mam już dość...

Inne zaburzenia.

mam już dość...

przez coma22 02 lis 2009, 21:19
Witam serdecznie :)

Piszę ponieważ liczę na poradę i wsparcie na które niestety nie mogę liczyć w swoim środowisku, mam wrażenie ze nikt mnie nie rozumie albo po prostu NIE CHCE zrozumieć...
Zacznę od początku.... teraz mam 22 lata ale zawsze towarzyszyło mi rozchwianie emocjonalne, gdyż moje dzieciństwo oraz okres dojrzewanie nie należały do łatwych..
Od około 3 lat dzieją sie ze mną dziwne rzeczy, zaczęło sie od obniżonego nastroju który dopadał mnie co jakiś czas, nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo ale działo sie to coraz częściej... wkrótce zaczęło mi to bardzo doskwierać, pomimo to nie szukałam pomocy u specjalisty ani u bliskich, którzy właściwie do dzisiaj nie wiedza o moich problemach...
Przez ostatni rok objawy znacznie sie nasiliły, nie występował juz tylko obniżony nastrój, były to, a właściwie nadal są, huśtawki nastroju (od radości po depresje i myśli samobójcze, od rozdrażnienia do totalnej obojętności) co bliscy postrzegają jako kaprysy małolaty, brak kontroli nad sobą/ własnym zachowaniem, wybuchy agresji (słownej i fizycznej w stosunku do bliskich, autoagresja- ciecie sie, nadużywania substancji ), nerwowość, zbyt gwałtowne reakcje nieadekwatne do sytuacji, lęki oraz problemy ze snem( bezsenność, czasem lęk przed zaśnięciem, a czasem nadmierna wręcz senność) Do tego dochodzi chroniczne uczucie pustki, bezcelowości, nieradzenie sobie z emocjami których jest za dużo, chaos...
Z tego powodu zaczęłam nadużywać pewnych substancji, głównie kodeiny. Wiem że nie jest ona rozwiązaniem moich problemów i może wręcz nasilać objawy, ale daje ona mi chociaż na chwile zapomnienie, odpoczynek psychiczny, ukojenie...
Ludzie którzy znają mnie powierzchownie mogą mnie postrzegać jako osobę spokojną, zrównoważoną , a nawet zadowoloną z życia. Chyba nawet rodzice za taka mnie maja. Mieszkam z rodzicami, ale nie wiem czy cos podejrzewają. Jako że jestem postrzegana jako „grzeczna dziewczynka” łatwo było mi manipulować nimi i ich wykorzystywać . Jestem dobrą aktorką... Ostatnio jednak moja mama znalazła 10 opakowań po lekach z kodeiną których nigdy sie nie używało w naszym domu, przeszukała mój pokój pod moją nieobecnosc twierdząc że dziwnie sie ostatnio zachowuję, myślałam że to koniec utrzymywania pozorów mojej normalności...Myliłam sie, mama powiedziała tylko że nadużywanie tabletek przeciwbólowych szkodzi, nie zapytała nawet dlaczego je biorę...nie odzywała sie do mnie przez tydzień, a wydarzenie to nie miało żadnych konsekwencji...Niestety, ze strony rodziców nie mogę liczyć na żadne wsparcie... nie wiem co musiałoby sie stać żeby dotarło do nich ze człowiek taki jak ja, młody, utrzymywany przez rodziców, pozornie szczęśliwy, może mieć problemy natury psychicznej. Nawet ślady po cięciu sie szybko puścili w niepamięć...
Ostatnio, jakby było mało, doszło piszczenie w uszach które trwa juz 5 miesięcy bez przerwy, jeszcze żaden lekarz nie znalazł przyczyny...
Naprawdę nie wiem co mam z tym wszystkim zrobić, nie wiem co się ze mną dzieje.. Mam dość i chce żeby to sie już skończyło ...
coma22
Offline

Re: mam już dość...

przez coma22 16 lis 2009, 21:14
Ostatnio dużo czytałam na temat tego borderline i rzeczywiście wiele objawów zgadza się, czytając opisy choroby i przeżycia chorych mam wrażenie, że czytam o sobie... wiem ze powinnam isc do lekarza ale to nie jest takie proste, nie potrafię tak nagle przyznać się że coś mi dolega, tym bardziej ze to nie jest zwykły katar czy ból głowy.
Walczę sama ze sobą, raz jestem przekonana że jest bardzo źle i powinnam iść do psychiatry (albo jest tak źle, że nawet i o tym nie myślę ),a innym razem jestem wręcz w euforii, czuje sie zdrowa, szczęśliwa i nie potrzebuje żadnej pomocy, taka huśtawka.
Często też mam takie obawy że przesadzam, że się nad sobą użalam. Czasem nie wiem czy moje obawy są uzasadnione, czy rzeczywiście coś ze mną jest nie tak, nie mogę spojrzeć obiektywnie na siebie i na to co się dzieje. Nie potrafię sama się zmobilizować i może nawet nie chcę, a z drugiej strony wiem że sama nie pociągnę zbyt długo, że ukrywanie tego co sie ze mną dzieje zapędzi mnie w końcu w kozi róg, w sytuację bez wyjścia, ze stanie się to co najgorsze...Często ogarnia mnie taki chaos, natłok myśli, emocji a zarazem pustka.. chciałabym to wszystko ogarnąć, uporządkować – nie potrafię...Nie wiem jak się zmobilizować, nie wiem co zrobić żeby ruszyć z miejsca...
coma22
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do