Hipnoza

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

Avatar użytkownika
przez Samanta 10 cze 2007, 19:37
Nigdy nie miałam okazji być poddana hipnozie, aczkolwiek nie ukrywam, jestem ciekawa..
Ja rowniez bardzo się boje opini ludzi i dlatego unikam ich jak ogien wody.
U mnie się zaczeło od tego, ze dzieci zaczeły się ze mnie wyśmiewacz, bo byłam chorobliwie niesmiałą dziewczynką..
Podobnie jak ty boję się jesc w towarzystwie ludzi, bardzo mnie to stresuje.. taka sama sytuacja w autobusie..
Pozatym nienawidzę sytuacji w których jestem w centrum zainteresowania.. Najgorsze jest to , ze nigdzie nie wychodzę.. więc doskonale cie rozumiem..nie jestes sama.. trzymaj się.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 10 cze 2007, 19:41
ryzykowna w dużym stopniu
Trening autogenny też jest w pewnym sensie hipnozą

Dane zebrane z użyciem EEG pozwoliły dokładniej zdefiniować stan hipnozy. W obrazie EEG mózgu człowieka, wyróżnia się cztery podstawowe fale mózgowe, które są elektrycznymi impulsami o określonej częstotliwości, przebiegającymi przez cały mózg:

* fale β - o częstotliwości 14-32 Hz - które odpowiadają stanowi zagrożenia lub intensywnego, świadomego wysiłku umysłowemu
* fale α - o częstotliwości 7-14 Hz - odpowiadające stanowi wyciszenia i relaksu - np. podczas słuchania spokojnej muzyki
* fale θ - 4-7 Hz - odpowiadające stanowi głębokiego relaksu
* fale δ - 3-4 Hz - występujące podczas części faz snu
Wiesz hipnozę można tak samo rouzmieć jako naturalny stan człowieka
Ale ja bym sie jej nie poddał ale to a ja
A co sądzą o tym inni sama sie tego dowiesz bo to ciekawy temat
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

Avatar użytkownika
przez inez3 10 cze 2007, 21:07
ania22 ja dokladnie mam to samo co ty, chodzi mi o objaw tzn. strach przed tym ze mi jest niedobrze i ze nie zdarze do lazienki. tylkou mnie wzielo sie to z tego (sam strach nie przypadlosc), ze mialam chorobe lokomocyjna i zawsze sie strasznie denerwowalam jak mi bylo niedobrze... wiec swietnie cie rozumiem. moze nie mam fobii spolecznej, ale objawy jak najbardziej takie same...

co do hipnozy - za pierwszym razem jak zaczela mi sie nerwica to myslalam o tym intensywnie, ale jakos na tym sie skonczylo. mi pomogla terapia i leki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 11 cze 2007, 16:09
Hipnoza (przynajmniej dla mnie) nie jest w żadnym stopniu niebezpieczna. jestem jak najbardziej wszystkiego świadoma. ja akurat wchodze stan relaksu i odprężenia. jest to naprawde bardzo przyjemne. dzieki temu moge wielokrotnie powracać do stanu w jaki poddał mnie hipnotyzer i walczyć ze stresem. to naprawde działa.
zawsze jak ide na wizyte to mojego psychiatry to poddaje się takiemu "zabiegowi" ;)
nie ma się czego bać, to naprawde ciekawa sprawa...

pozdrawiam :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

przez alinavolvo 11 cze 2007, 16:23
Ja bym sprobowala, nawet jesli nie zlikwiduje problemu, to wierze, ze moze troche rozjasnic :)

A czy ktos moze korzysta z psychocybernetyki?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
10 cze 2007, 17:27

Avatar użytkownika
przez Samanta 11 cze 2007, 19:23
Psychocybernetyka? na czym to polega,bo się nie orientuje?:)
No i standardowe pytanie-> działa?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

przez alinavolvo 12 cze 2007, 17:57
Psychocybernetyka by Maltz. Dosc ciekawa pozycja i testowana juz od dawna. Ja zaczelam juz jakis czas temu ale trudno mi ocenic czy to tylko to przynosi efekty czy rowniez inne moje starania:)

Tak w ogromnym skrocie cybernetyka to programowanie naszego osobistego "komputera pokladowego" na sukces. jest w tym duzo afirmacji i pozytywnego myslenia ale przede wszystkim dazenie do zmiany wlasnego wizerunku poprzez wiare w siebie a nie puste powtarzanie glupich tekstow typu "jestem madra" itp. Nie da sie tego tak w skrocie opisac, trzeba przeczytac :) Polecam
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
10 cze 2007, 17:27

Avatar użytkownika
przez Samanta 12 cze 2007, 20:21
W takim razie i ja spróbuję, tylko muszę sie troszkę bardziej w to zagłębić. Ale z tego co czytam, to ta psychocybernetyka to naprawdę dobra rzecz. Jutro polecę do biblioteki i poszperam co niec na ten temat. Dzięki:*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez ania22 14 cze 2007, 21:11
mrs bub - kiedyś psycholog powiedział mi ze jak nie pojde na studia zaraz po skonczeniu LO to nidgy tego nei zrobie bo spanikuje. Chyba miała racje. Mija 4 rok studiów, nie czuje sie lepiej. Wydawałoby sie ze do stresu mozna sie przyzwyczaic, ze gorzej jest jak sie unika stersujacych sytuacji. Ale ja i tak za kazdym razem mam napady paniki w czasie zajęc. Zawsze siadam tuż przy drzwiach, zebym mogla jak naszybnciej wyjsc z klasy gdy sie zle poczuje. Ale nawet jak sie b. żle czuje nei robie tego bo wiem ze jakbym wyszla to bym juz tam nei wrocila, Zawsze biore leki uspokajające -Afobam. Po nich jestem senna, najgorzej jak jest egzamin i chce sie spac i trudno jest sie skupic na odpowiadaniu na pytania. W tym miesiacu czeka mnei obrona pracy inzyneirksiej - niewiem jak sobei dam z tym rade...
Jeśli chodzi o mojego chłopaka to ma juz dosc mojego zachowania, nudzi sie ze mna bo ja niechce nigdzie wychodzic, najchętniej bym siedziala caly czas w domu. On uwaza ze jak zaczne wychodzić czesto to sie przyzwyczaje, i ze potem jest miło, ze jakos dałam rade. Może wg niego tak jest ale ja wiem ile stresu kosztuje mnie kazde wyjscie. Glupi wypad do kina to dla mnei udręka, stres przez cały seans a potem jeszcze powrót zatłoczonym autobusem. Po takim zajsciu jestem taka wyczerpana ze mogłabym od razu isc spac.
Z drugeij strony jestem na siebei zła, bo całe zycie mi mija na siedzeniu w domu i z zazdroscia patrze na "normalnych ludzi" ktorym wszystko przychodzi tak łatwo. KAzdy ma jakies marzenia - super praca, pieniadze itp a ja marze tylko o jednym - żeby ten koszmar sie skoncyzl, zebym w koncu przestała sie bać. Wtewdy wiem ze dalabym rade zdobyc dobra prace i stanac na swoim a nei jak dotad mieszkac u rodzicow. W domu tez jest do dupy , starzy sie kloca non stop, ojciec zdradza matke, matka jest chyba jeszcze bardziej porabana niż ja, zmienne nastroje, drze sie, wszystkieo sie czepia,ojciec tez z nia nei wytrzymuje, moj chlopak juz nawet nie przyjezdza do mnei do odmu, bo ona juz nei raz urzadzila mu awantury o byle co.
Kocham mojgo chłopaka, ale miedzy nami tez nie jest super, czesto sie klocimy o byle co, ja jestem b. nerwowa i kazdy drobiazg potrafi mnei wyprowwadzic z rownowagi i doprowadzić do płaczu. On ma dodatkowo bulimie, od ok. 7 lat. Niezalezy mu na zyciu, ma za soba nieudana probe samobójcza, neinawidzi swojego ciała. Codziennie wymiotuje, gdy tego nei zobi jest b nerwowy, nei przebierra w słowach. Nei chce isc do psychologa, na niczym mu neizalezy. A ja zamiaost wyciagnac go z tego, siedze tylko w domu.Gdybym wychodizła z nim czesto, jakbysmy jaklos fajnie spedzali czas poza domem wiem zeby sie zmienił, atak siedzi ze mna je i wymiotuje. A jak takj nei potrafie :(..
Mam przez to wyrzuty sumienia, kazdego dnia boje sie ze on sobie zrobi krzywde, dzwonei do niego zeby sprawdzic czy zyje. A jak nieodbiera telefonu wyobrazam sobei najgorsze.
Nienawidze swojego zycia tak bardzo, neinawidze sowjej pracy, studiow ktore koncze, neipotrafie zyc w takim neinormalnym domu i jeszcze do tego nei wiem ile bedzie trwał moj zwiazek. Orpcz tego stresu przez wymiotowaniem, doszly bole brzucha zwiazane z moja choroba zoladka.
Neimam komu bliskiemu sie zwierzyc z tego wszystkiego, oni nei zrozumeija co czuje, znowu uslysze - przejdzie ci, chyba przesadzasz albo - ludzie maja waniejsze problemy niż ty...
Dlatego ciesze sie ze jest to forum bo jak czytacm o waszych problemach wiem ze nie jestem sama. Trduno sie o tym wszystkim pisze, juz mi łzy lecą. Dzieki za wasze wsparcie!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
13 maja 2007, 22:22
Lokalizacja
Warszawa

Wiara, cel zyciowy, leki, a może i hipnoza???

przez Alicja25 04 sie 2007, 15:53
Witajcie!!
Na nerwicę lękowo-depresyjną choruję od 6 lat. Przez 5 lat dawałam sobie radę sama!! raz lepiej raz gorzej. Po raz drugi odwiedzilam tę stronkę bo mam nawrót... Jak sobie radziłam?? Poprzez cel-chcę to zrobić musze to zrobić, a więc pracowałam a czasami byłam bez pracy. religia: wiara. Rok byłam na lekach rexetin bbbb dobrze się czułam-normalnie, jak mialam napady lęku to rzadko i lekkie, myślałam ze gdy je odrzuce po roku to będzie dobrze, niestety po 2 miesiącach wróciło wszystko napięcie potem deprecha-z łóżka wstac nie mogłam. Przez to porzuciłam wakacyjną pracę zawiodłam siebiue i molezankę której obiecałam ze pomogę w urlopie w pracy- byłam na wyżynach i znów wpadłam w dołek -porazka!! Ale trzeba isc dalej, wróciłam do tabletek, i jest dobrze.
Ale nie chcę całe zycie funkcjonować na tabletkach!!
CZY KTOŚ Z WAS PRÓBOWAŁ HIPNOZY??? CZY KTOŚ MÓGŁBY POLECIC DOBREGO HIPNOTYKA Z POZNANIA???
Nie poddaję się, bo wiem po tylu latach, że są tygodnie gorsze i lepsze!!
Dlaczego zaczęłam brac leki?? bo więcej mam obowiązków-mieszkam bez rodziców z narzeczonym. Zajmuję się domem, pracowałam i będę pracowac, skończyłam studia ,mam mgr, załatwiam różne sprawy, zakupy, jezdżę autem, różnymi środkami lokomocji-jeszcze nie leciałam samolotem ;)
Także można żyć...po najgorszej burzy przychodzi słońce ;)
Wiadomo z tym trudniej zyć, niż osobom bez takich zaburzeń, dlatego jestesmy narazeni bardziej na porazki...ale...nigdy nie wiadomo wiara czyni cuda moze przejdzie na pare lat??
JESLI KTOS PRONOWAL HIPNOZY TO PROSZĘ O KONTAKT.
Ps: mi jeszcze pomaga radiesteta.

Pozdrawiam wszystkich!! Alicja
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
03 sie 2007, 23:56

Avatar użytkownika
przez Twilight 04 sie 2007, 16:57
Witaj... Oczywiście, co robisz zależy tylko od Ciebie. Ale, IMO, nie wyleczysz się, póki nie przestaniesz udawać, że nie jesteś chora, tzn, hipnozy, nie hipnozy, a poza tym, to wszystko tak jakby choroby nie było.

Leki owszem, pomagają, wspomagają, ale możesz tylko zaleczać, miast wyleczyć, jeśli nie dojdziesz do źródła. A tego dokonać pomoże Ci terapia. Zapewne masz 1001 powodów, dla których nie chcesz jej zacząć, ale zastanów się, ile spośród nich to uniki... Powodowane tym samym, czyli lękiem.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Bad Girl 04 sie 2007, 20:20
znam dobrego hipnoterapeute z Poznania... sama u niego się lecze technikami relaksacyjnymi. jest naprawde wporządku...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
349
Dołączył(a)
25 lut 2007, 13:46
Lokalizacja
Poznań

terapia

przez Alicja25 04 sie 2007, 21:23
Twilight, słuchaj ja nie udaje ze choroby nie ma!! Ale dlaczego mam nie brac leków skoro czuje sie po nich NORMALNIE- funkcjonuje i zyje!! jestem szczesliwa ze czuje sie dobrze. Jesli chodzi o terapie to bylam juz u 2 psycholozek- ja wiem w czym tkwi problem!!!!!!!!!!!!!!!
Nawet sama im to powiedzialam :D zeby bylo smieszniej!! skonczylam pedagogike i znam sie troche na tym, ale co z tego skoro emocje są silniejsze??? Teorie to ja znam, mase książek na te tematy przeczytalam!!!!!!!!!! co z tego skoro czlowiek nie potrafi opanowac stresu, strachu smutku??? nie potrafi sie rozluznic???
Jak jest zle to leki...widocznie moze mozg za malo produkuje hormonow pozytywnych skoro tabletki dzialają na negatywne somatyczne objawy???
Gdyby to bylo takie łatwe to ni mielibysmy problemów poradzic sobie z tym!!! Alicja
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
03 sie 2007, 23:56

Avatar użytkownika
przez Tygryska 04 sie 2007, 21:47
Alicjo myślę że sęk w tym że nie o wiedzę tutaj chodzi. Nerwica dotyka emocji, przeżywania świata i rozumowo, jedynie poprzez zgłębienie problemu się z nią nie wygra. Terapia to pewien proces polegający nie tylko na poznaniu problemu, rozgyzieniu go rozumowo.

Leki wyciszają objawy, jeżeli są potrzebne i jezeli łączy się je terapią to jestem za, ale one nie pomoga ci "naprostować" tego co się wewnatrz ciebie dzieje.Objawy to pewne sygnały, twoje wnętrze chce ci o czymś dać znać ;)

Powiem szczerze że ja w hipnoterapię nie wierzę, ale jest to moje prywatne, niepoparte naukowymi dowodami ;) zdanie. Co chciałabyś osiągnąć poprzez hipnozę?

Tak na marginesie to czasem mi się wydaje że wiedza czasem przeszkadza a nie pomaga w wyzdrowieniu.Czasem przeszkadza w uczuciowym, żywiołowym przeżywaniu, ustosunkowaniu się do tego co się ze mną dzieje, wewnętrzny głos zaczyna się wymądrzać ;)

Pozdrawiam koleżankę po fachu ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do