problem czy złudzenie.?

Inne zaburzenia.

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 27 sty 2010, 18:39
po tym co ja przeczytałam to masz problemy a nie złudzenie.

Naprawde idż może najpierw do psychologa bo psychiatra to z własnego doświadczenia wiem zada kilka pytań i może zbyć po 5 minutach a psycholog słucha i poświęci napewno więcej czasu Tobie. Opowiedz po prostu to co napisałaś tutaj. Psycholog już Cię skieruje do psychiatry i zapewne zaleci terapię.

Nie bój się psycholog/psychiatra to też lekarz, jak dentysta czy laryngolog albo neurolog.

Jeśli nie masz kasy możesz iść z nfz za darmo, albo w większości miast są ośrodki interwencji kryzysowej gdzie też udzielają pomocy ludziom i mają odpowiednich fachowców (ja właśnie chodziłam z nfz i teraz przeszłam do OIK)

Trzymam kciuki
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 27 sty 2010, 18:43
teraz naszły mnie wątpliwości czy to ma sens.. czy ja chce.. wiem, że to może zabrzmieć jak użalanie, czy coś[nauczyłam się już nie wybuchać, jak ktoś mi mówi, że się użalam, choć czasem jednak mi puszczają nerwy.], ale.. czy dalsze życie ma jeszcze jakiś sens.? wieczna samotność, odosobnienie.. nie poradzę sobie w dorosłym życiu..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 27 sty 2010, 18:48
słuchaj, jesteś młoda, nie wmawiaj sobie, że jest dobrze. Przed Tobą życie, i prędzej czy później wszystko wyjdzie, nie wytrzymasz, nie będziesz w stanie stworzyć zdrowego związku, możesz mieć problemy zawodowe. Ja jestem twochę starsza od Ciebie, ale myślałam podobnie. a teraz mając prawie 30 lat widzę, że leczyć powinnam się zadwno temu. Może miałabym już męża, może dzieci, a tak to boję sie facetów, nie chcę dzieci, boję się odrzucenia, ciągle szukam akceptacji. Wiem dopiero teraz z czym mam problem, i mimo tej świadomości jeszcze daleka droga bym przestawiła myślenie na odpowiednie tory.

Idź do psychologa, napewno nie zaszkodzi, jedynie może pomóc.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 27 sty 2010, 18:54
skoro jesteś starsza, to zapewne zrozumiesz, że nie pójdę sobie do psychologa, ot tak, jak do dentysty.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 27 sty 2010, 19:04
tak, i jako starsza mogę Ci powiedzieć, że żałuję, że tak późno zaczęłam się leczyć ;)
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 27 sty 2010, 19:26
ehh.. ale to jest bez sensu... nie mam dla kogo się zmienić.. nie mam nikogo, z kim mogłabym o tym szczerze pogadać, bez dyskomfortu, że kogoś męczę, że się narzucam, że ma mnie dość.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez Paranoja 27 sty 2010, 19:46
ja mam tak samo, i na spotkaniu z psychologiem wyszło że mam zaburzenia osobowości, depresję oraz nerwicę.

gdybym nie poszła nadal myślalabym, że jest ze mną ok, że widocznie nikt mnie nie lubi, że mnie ignorują, nie interesują się.

Nie zmieniasz się dla kogoś, ale dla siebie.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 27 sty 2010, 19:49
nieidealna napisał(a):ehh.. ale to jest bez sensu... nie mam dla kogo się zmienić.. nie mam nikogo, z kim mogłabym o tym szczerze pogadać, bez dyskomfortu, że kogoś męczę, że się narzucam, że ma mnie dość.


Echhh, Nieidealna, grasz na zwłokę ;) Opisywałaś nam swoją historię na pewno w konkretnym celu, pytanie tylko - w jakim? Chciałaś po prostu sobie ulżyć pisząc? Nie sądzę. ;) Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo nie o to chodzi, ALE wiedz, że to, co teraz robisz (co piszesz - podajesz nam kolejne argumenty przeciwko podjęciu leczenia, na każdą propozycję masz jakieś kontra) w niczym Ci nie pomoże. A wiem to, bo czytając Twoją historię czułam się, jakbyś w dużej mierze pisała o mnie, tzn. Twoje uczucia, wątpliwości, zachowanie, itd. ). I postępowałam dokładnie tak jak Ty, więc znam mniej więcej Twój sposób myślenia. Jestem podobnie jak Paranoja troszkę starsza od Ciebie. Mam wszystkie cechy borderline. I bardzo żałuję, że nie wzięłam się za siebie dużo wcześniej. Bo to nie mija. Jest tylko gorzej i gorzej, czlowiek z czasem w ogole nie radzi sobie z samym soba. Bez fachowej pomocy psychoterapeuty się nie uda. Wierz mi. Ale trzeba naprawdę chcieć zmienić swoje dotychczasowe życie. A chęci wprowadzić w czyny.
Trzymam kciuki, żebyś zdecydowała się na terapię, buziaki!
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 27 sty 2010, 20:08
może jak dostane dowód, to mi się odmieni. chce mieć już skończone te 18lat. jakoś się boje, ze gdybym teraz poszła, to by mi kazał ktoś dać kontakt do rodziców czy coś..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 27 sty 2010, 20:15
Rozumiem... A nie mogłabyś się wybrać pierwszy raz z mamą? To byłoby tak pro forma, a potem już byś mogła sama chodzić.
Fajnie, że do nas trafiłaś, jakbyś chciała pogadać, będzie Ci smutno czy tak po prostu to pisz, to trochę pomaga - nawet takie znajomości wirtualne. :smile:
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 27 sty 2010, 20:28
z mamą.? wolałabym się zabić. ona nic o mnie nie wie. kiedyś pocięłam sobie całe przedramię, zapytała: co to.? ja: nic, nudziło mi się na lekcji.
popatrzyła na mnie i coś tam powiedziała..
nie umiem z nią rozmawiać. ja się boje pytać o cokolwiek.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez linka 27 sty 2010, 20:34
nieidealna, tajemnica lekarska obowiązuje jednak ........i lekarz psychiatra raczej nie zadryndałby do twoich rodziców z "cudowną wieścią", że córka rozpoczęła leczenie - inna sprawa, że rodzice często nie wiedzą co się dzieje z ich dzieckiem bo dziecko nie chce z nimi rozmawiać.
Poproś ją kiedyś żeby usiadła ty obok niej i powiedz jej co się z tobą dzieje, na poważnie, powiedz, że potrzebujesz pomocy psychologa bo sama nie dajesz sobie z tym rady.........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 27 sty 2010, 20:40
nie. tego nigdy nie zrobię.. zresztą.. Oni nic nie rozumieją.. brat mi dokucza, czemu do swojego "tatusia" nie idę i się śmieje ze mnie. mam ich dość.

po co mam cokolwiek robić w domu, jak i tak nikt tego nie zauważy, nie doceni. a jeśli już, to po chwili zapomni..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 27 sty 2010, 20:56
nieidealna napisał(a):nie. tego nigdy nie zrobię.. zresztą.. Oni nic nie rozumieją.. brat mi dokucza, czemu do swojego "tatusia" nie idę i się śmieje ze mnie. mam ich dość.

po co mam cokolwiek robić w domu, jak i tak nikt tego nie zauważy, nie doceni. a jeśli już, to po chwili zapomni..


Linka ma rację, tajemnica lekarska obowiązuje. To jednak Twoja decyzja.
A co do zrozumienia... w tej kwestii również nie jesteś osamotniona...
Ważne, żebyś znalazła wsparcie, a na pewno znajdziesz je u psychoterapeuty/psychologa. Pomyśl, może warto "zmusić się" do powiedzenia mamie, żeby raz poszła tam z Tobą. Potem już nie będzie musiała. Psycholog nie zdradza nikomu tego, co się mu mówi na sesji, a już na pewno nie dzwoni z tym do bliskich pacjenta.
Joaśka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do