gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

Inne zaburzenia.

gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 15:08
Moja prawdziwa walka z depresją zaczęłą się rok temu w kwietniu - pierwszy raz zgłosiłam się do lekarza bo byłam już na krawędzi totalnego załamiania.
Kilka miesięcy wcześniej (w grudniu) poznałam "super" faceta, który oszalał na moim punkcie -nie dawał mi spokoju, dzwonił milion razy dziennie, chciał się spotykać, adorował. Poczułam się znowu jak bym miała 17 lat, czułam się jakoś tak zwariowanie. Później mi powiedział, że on jest w związku - ale to związek tylko ze względu na dziecko, ponieważ się pojawiło. W tym momencie ja zamiast brac nogi za pas to oczywiscie podeszlam z pełną empatią i zgodziłam się na spotkanie z nim, zgodziłam się żeby do mnie przyjechał - powiedziałam mu od razu, że na sex nie ma co liczyć a spotykamy się tylko po to, żeby sensownie porozmawiać skoro jemu tak bardzo zależy, żeby zobaczyć czy jest w w ogóle szansa na związek (mnie intersował tylko związek, żadne romase nie były mi w głowie) - on oczywiście przytakiwał mi i niby zaakceptował, że ja chcę związku a nie przygody. Przetrzymałam go trochę (uważałam, że jeśli mu zalezy to poczeka na spotkanie) i w końcu przyszedł dzień, w którym "luby" przebył setki kilometrów aby się ze mna zobaczyć. Oczywiście utrzymywał, że gdyby mu nie zalezalo na mnie to by tyle nie jechał blalalala Wieczór zapowiadał sie fajnie, przytulaliśmy sie i rozmawialiśmy, sluchalismy muzyki - poczułam sie przy nim bezpieczna. Pozniej był stos pomaranczy, cynamom i złota teqilla... spił mnie, a później poczułam go w sobie, dostał w gębę - powiedział, że mu się nalezy, wziął moja rękę i jeszcze raz moją reką uderzył siebie w twarz. Nie miałam siły się bronic - poczułam się jak szmata, było mi już obojetne. Odjechał rano. We mnie mimo wszystko wezbrały uczucia - w koncu był meżczyzna z którym poszlam do łożka, dla mnie to zawsze było połaczone zmiłościa i wyjątkową więzią z partnerem. Wcześniej czułam do niego coś miłego, ale po tym 'stosunku wezbrały we mnie uczucia - byłam załamana. Później juz nie dzwoinił tyle co przed spotkaniem, raczej utrzymywał namiastke kontaktu, obiecywał ze sie nieldugo spotkamy, pisał ze teskni, poznije to ja zaczęłam zabiegac o kontakt.... a póżniej, kilka miesięcy później zrozumialam co się stało, poszłam do psychiatry.
W wakacje odezwała sie do mnie moja dawna miłosc sprzed lat - wsiadł w auto, przyjechał kilkaset kilometrów - podobna gadka jak w tym poprzedniej sytuacji -że tyle by nie jechał jak by mu nie zależało tralalalala przywiózł ze soba dobre whiskey.... ręce mi opadły, sytuacja identyczna - byłam w zasadzie zobojetniona, póżniej poszliśmy do łózka a ja byłam drętwa. Odjechał dnia nastepnego nie odzywał sie kilka miesięcy. Pozniej znowu sie odezwal, znowu sie spotkalimsy - bylam w lepszym stanie psychicznym, nie bałam się mu powiedzie cco mysle, a on na to, że jemu zalezy, że gdyby mu nie zalezalo to by nie przyjechal, powiedzial, ze teraz nie bedzie tak jak ostatnio - sratatatata - odjechał i faktycznie sie odezwał, przesłał mi na gg jakiś link, ot cały kontakt.
-Wiem, każdy mnie opieprzy, każdy mi powie, że sama dałam się potraktować w taki sposób, że jestem szmatą, że to moja wina.
Od tego momentu, zaczęlam się spotykać z mężczynzami tylko na sex - nie mam zadnych oczekiwań, gram w otwarte karty, czasme nawet spotykam się z kimś kto niby ma dobre intencje - ale ja go zaliczam po jakims czasie a pozniej mówie, że to koniec - czuje sie wtedy lepiej bo mam wrazenie, ze wyprzedziłam drania ;)

Chyba jakoś sobie to poukładałam, niezła ze mnie szmata i chyba już inaczej nie będzie. Dałam się skrzywidzć mężczyznom, na których mi zależało. Sex już nie ma dla mnie takiego wymiaru, znaczenia jaki miał kiedyś. Jedni marzą o trójkatach, sexie w różnych extremalnych miejscach a moim marzeniem jest sex z miłości.
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Ridllic 26 lut 2009, 15:38
Moonlightsonata, no fakt wykorzystał Cie niezle Przykro mi !!! ale szczerze nie chciał bym spotkać takiej dziewczyny jak TY i to chodzi o Twoje odegranie się na rasie męskiej za kogoś pomyśl czy tak naprawdę nie robisz tylko i wyłącznie sobie krzywdy :roll:
Ridllic
Offline

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 15:40
Ridllic, jestem szmatą, teraz męska raso płacz - hehehe sami mnie tak wytresowaliście.
Pewnie, że nie chce tak robic ale skoro takie sa zasady...
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Ridllic 26 lut 2009, 15:48
Moonlightsonata, nie jestes szmata i nie mow tak niby dlaczego masz ja byc ??? przez to ze poszłaś do łóżka a co to kobiety nie maja potrzeb a jak maja to odrazu szmaty to bzdura która całe życie mnie rozśmieszała facet może a kobieta nie bo już ja od szmat i kurw nazywają , a Twoje odegranie sie rozumiem bo gdy wiedziałem ze ktoś bliski sypia z innym miałem zamiar zrobić dla samej formy zrobienia nazłość tej osobie ale dobrze ,ze sie od tego powstrzymałem bo to nie najlepszy sposób ,kurcze piszesz rzeczowo przemyśl to wszystko co robisz wyciągnij wnioski bo naprawde nie wszyscy chca Cie tylko wykorzystac lub skrzywdzic ;)
Ridllic
Offline

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 26 lut 2009, 15:53
ja też kiedyś marzyłem o byciu z kimś na dobre i na złe,marzyłem o tym by nie zestarzeć sie w samotności i jakoś poprawić swój stan psychiczny,przestać bać sie ludzi i sprawniej myśleć.też miałem do czynienia z kobietami które złożyły mi podobne propozycje.a ja w imie przyjazni robiłem co mogłem żeby tylko dobrze mnie wspominały,żeby mialy o mnie dobre zdanie.a tym czasem te znajomości zostały pozrywane sie po kilku tygodniach lub miesiącach.dla nich zrobiłem coś czego nigdy wcześniej nie robiłem i coś czego sie panicznie bałem.liczyłem tylko na przyjazń.dla przyjazni dużo bym dał.a one jak by rzucały we mnie koktajlami mołotowa i sie śmiały.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7869
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 15:59
Ridllic, no ale troche za ostro mi pojechałes.
Wiesz, mysle sobie, że jeżeli 2 ludzi umawia się na układ łozkowy to spoko ich sprawa - mnie najbardziej rozwcieczyło to, że ktos najpierw rozbudził we mnie uczucia a później trzask. Fakt, że mnie łatwo na to złapać - wystarczy okazać zaintersowanie, dać poczucie bezpieczeństwa, poczucie miłości. To wszystko bardzo ładnie, tylko chyba powinnam więcej czasu obserować i czekać jak sam czas weryfikuje pewne sprawy. Najwidoczniej poczucie i chec bycia kochaną były tak ogromne, ze dawałam sobą manipulować.
Teraz staram się pracować nad tym, zeby nie isc do lozka ot tak, zeby przestac czuc bezsens i zobojetnienie.
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 26 lut 2009, 16:01
Moonlightsonata, to co opisałas to rzeczywiscie dla Ciebie strasznie traumatyczne przezycie, i starajac sie wyobrazic siebie na Twoim miejscu niestety nie wiem co bym zrobila , jest mi obca taka sytyacja, i moze to co napisze nie bedzie jakims extra pocieszeniem czy rozwiazaniem dla Ciebie , jednak pamietaj robiac to samo co dany "osobnik" (mam na mysli tego faceta) , robisz GŁÓWNIE sobie najwieksza krzywde , nie tym gosciom ktorych "zaliczasz" ale sobie ... zabrzmi to troche biblijnie ale "nie rob drugiemu co Tobie nie miłe" ...
po takim wydarzeniu masz prawo czuc sie tak jak sie czujesz i robic to co robisz , ale zastanow sie kto w ostatecznosci ucierpi na tym , Ty czy Ci faceci ;)
Pozdrawiam :)
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 16:04
nieboszczyk, kiedyś wychodziłam z założenia, że mężczyzna idąc ze mna do lozka bierze odpowiedzialnosc za moje uczucia - guzik prawda. Teraz wiem, ze sama jestem odpowiedzialna za swoje uczucia, a moim zadaniem jest chronić siebie samą. Niby te wszystkie doswiadczenia czegoś uczom, a z drugiej strony to po co mi one hehehe przeciez mogłby byc pieknie :)
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Ridllic 26 lut 2009, 16:10
Moonlightsonata, jesli faktycznie bylo za ostro to przepraszam ale mysle ze wolisz sensowną rozmowę a nie głaskanie Cie jestem osobą która mówi to co myśli ,ale chyba i Ty nie zrozymiałaś co chciałem Ci przekazać w tych słowach głownie to to że kurcze nikomu nie robisz krzywdy swoim postępowaniem tylko sobie mówisz że pracujesz nad tym to bardzo dobrze przeciciez w koncu poznasz kogoś kto wzbudzi w Tobie zainteresowanie nie tylko strach pred odrzuceniem a sprawe seksu zostawmy bo mamy XXI wiek i luźnych związków na swiecie jest masa ale dalej nie odpowiedziałaś dlaczego nazywasz siebie "szmata" ??? bo nie rozumie dlaczego winisz siebie za to co ktoś Ci zrobił ?
Ridllic
Offline

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 16:13
bo sie tak czuje, bo czuje sie winna; bo moze to byl mój błąd; bo głupia byłam, ze dalam sie nabrac, bo nie powinnam była - bo nigdy na takie cos bym sie nie zgodziła. A tu trach i poleciałam :)

[*EDIT*]

Ridllic, miałam poczucie, ze jestem szmatą bo dalam sie skrzywidz; bylo we mnie poczucie winy tak mocne i taki wstyd -wstyd przede wszystkim, ze kilka miesiecy zlecialo zanim powiedzialam o tym pani psychoiatrze i tak do tej pory sprawia mi to trudność. pierwszy raz tutaj opisałam to tutaj - samo opisanie to uporzadkowanie pewnych spraw, minal juz prawie rok i zaczynam sie otwierac
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Ridllic 26 lut 2009, 16:20
Moonlightsonata, bo teraz najprostszy sposób winić siebie a gów... prawda gdybyś wiedziła ,że tak to sie skończy przypuszczam że byś sie nie wpiepszała w takie bagno ! i powiem Ci tyle nie obwiniaj sie za to bo nie jestes winna za całe zło tego świata i już tak nie mów o sobie bo to nie prawda !!!


no i bardzo dobrze o problemach sie mówi bo jesli sie nie mowi to sie trafia na takie forum poprzez to ze one sie kumulują a puzniej wpizdu psycha sie sypie i rozpieprzamy sie na tysiące kawałków a trudno to pozbierać w całość później ale o Tym już bardzo dobrze wiesz
Ridllic
Offline

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 16:25
Chyba muszę popracować nad poczuciem własnej wartości, bo bez sensu zakodowałam w sobie poczucie nicości. Ridllic,

[*EDIT*]

Fajnie, ze mogłam się wygadać - teraz tylko iść i sie otworzyć u pani doktor :)
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Ridllic 26 lut 2009, 16:32
Moonlightsonata, no pisz tak dalej o sobie to dopiero Ci pojadę :mrgreen: a weterynarce czyt psycholog/psychiatra powiedz od tak sobie porostu bo pamiętaj że leczenie sie z jednoczesnym ukrywaniem czegoś to strata czasu a czesto też pieniędzy :)
Ridllic
Offline

Re: gwałt, zeszmacenie, zobojetnienie

przez Moonlightsonata 26 lut 2009, 16:56
Wstydziłam się potwornie ale pzrecież jeśli nie będę mówić wszystkiego to będzie problem :)
“God, grant me the serenity to accept the things I cannot change, the courage to change the things I can, and the wisdom to know the difference.”
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
19 lut 2009, 13:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do