EFT - Techniki Emocjonalnej Wolności

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

przez 1507 19 sie 2007, 23:27
:( współczuję ci
1507
Offline

przez Pstryk 20 sie 2007, 23:16
Czego tu współczuć. Sama jestem winna temu. Zresztą, winna nie winna, nie potrzebuję poszukiwać winowajców. Nie o to chodzi. Ja chyba nie potrafię zaufać do końca. Mam zbyt wysokie wymagania i zachowuję wielką rezerwę. Potrafię być podła i w ogóle szkoda gadać. Głównie chodzi mi o to, że tymi wszystkimi manewrami podświadomie bronię się przed związkami. Zawsze to robiłam. Teraz przeszłam siebie samą. 5latek to niezły staż i co z tego, jeśli niszczymy się nawzajem. Nie wiem, czy on naprawdę taki jest bo był taki i ja dopiero teraz to dostrzegam, czy to ja zrobiłam z niego potwora. Jest jeszcze jedna kwestia: jestem ambitna, potrzebuję dużo przestrzeni, swobody i możliwości. Jedno gryzie się z drugim.
Moja przeszłość zrobiła ze mnie tego "potworka" ;) Ale nie chcę robić z siebie kogoś, kim nie jestem. Mam już swoje lata i zapisywania tabula rasa już za późno.
Pstryk
Offline

przez 1507 21 sie 2007, 15:25
nie jestem ekspertem od związków i od psychologii, wiem z własnego doświadczenia że gdy są problemy w związku to oboje musi chcieć je rozwiązać, ty masz swoje doświadczenia on ma swoje kazde ma inny punkt widzenia na związek, to trzeba uszanować musisz chyba spojrzeć na to co was łączy tak naprawdę jakie macie współne sprawy, nie patrzec na to co was dzieli jeśli naprawde się kochacie, bo jesli to jest związek taki żeby po prostu kogoś mieć i bardziej jesteście z przyzwyczajenia to nie wrózy to dalekiej przyszłości, jesli chodzi o ambicje i rezerwę to ja mysle że bardziej o zaufanie , zastanów się jak bardzo ufasz partnerowi i czy w ogóle mu ufasz, jeśli nie chcesz wyjść za mąż to być może ze strachu, sama musisz sobie odpowiedzieć czego tak naprawde boisz się w tym związku, czy twoja terapia się skończyła?, jeśli tak to może powinnas nad tym właśnie poracować z terapeutą lub jeszcze lepiej z partnerem, trzeba odjaławiać związek co jakiś czas, a jeśli myślisz o sobie że to co ci się przytrafiło zrobiło z ciebie potworka to znaczy że nie dokońca chyba rozwiązałaś swój problem, ale to też ty musisz ocenić musisz zmienić twój pogląd na samą siebie, ja właśnie próbuję to robić, próbuję wyjść z egocentryzmu który mnie od dawna ograniczał przez co min wpadłem w nerwicę . Moja zona tez potrafi być cholerczna, podobnie jak ty ma swoją przestrzeń,którą jeśli się przekroczy to można oberwać, traci czasem do mnie zaufanie które musze odbudowywać, szukam kompromisów bo mi zależy ale wiem że jeśli ona też by szukała to był by idealny związek, ale trzeba o tym rozmawiać i szukać wspólnej drogi we dwoje bo jedna połówka nie sklei całości. Chociaż w związku czasem jest tak że on jest bo tak naprawdę jedna połowa go na siłę trzyma. Rozmawiaj, kochaj, myśl o nim, facet potrzebuje by go połechtać po jego męskiej dumie od czasy do czasu a on....on niech idzie po kwiaty i powie ci jak bardzo cie potrzebuje i kocha. Czy robicie coś razem? Jeśli nie to zróbcie to co robiliscie kiedy sie poznawaliście wracajcie do tych chwil, wiem że trudno ja jestem żonaty od 12 lat i ciągle trzeba coś robić by nasz związek był udany.
1507
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 21 sie 2007, 21:57
Piękne słowa. Bardzo mądre. A pamiętasz co pisałeś na początku tego tematu :D Jestem z Ciebie dumna.

Co do mnie, ja się po prostu boję. Jestem zwykłym pospolitym tchórzem. He
Pstryk
Offline

przez 1507 22 sie 2007, 10:43
nie no normalnie nie stawiaj siebie w tym szeregu, ja też sie boje nadal mam lęki ale jest tez optymizm który powoli do mnie wraca, wierzę w to że prędzej czy później sie wszystko poukłada, nie wyobrażam sobie by żyć w tym latami, przestałem własciwie to sobie wyobrażać, nie namawiam cię do małżeństwa i do bycia matką, ale namawiam cie do przełamania stereotypów które sama w sobie wypracowałaś, boisz się wody? to idź na basen i po prostu pływaj, boisz się wysokości to jedź w góry i wsiądź na wyciąg (a propo wysokości przerabiałem to-emocje gwarantowne), co ma być to i tak będzie nic na to nie poradzisz jeśli jest ci pisane zostać matką i żoną to i tak będziesz, musisz odrobinkę pomódz własnemu pojazdowi który cie wiezie przez życie, ty trzymasz kierownicę, pamiętak o tym!!!
1507
Offline

przez misia72 24 sie 2007, 19:28
Cześć! Ktoś na forum napisał. że wydrukował sobie książkę o EFT z internetu, czy ktoś może mi podać adres, gdzie jest ona dostępna?
Jeszcze jedno, może znacie sposób żeby przestać się dusić? Męczy mnie to od 4 tygodni, wszystkie badania są ok czyli pozostają nerwy.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 cze 2007, 09:12

Avatar użytkownika
przez kisa 24 sie 2007, 21:59
Tu jest ta książka do kupienia:

http://wysylkowa.pl/ks774226.html

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:01 pm ]
A tu podobno do ściągnięcia (sama osobiście nie ściągałam więc nie wiem czy to działa, wyszukałam Ci po prostu w necie):

http://www.dobrametoda.com/EFT/EFT-poli ... wnload.htm
Avatar użytkownika
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
21 cze 2007, 23:35

przez Pstryk 24 sie 2007, 22:37
1507, prawdziwy skarb z Ciebie. Twoje słowa do mnie docierają, jak rzadko czyje. Popierasz je sensownymi argumentami i rozwiązaniami :D Brawo :!:
Co do małżeństwa - jestem bardzo uprzedzona do tej "instytucji". Jestem uprzedzona. Nie chodzi tylko o moje przeżycia z dzieciństwa. Chodzi również o lata poniżeń, które przeżyła moja mama, a ja bezgłośnie musiałam się im przyglądać. Wiem, że gdyby moja mama nie bała się tak bardzo ojca (bił ją, wyrzucał z domu itp. itd.) i gdyby nie była tak zaszczuta przez niego, nigdy nie pozwoliłaby jemu tknąć mnie palcem. Ja i moja siostra (chociaż byłyśmy wrogami) doświadczyłyśmy od niego wiele cierpień i upokorzeń.
Nie chodzi o żal do taty - z tym sobie już poradziłam - ja i moja rodzina. Ojciec bardzo się zmienił i stara się wszystkim wynagrodzić te lata koszmaru, jakie nam zgotował (głównie mamie - cudownie na nich teraz patrzeć :D ). Niestety zawsze doszukiwałam się cech tamtego taty u swoich partnerów. Wiem, że jeśli miałabym żyć w takim piekle (i najważniejsze - gdyby moje dzieci musiały żyć w takiej atmosferze) wolałabym się zabić.
Dlatego zostanę starą panna... :lol:
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

przez misia72 24 sie 2007, 23:12
Bardzo dziękuję za adres. Mam pytanie, o co chodzi z tym opukiwaniem się? Gdzie się trzeba pukać? I wogóle o co chodzi w tej metodzie, bo nigdzie jasno nie jest to wyjaśnione.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 cze 2007, 09:12

przez Pstryk 24 sie 2007, 23:18
misia72 napisał(a):o co chodzi z tym opukiwaniem się?

:D Kochanie, poczytaj sobie w książce (o eft) na temat metod leczenia...
Mi nie pomogło ale Tobie może :mrgreen:
Pozdrawiam
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 24 sie 2007, 23:52
1507 gdy przeczytała Twój pierwszy post az mnie zamurowało opisywałeś dokładnie to co ja czułam gdy nerwica zaatakowała pierwszy raz :cry: tyle, że ja nie byłam na kacu tylko pod wpływem amfetaminy siedziałam na wakacjach w Anglii i stwierdziłam, że to cudowny czas na małą dietę więc przez tydzień piłam kawę i żarłam amfę :roll: po tym pierwszym ataku wszystko już szło lawinowo..........
bethi chciałam Ci powiedzieć, że chylę przed Tobą czoło i podziwiam napisałaś, że wybaczyłaś ojcu :? ja chyba nie zdobyłabym się na to czytając co przeszłaś, choć wiem, że wybaczenie to połowa sukcesu i choć nie mam co porównywać moich przeżyć do Twoich ( mam na myśli gwałt) to ja nie potrafię wybaczyć..........
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Twilight 25 sie 2007, 09:15
Jaśkowa napisał(a):bethi chciałam Ci powiedzieć, że chylę przed Tobą czoło i podziwiam napisałaś, że wybaczyłaś ojcu Confused ja chyba nie zdobyłabym się na to czytając co przeszłaś,


Nigdy tego nie pisałem, bo w sumie trochę ''ni przypiął, ni wypiął", ale identycznie - jest to dla mnie absolutnie niewyobrażalne. (Twoje wybaczenie, Bethi) Bez żadnego rozwinięcia, po prostu kompletnie nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić, wykracza poza moje zdolności mentalnej percepcji.

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

przez Pstryk 25 sie 2007, 21:04
Nie uważam tego za swój największy sukces. Z tym wybaczeniem jest tak, że po prostu nigdy nie łączyłam tamtego z tym, co się ze mną działo potem. W tym przypadku zaszufladkowanie w ciemnej, zapomnianej przestrzeni mojego umysłu przyniosło pozytywne efekty. Nie jest to więc moją zasługą a raczej przypadkiem. Miałam szczęście i tyle.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 25 sie 2007, 23:32
bethi napisał(a):Miałam szczęście i tyle.

bethi pisanie o tym w kategoriach szczęścia jest niesamowite a raczej Ty jesteś niesamowita
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Przeskocz do