałam się do tego mojej psychoterapeutce (choć łatwe to nie było, było mi wstyd i bałam się, jak zareaguje, ale stwierdziłam, że muszę to powiedzieć, bo może mieć to duże znaczenie dla dalszego przebiegu terapii :roll: ), ba!, nawet jej się przyznałam, że ją też tak uwielbam! :oops: Bo tak jest... To jest właśnie taka przedziwna sympatia i chęć bycia blisko tej osoby. Ale nie ma to nic wspólnego z seksem, pożądaniem fizycznym itp. Więc naprawdę Cię rozumiem. Z tym gniewaniem się też mam podobnie - jakbym bała się odrzucenia, i była zła, że się nie widujemy, bo ja tęsknię... Lecz przy ponownym spotkaniu złość i rozżalenie mijają.
Moja psychoterapeutka twierdzi, że to może być związane z brakiem ciepła i miłości od mamy, i że właśnie w innych kobietach (ciepłych, empatycznych, delikatnych) szukam zrozumienia i ciepła matki, którego mi brakowało w dzieciństwie. Ja się przed tą teorią osobiście bronię rękami i nogami, sama nie wiem... :?
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 30 sty 2010, 11:15
ja też nie wiem.. ale z moją psycholożką szkolną w sumie mam podobnie.. tylko jej wypatruje tylko i wyłącznie w skzole, a samo przejście koło jej gabinetu sprawia mi ogromną satysfakcje.. ale z M.. uh.. ubóstwiam ją..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 30 sty 2010, 11:27
U mnie to jest tak, że na "pierwszym miejscu" stoi osoba, z którą aktualnie mam najczęstszy kontakt, choć o tych innych nie zapominam i dalej czuję do nich wielką sympatię. Teraz jest to moja psychoterapeutka... Pokręcone to, zawsze się tego wstydziłam, i myślałam, że tylko ja tak mam, że jestem taka dziwna... :oops: , potem na psychoterapii dowiedziałam się, że ludzie z zaburzeniami osobowości bardzo często idealizują pewne osoby i zrobiłyby dla nich dosłownie wszystko.
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 30 sty 2010, 11:37
ale.. wiesz.. dla mnie to wszystko cholernie dziwne.. od zawsze chciałam być na coś chora.. mieć "coś z głową". i teraz.. kiedy niby mogę coś nie tak mieć z psychiką.. to to wydaje mi się niemożliwe.. i zwyczajnie w to nie wierze.
a M... jutro znów przejdę obok jej domu.. znów będę jej wypatrywać.. kiedyś miałam jej zdjęcie w telefonie, a potem dopiero zapytałam czy bym mogła mieć to zdjęcie w telefonie, nie mówiąc jej, że już mam.. powiedziała, że wolałaby nie.. ale nie dlatego, ze mnie nie lubi.. tylko jakiś tam sensowny powód podała.. spoko. usunęłam.. ale.. tak mi brakuje jej głosu.. tak chciałabym ją zobaczyć, chociaż z daleka..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 30 sty 2010, 11:44
Hmm... Jeśli tak bardzo tęsknisz to może byś się po prostu z nią umówiła na herbatę skoro masz z nią kontakt przez gg? Przecież nic w tym złego, znajomi ludzie spotykają się pogadać itd. Przechodzisz koło jej domu, więc mieszka niedaleko.
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez linka 30 sty 2010, 11:55
nieidealna, ale Ty jesteś w niej zakochana?
Czy poprostu ta osoba jest twoją "pokrewną duszą" - rozumie cię doskonale, dobrze się przy niej czujesz - rodzaj przyjaźni?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 30 sty 2010, 11:56
na gg rzadko gadamy.. bardzo, jak juz mówiłam.. nieraz pisałam jej smsa, czy możemy się spotkać.. ale nie odpisywała.. ale ja to rozumiem.. pracuje.. i to dużo.. i nie mam jej tego za złe.. choć bardzo mi jej brakuje.. nawet jak mnie znienawidzi i tak ją będę uwielbiać.

[Dodane po edycji:]

linka, nie wiem, czy jestem zakochana.. wydaje mi się, że nie.. chociaż w sumie nie wiem, co to zakochanie i jak to się 'objawia'.
nie umiem tego wyjaśnić.. ona po prostu jest KIMŚ i nikt jej nie zastąpi.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 30 sty 2010, 12:17
Z tego co pisze Niedealna to mi się Linka wydaje, że to uczucie to właśnie jakby rodzaj przyjaźni, ale nietypowej, takiej raczej emocjonalnej więzi, oddania, poczucie akceptacji i zrozumienia w kontaktach z tą osobą, silna chęć i potrzeba bycia blisko niej, gdyż wydaje się, że tylko ona nadaje życiu sens. Taka właśnie pokrewna dusza tylko, że sympatia ta jest u osób z zaburzeniami osobowości odczuwana dużo dużo silniej niż u innych (podobnie jak inne emocje), wiąże się z idealizowaniem i uwielbieniem ponad wszystko (czasem z okresami dewaluacji). Właśnie tak jak u mnie... :oops:
Ja byłam w związkach z mężczyznami, byłam w nich naprawdę zakochana, to była prawdziwa miłość. A to uczucie do niektórych trochę starszych kobiet to zupełnie inna relacja, na innej zasadzie, to nie jest takie zakochanie, to po prostu przeogromna sympatia (z naciskiem na przeogromna :P ). Trudno wyjaśnić to komuś, kto tego nie czuje... :?
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 30 sty 2010, 12:24
czasem się zastanawiam, czy Ona w ogóle chce ze mną gadać..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do