uzależnienie, nerwica, depresja ?

Inne zaburzenia.

uzależnienie, nerwica, depresja ?

przez miranda89 25 cze 2009, 07:02
Zacznę od początku. 2 lata temu rozstałam się z człowiekiem, który zniszczył mnie psychicznie, kłamstwami, niejasnymi sytuacjami i zaniżył poczucie mojej wartości do zera. Żeby się odciągnąć od myśli o nim, przyjaciółka załatwiła mi pracę. Tam poznałam nowych ludzi, razem chodziliśmy co tydzień do osiedlowego klubu. Zaczęłam pić, nie przepadałam za smakiem piwa, ale piłam żeby poczuć sie lepiej. Cały 2008 rok piłam regularnie co tydzień lub dwa przez piątek lub sobotę, w wakacje piłam częściej ale raczej słabsze trunki takie jak drinki bacardi. Od października zaczęłam więcej i częściej pić, zwolniłam się z pracy, więc miałam też okazję do imprezowania w tygodniu, ale to zdarzało się niezbyt często. Doszła do tego również kokaina, zażywana dosyć regularnie w około 2 tygodniowych odstępach, ale zdarzało się też że 2 dni pod rząd lub co tydzień. Nie mogę określić ile razy to zażyłam, wydaje mi się, że nie było tego strasznie dużo, ale wystarczyło to żebym odczuwała silną chęć zażywana tego świństwa. Od momentu zwolnienia z pracy żyłam z przekonaniem "byle do piatku" i oprócz imprezowania nie robiłam nic. Od stycznia kontakty z tym towarzystwem rozluźniły się znacznie co skutkowało dużo rzadszym zażywaniem czegokolwiek, doszła do tego również samotność. Wtedy właśnie w styczniu przez 3 tygodnie bolała mnie głowa, były to sekundowe ukłucia w różnych miejscach, później bóle ustały. Piłam rzadziej raz dwa na miesiąc, ostatni raz zażywałam kokainę w połowie marca. Na początku kwietnia, kontakty z moją nalepszą przyjaciółką bardzo się osłabiły gdyż poznala chłopaka, było mi przykro i czułam się osamotniona, nie miałam innych przyjaciół, w afekcie upiłam się bardziej niż zwykle. Kilka dni po tym zaczął boleć mnie brzuch miałam zgage oraz nie mogłam spać, miałam dziwne drżenia mięśni i niepokój, kłucia w sercu. Gdy brzuch przestał boleć dziwne objawy minęły, a ja piłam dalej tyle że już mniej gdyż bałam się o brzuch. Po każdym spozyciu alkoholu miałam 1-2 noce drgawkowe ale w małym nasileniu wiec nie zwraałam na to uwagi. Pod koniec kwietnia znów bardziej sie upiłam, za kilka dni dostałam silnych ataków w nocy, niepokój, silne udezenia serca, czułam tętno w całym ciele, co chwila drgawki mięśni, dreszcze, uczucie paniki, strach przed chorobą, to wszystko działo się w nocy kiedy zamykałam oczy. Wywołało to u mnie strach przed zmierzchem. Pewnego dnia ataku dostałam w dzień w nowej pracy, dreszcze, uczucie silnego zestresowania, na chwilę zdrętwiała mi warga, wyszłam na powietrze trochę się uspokoiłam i przeszło. W ciagu dnia oprócz sekundowych bolow głowy i serca doszły mi prądy w palcu, nadgarstku i wyżej. Trwało to dwa tygodnie i byłam święcie przekonana o swojej smiertelnej chorobie, naczytałam sie w internercie o chorobach i byłam pewna najgorszego, gdy czytałam jakieś objawy drgała mi noga tak jak w nocy i nachodziło uczucie gorąca. Byłam strasznie słaba, wzdrygałam sie na dźwięk komórki czy dzwonka od drzwi. W końcu poszłam do neurologa, zostałam zbadana i lekarz powiedziała, że jestem zdrowa a to co się dzieje to poalkoholowy zespół lękowy, nie powiedziałam jej wtedy o narkotykach gdyz na wizycie byłam z mama. Przepisała cloranxen i po 2 tygodniach wszystko mi przeszło i czułam się świetnie. Po jakimś czasie, wypiłam jedno piwo i objawy wróciły ale już duzo mniejsze, kłopoty ze snem i drgawki już bez tej paniki. Znów 5dni brałam cloranxen i przeszło. Potem brałam go doraźnie w razie gorszej nocy. Teraz znów mam to samo, wczoraj spałam 2 godziny dziś 4 tylko dlatego ze wziełam połówkę Zolpicu, mam lekką panikę, p[odczas zasypiania nie mogę się skupić na czymś dobrym, mam takie natłoki myślowe. Zastanawiam się czym spowodowałam atak, czy tym, że kilka dni temu wypiłam 2 kieliszki adwokatu w czwartek czy stresem, w piątek umowiłam się z kolegą, olał mnie nie zadzwonił, zdenerwowałam się i już nie mogłam spać musialam wziąsc cloranxen. W poniedziałek byłam u psychiatry, powiedziała, że to po odstawieniu kokainy, ale ja jakoś temu nie dowierzam, boję się, że lekarze się mylą, że coś mi jest. Nie wiem co to jest dokładnie, jak nazwać to co się ze mną dzieje, nie wiem czy to jest spowodowane alkoholem, używką czy tym rozstaniem z długoletnią przyjaciółką i strata wszystkich znajomych, a może to wszystko razem stworzyło taka mieszankę. Nie spanie doprowadza mnie do szaleństwa, znów jestem smutna i przybita, nie wiem już co mam z sobą zrobić...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
25 cze 2009, 06:24

Re: uzależnienie, nerwica, depresja ?

Avatar użytkownika
przez linka 25 cze 2009, 09:56
Eh wszystko skumulowało się w jednym czasie i nie jest za dobrze.
Radziłabym porządnie wziąść się za siebie.
Rozpocząć psychoterapię i regularnie zażywać leki od psychiatry....
Twoje ataki są ściśle powiązane z alkoholem, chyba wychodzi na to, że jeśłi chcesz pić to musisz być przygotowana na takie konsekwencje...
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do