drobny (?) problem z psychoterapią

Inne zaburzenia.

drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez mix_plastic 15 kwi 2009, 20:22
stosuję psychoterapię już od jakichś 8 miesięcy (i jeśli chodzi o moje zdanie, to naprawdę bardzo polecam tę formę leczenia), ale mam jeden problem z nią związany, a konkretnie z osobą ową terapię prowadzącą - ja się po prostu zakochałam.
czy to jest częsty problem osób poddających się psychoterapii?
wydaje mi się, że raczej nietrudno się zauroczyć, bo przecież terapia w pewnym momencie jest zastępczym zaspokojeniem potrzeb, którego brak był przyczyną zaburzeń... dlatego pytam Was czy wiele osób ma takie same uczucia wobec psychoterapeuty/psychoterapeutki..
z drugiej strony ja tak dosyć szybko zapałałam uczuciem, ale myślałam, że to minie skoro tłumaczyłam to sobie jak wyżej napisałam.. no ale nie mija, a nawet przestałam tę osobę idealizować (jak to zwykle na początku zakochania bywa) :-| kurcze.
no i z trzeciej strony wiem, że 'na codzień' ta osoba jest inna niż w trakcie prowadzenia psychoterapii, kiedy to musi mnie słuchać, wesprzeć niejako itd...ale ja wyłapuję jak radarem jakimś wszystkie 'wycieki' z jej strony, o tym jaka ta osoba jest, jak patrzy na życie (to wynika z pewnych uwag czy słów, jakich używa)
no. no właśnie.
ale ciągle biorę pod uwagę, że to jednak nie żadna miłość (przecież nie może być...prawda?)
'otoczone powszechnym podziwem będzie melancholijnie obnosić po świecie dowód swojego nieistnienia'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 17:06

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez Estel86 15 kwi 2009, 21:03
Mój terapeuta jest stary, więc mi to nie grozi :P Ale słyszałam o wielu takich przypadkach. Terapeuci to ludzie mądrzy, potrafię słuchać, pomagają, więc nic dziwnego, że takie rzeczy się zdarzają... To problematyczne, mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 kwi 2009, 21:48
Moim zdaniem powinnaś zrezygnować z terapii,bo w terapii żadna z osób nie może być związana uczuciowo ze sobą<nawet jeżeli jedna osoba tylko cosczuje>
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez mix_plastic 15 kwi 2009, 22:04
chyba jednak chcę usłyszeć (przeczytać), że jest to powszechne zjawisko.. w każdym razie poczekam jeszcze na odpowiedzi tego typu, zanim zacznę rozważać rezygnację z terapii...
i też mam nadzieję, że się ułoży.. ;)
a przede wszystkim: dzięki za każdą odp.
'otoczone powszechnym podziwem będzie melancholijnie obnosić po świecie dowód swojego nieistnienia'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 17:06

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez LucidMan 15 kwi 2009, 22:59
mix_plastic, nie rezygnuj, tylko mu o tym powiedz. Terapia jest właśnie po to, żeby skonfrontować się z własnymi problemami. Terapeucie możesz powiedzieć wszystko, dosłownie wszystko.

Widziałem kiedyś film o Freudzie, w którym to pacjentka zakochała się na terapii (w nim, albo w koledze Freuda po fachu, nie pamiętam). Okazało się to istotnym elementem w terapii.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez NutShell 16 kwi 2009, 00:00
Myślę, że LucidMan ma rację i mądrze pisze, sama jeszcze nie chodzę na psychoterapię i muszę powiedzieć, że wolałabym żeby mnie ominęło zakochanie się tam... Ja myślę, że to się zdarza i naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że mogłoby mi się to zdarzyć tak jak Tobie... Różne rzeczy sobie wkręcamy niestety:/ Pozdrawiam!:)
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez mix_plastic 16 kwi 2009, 16:01
podsumowując - albo powiedz albo zrezygnuj, tak? - i nie piszę tego ironicznie, tylko: ALBO to jest terapia (a jest), czyli rzecywiście mówisz wszystko ALBO chcesz budować relacje z drugą osobą (co w tym wypadku chyba nie może wyjść nikomu na zdrowie..)
wyszła, przy okazji, wskazówka dla osób planujących zacząć terapię (NutShell :)
tak, ja to rozważę...
LucidMan, a jak rozwiązał się ten wątek w fimie, pamiętasz może? tak z ciekawości pytam..

pozdrawiam Was
'otoczone powszechnym podziwem będzie melancholijnie obnosić po świecie dowód swojego nieistnienia'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 17:06

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez LucidMan 16 kwi 2009, 19:14
To było coś z miłością do ojca.. Słabo pamiętam..
To o czym mówisz jest bardzo ważne i nie krępuj się, tylko mu powiedz o tym. Jestem pewny (jeśli ma dużo pacjentek), że nie raz już miał do czynienia z czymś takim. Poza tym, na pewno Ci to pomoże!!

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez Estel86 16 kwi 2009, 20:05
U mnie w mieście jest super przystojny psychiatra, mądry, w ogóle cudo :lol: Więc wolę do niego nie chodzić 8) Wybrałam kobietę :) Tak, to prawda, porozmawiaj z nim. Razem coś ustalicie.
http://www.gwendolen.blog.onet.pl

Powiadam wam; trzeba mieć chaos w sobie, by narodzić tańczącą gwiazdę.
F. Nietzsche
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 10:00
Lokalizacja
Lublin

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez NutShell 16 kwi 2009, 21:02
mix_plastic napisał(a):wyszła, przy okazji, wskazówka dla osób planujących zacząć terapię (NutShell :)
tak, ja to rozważę...

pozdrawiam Was


Choć zwykle świadomość co do wielu tematów mi szkodzi, w tym wypadku może mnie uleczyć od niechcianych miłości do psychoterapeuty... Fajniuchno, ale i tak mam nadzieję, że będzie to psychoterapeutka, wtedy będę już pewna:D

Pozdrawiam również:)
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez mix_plastic 16 kwi 2009, 23:34
ale wiecie co jest ciekawe?...ja ani razu nie użyłam formy, która wskazywałaby na to, że jest to mężczyzna :> ..no nie mówiłam też, że kobieta, ale reasumując, jestem biseksualna :(
[smutna minka, bo to trudna sprawa jest...naprawdę wolałabym być w jedną lub w drugą stronę, bo, ironizując, trójkąty mnie nie kręcą :/ ]

pozdrawiam :)
[uśmiechając się mimo smutku automatycznie jakoś lżej na duszy]

[Dodane po edycji:]

NutShell, ja wiem (oj, jak ja to wiem), że łatwo mówić....ale być może akurat kiedyś Ci się wspomni w jakimś dziwnym momencie...tak czy inaczej, przerobisz wszystko (WSZYSTKO) na własnej skórce :( ale to - w sensie psychoterapia - naprawdę pomaga :)
'otoczone powszechnym podziwem będzie melancholijnie obnosić po świecie dowód swojego nieistnienia'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 17:06

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez NutShell 17 kwi 2009, 21:29
mix_plastic napisał(a):NutShell, ja wiem (oj, jak ja to wiem), że łatwo mówić....ale być może akurat kiedyś Ci się wspomni w jakimś dziwnym momencie...tak czy inaczej, przerobisz wszystko (WSZYSTKO) na własnej skórce :( ale to - w sensie psychoterapia - naprawdę pomaga :)


Trochę nie rozumiem co masz na myśli oprócz tego, że psychoterapia pomaga... Brzmi to tak jakbym gdzieś Ci źle życzyła w którejś wypowiedzi, a życzę Ci jak najlepiej no i nie wiem o co chodzi.
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

Avatar użytkownika
przez mix_plastic 17 kwi 2009, 22:25
NutShell, hm..masz rację, moja wypowiedź nie była ideałem jasnego wyłożenia myśli ;)
czyli tłumacząc, chodziło mi o to, że psychoterapia jest trudnym przeżyciem, jest pracą, a nie wycieczką krajoznawczą po własnej psychice..no i że łatwo się mówi tym, którzy jakiś etap mają już z sobą..a Ty dopiero zaczniesz i wyraziłam nadzieję, że kiedy znajdziesz się w trudnej sytuacji, może przypomniesz sobie niektóre sprawy poruszane na tym forum i że być może Ci pomogą. choć i tak przez wszystko będziesz brnąć własnoręcznie..no i reasumując - mimo wszystkich trudności, terapia naprawdę pomaga :)
nie martw się, nie odczytałam złośliwie żadnej Twojej wypowiedzi. również dobrze Ci życzę :)
'otoczone powszechnym podziwem będzie melancholijnie obnosić po świecie dowód swojego nieistnienia'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 kwi 2009, 17:06

Re: drobny (?) problem z psychoterapią

przez betty_boo 18 kwi 2009, 15:18
moim zdaniem tez albo powiedziec albo zrezygnowac z terapii, inaczej bedzie bez sensu bo bedziesz starala mu sie podobac, dobrze wypasc w jego oczach, byc madra albo nawet kokieteryjna.

moj terapeuta tez byl interesujacym męzczyzną i mysle ze niejedna kobieta moglaby sie w nim zakochac. mysle jednak ze byl tak profesjonalny w tym co robił, ze nie stworzł ANI PÓL sytuacji w ktorej pacjentka moglaby sie w nim zakochac. nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi ale wydaje mi sie ze to byla jego zasluga że nie zauraczal pacjentek.

napisz jak to sie rozwiazało?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do