EFT - Techniki Emocjonalnej Wolności

Alternatywne sposoby leczenia. Akupresura, akupunktura, homeopatia, bioenergoterapia itp.

przez 1507 30 lip 2007, 14:58
ale jak nie będzie rodziny przy mnie to już kompletne wariactwo mnie ogarnie, no ale dość użalania się nad sobą raz jest lepiej raz gorzej, muszę odzyskać siebie i żonę, dziś byłem u lekarza trochę książkowego bełkotu, coaxil i zachęta do psychoterapii, stwierdziła że sam wyuczyłem się bać i popadać w dołek jest w tym jakaś racja, a psychoterapia krótkoterminowa ma mnie tego oduczyć i nauczyć nabrania nowych nawyków myśleniowych i zachowawczych, oby to się udało

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:04 pm ]
[quote="1507"]ale jak nie będzie rodziny przy mnie to już kompletne wariactwo mnie ogarnie, no ale dość użalania się nad sobą raz jest lepiej raz gorzej, muszę odzyskać siebie i żonę, dziś byłem u lekarza trochę książkowego bełkotu, coaxil i zachęta do psychoterapii, stwierdziła że sam wyuczyłem się bać i popadać w dołek jest w tym jakaś racja, a psychoterapia krótkoterminowa ma mnie tego oduczyć i nauczyć nabrania nowych nawyków myśleniowych i zachowawczych, oby to się udało, a leki mam traktować jako rękawki i koło ratunkowe przy nauce pływania, jak już będę pływał to w odstawką pójdą rękawki a potem koło, pocieszeniem jest dla mnie to że po zmianie lekarza odrazu dała mi do zrozumienia że jest zwolenniczką psychoterapii, a nie farmakoterapii, leki tak ale na dobry początek, a potem samodzielność , czego nie słyszałem od poprzedniego doktora, on natomiast przepisywał mi dropsy jak z rękawa, a mój stan wcale nie był duzo lepszy, tylko się dołowałem jeszcze bardziej mimo że nie miałem napadów paniki, lecz tylko lekkie lęki z którymi sobie radziłem , ale pan doktor był uparty na dropsy, po dostawieniu wiadomo wszystko po paru miechach wracało dlatego teraz jem coaxil na złagodzenie a resztrę ma zrobić psychoterapeuta i ja. No i mam uprawiać sport, bo mam zaduzo hormonu stresu, jeść regularnie i dostosować dietę do grupy krwii.
1507
Offline

przez Pstryk 30 lip 2007, 20:59
1507, świetne posunięcie! Nareszcie trafiłeś na fachowca. Ta kobita ma rację absolutną w sprawie leków, koła ratunkowego, roli psychoterapii i jeszcze ta dieta dostosowana do grupy krwi w celu oczyszczenia organizmu z toksyn - to mi zaimponowało.
Tyle czasu trułeś się chemią. Jak czytałam te wszystkie nazwy które do siebie pakowałeś i Twoje relacje na temat ich skutkowania - odniosłam wrażenie, że zwalasz odpowiedzialność za swoje zdrowie na dropsy. Teraz sam wiesz, że one bez Twojej pracy nad sobą są za przeproszeniem - gówno warte!
Nie mogę uwierzyć w to, co robi Twoja żona! Czy ona zdaje sobie sprawę, co się z Tobą dzieje???? Czy ona wie co to jest nerwica???? Może najwyższy czas żeby się dowiedziała. Może wspólna terapia?
Pstryk
Offline

przez angola 30 lip 2007, 21:09
Jak nie ma rodziny, to nie ma publiki. Wtedy łatwiej "coś" z tym zrobić. Moim dzieciom opadły ręce, a mąż złożył o rozwód- pieprzyć to. Dam radę, tylko wytrwać. Dzieci i tak muszą same iść przez życie, a mąż... nie lubię go i tak, to nie ma straty.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Pstryk 30 lip 2007, 21:25
angola napisał(a):Jak nie ma rodziny, to nie ma publiki. Wtedy łatwiej "coś" z tym zrobić.

A co zamierzasz z tym zrobić?
Znając siebie, też miałabym takie podejście. Ale nie sądzę, żebym cokolwiek zrobiła z "tym". Wręcz przeciwnie.
Pstryk
Offline

przez 1507 30 lip 2007, 22:18
to dobrze że nie załamujesz się, ja muszę mieć kogoś obok siebie sam nie bardzo umiem funkcjonować, ale mimo to pracuję, chodzę na siłownie czasem nawet imprezkę z kumplami zaliczę i 3 browary łyknę ale to rzadziej do tego muszę mieć dzień, ale jak już pisałem będę walczyć po przez terapię biorę leki, grunt że bez efektów ubocznych muszę sie tej francy pozbyć
1507
Offline

przez angola 31 lip 2007, 08:21
bethi napisał(a):
angola napisał(a):Jak nie ma rodziny, to nie ma publiki. Wtedy łatwiej "coś" z tym zrobić.

A co zamierzasz z tym zrobić?
.

Np. leczę się i poradzę sobie sama, będę szczęśliwa- dam radę
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
29 lip 2007, 16:09

przez 1507 31 lip 2007, 12:34
na czym polegają wasze problemy(choroba)? chcę się przekonać że mój pieprzony móżdżek nie jest wyjatkowy pod tym względem, ja np teraz przerabiam bardzo dziwne uczucie czegoś czego nie umiem opisać tzn cos nagle ogarnia mój umysł, ale jest to jak by chemia potem uderza mnie w klatkę piersiową taki gorąc piecze mnie kark itp i po tym następują, dołek i lęk. Trudno temu zapobiec, przed tem sam sie nakręcałem i wywoływałem nawet napady paniki praktycznie przy każdym wyjściu z domu , ale ponieważ to się skończyło zaczeło sie coś nowego, 7 dzień coaxil 3x1 mam nadzieję że niedługo odczuje pozytywne skutki tego leku. Czasem myśl o pracy a przedewszystkim o zdrowiu wywołuje u mnie nastrój depresyjny i lekkie lęki może niepokój lub uczucie niepewności. Czasem budze się rano i mam taki chaos myslowy w głowie, spowodowany mysleniem o samopoczuciu, część zdrowa nie chce myśleć a ta chora koniecznie musi do tego wracać, myśleć o objawach, o tym co dalej będzie, o przyszłości, nagorzej jest gdy przyjdą myśli o opetaniu lub chorobie psychicznej która rzuci mnie do szpitala psychiatrycznego i ze przez to stracę prace i rodzinę. A innym razem czuje jakąś blokadę ściane , szybę w głowie która próbuje mnie ograniczyć, jakby coś chciało mni zdusić zgasić zgnoić bym się poddał, i czsem temu ulegam i płaczę, (brak sił, mocy i wiary do pokonania tego)A to wszystko z powodu jednego czy dwóch wydarzeń które w moim zyciu wystąpiły. Najdziwniejsze jest to że wydaje mi się że się pogodziłem z tym co sie wydarzyło, ale najwyraźniej mój mózg nie. Sam nie wiem czy szukać gdzies jeszcze pomocy , brakuje mi cierpliwości.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:48 pm ]
a co do EFT to musi być chyba bzdura, bo jak widzę nik już o tym nie pisze
1507
Offline

przez Pstryk 31 lip 2007, 20:59
Masz nerwicę. Większość objawów, o których piszesz (które masz) mam i ja. Wiesz ja jestem już po paru terapiach i szpitalu psychiatrycznym więc żyje mi się z tym o wiele lżej. Właściwie wiele z opisanych przez Ciebie objawów potrafię powstrzymać. Wyleczyłam anoreksję parę innych zaburzeń. Poza tym, tak jak Ty mam Zespół Stresu Pourazowego, spowodowany wydarzeniami z dzieciństwa - konkretnie gwałtami ojca. Wiem od niedawna (bo od 2 lat, a choruję od 16tu), że przyczyną tego, co się ze mną dzieje były tamte wydarzenia z dzieciństwa. W szpitalu psychiatrycznym miałam terapię kierunkową - to znaczy dotyczącą tamtych zdarzeń. Efekt zaskoczył nawet mnie. Zawsze wydawało mi się, że tamte wydarzenia mam już za sobą, że sobie z nimi radzę. A tymczasem one sprawiły, że przeszłam cały sznur choróbsk. W Twoim przypadku - uważam - jest podobnie. Tamten wieczór po libacji - jestem pewna, że to strach, który odczułeś wówczas, do dzisiaj zatruwa Ci życie!
Pstryk
Offline

przez 1507 31 lip 2007, 23:43
bierzesz jeszcze leki? Czasem boje się że to shiza lub coś podobnego, dopada mnie nieraz takie uczucie wyobcowania. Wiesz jak miałem 17lat przechodziłem to już ale trochę lżeji wyszedłem bez psychotropów i terapii, po prostu byłem młody i chęć do zycia byłatak wielka że przeszło, potem się załamałem w wieku 23 lat ostatni egzamin do zdania , ślub w tym samym roku, nie wytrzymałem pękłem, brałem leki 1 miesiąc przeszło, potem coś mnie nachodziło raz na jakiś czas ale gdy dostałem pracę miałem spokój prze kolejne 10 lat aż do tamtego popołudnia, feralnego. Najdziwniejsze jest to że te wszystkie odczucia które mam teraz to je znam z przeszłości wszystko to już miałem ale o innym nasileniu, mam nadzieje że terapia krótkoterminowa mi pomoże, bo chce wrócić do normalności. Powiem ci też że zbytnio nie wracam do tamtego popołudnia, ale ciało coś chyba pamięta, no i te doły plus uczucie dziwności, a między tym jest lękliwość. Wsobote jadę nad morze pikam jak to będzie, chociaż w tym roku byłem we francji i dwa razy w górach i nic się nie stało to i tak brak mi pewności siebie, po tym co przechodzę
1507
Offline

przez Pstryk 02 sie 2007, 20:45
Rozumie, że w obecnej sytuacji masz tak wiele do stracenia, że na samą myśl tracisz poczucie rzeczywistości. To oczywiste. Zrobiłbyś wszystko, żeby ratować strzępki siebie i Twojej rodziny. Ale musisz Słońce zwolnić! Zastanów się, czy warto płakać nad rozlanym mlekiem, czy lepiej zacząć od początku. Nie oznacza to wcale rezygnacji z rodziny. Wydaje mi się, że potrzebujesz czasu dla siebie i tylko dla siebie aby wyrwać się z tego obłędnego koła. Obowiązki związane z życiem w rodzinie mogą kolidować z dążeniem do zdrowia psychicznego. Porozmawiaj z żoną, być może ona już nie może patrzeć jak się szarpiesz z życiem. Być może wspólnie znajdziecie rozwiązanie, nawet jeśli oznaczałoby to rozstanie na jakiś czas.
Pstryk
Offline

przez 1507 03 sie 2007, 09:05
nie będzie rozstania to miała być mobilizacja na jeden dzień działało, ale z drugiej strony i tak ma dosyć moich urojeń, czy masz czasem wrażenie że ogarnie cię coś co spowoduje że za chwile oszalejesz, że otocznie jest dziwne? Ostatnio opisałem swój przypadek jednemu lekarzowi z innego forum powiedział mi że nie potrzebuję leków i nie jestem psychicznie chory, tylko potrzebuję dobrej terapii, bo są ludzie cierpiący lęk którzy nie mogą w okół siebie zrobić nic i oni potrzebują leków, a ja pracuje , uprawiam sport jeżdżę autem, staram się żyć normalnie

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:06 am ]
sam siebie już nie pojmuję
1507
Offline

przez Pstryk 04 sie 2007, 12:54
Tobie ręce opadają w walce z chorobą, a co ma powiedzieć otoczenie? Bezlitosny czas płynie mimo wszystkiego, nie poczeka na nas ani nie zwolni, abyśmy mogli na moment przystanąć. Presja mijającego czasu jest w każdym z nas bez względu wszystko. I tu podświadomość kształtowana przez wieki robi nam psikusa. Wymusza na nas pęd do szczęścia ponieważ każe nam ciągle pamiętać, że życie jest takie krótkie...
Ale, ale. Zastanów się, czy na tym Twoje życie powinno polegać? Na dawaniu szczęścia innym? Może najwyższy czas, aby wziąć coś niecoś dla siebie: zdrowie, to najcenniejszy dar jaki dostajemy (lub nie). Zadbaj o nie! Może najwyższy czas, aby podjąć wszelkie możliwe kroki, aby go odzyskać? Sam wiesz, że jeśli go nie będzie, ani Ty, ani Twoja rodzina nie będziecie szczęśliwi. Po co więc ta cała gonitwa?
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez agapla 05 sie 2007, 18:17
1507 czytajac posta o twoim pierwszym ataku miałam wrazenie jakby to były moje przezycia, bylo identycznie tez na kacu, tez przerazenie drgawki,walenie serducha ,też na ulicy .Ja sie tylko cieszę ze sie nie władowałam w różne lekarstwa , twój post mi uświadomił że moja droga była słuszna pozdr
Ostatnio edytowano 08 sie 2007, 16:33 przez agapla, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Pstryk 06 sie 2007, 21:43
A jak sobie radzisz z przeszłością?
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do