Niekonwencjonalne metody leczenia nerwicy lękowej

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

Avatar użytkownika
przez Jovita 13 paź 2007, 18:36
niekonwencjonalne metody sa dobre dla osob ktore sa w lekkim stadium choroby lub mogs sluzyc jako wspomagacz w leczeniu i jesli ktos wyszedl z choroby to moze takie metody tez stosowac aby choroba nie wrocila!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Pstryk 16 paź 2007, 20:31
Dla mnie problemem jest konsekwentne wykonywanie np. jakiś ćwiczeń, ot prostych jak np. oddychanie. Gdy byłam w szpitalu psychiatrycznym stosowano tam na nas wiele niekonwencjonalnych metod, które po dwóch miesiącach bardzo odmieniły moje życie. Wówczas również miałam problem z systematycznym ich wykonywaniem, jednak będąc na oddziale nie miałam w sumie nic innego do roboty do tego musiałam się podporządkować. Dwa miesiące po wyjściu już zapomniałam jak się co robi i tak cała praca poszła na marne. Żal mi tego. Naprawdę świetnie się czułam po niektórych ćwiczeniach relaksacyjnych itp.
Pstryk
Offline

przez cleo27 07 lis 2007, 18:17
Wpisuje tutaj te dwie modlitwy,którymi ja się modlę i które bardzo mi pomogły,odeszły mi ataki paniki,natretne myśli,lęki.
1. Modlitwa do św Judy Tadeusza

Ta nowennwa musi być odmawiana jako modlitwa 6 razy dziennie na dzień konsekwentnie przez 9 dni. 9 egzemplarzy tej nowenny musi każdego dnia zostać wyłożonych w jakims kościele. Sprawa,w intencji której jest nowenna zostanie wysłuchana najpózniej w 9-tym dniu nowenny.

-Aby Najświętsze Serce jezusa było czczone modlitwą i miłością w każdym Tarernakulum aż do końca czasów, Amen.
-Aby Najswiętsze Serce Jezusa było otoczone chwałą i wspaniałościa teraz i zawsze, Amen.
- Swięty Judo Tadeuszu proś za nami i wysłuchaj nasze prośby,Amen.
-Niech będzie błogosławione Najświętsze Serce Jezusa.
-Niech będzie błogosławione Niepokalane Serce Maryji.
-Niech będzie błogosławiony Święty Juda Tadeusz na całym świecie i w wieczności.
Ojcze nasz...Zdrowaś maryjo...Chwała ojcu....

2 Modlitwa w chorobie
Matko Boska nieustającej pomocy,cierpię wiele i cierpie juz długo.Wraz z ciałem słabnie też siła ducha mego,juz modlić się nie mogę.Nic mi ulgi nie przynosi.Nawet rozmowa z krewnymi i przyjaciółmi mnie zasmuca.Powoli zanika w mym sercu odwaga i nadzieja a ich miejsce zajmuje zgryzota,ból i smutek. W Tobie o Maryjo pokładam całą swoją nadzieje.Ty nie zapominasz o cierpiących dzieciach Swoich.Wspomóż mnie Matko Nieustającej pomocy,daj siłę bym z reki Jezusa cierpliwie przyjął każdą dolegliwośc a raczej o ile to nie zaszkodzi sprawie mego zbawienia,przywróc mi zdrowie,bym z radością mógł Cię wychwalać za zycia i po smierci.Amen.

Mozna jeszcze modlic sie psalmem 103,podobno bardzo skuteczny w modlitwach o zdrowie.
Mozna jeszcze prosic o modlitwę wstawieniczą i wtedy inni będą się modlic za Was o wasze uzdrowienie.Mama moja dostała taka ulotkę w kościele na siekierkach w Warszawie o treści:
-Jeżeli chcecie poprosic o modlitwę w konkretnej intencji,zawsze możecie to uczynić pisząc na adres:
Nazaretańskie Centrum rozwoju Misji
ul.Czerniakowska 137
00-720 Warszawa
e-mail misja.nazaret@wp.pl

Od dnia otrzymania Waszego listu,zostaniecie na stałe włączeni do codziennej naszej modlitwy za wstawiennictwem bł.Franciszki Siedliskiej,bł Sióstr Męczenniczek i Służebnicy Bożejs s.Małgorzaty Banaś.
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez agapla 07 lis 2007, 21:52
Ja tam leczyłam się naturalnie i niekonwencjonalnie i pomogło (a mój stan był naprawde ciężki) polecam ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Re: Dekrety afirmacyjne

przez agrafka84 13 lis 2007, 00:00
Kochający wolność

Możesz podać mi linka, na którym jest dekret o którym wcześniej pisałeś?
Z góry dziękuję :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 lis 2007, 23:56

przez tomakin 16 lis 2007, 11:37
Ja właśnie się zastanawiam co mi pomogło - kurcze, bo to doprawdy dziwnie zgrało się w czasie. Ataki lękowe (w pytkę silne) rozwinęły się gdy przypadkiem wprowadziłem do swojego otoczenia substancje alergizujące (miałem mnóstwo alergenów w sypialni), znikły "jak ręka odjął" gdy te substancje wywaliłem. Razem z atakami znikło kilkanaście innych objawów chorobowych.

Do tej pory myślałem, że ataki to sprawka zabawy z narkotykami, ale... włączyło się ostatnio centralne ogrzewanie, alergia lekko "odżyła", razem z nią pojawiły się ślady ataków lękowych. Delikatne bo delikatne, ale jednak.
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez 1507 17 gru 2007, 13:35
Delvin napisał(a):Najlepszy na ciężką nerwicę jest SEX, super niekonwencjonalny a jakże skuteczny sposób !!! Spróbujcie sami, warunek jest jeden - musicię dać z siebie wszytsko !!!
Gwarantuje że od razu wasz stan się polepszy !!!


powiem tak a raczej napiszę, myśłenie o sexie pomaga bo myśłi się o rzeczy przyjemnej i tak w moim przypadku daje fajny nastrój , i dążenie do kontaktu z bliską mi osoba daje poczucie bezpieczeństwa, umysł nie jest w stanie myśleć o lęku i innych przykrych dla nas myślach, ale gdy juz dopne swego i jest po , to czuje się jakby ta cała energia , ta dobra która gromadziła się przez ten cały czas oczekiwania, uszła ze mnie i niedość że nastrój mi spada całkowicie to dostaje jeszcze poczucia winy, że zrobiłem coś złego no i mam taki dziwny niepokój w głowie którego nie potrafie określić (czuje się dziwnie, nieswojo). Faktem jest ze na krótką mete pomaga. Akle nie rozwjązuje problemu, mojego problemu

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:17 pm ]
Stwierdzono u mnie nerwicę depresyjno lękową , potwierdziło to dwóch lekarzy, ale grzebiąc w internecie natrafiłem na artykuły o neurasteni i okazało się że jest miedzy jednym a drugim wiele wspólnego, a umnie min. też doczytałem że tego nie da się wyleczyć farmakologicznie, farmakologia częściowo zalecza ale przeważnie powoduje że chory czuje się gorzej i tak też miały osoby które przyjmowały antydepresanty, u mnie jest podobnie , okazało się że lekarze mylnie diagnozują nerwicę depresyjno lękową i zapisują leki a w efekcie jest to neurastenia na którą tak naprawdę nie ma leku. Więc jak się leczyć? Optymalne żywienie i prądy selektywne niekiedy 3 zabiegi wystarczają by pozbyć się dziadostwa lub ograniczyć na tyle by można było przyjmować mniejsze dawki leków, no i potrzebna jest profilaktyka.

"Neurastenia, do niedawna uważana za najczęściej spotykaną nerwicą. Główne objawy (oprócz osiowych jak lęk, wegetatywnych, egocentryzmu) to drażliwość, wybuchowość, trudności koncentracji, szybkie męczenie się, zaburzenia snu, bóle głowy, uczucie ściskania głowy. W późniejszym okresie: uczucie stałego zmęczenia, zwłaszcza w godzinach przedpołudniowych, obniżenie nastroju, zaburzenia pamięci, trudności seksualne.

Przyczynami występowania mogą być długotrwałe stany napięcia, konieczność podejmowania szybkich decyzji, wyczerpanie pracą zawodową, działalnością społeczną czy polityczną, konflikty rodzinne i zawodowe. Dziś często uważa się nerwicę neurasteniczną za postać nerwicy depresyjnej czy lękowej.

Rokowanie raczej dobre, zwykle wystarczy okresowy odpoczynek lub zmiana trybu życia. Efekty dają również niewielkie dawki środków uspokajających czy przeciwlękowych. Niekiedy wskazana jest psychoterapia. Prawie nigdy nie jest potrzebne leczenie szpitalne."

http://www.arkadiakraus.com/neurastenia2.htm

http://www.arkadiakraus.com/nerwica.htm

Naprawde po przeczytaniu tego mi trochę ulżyło przedyskutuję to wszystko z moim lekarzem.
1507
Offline

medytacja

przez fifek 14 kwi 2008, 14:11
U mnie problem się wziął z alkoholu i tabletek antydepresyjnych (paroxetine), chyba też poważnego niedoboru magnezu wywołanego przewlekłym zapaleniem zatok, nadmiarem kofeiny, stresu i alkoholu (czego byłem nieświadomy przez dłuższy czas). W każdym razie najgorzej było po tabletkach antydepresyjnych, w końcu po paru tyg. je odstawiłem.

Przez jakiś czas miewałem depersonalizację z napadami lęku. Pierwszy raz był szczególnie nieprzyjemny - nie poznałem siebie w lustrze, wydawało mi się, że lalka, która u mnie leży w pawlaczu na piętrze, zaczęła chodzić (musiałem to sprawdzać kilka razy), potem myślałem, że umarłem i tak wygląda piekło. Często było to na kacu, albo w staniach osłabienia (i wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to magnez), ale nie tylko. Stało się to jakimś nawykiem i doznawałem tych uczuć później, nie mając niedoborów magnezu i będąc w dobrej formie (po alkoholu znosiłem to lepiej - tłumaczyłem to sobie np. zmęczeniem, co pozwalało mi lepiej skontrolować lęk).

Z perspektywy czasu myślę, że medytacja mi bardzo pomogła w opanowaniu tych nawyków mentalnych. Nie sądzę, by któryś z Waszych psychoterapeutów Wam to polecił, bo tak naprawdę niewielu ludziom wystarcza cierpliwości, by rozwinąć medytację na tyle, by odczuwać z niej wymierne korzyści. No, zawsze jest biofeedback, który również polecam, wprawia on organizm w stan relaksacji podobnej jak przy medytacji, co daje bezcenną możliwość podjęcia spokojnego toku myślenia, jednak wydaje mi się, że sama tylko relaksacja nie wystarczy, żeby przerwać mechanizm "błędnego koła", jest czymś zbyt biernym, wielu ludzi najzwyczajniej podczas niej zasypia.

Medytując, od pewnego poziomu z podświadomości wychodzą różne myśli, obrazy, prędzej czy później zaczynają wychodzić też syfy (depersonalizacja, lęki), przewaga, przynajmniej dla mnie, polega na tym, że będąc w stanie koncentracji i relaksu, można to skontrolować, obserwować to wszystko na zimno. No i w pewien sposób pozwala to zająć się problemem "tu i teraz" - ja miałem lęki, że będę miał depersonalizację w różnych miejscach poza domem (i tak było, raz miałem na egzaminie, co było dosyć nieciekawym przeżyciem), natomiast przy nieco głębszej medytacji to wszystko samo wychodzi. Nie trzeba też posiadać jakichś specjalnych wskazówek, jak dany problem rozwikłać, wystarczy obserwować to, co siedzi w głowie i ta wiedza wszystko sama prostuje. Mi wyprostowało. Jednak zwracam uwagę, że zaburzenia miałem bardzo umiarkowane, być może dla kogoś, kto ma w głowie większy syf medytacja to byłaby wrzucaniem się prosto na głęboką wodę.

Dlatego bardzo polecam medytację. Jeżeli ktoś będzie chciał spróbować, to na start mogę dać kilka wskazówek, o które, wiem z autopsji i nie tylko, rozbija się większość ludzi, którzy zaczynają. Na sieci jest ogólnodostępna książka 'mindfulness in plain english', gdzieś jest również tłumaczenie indigo, jeżeli ktoś nie zna angielskiego, którą polecam. To, czego odradzam, to medytacje wewnątrz jakichkolwiek religii, czy będące rytuałami - medytacja to zasadniczo technika, co bywa często przekręcane i wiązane z pewnym wyobrażeniem. Ogólnie odradzam wszelkie 'magiczne' i ezoteryczne podejścia do medytacji, jest to magnes na ludzi dość mocno chorych (kto był na wykładzie u lamy Ole, to pewnie zauważył niejedną zbłąkaną duszyczkę liczącą na cudowne wyzdrowienie). Tak to oczywiście nie działa. Medytacja jest trudna - wymaga czasu, cierpliwości, czasem zmiany trybu życia. Często można się spotkać z opisem w jednym z kolorowych pisemek czy w internecie typu "usiądź na poduszcze, uspokój myśli, przypatruj się powietrzu przepływającemu przez nozdrza", co, jakkolwiek, jest precyzyjne, dowodzi również, że autor tekstu nigdy tak naprawdę nie medytował, w najlepszym wypadku powysiadywał czasem na poduszce rozmyślając o niebieskich migdałach. Efekt jest taki, że ludzie szybko rezygnują. Nie dziwi to, jeżeli spojrzeć na samą koncepcję tej czynności - wpatrywanie się w oddech godzinami nie wydaje się być czymś, co miałoby w jakikolwiek sposób pomóc.

Osobiście moją medytację do przodu nieco popchnął obóz vipassany (vipassana.prv.pl), jednak dla kogoś, kto ma nerwicę, jest to bardzo głupi pomysł. Obóz jest zamknięty, zasady wewnątrz dość rygorystyczne, środowisko sprzyja atakom paniki. ;-) Poza tym równie dobrze można się medytacji nauczyć w domu - mi do tego nieco zabrakło samodyscypliny (zgaduję, że tak naprawdę po to są te obozy...). Z ośrodków w Polsce jedyny, do którego bez wyrzutów sumienia bym kogoś wysłał, to zen mistrza Kaisena (www.zazen.pl), jakkolwiek i tutaj pewnie nie każdy ośrodek jest dobrym miejscem. Jak wcześniej wspomniałem, takie sprawy to magnes na ludzi niestabilnych psychicznie (przychodzą się leczyć, często z marnym skutkiem). Większość z poznanych przeze mnie ludzi jest normalnych (wielu z nich stanowi nawet swoistą reklamę medytacji - ich sposób bycia, opanowanie, mowa ciała i ogólny 'appearence' ;-) przekonuje, że to dla nich działa), jednak wystarczy, że trafi się jeden psychopata i w ośrodku człowiek może się poczuć jak w sekcie. ;-) Jeżeli ktoś zechce spróbować, to na początek polecam uzbroić się w cierpliwość, bo nauka prawdopodobnie potrwa.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 12:11

Avatar użytkownika
przez tictac 21 kwi 2008, 23:45
Nie ma to jak wypic 2 piwka
Odrazu inaczej patrzy sie na świat ...
Ale oczywiscie nie polecam i nie stosuje...
Nie pije żeby poczuc sie lepiej ani też za często żeby no wiecie
nie wpasc w kolejny nałóg.....
A tak poza to witam na forum
Bo jestem nowy a przywitac sie trzeba :D
Paroksetyna 10 mg - rano - w planach zejście na 5 mg
Bromazepam 6mg - sometimes :)
Spasmolina , Smecta - na IBS
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
02 kwi 2008, 13:03
Lokalizacja
Polendia :)

przez clover 28 kwi 2008, 09:59
hej, wrocilam do Was po zamieszaniu weselnym, nie bylo latwo ale trzeba wrocic do rzeczywistosci, teraz musze zalatwic sprawy szkolne, nie wiem co dalej, czy dam rade jeszcze chodzic... ale musze bo oszaleje i znajde sie w pokoju bez klamek... co mam zrobic zeby tam nie trafic help me :!:
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

przez 1507 28 kwi 2008, 14:14
emiflo napisał(a):ja stosowałam chyba wszystkie metody niekonwencjonalne (hipnoza u Kaczorowskiego, metoda BSM, metoda BRT, wizyty u bioenergoterapeutów)
Dużo pieniędzy poszło w diabły. Jednak cały czas wierzę, że a nóż widelec znajdą cudne lekarstwo tzw. "złoty środek" na nerwicę i bez względu na to czy to byłby konwencjonalny czy niekonwencjonalny lek , to i tak bym spróbowała.


rozmawiałem z psychologiem na temat takich metod, sę skuteczne jak mi oznajmił ale jeśli w to mocno wierzymy i tyle ;) . W taki zaburzeniach warto zrobić przedewszystkim szczegółowe badania, poszukać czego nam brakuje w organiźmie, czasem jakaś choroba o której nie wiemy może dawać efekty specjalne na której sie nikt nie poznał i bierzemy niepotrzebnie leki od psychiatry(np. lordoza, nowotwory itd.). Niekiedy brak jednego pierwiastka w organiźmie lub obecność metali cięzkich może wywrócić nam zdrowie do góry nogami. Bardzo ważna jest praca nad sobą i umiejętność pogodzenia się z objawami. Podam przykład jest taka przypadłość jak padaczka skroniowa i ma ona różne efekty specjalne(zaniki pamięci, brak orientacji czasu,omamy zpachowe, przebłyski przed oczami, niepamięc dnia poprzedniego w określonych godzinach, deja vu, zastępowanie wyrazów innymi np myślisz kran a mówisz piłka, jeśli się w pore ktoś nie zorientuje to można się zesrać ze strachu po drodze gdy mamy świadomość tego co się znami dzieje ale nie wiemy co to jest) i w momencie gdy jest źle zdjagnozowana mogą nas podejrzewać o ciekawą chorobe psychiczną. Jest wiele chorób dających objawy spójne dla depresji i nerwicy, ale to może tylko stwierdzić dobry i zaangażowany lekarz. W gruncie rzeczy najlepszą metoda leczenia jest ta która nam pomaga, trzeba szukać ale nie marnować na to zycia gdyż zanim się spstrzeżecie to uciekną wam najpiekniejsze chwile życia. Bardzo wazna w depresjach stanch depresyjno-lękowych jest dieta, która nie obciąża organizmu, pamietajcie że 95% serotoniny produkują jelita, jeśli mamy zburzony metaboliz to jak ona ma dotzreć do mózgu, można brać leki na kilogramy a i tak nic nie pomaga, dieta jest b.wazna, trzeba jeść produkty które wpsomagają produkcję serotoniny(banany, ryż, marchew, buraki, kukurydza , ryby i inne) oraz rucy ogólnie sport. Współczesne leki pomagają utrzymać odpowiedni poziom serotnony ale skoro jest jej mało to jak mają to robić skoro jest ciągle wypłukiwana z organizmu (alkochol, stres, złe odżywianie, używki itp) Przemyślcie to!
1507
Offline

Avatar użytkownika
przez ulala 01 maja 2008, 23:17
emiflo napisał(a):ja stosowałam chyba wszystkie metody niekonwencjonalne (hipnoza u Kaczorowskiego, metoda BSM, metoda BRT, wizyty u bioenergoterapeutów)
Dużo pieniędzy poszło w diabły. Jednak cały czas wierzę, że a nóż widelec znajdą cudne lekarstwo tzw. "złoty środek" na nerwicę i bez względu na to czy to byłby konwencjonalny czy niekonwencjonalny lek , to i tak bym spróbowała.
a to BSM naprawde nic ci nie dalo
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

Re: Niekonwencjonalne metody leczenia nerwicy lękowej

przez madzia250 25 maja 2008, 11:06
Witam

Bardzo długo nie odwiedzałam tego forum ale postanowiłam napisać coś o biofeedbacku. Nie będę tego opisywać z naukowego punktu widzenia bo zrobił to już Shadow kilkanaście stron wcześniej. Swoja przygodę z biofeedbackiem zaczęłam około października 2007. I wierzcie mi nie ma sie czego bać. Myślę ze jest to bardzo dobry sposób na walkę z nerwica a szczególnie polecam to osoba które nie biorą i nie chcą brać leków. Myślę ale to jest moje zdanie ze sam trening nic nie da jak trafisz na kiepskiego prowadzącego. Moja psycholog nigdy podkreślam nigdy nie zaczyna od biofeedbacku bo najpierw musi dowiedzieć sie w czy tkwi problem. Bo cóż z tego ze podczas treningu fale zostaną wyregulowane gdy po wyjściu problem powróci. Biofeedback nie jest lekarstwem tylko ogromna pomocą przy leczeniu zresztą tak jak leki. Bo te wszystkie zaburzenia tkwią w nas w naszej podświadomości i nie da sie ich tak po prostu wyłączyć. Opisze Wam mój trening. Po podłączeniu do elektrod gram w rożne gry (najlepiej lubię kierowanie wyścigowym samochodem) przez 10 rund które trwają ok 3 minut. Jest mnóstwo gier ale po jakimś czasie każdy ma swoje ulubione. Musze sie tak skoncentrować aby samochód jechał. Ale sama koncentracja to nie wszystko jednocześnie muszę nie być zestresowana i nie napinać mięśni. Co wydaje sie bardzo łatwe ale jest trudne. Jak mi wytłumaczyła moja psycholog to nie zdobywane punkty sie liczą(a część terapeltow tak to właśnie traktuje) tylko parametry przy jakich uzyskuje te punkty. Podczas gry psycholog cały czas obserwuje fale mózgowe ALE W NIE NIE INGERUJE NO BO JAK. jak mam dobre fale i idzie mi bardzo łatwo to mi utrudnia. Chciałam aby brzmiało to zrozumiale ale chyba mi sie to nie udało :) cóż trzeba samemu sprobować żeby sie przekonać. Ale myślę ze najważniejszy jest prowadzący trening i ustawiający go indywidualnie dla pacjenta a nie trzymający sie kurczowo instrukcji. Jeżeli ktoś z was chciałby sie dowiedzieć czegoś więcej to zapraszam.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 09:40
Lokalizacja
podakarpackie

Re: Niekonwencjonalne metody leczenia nerwicy lękowej

przez tomakin 26 maja 2008, 23:24
Eh, pewnego pięknego dnia znajdziecie metodę która kompletnie rozreguluje wam organizm i się obudzicie na intensywnej terapii. Albo w ogóle nie obudzicie. Strach człowieka ogarnia jak widzi, co niektórzy w siebie wlewają i jakim szarlatanom oddają pieniądze.

Ja póki co staram się bić rekordy, jeden gość po 2 tygodniach zdrowego odżywiania moją metodą czuł się prawie zdrowy i nerwica lękowa chwilami kompletnie zanikała, następnego postaram się jeszcze szybciej :D
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do