Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez NoOneLivesForever 18 lut 2011, 02:11
NIE WOLNO MEDYTOWAĆ osobom z zaburzeniami osobowości, w depresji itd, powoduje to tylko pogłębienie stanu depresji.
Skąd wiesz?
Medytacja może być wykonywana tylko w stanie równowagi psychicznej.
Czytałem, że niektórzy psychoterapeuci polecają medytację pacjentom, czytałem też o pozytywnych wynikach badań nad rolą medytacji w walce ze stresem, emocjami.
będąc w niskiej wibracji przyciągamy niskie wibracje, czyli demoniczne, opętujące i żywiące się nieświadomym biedakiem... - to wytłumaczenie mistyczne :)
Taa, demoniczne wibracje :great: :brawo:
NoOneLivesForever
Offline

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

Avatar użytkownika
przez Grzegorz On 18 lut 2011, 16:31
Skąd wiem? Znam ludzi, którzy medytują w celach filozoficzno religijnych (buddyzm hindu) oraz w celach innego typu - praca z energiami, oraz samoobserwacja, czy samooczyszczenie.

Nie wolno stosować medytacji w stanach z zaburzeniami psychicznymi, jeżeli ktoś nie kontroluje siebie, to jakim cudem ma kontrolować medytację? Psycholodzy mogą sobie mówić swoje, ale oni medytacji nie wymyślili i jej nie praktykowali, medytacja to stan religijno filozoficzny, do jej uprawiania potrzebna jest równowaga, inaczej jest niezbyt przydatna, a nawet szkodliwa.

Przykład z demonizmem podałem dla wierzących. Dla niewierzących równei dobrze podczas medytacji mogą wypełznąć najgorsze potwory i omamy z umysłu.

NoOneLivesForever - czy ty kiedykolwiek medytowałeś? Jak nie, i masz jakiś ostry stan, pomedytuj sobie, a zobaczysz co mam na myśli ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
17 lut 2011, 01:18
Lokalizacja
Hornet

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez NoOneLivesForever 18 lut 2011, 21:01
Moje doświadczenia z medytacja są zupełnie inne. Kilka lat temu dzięki medytacji w kilka chwil uwolniłem się od ostrych zaburzeń nerwowych (ogólnie mówiąc), które towarzyszyły mi ponad pół roku i myślałem, że nie możliwe jest, żeby wyjść z tego stanu. A z samą medytacją eksperymentuję ładne kilka lat i pomaga mi rozluźnić się na pewien czas, ale nie umiem powtórzyć tego stanu z przed kilku lat, który tak mocno i w tak krótkim czasie pomógł mi pozbyć się części problemów z nerwami, szkoda, że nie do końca. Nie wierzę w twoje - strachy na lachy - jaka to niby ta medytacja niebezpieczna, wszystko jest niebezpieczne, pływając można się utopić, a jedząc bułkę udławić, więc no pain no gain.

-- 18 lut 2011, 20:11 --

Napisałem długi komentarz i mi zjadło, :evil: więc krótko, medytuję o kilku lat, medytacja pomogła mi wyciągnąć się z naprawdę paskudnego stanu (najciekawsze, że stało się to w jednej chwili, podczas medytacji kilka lat temu), dziś medytuję i potrafię się dzięki temu na pewien czas zrelaksować, ale takiego mocnego efektu nie potrafię powtórzyć, a przydałoby się i wciąż na to czekam.
Tak czy owak uważam, że to co piszesz to zwyczajne strachy na lachy, wszystko jest niebezpieczne, można się utopić pijąc wodę i zginąć od sopli lodu spadającej z dachu, akurat te New Age'owskie straszenie mnie nie rusza. Dla mnie to brzmi, jak to, gdy moja katechetka przestrzegała nas przed złą mocą Harrego Pottera.
NoOneLivesForever
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 18 lut 2011, 21:29
Ciocia Samira mówi tak:
Nie dopatruję się zagrożenia medytacji dla osób z zaburzeniami osobowości (choć tu należałoby się długo zastanawiać nad tym co już zaburzeniem osobowości jest, a co jeszcze nie).
Natomiast chodzi o to, że medytacje należy stopniowo zgłębiać. Stąd być może ta różnica NoOneLivesForever, być może kiedyś zgłebiałeś to regularnie (ćwiczyłeś jogę?) a teraz próbujesz w tym odnaleźć sposób na doraźne odnalezienie spokoju, którego Ci brak. A sprawa nie jest taka prosta. Aby dojść do głębokiej, dobroczynnej (!) medytacji należy po kolei rozbudzać w sobie świadomości własnego ciała, wizualizacji i granicy pomiędzy ciałem a duchem. Może to brzmi niejasno i trochę kosmicznie, ale chodzi np. o to, że wykonując pracę lewą nogą i zaciskając lewą dłoń, skupimy się na dłoni, to nie odczuwamy wysiłku związanego z pracą nogi (zakładając, że jest on większym wysiłkiem powodującym w normalnym wypadku ból), i jak człowiek trochę się nad działaniem swojego ciała pozastanawia, popróbuje, to może być na tyle bystry, że po 1. zauważy jak działa autosugestia na nasze ciało, a po 2. gdzieś tam może odnajdzie wewnętrzny spokój (nawet przez to tylko, że przez jakiś czas nie myśli o swojej depresji, problemach, pracy itd, tylko skupia się na ćwiczeniach z własnym ciałem - i to już można by nazwać medytacją własnego ciała). Wyższą szkołą jazdy jest umiejętność wprowadzenia się w stan pozornej pustki myśli i dalszego praktykowania, ale to jeszcze bardziej complicated.
Niemniej jednak chciałam sprowadzić tę karkołomną rozkminę do tego, że jak się człowiek położy w optymalnej określonej pozycji i będzie śledził wszystkie partie swojego ciała, odnajdywał ich relacje względem siebie i podłoża i "wmawiał" sobie przy tym, że jego ciało jest zrelaksowane i pozbawione bólu itd to cały ten czas też medytuje i osiąga przy tym spokój i odprężenie, którego nam wszystkim bardzo brakuje. Nie ma w tym udziału żadnych ciemnych mocy.
Jeśli coś jest jeszcze niejasne to mogę rozwijać dalej tylko nie chciałam żeby było za długo i chaotycznie choć już i tak chyba jest.
Niemniej jednak każdy ma swoją opinie, jest ona jego własna i za to mu chwała.
A teraz przeczytam temat od początku, to może się okaże, że się wypowiedziałam "nie-na-temat" ^^
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez robercisj23 18 lut 2011, 22:21
Ten tekst to masło maślane, może dlatego że jestem zwolennikiem konkretów, choć czasem pofilozofić lubię
usilnie chciałem przebrnąć do końca nie dałem rady, prawie zasnąłem
he, dobre na bezsenność
nie wiem już kto to napisał ale chyba zgadzam się, ewidentne zaproszenie do sekty
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

Avatar użytkownika
przez marcja 18 lut 2011, 22:27
Grzegorz On napisał(a):
Nie wolno stosować medytacji w stanach z zaburzeniami psychicznymi


Byc moze ale na pewno nie dotyczy to nerwicy czy depresji i innych schorzen, gdzie kontakt z rzeczywistoscia nie jest utracony... W przypadku pierwszego zaburzenia medytacja jest wrecz polecana i stosowana bywa jako jedyna metoda terapii, aczkolwiek raczej nie w PL...

Grzegorz On napisał(a): Przykład z demonizmem podałem dla wierzących. Dla niewierzących równei dobrze podczas medytacji mogą wypełznąć najgorsze potwory i omamy z umysłu.


Poki co potwory i omamy nie chca sobie pelzac po moim mieszkaniu, ale moze jeszcze wszystko przede mna :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez juz 18 lut 2011, 22:29
Osho to był niezły wałek. Sam przeczytalem kilka jego książek i w zasadzie to nie pamietam juz o czym dokładnie były. Nie miałem negatywnych wrażen poza tymi debilnymi przypowiastaki, które i tak wiadomo że są wyssane z palca(jak ta z papuga w poście nr 1). Jest też o nim wzmianka w książce "Bóg nie jest wielki" w zasadzie to nie o nim, bo wtedy nazywał sie Bhangwan. Miał flote 100 royce royce'ów i prowadził ciekawa terapie seksualności, podczas której działy sie podobno dziwaczne i niebezpieczne rzeczy.
Koles trzepał kase. W zasadzie to on jest jak Michael Jackson. Dawno nie żyje, ale nadal wydaje. W tym przypadku ksiązki.
http://www.youtube.com/watch?v=BBxjPCux ... 9&index=53 Wklejałem juz to gdzieś. Trudno sie z kolesiem nie zgodzić. To co mowi Osho jest dośc podobne, choc z pewnościa nie można go nazwac szarlatanem. Z pewnoscią był wybitną osobowością i duchowym nauczycielem. był jednak człowiekiem i jego nauki nie sa doskonałe.

Co do medytacji. To nie jest ona zalecana dla osób z zaburzeniami. Jednak nie wiem dokładnie o co chodzi. Nerwica jako najlzejsze może nie jest brana pod uwage. Jednak trzeba tez przyznac, że medytacja to moda. Dla mnie mdła, mdła, mdła moda. Medytacja sama w sobie ma pewnie dużą wartość, jednak dla ludzi medytacja to sposób na polepszenie samopoczucia i tyle. Czują sie do tego bardziej uduchownieni. Są katolicy i inni,,, a nad nimi oświeceni którzy pałaja sie medytacją o gadką depersonalizacyjną o której mówi ten koleś z linku.
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez robercisj23 18 lut 2011, 22:33
Tak zgadzam się, jednak o wiele więcej ciekawych wniosków wyciągnąłem choćby z tekstu SamiraQ, który jest nie bagatelnie krótszy a ile bardziej wartościowy. Z ciekawością i przyjemnością czytałem a ona jeszcze miała obawy że się rozpisała....
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
16 lut 2011, 12:53

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez NoOneLivesForever 19 lut 2011, 00:25
Natomiast chodzi o to, że medytacje należy stopniowo zgłębiać. Stąd być może ta różnica NoOneLivesForever, być może kiedyś zgłebiałeś to regularnie (ćwiczyłeś jogę?) a teraz próbujesz w tym odnaleźć sposób na doraźne odnalezienie spokoju, którego Ci brak.
Nie, nie w tym rzecz, wcześniej bardzo dużo czytałem na temat medytacji, z różnych źródeł, kiedy już byłem pewny czym powinna być ta cała medytacja wtedy spróbowałem, tak naprawdę to miałem olbrzymie szczęście, bo po tych kilku próbach i jednej, po której zmiotło mnie z powierzchni ziemi przez następne 3 lata nie udało mi się tego powtórzyć, a wciąż próbuję. To co dziś nazywam medytacją, to taki medytacyjny relaks, ale w porównaniu z tym pierwszym niestety nie pozostawia trwałych efektów, po tamtym wydarzeniu odczułem naprawdę głęboką zmianę, to co się w tym stanie medytacji rozpuściło, nie wróciło do dziś, jednak wtedy byłem naprawdę w kiepskim stanie.
A sprawa nie jest taka prosta. Aby dojść do głębokiej, dobroczynnej (!) medytacji należy po kolei rozbudzać w sobie świadomości własnego ciała, wizualizacji i granicy pomiędzy ciałem a duchem.
Masz rację, sprawa wcale nie jest prosta, z mojej strony mogę dodać, że bardzo ważny jest też brak rutyny, jeśli medytujemy w taki szablonowy sposób w jaki przyrządza się np. (po raz 1000) herbatę, to nie jest to medytacja, to musi być spontaniczne, żywe i robione z zainteresowaniem.
Może to brzmi niejasno i trochę kosmicznie, ale chodzi np. o to, że wykonując pracę lewą nogą i zaciskając lewą dłoń, skupimy się na dłoni, to nie odczuwamy wysiłku związanego z pracą nogi (zakładając, że jest on większym wysiłkiem powodującym w normalnym wypadku ból), i jak człowiek trochę się nad działaniem swojego ciała pozastanawia, popróbuje, to może być na tyle bystry, że po 1. zauważy jak działa autosugestia na nasze ciało, a po 2. gdzieś tam może odnajdzie wewnętrzny spokój (nawet przez to tylko, że przez jakiś czas nie myśli o swojej depresji, problemach, pracy itd, tylko skupia się na ćwiczeniach z własnym ciałem - i to już można by nazwać medytacją własnego ciała).
No, to jest skuteczne, zamiast myśleć warto czuć, 'przebywanie' stale w swoich myślach sprawia, że ciało zastyga, wszystkie napięcia gromadzą się i nie mogą znaleźć ujścia, świadomość ciała pozwala to rozładować. Świadomość ciała różni się znacznie od myślenia o swoim ciele, bo tak też można zrobić, wtedy tak jakby nie nasłuchujemy odczuć w swoim ciele bezpośrednio, tylko poprzez myśli, ciężko to wytłumaczyć, ale jeśli ktoś popróbuje to zauważy, że różnica jest znaczna. Świadomość ciała sprawia, że odczuwa się całe ciało jednocześnie, kiedy myślimy, czujemy tylko częściowo, uwaga zawęża się na określonym obiekcie (ręka, noga, myśli, emocje).
Wyższą szkołą jazdy jest umiejętność wprowadzenia się w stan pozornej pustki myśli i dalszego praktykowania, ale to jeszcze bardziej complicated.
Jest i na to metoda, ale mi się udało, jak już pisałem tylko raz. Stan 'pustki myśli' daje totalny luz i uwolnienie emocji i napięć w ciele na stałe, jednak ciężko to osiągnąć.
juz napisał(a):Jest też o nim wzmianka w książce "Bóg nie jest wielki" w zasadzie to nie o nim, bo wtedy nazywał sie Bhangwan. Miał flote 100 royce royce'ów i prowadził ciekawa terapie seksualności, podczas której działy sie podobno dziwaczne i niebezpieczne rzeczy.
Kiedyś dużo o nim czytałem, nazywali go Bhagwan (to jakiś tytuł oznaczający chyba świętego) Shree Rajneesh, pod koniec życia zainteresował się buddyzmem Zen i stąd kazał nazywać siebie Osho (nazwa mnicha w buddyzmie), ogólnie to też miałem wątpliwości co do tego gościa, książki w większości były ciekawe i w niektórych momentach odkrywcze jak dla mnie, a te rewelacje o tym, co dziwnego/'złego' się dopuścił zupełnie kontrastowało z tym co mówił (książki są transkrypcjami jego przemówień, bo sam chyba nie pisał), zresztą podobno mocno podpadł konserwatywnym chrześcijanom w Stanach, którzy mogli w niektórych kwestiach siać na jego temat propagandę, choć prawdy raczej się nie dowiemy. Po prostu do takich 'miszczów duchowych' trzeba podchodzić z dużą dozą sceptycyzmu, ale ja bym go od razu nie skreślał, o medytacji dobrze mówił.
juz napisał(a):Nerwica jako najlzejsze może nie jest brana pod uwage.
Najlżejsze? :blabla:
NoOneLivesForever
Offline

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez juz 19 lut 2011, 18:56
No nerwica chyba jest najlżejsza subiektywnie, choc ci nią dotknięci lubia myslec inaczej. Tak kojaże, choc może nie mam racji
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

Avatar użytkownika
przez Grzegorz On 19 lut 2011, 19:54
Panie z Tai Chi w avatarze - medytacja jest praktyką religijną, jest nieskuteczna bez filozofii, to tak jakbyś nie wierzył w Maryję a modlił się Zdrowaś Maryjo i za pierwszym razem doznał cudownego matczynego odczucia miłości...

Medytacja sama w sobie nie daje nic, tylko chwilowe odczucia, za następnymi to jest raczej gorzej, jak po pierwszym kieliszku... Osho to wykorzystywał, bo ludziki myśleli, że jak pójdą za tym co mówi, to doznają oświecenia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
17 lut 2011, 01:18
Lokalizacja
Hornet

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez LitrMaślanki 19 lut 2011, 20:19
Grzegorz On, ten symbol to symbol góry TAO ,widzę że znów kleisz papę .Dobrze Ci idzie ,
LitrMaślanki
Offline

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

przez juz 19 lut 2011, 20:34
SamiraQ napisał(a):Ciocia Samira mówi tak:
Nie dopatruję się zagrożenia medytacji dla osób z zaburzeniami osobowości (choć tu należałoby się długo zastanawiać nad tym co już zaburzeniem osobowości jest, a co jeszcze nie).
Natomiast chodzi o to, że medytacje należy stopniowo zgłębiać. Stąd być może ta różnica NoOneLivesForever, być może kiedyś zgłebiałeś to regularnie (ćwiczyłeś jogę?) a teraz próbujesz w tym odnaleźć sposób na doraźne odnalezienie spokoju, którego Ci brak. A sprawa nie jest taka prosta. Aby dojść do głębokiej, dobroczynnej (!) medytacji należy po kolei rozbudzać w sobie świadomości własnego ciała, wizualizacji i granicy pomiędzy ciałem a duchem. Może to brzmi niejasno i trochę kosmicznie, ale chodzi np. o to, że wykonując pracę lewą nogą i zaciskając lewą dłoń, skupimy się na dłoni, to nie odczuwamy wysiłku związanego z pracą nogi (zakładając, że jest on większym wysiłkiem powodującym w normalnym wypadku ból), i jak człowiek trochę się nad działaniem swojego ciała pozastanawia, popróbuje, to może być na tyle bystry, że po 1. zauważy jak działa autosugestia na nasze ciało, a po 2. gdzieś tam może odnajdzie wewnętrzny spokój (nawet przez to tylko, że przez jakiś czas nie myśli o swojej depresji, problemach, pracy itd, tylko skupia się na ćwiczeniach z własnym ciałem - i to już można by nazwać medytacją własnego ciała). Wyższą szkołą jazdy jest umiejętność wprowadzenia się w stan pozornej pustki myśli i dalszego praktykowania, ale to jeszcze bardziej complicated.
Niemniej jednak chciałam sprowadzić tę karkołomną rozkminę do tego, że jak się człowiek położy w optymalnej określonej pozycji i będzie śledził wszystkie partie swojego ciała, odnajdywał ich relacje względem siebie i podłoża i "wmawiał" sobie przy tym, że jego ciało jest zrelaksowane i pozbawione bólu itd to cały ten czas też medytuje i osiąga przy tym spokój i odprężenie, którego nam wszystkim bardzo brakuje. Nie ma w tym udziału żadnych ciemnych mocy.
Jeśli coś jest jeszcze niejasne to mogę rozwijać dalej tylko nie chciałam żeby było za długo i chaotycznie choć już i tak chyba jest.
Niemniej jednak każdy ma swoją opinie, jest ona jego własna i za to mu chwała.
A teraz przeczytam temat od początku, to może się okaże, że się wypowiedziałam "nie-na-temat" ^^


A jak sie rozbudza swiadomośc własnego ciała?
juz
Offline
Posty
325
Dołączył(a)
02 cze 2010, 00:22

Osho- człowiek który mi pomógł, może pomóc i Tobie!

Avatar użytkownika
przez SamiraQ 19 lut 2011, 21:25
ja to zrobiłam ćwicząc joge, myślę że można do tego w jakiś sposób dojść też przez taniec, sztuki walki.

A tak ogólnie to wydaje mi się że tak, jak chrześcijaństwo nie podążyło z duchem czasu i dlatego wielu młodych ludzi nie potrafi go teraz zrozumieć, tak i medytacja powinna być dziś interpretowana w sposób bardziej nowoczesny niż piszą o tym w niektórych "mądrych" książkach.
Kiedyś się zaczytałam w publikacje pana Leszka Żądło i on ładnie to ujął, jakoby wszystkie istniejące religie pochodziły od jednego jądra, na które postęp nałożył nazwy i wprowadził różnice. Ma to jakiś sens, analizując np. islam, katolicyzm i hunę dogłębnie, można do takiego wniosku dojść. No ale chyba zaofftopowałam troche :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
299
Dołączył(a)
06 sty 2011, 23:23
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do