problem czy złudzenie.?

Inne zaburzenia.

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez scrat 31 sty 2010, 19:02
nieidealna napisał(a):gwarantuje, że On nie należy do TAKICH mężczyzn.. nie byłby w stanie mnie skrzywdzić.

Sorry ale LOL.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 31 sty 2010, 20:13
może być i LOL. w każdym razie.. hmm. nie planuje z nim już spotkań. ani z nikim innym. rozmowa na gg - spoko. nic wiecej.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 31 sty 2010, 21:25
Nieidealna, dobrze jest spotykać się z ludźmi w realu, ale "pewnymi", takimi, których znamy i wiemy o nich więcej niż to, co napisali nam o sobie ;) . Wiesz o co chodzi ;) .
Joaśka
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 31 sty 2010, 21:27
wiem, wiem.. ale ja tak nie chce wychodzić..
a jutro muszę wrócić do szkoły..

w ogóle to dziś Ją widziałam..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 31 sty 2010, 22:16
wiem, wiem.. ale ja tak nie chce wychodzić..
a jutro muszę wrócić do szkoły..


I bardzo dobrze, że musisz wrócić do szkoły, jeszcze by tego brakowało, żebyś się w domu zamknęła całkiem i tylko przed komputerem siedziała :evil: ;)


w ogóle to dziś Ją widziałam..

I pewnie radość i tęsknota zarazem, chęć porozmawiania...
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 31 sty 2010, 23:08
ehh... nie muszę siedzieć przed komputerem.. wszystko, byleby nie iść nigdzie..

taaa... ehh. tylko.. chyba jest już mną znudzona... tylko nie wie, jak mi powiedzieć, żebym się od niej odpieprzyła...
ehh.. ale to moja wina.. to ja jestem za trudna dla wszystkich... to ja ich niszczę...
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez scrat 31 sty 2010, 23:10
nieidealna napisał(a):ehh.. ale to moja wina.. to ja jestem za trudna dla wszystkich... to ja ich niszczę...

To zrób coś z tym, samo się nie zrobi.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 31 sty 2010, 23:13
ale co ja mogę zrobić.. często robię coś nieświadomie, np. staje się bardzo szczegółowa.. czepiam się słów.. a innym razem świadomie..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez tup_tup 31 sty 2010, 23:20
nieidealna napisał(a):ale co ja mogę zrobić.. często robię coś nieświadomie, np. staje się bardzo szczegółowa.. czepiam się słów.. a innym razem świadomie..


zasięgnąć pomocy u specjalisty i razem z jego pomocą wyprostować swoje życie. A wtedy nawet szczegóły będą łatwiejsze :)
My one regret in life is that I am not someone else.

Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
06 lis 2009, 20:11
Lokalizacja
zielone płuca Polski :)

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez nieidealna 31 sty 2010, 23:26
jego się nie da wyprostować...
ostatnio usłyszałam, ze specjalnie szukam powodu do kłótni.. a właściwie przeczytałam.. bo na gg to było.
ja wiem, że jestem winna..
ale mam dość tego, że TYLKO ja zawsze jestem winna...
choć wg mnie czasem wina leży po obu stronach.

nie odpisała na smsa... jak zwykle..
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez tup_tup 31 sty 2010, 23:36
nieidealna napisał(a):jego się nie da wyprostować...

No proszę Pani, z takiem podejście napewno. Więc zapytam raz jeszcze:
Czego oczekujesz od tego miejsca?
Czego oczekujesz od nas?!

Nie szukaj tutaj pomocy, bo jej nie znajdziesz, też kiedyś szukałam i bardzo się zawiodłam, Tu możesz dostać wsparcie (a to już bardzo dużo). Jednak konkretne działania i Twoje życie zależy od Ciebie tylko i wyłącznie. Nikt Cię nie zmusi do leczenia, czy do "prostowania życia" jeśli sama nie będziesz tego chciała. I każdy psycholog/psychiatra/psychoterapeuta powie Ci to samo (choć to czasem bardzo denerwujące i rozwalające). Zastanów się więc czego byś os życia chciała i podejmij wszelkie działania, aby to osiągnąć.
Ostatni post zawiał mi BPD, może to pochopne określenie, ale "szukanie powodów do kłótni" jest dość charakterystyczne dla tego zaburzenia i sama tego nie zmienisz. Choć droga może być trudna i długa, jednak możliwa do pokonania. Poza tym piszesz bardzo nie spójnie i pozostawiasz wiele znaków pomiędzy wierszami. Czasem trudno odczytać kropki nie widząc twarzy rozmówcy. To świadczy o Twoim zagubieniu...
Ze swojej strony życzę Ci powodzenia :)
My one regret in life is that I am not someone else.

Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
06 lis 2009, 20:11
Lokalizacja
zielone płuca Polski :)

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 01 lut 2010, 08:00
Najzupełniej zgadzam się z Tup_tup... Na forum internetowym znajdziesz wsparcie, możesz z nami porozmawiać, gdy Ci źle, kiedy Ci się nudzi, gdy nie wiesz co robić, smutno Ci, czujesz się samotna. Pomocy jednak tu nie uzyskasz tylko będziesz dalej tak żyć - unikając bezpośrednich kontaktów z ludźmi, chowając się za komputerem, gg. Wcześniej pisałaś, że nie chcesz zmieniać swojego życia, jednak to, że z nami korespondujesz świadczy o tym, że gdzieś głęboko w podświadomości tak naprawdę chcesz i to bardzo, bo czujesz się nieszczęśliwa, samotna i ciężko Ci wytrzymać bez ludzi. Tylko, że my nie jesteśmy zmienić tej sytuacji...
Piszesz, że wszczynasz kłótnie. Nie jest mi to obce, ze mną też czasem ciężko wytrzymać. Z tym da się walczyć. Ale trzeba nad sobą pracować i to ostro. Pytanie tylko czy Ty chcesz?
Jak wyobrażasz sobie swoje życie za 7 lat? (będziesz wtedy w moim wieku). Będziesz dalej tęsknić za panią M. zamiast starać się jakoś ułożyć sobie swoje własne życie? Wierz mi, że ja bardzo żałuję, że długo bagatelizowałam swój problem i nie zaczęłam chodzić na terapię dużo wcześniej, bo dziś mogłabym w miarę normalnie żyć z ludźmi, a nie być ciągle obok nich :( . Chodziłam wprawdzie 7 lat temu do pani psycholog, ale ona nie "wpadła" na to, że jestem osobowością niestabilną emocjonalnie, leczyłam u niej z powodu anoreksji. I niby się wyleczyłam. Niestety znalazłam sobie inne sposoby niszczenia siebie, a potem kolejny raz wpadłam w anę. Znowu się wygrzebałam z anoreksji, ale wynajdywałam inne metody robienia sobie krzywdy za... no właśnie - za co - za to, że żyję? Że nie czuję siebie, że nie wiem czego chcę, jaka jestem, kim jestem? W końcu we wrześniu podjęłam decyzję o terapii, bo nie mogłam już znieść tego, jak się zachowuję, jak bardzo chcę być z ludźmi a jednocześnie ich odpycham i ranię. I wiesz co? Lepiej późno niż wcale. Jeszcze bardzo długa droga przede mną, ale przynajmniej coś z tym robię, więc jest duża szansa, że będzie lepiej. Już się zmieniam, pracuję nad sobą.
Bardzo chciałabym, żebyś Ty też dała sobie pomóc, bo zasługujesz na lepsze życie. I nie ukrywam, że nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego nie chcesz pomocy :?

Powodzenia dziś w szkole, dobrego dnia!
Joaśka
Offline

Re: problem czy złudzenie.?

Avatar użytkownika
przez tup_tup 01 lut 2010, 14:19
Joaśka, muszę przyznać, że jesteś bardzo otwartą osobą, bardzo ładnie mówisz o swoim problemie. Nie wiem, może to zasługa internetu i animowości, a może po prostu, dzięki terapii i leczeniu wiele rzeczy już zrozumiałaś i nauczyłaś się nimi dzielić. Nie zmienia to faktu, że podziwiam Cię za to i 3mam kciuki o powodzenie terapii i coraz to lepsze efekty :)
My one regret in life is that I am not someone else.

Everything is simpler than you think and at the same time more complex than you imagine...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
91
Dołączył(a)
06 lis 2009, 20:11
Lokalizacja
zielone płuca Polski :)

Re: problem czy złudzenie.?

przez Joaśka 01 lut 2010, 14:51
tup_tup napisał(a):Joaśka, muszę przyznać, że jesteś bardzo otwartą osobą, bardzo ładnie mówisz o swoim problemie. Nie wiem, może to zasługa internetu i animowości, a może po prostu, dzięki terapii i leczeniu wiele rzeczy już zrozumiałaś i nauczyłaś się nimi dzielić. Nie zmienia to faktu, że podziwiam Cię za to i 3mam kciuki o powodzenie terapii i coraz to lepsze efekty :)


Ojej Tup_tup, aż się zawstydziłam, w każdym razie miło mi bardzo :smile: . I dziękuję za kciuki, są mi nadal bardzo potrzebne. Prawda jest taka, że ponad 4 miesiące psychoterapii już bardzo dużo mi dały, choć do normalności jeszcze długa droga. Można powiedzieć, że moja psychoterapeutka mnie uratowała, bo byłam totalnie załamana, zdesperowana, zrezygnowana i różne myśli chodziły mi po głowie (oprócz problemów z emocjami mam na dodatek przewlekłe problemy ze zdrowiem fizycznym , a to naprawdę dobija... ). Patrząc na te 4 miesiące będę namawiać na psychoterapię każdego, kto ma problemy z emocjami, bo jest ona w stanie zdziałać niemal cuda, jeśli trafi się na dobrego terapeutę. Przyznaję, że ja na kilku pierwszych spotkaniach grałam (niestety posiadam tą zdolność, która mnie prześladuje :evil: ), potem powoli się otwierałam (ale nie myśl, że było łatwo mi mówić, dlatego pisałam smsy, maile do psychoterapeutki, nagrałam się na dyktafon...). Dzięki psychoterapeutce zaczęłam się trochę otwierać na ludzi, bo wcześniej nawet w internecie nie odważyłam się wyrazić swojego zdania. Nawet nie potrafiłam zebrać myśli, co ja właściwie uważam. Był tylko jeden wielki chaos i zagubienie. Mam nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej.
Nie mówię, że teraz jest lekko – przeciwnie, każda sesja wydaje mi się coraz trudniejsza, towarzyszy jej coraz więcej emocji, i niekoniecznie pozytywnych, jestem wściekła przed sesją, w czasie sesji, po sesji, ryczę, przeżywam załamania, jednak właśnie dzięki przepracowaniu pewnych sytuacji, stanów emocjonalnych z terapeutą zachodzą we mnie także pozytywne zmiany.
Przede wszystkim uwierzyłam, że tak nie musi być do końca życia, nie muszę być ciągle samotna, użalać się nad sobą a jednocześnie ranić i niszczyć. Ja też mam prawo być szczęśliwa, tak jak inni. I to nie prawda, że osoba z bpd jest skazana do końca życia na pustkę i wewnętrzne cierpienie, choć niektóre cechy tego zaburzenia będą jej towarzyszyć do końca życia. Jednak można z tym żyć, normalnie. Trzeba się bardzo napracować, ale warto. I ja trzymam gorąco kciuki za Ciebie i za wszystkich tu na forum z podobnym problemem!!!
Joaśka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do